Gość: ab
IP: *.torun.mm.pl
10.12.09, 17:56
Jedyny "sukces" - Mikołaj Kopernik w berecie zbrodniarza i z ustami
wymalowanymi jak stara ..... Pomysł godny idioty, przez klakierów-pismaków z
olsztyńskiej GW przedstawiany mieszkańcom Olsztyna jako wielki propagandowy
sukces w Polsce, co było ewidentnym, świadomym kłamstwem.
Ryczak dostał dotację na Festiwal Serów w wysokości 600 tys. zł. Zrezygnował z
tej imprezy i stracił te pieniądze, bo jest zbyt głupi, żeby zrozumieć, że
każda taka impreza, związana z jedzeniem czy z piciem, ma wielkie szanse na
sukces. Ryczak twierdzi, że Olsztyn nie ma nic wspólnego z serami, tymczasem -
jak tu już nie raz pisano na forum - wiele receptur serów produkowanych w
Polsce wymyślono w Olsztynie. To jest coś, czym można się pochwalić. Ten
Festiwal Serów trzeba by rzeczywiście "obudować" atrakcjami, trzeba to
wymyślić. Właśnie za to urzędasowi płacą.
Teraz Ryczak będzie promował lokale oznakowane jako przyjazne gejom. Czy
dziennikarzyny, które napisały ten artykuł, i czy Ryczak, który zapowiada
promowanie tego idiotycznego pomysłu, nie rozumieją, że to właśnie byłoby
piętnowaniem gejów? Że te lokale natychmiast byłyby uznane jako "pedalskie"?
Ryczak obiecuje, a te żałosne pismaczki z GW bezkrytycznie powtarzają, że o
Olsztynie będzie znowu głośno w Polsce, bo będzie jedynym miastem z tak
oznakowanymi lokalami. Głośno może być - i będzie dużo śmiechu.
Mógłbym wymienić więcej tych idiotyzmów robionych przez urzędasa jawnie
lansowanego w GW olsztyńskiej najpierw przez jakąś ordynarną klakierkę, która
robiła to w sposób wyjątkowo prostacki, a potem przez klakiera Kursa, który
lansuje Ryczaka tylko trochę subtelniej.
Od początku twierdzę, że Ryczak to jest nikt, to jest zero, to jest sztucznie
nadmuchana lala. I to jest coraz bardziej widoczne. Można mieć tylko nadzieję,
że razem z Grzymkiem wyleci na zbity łeb po następnych wyborach. Naprawdę
chciałbym, żeby promocją Olsztyna zajął się ktoś, kto ma coś w głowie. Wasze
miasto ma atuty, w oparciu o które może się promować. Że Eskadra tych atutów
nie zauważyła, to można zrozumieć - ludzie z Krakowa dostali w Olsztynie łatwe
pieniądze, więc się nie wysilali. Ale że tego nie widzi miejscowy, olsztyński
urzędas, któremu płacą za to, żeby widział i umiał wykorzystać z korzyścią dla
miasta - to już inna rzecz. Dla miejscowego urzędasa nie ma usprawiedliwienia.