Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy to

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 20:18
Kompetentny i obiektywny głos w dyskusji. Szkoda tylko, że te
najmądrzejsze pisane są przez ludzi spoza UWM. Ale dobrze oddaje
klimat dyskusji: krytyka wynika z troski i z chęci, aby był coraz
lepszy. Czy ta dyskusja będzie kontynuowana?
    • Gość: Yersinia pestis Wspólnota? Dobro wspólne? Wolne żarty! IP: *.olsztyn.vectranet.pl 29.11.09, 21:00
      Wspólnota? Dobro wspólne? Wolne żarty, panie profesorze! Studenci nie będą się
      wychylać bo chcą skończyć studia. Samorząd studencki nie będzie się wychylał,
      bo "nie gryzie się ręki która cię karmi". Doktoranci mają tyle do powiedzenia
      "co Żyd za okupacji" i nie będą się wychylać, bo chcą skończyć doktoraty.
      Magistrowie i doktorzy nie będą się wychylać, bo nikt nie chce znaleźć się pod
      lupą i na celowniku. Prawdziwą władzę mają tylko i wyłącznie profesorowie...
      No cóż, do dzieła! Zmieńcie coś! Powodzenia!
      • Gość: Jan Kotwica Re: Wspólnota? Dobro wspólne? Wolne żarty! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.09, 11:41
        Szanowny Gościu,
        Możemy uznać, że nic sie nie da zrobić. Albo też, że to jest
        powinność innych a nie nasza. Kiedyś w publicznym wystąpieniu
        posłużyłem sie słowami, które teraz Ci dedykuję:

        "...a na życiorys człowieka złoży się to kim chciał być i kim mógł
        być i kim jest.
        To kim chciał być jest pochodną jego ambicji, zorganizowania,
        pracowitości, przyjętych wzorców, marzeń, zdrowia, wytrwałości,
        wychowania itd. Najczęściej jest to bogactwo genetycznego
        wyposażenia jakie otrzymaliśmy od naszych przodków i od
        różnorodności środowiska w którym wzrastaliśmy.
        Z kolei to kim człowiek mógł być jest zależne od umiejętności
        poszukiwania życiowych okazji, które tamte zamierzenia pozwolą
        ziścić. Nade wszystko jednak jest to umiejętność nie przeoczenia
        szans, które pojawiają się na naszej drodze. Bowiem pomyślność nie
        codziennie puka do naszych drzwi. Ale jeśli kiedyś zapuka to musimy
        być przygotowani na tę odświętną chwilę. By nie odeszła
        niezauważona.
        Przy tym jednak nasza przyszłość nie jest zamknięta. Gdyż w naszych
        marzeniach o przyszłości mogło nie wystarczyć nam wyobraźni, dlatego
        też w planach tych musi być zgoda na przemożną obecność przypadku
        kształtującego nasze życie, i też gotowość do podjęcia ryzyka.
        Myślę, że to te dwie składowe - kim człowiek chciał być i kim mógł
        być - określą kim jest i co zrobił ze swoim życiem.
        Chociaż, jak przypomina Thomas Bernhard, w miarę upływu lat
        rozumiemy coraz wyraźniej, że nasz życiorys i tak bardziej jest
        naznaczony tym czegośmy nie zrobili niż co zrobiliśmy. Może więc w
        ostatecznym bilansie nasze zaniedbania okażą się ważniejsze niż
        nasze dokonania. Jako wynik refleksji, że przecież mogliśmy i więcej
        i lepiej. Gdyż w poczynaniach człowieka perfekcja nie istnieje.
        Zatem nawet jeśli nikt inny tego nie wie, to my sami wiemy, że
        mogliśmy coś jeszcze zrobić lub zrobić to lepiej."

        Łączę najlepsze życzenia
        • Gość: Yersinia pestis Re: Wspólnota? Dobro wspólne? Wolne żarty! IP: *.olsztyn.vectranet.pl 05.12.09, 19:30
          Szanowny Panie Profesorze,

          Nie twierdzę, że nic nie da się zrobić, nie twierdzę także kategorycznie, że nie
          jest to wspólna powinność, zwracam tylko uwagę, w czyich rękach skupiona jest
          władza na uniwersytecie - przy tej dysproporcji odwoływanie się do powinności
          wspólnej jest, łagodnie mówiąc, chybione.

          Co do dedykowanych słów odpowiem z czystej przekory cytatem z Lao-Tsy - "Piękne
          słowa nie są wiarygodne, wiarygodne – nie są piękne". :)
          • Gość: wojak Re: Wspólnota? Dobro wspólne? Wolne żarty! IP: *.pan.olsztyn.pl 06.12.09, 20:21
            Sądząc po udokumentowanej przez ciebie erudycji, myślę, że potrafisz także zaproponować coś konstruktywnego. Nie bądź jedynie na "nie". Wymyśl coś na "tak"
    • Gość: robaczek Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy to IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 09:18

      Ważne pytania, tylko czy ktoś na nie udzieli odpowiedzi? A czy pan
      profesor Kotwica pokusi się o sugestie i zabierze głos już nie w
      formie pytającej? Jakie jest jego zdanie w kwiestii odpowiedzi na
      postawione pytania?
      • Gość: JKotwica Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.09, 10:55

        Szanowny Robaczku, Naturalnie, że mam swoje wersje odpowiedzi na
        każdy z wywołanych problemów. Ale zapewne pamietasz słowa Karla
        Kraussa - "Dobre myśli same w sobie niewiele znaczą, ważne do kogo
        należą".
        Zatem bardziej powinny interesować Cię odpowiedzi naszych lokalnych
        Decydentów. Ale Ich możliwości też są ograniczone. Więc Ty sam
        zastanów się głęboko, kogo wybierzesz na posła lub senatora. Czy
        konformistę, którego celem będzie powtórna elekcja? Czy myślącego
        prorozwojowo człowieka, będzie rozumiał potrzebę edukacji i
        krsamodzielnego myślenia. Który nie będzie godził sie na to by
        roczny koszt emerytur mundurowych kosztował więcej niz nakłady na
        naukę. Który nie bedzie godził się na to abyśmy mieli najmłodszych
        emerytów w Europie. Który nie będzie sie godził aby na pokrycie
        rozdawnictwa z budżetu, zadłużać Państwa tak bardzo, że tego długu
        nawet Twoje dzieci nie spłacą.
        Zatem widzisz, że rozmowa o czym tak wycinkowym jak nasza wspólna
        troska o NAUKĘ w Olsztynie uzmysławia, że nasza nauka, szkolnictwo
        wyższe i szereg innych dziedzin, jest takie jacy my jesteśmy.
        Polecam Tobie i innym zatroskanym, analizę SWOT.
        Zrób sobie, instytucji, województwu, stowarzyszeniu itd tabelę:
        Strenghts; Weaknesses, Oppotrunities, Threats.
        Bo jak mówił Krzysztof Kieślowski, naprawianie świata należy zacząć
        od wyczyszczenia swoich butów.
        Z poważaniem
        • Gość: robaczek Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 11:57
          Na pana Profesora odpowiedzi też liczę. A na decydentów? Chciałbym,
          ale czy się doczekam? Chciałbym nie tylko wypowiedzi słownych, ale
          przede wszystkim odpowiedzi w formie działania.
          Niepotrzebnie pomniejsza pan swoją role i możliwości. Ma pan duży i
          niekwestionowany dorobek naukowy, więc przynajmniej głosu pana
          Profesora przemilczeć nie będzie można. Niespiesznie czekam więc i
          na podpowiedzi (choć mądrej głowie wiele zasugerowały same
          pytania :)! ).
          A co do uniwersytetu, to o jego pozycji w większym stopniu decydują
          władze uniwersytetu wszystkich szczebli i cała społeczność
          akademicka, niż posłowie i senatorowie. Prawo trzeba zmieniać, ale
          już obecnie wiele można. Tylko czy się chce i czy ma się wolę do
          działania?
          • Gość: jk Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.pan.olsztyn.pl 30.11.09, 20:10
            Szanowny Robaczku,
            Jeśli tylko redakcja GW da miejsce, odpowiem na każde z postawionych
            przeze mnie pytań.
            Ale będzie mi łatwiej, bo los mnie wyróżnił. Bo bardzo wcześnie, tuż
            po doktoracie, wyjechałem w świat. Nie boję się go
            pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kotwica. Ale dlatego tym bardziej
            wiedziałem, że chcę być w Polsce i tutaj pracować.
            Myśle jednak, że ważniejsze od moich odpowiedzi na tamte pytania,
            jest pobudzenie do poszukiwania własnych odpowiedzi przez wiele
            innych osób, dla których poruszone kwestie są ważne.
            Twórzmy więc zespół ludzi, którzy chcą aby to co już jest było
            przedmiotem naszej wspólnej dumy. Doskonalmy to.
            Organiczna, żywcem z Żeromskiego praca nie jest tak spektakularna
            jak zawieszanie nowych szyldów na budynkach. Ale to w takim,
            wielowiekowym trudzie powstaje JAKOŚĆ.
            Bez takich marzeń jakość życia jest znacznie zubożona, Robaczku.
            • Gość: nemo Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 16:00
              No to sobie pogadaliście i nic z tego i tak nie wynika. Cwaniaki
              wyżeracze i tak zrobią swoje - a te wasze gadanie i troskliwe rady
              mają tam, gdzie słońce nie dochodzi. Ciekawe ile osób te rozważania
              o naprawie uniwersytetu wogóle czyta? Kogo to obchodzi? UWM jest
              najlepszy i basta, a kto ma śmiałość coś krytycznego powiedzieć,
              tego albo się oleje albo za wroga okrzyknie.
              A młodzi wyjadą studiować na zachód. I bęedzie po sprawie.
              • Gość: jkotwica Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.09, 16:38
                Szanowny Nemo,

                Tobie i Wszystkim Zainteresowanym moim tekstem winien jestem wyjaśnienie:
                Otóż uważam, że w dobrej wierze GW oferuje łamy w celu zdiagnozowanie stanu szkolnictwa wyższego w Polsce a także w Olsztynie. Poziom takiej dyskusji, co oczywiste, zależy od poziomu jej uczestników. Wypowiadają się w dobrej intencji różni ludzie. Mnie do zabrania głosu skłonił wcześniejszy wywiad z Panem Brakonieckim, człowieka spoza nauki, który zadał kilka ważnych pytań. A ze strony środowiska naukowego wyniosła cisza.
                No to jak to? Nie obchodzi nas to co inni mówią na nasz temat?
                Nie mamy żadnej opinii?
                Tak bardzo jesteśmy z siebie radzi?

                Ja nie mam prawa nikogo sądzić. UWM także nie. Ale wolno mi postawić pytania, które także mnie dotyczą a przy okazji niech sobie na nie odpowiedzą Ci, którzy z różnych względów nie musieli ich stawiać.
                Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że tak jak wiele innych słusznych, wydawałoby się,
                inicjatyw i głosów, te również czas przysypie i za miesiąc nikt nie będzie o tym pamiętał.

                Ale z drugiej strony czas będzie o tym pamiętał. Obecny dołek urodzin w Polsce sprawi, że w 2020r w Polsce będzie o ponad 1/3 mniej młodzieży w wieku 18-24 lat. OECD szacuje, że w Polsce liczba studentów obniży się o 500-700 tys. Przy tym wielu z potencjalnych studentów wybierze studia za granicą. Jestem członkiem zespołu przyznającego stypendia Marszałka Województwa dla szczególnie wyróżniającej się młodzieży gimnazjalnej. Nikt spośród nich, na przestrzeni kilku lat, nie wybrał Olsztyna jako miejsce studiów.
                Może to w refleksji nad takimi faktami warto pamiętać tę oczywistość, że martwić się trzeba kiedy jest dobrze. Bo kiedy jest źle, to jest już za późno.
                • Gość: nemo Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 17:30
                  Tak, ta cisza i milczenie jest zastanawiająca. Może władne do zmian
                  osoby nie chcą żadnej dyskusji? Nie chcą, żeby cokolwiek zmieniać,
                  bo jest wygodnie fuchy dorabiać na boku, bo po nich to choćby potop,
                  a na emeryturze będą wcześnije niż w 2020 roku, więc po co zawracać
                  sobie głowę?. Ale jeśli na ponad chyba 3 tysiące pracowników
                  uniwersytetu wypowiada się publicznie zaledwie kilku, to jest to
                  smutne. Albo całej reszcie dynda-i-zwisa, albo się boją zabierać
                  głos (bo dostaną zaraz tak czy siak po uszach) albo sytuacja jest
                  tak zła, że nie wierzą w jakąkolwiek poprawę. Ta cisza jest chyba
                  najgoszym świadectwem dla środowiska naukowego UWM :). Źle
                  świadczyłoby i to, że się boją, i to, że nie mają nic do powiedzenia
                  i to, że są zbyt zadufani, wyniośli aby z kimkolwiek gadać,
                  z "jakims tam" Brakonieckim czy Kotwicą. A kim Oni są (np. ten
                  Brakonicki), ile dywizji czołgów mają, żeby z nimi wogole
                  dyskutować?

                  ....Ironia wynika ze zgorzknienia i bezradności. Cóż poza gorzkim
                  śmiechem pozostało? Można po prostu kupić bilet lub zatankować do
                  pełna na stacji paliw (dawniej CPN)????....
                • Gość: Kinga Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 20:48
                  Panie Profesorze, nie ukrywam, że lektura Pana postów daje trochę nadziei, że
                  nie wszystko umarło.
                  Jest problem. Wiemy nie od dziś. Problem fikcyjnych etatów, równoczesnego
                  zatrudnienia na UWM i w szkołach niepublicznych, nietrafionych inwestycji w
                  ludzi, fałszowanych wyników badań, braku publikacji, zawiści, hochsztaplerstwa
                  naukowego, plagiatów, niedouczonych studentów, nierealizowanych zajęć
                  dydaktycznych za które pobiera się honoraria... Coś jeszcze?
                  Ktoś kto mówi, że jest inaczej, nie zna realiów! Ktoś kto mówi, że jest to
                  specyfika tylko UWM, jest po prostu źle nastawiony do tego uniwersytetu i też
                  tych realiów nie zna. Bo to Polska właśnie. Tak jest w większości uczelni w
                  naszym kraju!
                  To nie jest tylko problem UWM. To polski system szkolnictwa wyższego zapadł na
                  ciężką niewydolność krążenia.
                  Mam w tym miejscu propozycje, może naiwną - stwórzmy na UWM internetowe forum na
                  podobieństwo tego właśnie. Nie angażujmy w to ludzi spoza kręgu zainteresowań.
                  Niech się wypowiedzą ci, którzy albo tu studiują albo pracują. Nie jest dobrze,
                  by tego typu dyskusjom towarzyszyły wątki dotyczące psich kup w Olsztynie czy
                  wzajemnego obrzucania się inwektywami tylko dlatego, że ktoś pochodzi z Torunia
                  czy Elbląga...
                  Miałoby to pewnie jakiś sens ale pod warunkiem, iż nie byłby to 'wentyl
                  bezpieczeństwa' ale realna, konkretna wymiana zdań, koncepcji i pomysłów na UWM.
                  Oczywiście wymagałoby to otwarcia na taką inicjatywę władz rektorskich. Nie
                  wątpię, że są one zainteresowane budowaniem prestiżu UWM na zewnątrz a nie
                  tworzeniem jedynie jak najlepszego swego wizerunku w Uczelni.
                  Gorąco pozdrawiam!
                  • Gość: pytajnik a konkretnie gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 21:07
                    Brak u Kingi propozycji konkretnej. Kto ma stworzyś to forum i pod
                    jakim adresem? Poza wypowiedzią: nie dyskutujny w Gazecie Wyborczej
                    brak innej treści (może o to chodzi, aby zgasić dyskusję?). A poza
                    tym, czy mogliby wypowiadać się ludzie tylko z UWM? No to prof.
                    Kotwica na starcie jest wyeliminowany :). O to chodzi? O tajną
                    listę, ściśle kontrolowaną? A co Kinga ma do zaproponowania w
                    sprawie UWM, poza tym, że gdzie indziej też tak jest?
                    • Gość: Kinga Re: a konkretnie gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 22:33
                      1.Napisałam "Nie angażujmy w to ludzi spoza kręgu zainteresowań. Niech się wypowiedzą ci, którzy albo tu studiują albo pracują". Było dla mnie oczywiste, że w tym kręgu poza pracownikami i studentami UWM nie tylko mogą ale powinni się znaleźć pracownicy naukowi olsztyńskiego PAN, w znacznej części wywodzący się z niegdysiejszej ART. Powinnam może faktycznie napisać to wyraźniej.
                      2. Uważam, że olsztyński dodatek GW nie jest optymalnym forum do dyskusji na temat wszystkich problemów UWM. Dlaczego brak jest tu (lub bardzo słabo są artykułowane!) wątków dotyczących warunków pracy, zasad wynagrodzeń, doboru pracowników i zakresu ich obowiązków w Michelin, w oddziałach banków , w firmach ubezpieczeniowych w prywatnych zakładach, np. piekarniach czy w niepublicznych szkołach wyższych? Bo jest tam pewnie raj na ziemi, nie ma żadnych problemów, a ponieważ wszyscy o tym wiedzą (za wyjątkiem może kilku miernych dyskutantów na forum GW) to dlatego wywleka się na forum publicznym realne i, co gorsza nierzadko urojone, problemy budżetowego uniwersytetu. Dobrze odebrałeś moją intencję - trzeba zgasić te dyskusję. Tę bzdurną, pełną inwektyw i obrzucania siebie i poprzednich jak również obecnych władz rektorskich winą za wszystko, co złe na UWM. Wywlekania prywatnych animozji i niedorzecznych oskarżeń. Czy coś dobrego z tej dyskusji dotąd wynikło?
                      3. Widzę, że prześladują Cie zmory komunistycznej przeszłości, skoro mówisz o jakiejś "kontrolowanej liście". Czy trudno dziś postawić serwer i taka inicjatywę uruchomić? Kto ma to robić? Nie wiem. Rzucam pomysł na forum GW. Wolno mi, prawda?
                      4. Nie jestem alfa i omegą. Propozycji kilka bardzo ciekawych znajdziesz w postach Prof. Kotwicy i paru wypowiadających się w tym wątku dyskutantów. Nikt nie ma jednoznacznej recepty na te bóle. Proponuję jednak ze swej strony by zacząć od porządkowania swojego miejsca pracy i nie zaglądania innym do portfeli a skoncentrowania się na tym, z czego chleb powinniśmy jeść.
                      Punktualnie realizowane zajęcia dydaktyczne, rzetelnie prowadzone badania naukowe, granty i porządne publikacje. To tak na dzień dobry.
                      Potem przyjdzie czas na pozostałe sprawy.
                      mam nadzieje, że nie jesteś innego zdania?
                      Pozdrawiam
                      • ostrogotek gdzie? 03.12.09, 14:14
                        Tyle tylko, że na UWM nie ma żadnego forum, na jakikolwiek temat :0.
                        A więc jest to wpuszczanie w maliny naiwniaków. Jednych straszą
                        sądami innych rolują, a jeszcze innych elimunują (Brakoniecki i
                        dziennikarze nie są z Kortowa). Czyżby znowu inicjatywa medialnego
                        guru z Centrum Mediów Akademickich? Ale Kinga w jednym jest szczery
                        (a?) - zależy na natychmiastowym zamknięciu dyskusji o szkolnictwie
                        wyższym i uniwerku. Mołczać swo... i ruki po szwam! Kinga wyluzuj,
                        niepotrzebne zabiegi bo i tak pies z kulawą nogą nie zamierza
                        dyskutować :).
                        • Gość: anty-ostrogotek Re: gdzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.09, 10:22
                          Nie wydaje się aby Kinga napisała to co jej przypisujesz.
                          To raczej Twój tekst zachęca by nie dyskutować.
                          Jeśli brak takiego forum, to je właśnie masz.
                          Kinga sugeruje jakąś formę zorganizowania tego co może mieć zaczątki forum. Naprawdę nie widzisz tego? Wyzbądź się sarkazmu.
                          Napewno stać Cie na konstruktywny głos.
                          • ostrogotek Re: gdzie? 04.12.09, 12:38
                            "Jeśli brak takiego forum, to je właśnie masz"

                            A idzie o to, że Kinga chce, aby tej dyskusji TU nie było. I nie
                            proponuje nic w zamiast. Czyli zostaje milczenie. Niech więc będzie
                            to konstruktywne milczenie :).

                            A może Ty zaproponujesz lepsze miejsce, lepszą formę dyskusji (poza
                            konstruktywnym mielczeniem)?
                            • Gość: anty-ostrogotek Re: gdzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.09, 14:53

                              Jak zauważyłeś, na tym forum ludzie wypowiadają się powściągając emocje. One są potrzebne, ale w innych okolicznościach.
                              W tym jednak przypadku postawiłeś fałszywie wyprowadzoną tezę i z nią dyskutujesz. A przy tym dajesz upust emocjom.
                              Naprawdę nie potrzeba.
                              Jestem pewien, że potrafisz wnieść wiele konstruktywnego do tej dyskusji. Przecież w innym przypadku, nie zabierałbyś sobie czasu, który możesz zużytkować lepiej. Widocznie problem jest dla Ciebie ważny. Więc dodaj coś zamiast burzyć.
                  • Gość: ba-jon Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.pan.olsztyn.pl 08.12.09, 20:02
                    Kinga
                    Jeśli prawdą jest to co Pani napisała to włos się jeży na głowie.Naprawdę fałszuje się wyniki?
                    Pracuje, albo udaje i nie publikuje?
                    Nienawiść? W nauce nie ma przeciwników. To problem do rozwiązania jest przeciwnikiem a my jesteśmy po drugiej stronie. Razem!
                    Plagiaty? Nawet Google wykryje każdy plagiat. Więc jak mozna funkcjonować w nauce i byc takim bezbrzeżnie głupim jak polityk, który wierzy, że świństwo tak jak kradzież się nie wyda?
                    Jak mozna brać pieniądze, za to czego się nie zrobiło?
                    Kto jest tak głupi jako zwierzchnik, że tego nie sprawdza i tym sposobem utwierdza w bezkarnośći?
                    Gdzie w tym wszystkim etyka zawodowa?
                    Jak mozna wymagać standardów od studentów idąc samemu na takie, dyskwalifikujące w zawodzie, skróty?

                    Jeśli tak jest, to nie jest to mój świat.
                    Albo się sami oczyścicie, albo przyznacie rację Balerowiczowi, który twierdzi, że słuszniej jest wydać złotówke na budowę dróg niz na naukę.

                    Kinga, napisz do mnie na adres: tarras272@gmail.com
                    Chciałbym porozmawiać.

    • Gość: olsztyniak Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy to IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 10:25
      Naprawę nauki i szkolnictwa wyższego należy rozpocząć od likwidacji
      wieloetatowości. Możemy wtedy mówić o konkurencji między uczelniami (najwyższy
      czas), o konieczności wysiłku każdego pracownika na rzecz budowania jak
      najlepszego wizerunku Uniwersytetu itp. itd.
      Bez spełnienia powyższego warunku nie ma co udawać, że cokolwiek chcemy
      zmienić na lepsze.
      • Gość: xyz Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 12:02
        A kto ci się zgodzi rezygnowac z konfiturów, tu etacik a tam fucha,
        nawet i bez drugiego etatu? Bowiem najwięcej fuch mają samodzielni a
        tak przypadkiem to oni najwięcej decydują. Wydoją więc krowę do
        ostatniego, aż zdechnie. Egoizm i prywata ponad dobro wspolne i
        wspólny zakład pracy. W razie czego doktorów i magistrów się
        pozwalnia i jakoś to będzie :(.
      • Gość: J Wierzchowski Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 13:27
        Myślę, że administracyjny zakazniewiele da, bo oczywiscie bedzie na
        różne sposoby obchodzony. Z drugiej strony, wsparcie słabych
        uczelni przez mądrych ludzi z zewnątrz w zasadzie jest korzystne.
        Chodzi o cos innego: zarobki pracowników naukowych UWM i wielu
        innych uniwersytetów nie mają sie nijak do ich osiagnięć na polu
        naukowym, a zależą głównie od wykonywanej dydaktyki. Mozna coś
        wprawdzie dorobić na "grantach", ale w przeliczeniu na 1 pracownika
        nie sa to duże kwoty. Postulat: skończyć z urawniłowką. Nagradzać
        tych, którzy mają wyniki.
        • Gość: A Re: Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy t IP: *.uwm.edu.pl 30.11.09, 18:18
          Podpisać się można obiema rekami pod tymi słowami!
          Niedawno jeszcze na UWM były stypendia za osiągnięcia naukowe. I co się z tym
          stało? Koncepcja piękna, funkcjonowało semestr a potem nowe władze
          powiedziały,że pieniędzy nie ma na coś takiego.
          Nie wiem dokładnie jak wygląda to obecnie w PANie (nie koniecznie
          olsztyńskim),ale jeszcze kilka lat temu pracownicy niektórych instytutów za
          publikacje z IF dostawali coś na kształt premii.
          Nie wierzę, byśmy się na UWM doczekali jakiejś finansowej formy uznania za naszą
          pracę naukowo-badawczą. Liczy się tylko dydaktyka. I wykręcane do granic
          niemożliwości nadgodziny. Nie dziwie się - młodzi muszą mieć z czego spłacać
          kredyty mieszkaniowe. Nie ma wtedy już żadnej motywacji do pracy naukowej. Szuka
          się natomiast często dodatkowych etatów w szkołach prywatnych. A finansowanie z
          ministerstwa idzie na głowę studenta...
    • Gość: Doradca Mam dobrą radę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.09, 14:47
      Jako pierwszy krok proponuję rozpocząć realną walkę z plagiatorami,
      nawet jeżeli oznacza to utratę przez częśc wydziałów prawa do
      nadawania stopni (prawa te uzyskuje się za posiadanie odpowiednich
      limitów wykładowców z habilitacją itd.). Jako krok drugi lustracje i
      pozbycie się miernot, które robiły kariery dzięki SB. Trzeci -
      wywalenie już wszystkich byłych lektorów Komitetów Wojewódzkich
      PZPR, byłych politruków wojskowych itd. A potem inwestować,
      inwestować, inwestowac przed jakieś 60-70 lat i może coś z tego
      będzie.
      • Gość: GHJ Re: Mam dobrą radę! IP: *.olsztyn.mm.pl 30.11.09, 16:51
        Ech, kolejny głos dotyczący polityki. A może by tak ją wyprowadzić wreszcie z
        uczelni i skupić się na poziomie merytorycznym prezentowanym przez kadrę?
        Lustracja i urawniłowka opierająca się o kwity sprzed 30-40 lat nie ma
        sensu. Po kilku dekadach nawet świnia może stać się człowiekiem. Z kolei zasługi
        dla opozycji nie są żadnym argumentem za przydatnością naukową. Naprawdę,
        polityka powinna zostać odciągnięta jak najdalej od UWM.

        Realna walka ze złodziejami - pełna zgoda. Nie może być tak, że wykładowcą jest
        ktoś, kto podpisał się pod cudzą pracą. Osoba, której udowodni się plagiat,
        powinna być pozbawiona tytułu naukowego oraz winna być wyrzucona z uczelni w
        trybie dyscyplinarnym - za oszustwo pracodawcy.

        Drugim krokiem powinno być podziękowanie za współpracę tym wszystkim, którzy od
        lat się nie rozwijają. Na zdobycie każdego ze stopni naukowych jest odpowiednia
        ilość czasu. Podobnie każdy ma obowiązek popełniać publikacje naukowe. Osoby
        zajmujące się dydaktyką mniej, osoby zajmujące się badaniami więcej. Kto tych
        kryteriów nie spełnia i spełniać nie zamierza, niech idzie na zieloną trawkę.

        Taka "czystka" da możliwość pożegnania wszystkich leni, pociotków, kumotrów i
        towarzyszy partyjnych ze wszystkich opcji, od lat blokujących etaty. Na ich
        miejsce będzie można przyjąć dziesiątki szkolonych doktorantów, którym się chce
        robić coś nieszablonowego.
        • Gość: JKotwica Re: Mam dobrą radę! IP: *.pan.olsztyn.pl 30.11.09, 19:34
          Szanowny GHJ,
          Jest dużo zasadności tych Pana/Pani rewolucyjnych słowach.
          Zapewne większość z nas obserwuje gorszące przykłady ludzi, którzy w
          nauce znaleźli się przez przypadek i zostali przez zasiedzenie. A z
          drugiej strony znamy przyklady świetnych ludzi kończących doktoraty,
          którym pozostaje post-doc zagranicą lub frustracja.
          W Niemczech po zjednoczeniu rozwiązano problem wg Pani/Pana recepty.
          To słowa Pana C.Wójcika:

          "..... Poznałem dokładnie te przemiany podczas rozmów z obecnym
          dyrektorem jednego z instytutów na Uniwersytecie Humboldta w dawnym
          Berlinie wschodnim. Z dnia na dzień zwolniono tam wszystkich
          pracowników uczelni, przeprowadzono gruntowny remont pomieszczeń i
          zakupiono nowoczesną aparaturę, po czym ogłoszono na wszystkie
          stanowiska konkurs. Nad jego wynikami czuwała komisja, w skład
          której wchodziło wielu uczonych spoza Niemiec. Głównymi kryteriami
          wyboru kandydatów był ich dorobek naukowy. 95% stanowisk naukowych
          obsadzili więc młodzi zdolni uczeni z Niemiec zachodnich, gdyż w
          byłej NRD - podobnie jak w Polsce - na palcach jednej ręki można
          było policzyć uczonych z prawdziwego zdarzenia, a nie z partyjnego
          nadania. Teraz Uniwersytet Humboldta stał się renomowaną uczelnią i
          jednym z wiodących ośrodków badań naukowych (mój wtręt: o wiele
          długości na liście szanghajskiej przed naszym najlepszym UJ).
          Proponuję zastosować takie same rozwiązanie w naszym kraju. Z dnia
          na dzień należy rozwiązać PAN i zwolnić wszystkich pracowników
          polskich uczelni i instytutów naukowych. Ponieważ nie mamy tyle
          pieniędzy, ile Niemcy, nie stać nas na utrzymanie i obsadzenie
          wszystkich istniejących obecnie uczelni i instytutów. Dlatego w
          zależności od przeznaczonych na ten cel w budżecie środków należy
          zlikwidować 50-90% obecnie istniejących placówek.
          Zwolnionych "naukowców" można będzie wykorzystać do pracy w
          szkolnictwie średnim, do czego większość z nich powinna się
          kwalifikować. Pieniądze przewidziane w budżecie na naukę należy
          przeznaczyć na remont i wyposażenie placówek, które pozostaną.
          Następnie należy ogłosić konkursy na wszystkie stanowiska, oferując
          warunki pracy i wynagrodzenie zbliżone do takich, jakie są na całym
          świecie. Do komisji konkursowych trzeba zaprosić naukowców z Europy
          Zachodniej i USA (oczywiście, płacąc im za ich pracę odpowiednie
          wynagrodzenie). Jestem pewien, że do konkursów stanie wówczas wielu
          polskich uczonych w tej chwili pracujących w różnych krajach świata.
          Jest to olbrzymi kapitał......."

          A co na to zwiazki zawodowe?
          A czy zauważyli Panstwo że w nich gówne role grają przeterminowani
          adjunkci?
          Więc może nie jest tak jak napisano we wcześniejszym poście, ze
          uczelnią rządzą suwerennie profesorowie.

          Ale z radykalizmu postu wnoszę, że odpowiadam młodej osobie. Zatem
          kilka banałów ku przypomnieniu:
          sama zmiana jeszcze nie jest wartością;
          ale nie bój się artykułować swoich racji;
          nie rezygnuj z przekonań;
          przekonuj innych do swoich przekonań;
          Poszukuj sojuszników, bo w pojedynkę możesz....
          Nie będziesz repetował swego życia;
          Więc przeżyj je tak, abyś obejrzawszy się po latach za siebie nie
          odczuwał dyskomfortu.......proszę sobie wydłużać tę listę.


          Z poważaniem i życzliwością


          • Gość: z uwm Re: Mam dobrą radę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.09, 19:51
            "A co na to zwiazki zawodowe?
            A czy zauważyli Panstwo że w nich gówne role grają przeterminowani
            adjunkci?"

            Zauważylim :). święte słowa. Tu niestety potrzebne są zmiany
            systemowe, czyli bez posłów i senatorów się nie obejdzie.

            Konkursy, konkursyu i jeszcze raz konkursy. One sa możliwe nawet bez
            rozwiązywnaia uczleni i zwalniania wszytskich. Co więcej, nomilanie
            one są, ale praktycznie ich nie ma. Na papierze ładnie wygląda.
          • Gość: GHJ Re: Mam dobrą radę! IP: *.olsztyn.mm.pl 02.12.09, 13:33
            Dziękuję za odmłodzenie mnie, ale młody jestem raczej duchem, niż ciałem.

            Nie postulowałem wyrzucenia wszystkich, to nie ma sensu. Na UWM pracuje wielu
            świetnych i kompetentnych wykładowców. Jednak jest także wielu kiepskich, którzy
            bardzo wygodnie sobie żyją na praktycznie dożywotnim i stosunkowo nieźle płatnym
            etacie.

            Mając spore grono znajomych na UWM słyszałem wiele historii o zatrudnionych tam
            osobach. Jeden z olsztyńskich pisarzy, zatrudniony jako asystent, miał
            stwierdzić że nie ma i nigdy nie miał zamiaru robić kariery naukowej. Niestety,
            nikt nie zadał mu pytania, czemu przyjął etat na uczelni. UWM podziękował mu za
            współpracę, ale ten człowiek przez 4 lata blokował miejsce innym.

            Znam przypadek pani doktor, która przez ostatnich 20 lat nie poczyniła nawet
            jednego kroku w kierunku habilitacji. Teraz prawdopodobnie jest na emeryturze,
            ale nie zdziwiłbym się, gdyby nadal pracowała. Być może była świetnym
            dydaktykiem, tylko jak bardzo jej wykłady były oderwane od najnowszych ustaleń z
            jej dziedziny, skoro nie prowadziła ona pracy naukowej?

            Znam przypadki, gdy doktor zatrudniony jest nie tylko na UWM, ale także dorabia
            sobie w dwóch kolejnych uczelniach. Ma czelność nie pojawiać się na części
            zajęć, ale zwolnić go z pracy nie można. Wedle jednych jest specjalistą z
            rzadkiej dziedziny, wedle innych ma dobre układy poza swoim instytutem lub/oraz
            w związkach zawodowych.

            Takich historii można cytować sporo, dlatego też postulowałem rozliczanie z
            rzeczywistych efektów pracy. Czy to jest aż tak bardzo rewolucyjne podejście?
            Mam nadzieję, że to raczej podejście normalne.
            • Gość: wrobelek elemelek Re: Mam dobrą radę! IP: *.uwm.edu.pl 02.12.09, 14:32
              ... znam magistra, który pracuje juz cwiercwieku jako magister.
              Zatrudniono go w końcu na stanowisku wykładowcy, mimo, ze sprzeczne
              to z regulaminem i statutem (de facto wiec nielegalnie).... i
              takich "znam", "wiem" możnaby mnożyc w nieskończoność. Czy kogos to
              obchodzi, skoro kadra kierownicza wogóle nie jest rozliczana z
              efektów?! I tez pełni swoje fukcje dozywotnio. Po co się wysilac,
              kiedy mozna byc dobrym wujkiem? Pracowników samodzielnych
              praktycznie wogóle sie nie ocenia, kierowników, dziekanów, rektorów
              także. Ocenia się tylko adiunktów i asystenów, a i to bardzo
              niekonsekwentnie.... znam.... i tyle, że sobie pogadamy, popiszemy i
              guzik z tego wynika.
    • st.czachorowski Olsztyński uniwersytet jest z tyłu? Zmieńmy to 02.12.09, 08:15
      Na zadane przez Prof. Kotwicę ważne pytania, trzeba wielu stron
      tekstu i wielu godzin dyskutowania (mam nadzieję, że nastąpią).
      Pozwolę sobie odnieść się tylko do jednego, maleńkiego fragmenciku.

      "8. Nadużywanie hasła, że głównym zadaniem szkoły wyższej jest
      nauczanie. Wspomniałem wcześniej, że w szkole wyższej nie można
      nauczać, jeśli równocześnie nauczyciel nie prowadzi działalności
      naukowej i/lub badawczej."


      Według mnie nie ma tu sprzeczności. Misją uniwersytetu jest
      nauczanie, ale nie transmisyjne lecz nauczanie poznawania świata. Do
      tego niezastąpiona jest metoda naukowa (nie negując innych sposobów
      zdobywania mądrości i wiedzy szeroko rozumianej). Żeby jednak innych
      uczyć "badań naukowych" trzeba samemu w nich uczestniczyć na
      bieżąco. I to najlepiej uczestniczyć w ważnych i aktualnych
      poszukiwaniach intelektualnych w danej specjalności czy dyscyplinie
      (różne mierniki w różnych dyscyplinach, ale to już inna opowieść -
      dotyczy pytania nr 1). Czyli dorobek naukowy jest w jakimś sensie
      miarą sprawności "nauczycielskiej". W pełni podzielam pogląd prof.
      Kotwicy, że nie można być dobrym nauczycielem akademickim nie będąc
      jednocześnie aktywnym naukowo. Nie można innych zapalać, samemu nie
      płonąć, nie można innych butów szyć nauczyć, samemu nie będąc
      szewcem.

      Współcześnie, w społeczeństwie wiedzy, uczelnia to nie tylko miejsce
      przekazywania informacji. Być może ważniejsze jest nauczenie
      samodzielnego uczenia się i zdobywania wiarygodnych
      informacji. "Liczy się nie tylko wiedza, ale przede wszystkim
      zdolność ciągłego uczenia się".
      Uniwersytety powstały w konkretnych warunkach. Od tego czasu
      zmieniło się wiele, zatem konieczne jest ponowne przemyślenie
      zarówno misji uniwersytetu jak i szczegółowych rozwiazań. Nie
      wystarczy do fabryki wstawić nowocześniejsze i lepsze maszyny -
      trzeba także wiedzieć co się chce produkować.

      Przypominanie o celu - w moim odczuciu - nie jest nadużywaniem
      hasła, że głównym zadaniem uniwersytetu jest nauczanie. Rozbieżności
      pojawiają się zapewne przy rozumieniu czym jest nauczanie na
      poziomie wyższym. Dla niektórych "nauczaniem" jest odtwórcze
      przekazywanie informacji "z drugiej ręki" (nie swoich) - ale
      studenci czytać już potrafią, więc sami mogą wyczytać to z
      istniejących już podręczników czy serwisów internetowych. Sam proces
      nauczania, rozumianego jako profesjonalna działaność, oparta o
      badania naukowe (pedagogika, psychologia itd.), może być doskonalony
      i warto się tego uczyć (w tym rozumieć zjawiska, zachodzące w
      trakcie nauczania-uczenia się). Nawet najlepszy naukowiec, odnoszący
      sukcesy międzynarodowe, może być lepszym nauczycielem, jeśli zechce
      się tylko w tym rzemiośle doskonalić i swiadomie wykorzystywać
      adekwatne i efektywne "narzędzia dydaktyczne". Pracownik
      uniwersytetu powinien doskonalić się zarówno pod wzgledem poziomu
      prowadzonych badań jak i pod względem dydaktycznego poziomu
      prowadzonych wykładów i seminariów. Uniwersytecka jedność badań i
      nauczania wymaga coraz lepszych narzędzi zarówno do prowadzenia
      badań jak i prowadzenia dydaktyki.
    • Gość: Lolo Zburzyć i zaorać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 07:42
      Moze to co powiem kogoś urazie, ale niestety moje zdanie jest takie spalić
      i zaorać
      . Ludzie przecież na miłość boską nie ma pracy po studiach. Mam
      znajomych, którzy ukończyli kierunki zamawiane przez MEN - ochrona środowiska,
      chemia leków, budownictwo, fizyka i pracy nie mogą znaleźć. Gdzie tu polityka
      ministerstwa? Naganiaja ludzi na Politechniki i co, wielkie rozczarowanie bo
      skonczysz mechanikę i z pracą ciężko. Sam jestem po dwóch kierunkach jeden na
      UJ drugi na AGH i co pracy szukam od 2 lat. W zeszłym roku mój kolega ukończył
      renomowany kierunek na UP we Wrocławiu - medycynę weterynaryjną i co? Od 5 msc
      pracuję, ale za darmo w prywatnej klinice, bo pracy nie może znaleźć.

      Jestem za tym, żeby Ministerstwo w końcu zaczęło wyciągać wnioski, a nie
      pozwalało przyjmować na studia dzienne np. w Uniwersytecie Ślaskim w
      Katowicach, kierunek filologia polska 400 osób, Uniwersytet Jagielloński w
      Krakowie 370 osób, Uniwersytet Wrocławski 450 osób, to samo tyczy się
      kierunków historią, politologia, socjologia, stosunki międzynarodowe,
      archiwistyka, filozofia, historia sztuki i inne. Po tych kierunkach pracy nie
      ma. Kto pozwolił, by w Polsce otwarto na przestrzeni kilkunastu lat tyle
      uczelni niepaństwowych, na których wiadomo jaki jest poziom - płacisz masz
      dyplom mgr. Dlatego teraz mamy taka sytuacje na runku że młodzi dobrze
      wykształceni są pomiatani, a jak już znajdziesz prace to proponują ci 800 zł
      zarobku i pytają po kiego ci były te studia.

      Osobiście odradzam studiowanie - szkoda czasu i tych pieniędzy. Jestem za tym
      żeby Uniwersytety, Politechniki, Akademie i wszelkiego rodzaju maści kolegia
      na jakie 6 lat wstrzymały rekrutacje. Po co wypuszczać bezrobotnych absolwentów?

      Kolejna sprawa, trzeba byłoby się przypatrzeć środowisku naukowemu. Mówimy o
      konkurencyjność, co mnie śmieszy. Proszę mi pokazać tą konkurencje na polskich
      Uniwersytetach, które nie czajmy się, są zastoją przeszłego systemu. Wielu z
      profesorów lub dr dorobiło się swych tytułów w czasach realnego socjalizmu i
      teraz sami się z tego śmieją. Przypomnę tutaj ś.p. prof. Wieczorkiewicza z IH
      UW, który dążył do wprowadzenia przepisów związanych z lustracją na polskich
      Uczelniach - przez to był nieznienawidzonym profesorem w środowisku naukowym.
      Nie czajmy się , uplynie jeszcze dużooooo wody w Wiśle i Odrze zanim choć w
      połowie nasze Uczelnie staną się w miarę europejskie i konkurencyjne.


      Jestem, choć wiem że to drastyczne za rozwiązaniem - zburzyć i zaorać, szkoda
      naszych podatków, skoro i tak nie spełniamy wymogów!!!
Pełna wersja