Gość: b28
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.02.10, 15:27
lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,7535544,Recepta_na_sukces__Rozmowa_z_prezydentem_Rzeszowa.html
"Recepta na sukces. Rozmowa z prezydentem Rzeszowa
Rozmawiała Małgorzata Domagała
2010-02-07, ostatnia aktualizacja 2010-02-07 15:25
Przed przygotowaniem propozycji do budżetu spotkał się z mieszkańcami 35 razy,
by dowiedzieć się czego oni najbardziej potrzebują, a gdy padał śnieg do
trzeciej w nocy jeździł po mieście, bo zależało mu by ludzie dotarli rano do
pracy. Prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca pytamy jak dobrze zarządzać
miastem
Małgorzata Domagała: Z sondażu PBS DGA przeprowadzonym dla "Gazety" wynika, że
Adam Wasilewski, prezydent Lublina może liczyć na poparcie wśród 18,3 proc.
wyborców. Tymczasem na Tadeusza Ferenca zagłosowałoby aż 70 proc. Jak
skomentuje Pan tak dobry wynik?
Tadeusz Ferenc: Nie działam pod poparcie, nie interesują mnie sukcesy, ale
potrzeby. Robimy po prostu to czego ludzie od nas oczekują.
Czy to prawda, że objeżdża Pan codziennie miasto, by sprawdzić co trzeba poprawić?
- W ubiegłym tygodniu z niedzieli na poniedziałek jeździłem do trzeciej w
nocy. Mieliśmy śnieżycę, więc sprawdzałem, ile pługów pracuję i miałem
pewność, że żadna z firm, które mają umowy na odśnieżanie miasta, nie
przycupnie ani na chwilę. A zależało mi, by ludzie w poniedziałek dotarli do
pracy. W środę też jeździłem, ale tylko do północy. Przed pracą takie objazdy
robię i zimą i latem. Patrzę czy nie jest brudno, widzę czasem, że np. znaki
czy światła są nie tak ustawione. Zza biurka w ratuszu pewnych rzeczy nie da
się zauważyć.
A oprócz tego spotyka się pan jeszcze z mieszkańcami?
- Oczywiście. Jesienią kiedy konstruowaliśmy budżet, z mieszkańcami
spotkałem się w sumie 35 razy (prezydent Lublina w ratuszu ma spotkania z
mieszkańcami raz w miesiącu). Niedawno rozmawiałem z mieszkańcami nowo
przyłączonych dzielnic, bo chcieliśmy ustalić, jakie potrzeby są tam
najpilniejsze. Przyszło na nie aż 360 osób. W ciągu ostatnich lat
powiększyliśmy powierzchnię miasta o 117 proc. [z 53,69 km kw. do 115,8 km kw.
- md]
Co dalej dzieje się z wnioskami mieszkańców?
- To są najczęściej wnioski dotyczące kanalizacji czy nowej drogi. Na przykład
w 2006 r. dzielnica Załęże chciała szkoły. Zaczęliśmy ją budować i już
niedługo będziemy oddawać do użytku. Wszystkie ustalenia ze spotkań są
spisywane, potem zastanawiamy się, co możemy zrealizować, następnie biuro
kontroli urzędu sprawdza, które polecenia zostały wykonane, a które nie.
Wiadomo, że nie wszystkie prośby możemy spełnić, bo np. nie uruchomimy
dodatkowej linii autobusowej tylko dla jednej osoby.
Jakie były główne problemy Rzeszowa kiedy został Pan prezydentem?
- Miasto znałem doskonale, bo jestem z nim związany od 1972 r. Problemy
były różne: komunikacyjne, edukacyjne, związane z koniecznością upiększeniem
miasta i remontami budynków. Po kolei zaczęliśmy je rozwiązywać. Na przykład w
Rzeszowie nie ma już graffiti
W jaki sposób udało się je zwalczyć?
- Po prostu konsekwencją. Po pierwsze dawaliśmy nagrody za złapanie tych co
malują. Pewnego razu zatrzymano studenta polonistyki, który zamalowywał mury.
Nagłośniliśmy tę sprawę. Zmuszaliśmy też do remontów. Na przykład w centrum
miasta szpecił budynek urzędu wojewódzkiego, więc napisałem do wojewody: panie
wojewodo, szpeci mi pan miasto. Odpisał: ma pan rację panie prezydencie. Będę
szukał pieniędzy. I budynek jest dziś odremontowany, podobnie jak wiele innych.
W Lublinie ciągle słyszymy, że nie ma pieniędzy, przede wszystkim na duże
inwestycje. Jak jest w Rzeszowie?
- Ja nie narzekam. Rzeszów jest na pierwszym miejscu w Polsce jeśli chodzi
o wielkość pozyskiwanych funduszy europejskich w przeliczeniu na jednego
mieszkańca. To kwota 5 tys. 163 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca [w
Lublinie tylko 2 tys. 831 zł - md]. Ale na tę kwotę składają się też pieniądze
pozyskane przez uczelnie, szpitale czy nawet kościoły, co świadczy o dużej
aktywności różnych instytucji w Rzeszowie. W urzędzie cały czas szukamy
pieniędzy, przygotowujemy wnioski, kontaktujemy się z ministerstwami. Nie mam
konkretnej recepty, jak je pozyskiwać, ale przyznam, że mocno gonię swoich
urzędników by informowali mnie o możliwościach sfinansowania a to nowego
przedszkola, a to kanalizacji.
Ile wybudował Pan kilometrów ścieżek rowerowych? Lublin ma ok. 35.
- Wyliczyli mi niedawno, że 80 km i niedługo będę budować kolejny odcinek.
A jak wygląda Pana współpraca z uczelniami?
- Dobrze. W tej chwili oddaliśmy już naukowcom kilkanaście mieszkań. Teraz
budujemy nowy blok komunalny i planujemy kolejne trzy. Ich jakość jest bardzo
dobra. Poza tym najbliższą sesję rady miasta przygotowujemy projekt uchwały w
sprawie przekazania gruntów dla uniwersytetu za złotówkę, gdzie powstaną
kolejne obiekty uczelni.
Ale chciałbym powiedzieć, że czuję się związany Lublinem, tu studiowałem,
mieszkałem też w Świdniku. Jadąc do Warszawy, zahaczam więc czasem o Lublin.
I co Pan by zmienił, doradził naszemu prezydentowi?
Z całą pewnością Lublin ma bardzo dobrych specjalistów, więc nie śmiałbym
doradzać.
* Tadeusz Ferenc jest prezydentem Rzeszowa od 2002 r.
Lublin i Rzeszów
W Lublinie mieszka 356 tys. mieszkańców, a w Rzeszowie - 178 tys."
A co w Olsztynnie? Nie da się??