Jak się promouje Poznań

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.10, 10:21
U nas latawce i pedomisie, a inni:
poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,7548110,Odwiedz_Poznan___przyjemne_miasto_piwa_i_historii.html
"
Odwiedź Poznań - przyjemne miasto piwa i historii
Michał Wybieralski
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 19:18

Poznański rynek to miejsce z niezwykłą atmosferą, pełne świetnych ludzi.
Warto tam pojechać, nim miasto zaleje fala turystów - piszą o nas
zagraniczni dziennikarze. I robią nam darmową reklamę.

Kiedy Poznań reklamuje się jako "Miasto know-how" idealne dla inwestorów,
kupuje reklamy w prestiżowych telewizjach i gazetach. Wydaje na nie kilka
milionów. W cieniu tej wielkiej promocji działają urzędnicy reklamujący
Poznań wśród turystów. Mają do dyspozycji tylko kilkanaście tysięcy złotych,
ale osiągają niezłe efekty.


Mowa o Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. W zeszłym roku zaprosiła
do Poznania przedstawicieli kilkunastu gazet i telewizji z całej Europy. -
Podróże studyjne dla dziennikarzy organizujemy już drugi rok, jesteśmy pod tym
względem liderem wśród polskich miast. To tania i efektywna forma promocji -
mówi Jan Mazurczak, szef PLOT. Linie lotnicze fundują bilety dla zagranicznych
reporterów, noclegi zapewniają poznańskie hotele, a wyżywienie restauracje.
Miasto opłaca tylko przewodników.

W ciągu dwóch lat powstało dzięki temu kilkadziesiąt tekstów o Poznaniu.
Ukazały się m.in. w niemieckich "Neues Deutschland", "die Tageszeitung",
prestiżowym "Frankfurter Allgemeine Zeitung", szkockim "Sunday Mail" i
"Heraldzie" oraz holenderskiej prasie. - Po jednej takiej podróży zamówiliśmy
monitoring niemieckich mediów. Gdybyśmy w miejscu tekstów, które się tam
ukazały, chcieli kupić reklamy, to zapłacilibyśmy za to 130 tys. euro - mówi
Mazurczak.

Dziennikarzy zapraszamy na wizyty tematyczne. Niemców kusimy np. wycieczką
pod hasłem "Piwny Poznań".
Podczas takiej wizyty odwiedzają browary Lecha
i próbują naszych piw, poznają Stary Browar i restaurację Brovarię z jej
unikatowymi piwami. Dowiadują się też o piwnych tradycjach pruskiego Poznania,
w którym działało niegdyś ponad sto browarów. - Sprawdzają się też tematy
historyczne. Pokazujemy spacer po Poznaniu, jako przejście przez tysiącletnią
historię Polski. Mówimy, że to właśnie tu zaczęło się nasze państwo - opowiada
Mazurczak. - Wielu dziennikarzy pyta o ślady komunizmu, muzeum PRL i
"Solidarności". Wciąż jesteśmy z tym kojarzeni - dodaje.

Jak opisują nas zagraniczni dziennikarze? - Jako ciekawe i tanie miasto, ze
świetną atmosferą na Starym Rynku.
Ale nasze zabytki i muzea nie rzucają
ich na kolana - przyznaje Mazurczak. - Dziennikarze są przekonani, że czas
turystycznego Poznania nadchodzi. W kilku relacjach pojawiła się opinia, że
warto odwiedzić nas już teraz, kiedy przy zabytkach częściej spotkamy
mieszkańców niż tłumy zwiedzających - dodaje.

Wielką promocję przyniosła nam też akcja "Poznań za pół ceny". W maju 2008 r.
i czerwcu 2009 r. przez jeden weekend hotelarze, restauratorzy i muzealnicy
obniżyli ceny o połowę. W czasie trwania akcji dla turystów są też otwierane
atrakcje, których na co dzień nie można zwiedzać. "Poznań za pół ceny"
został wyróżniony w konkursie na najlepszy produkt turystyczny zeszłego
roku
. Akcja przyniosła nam ponad 50 materiałów w radiu i telewizji, prawie
40 tekstów w prasie, 80 materiałów w internecie. Zapowiadały ją i
relacjonowały największe media w Polsce i trzy agencje informacyjne. - To
ogromny sukces jak na projekt, która kosztował tylko kilkanaście tysięcy
złotych - uważa Mazurczak. - Nasz pomysł skopiowało już kilka polskich miast,
a ostatnio również Lwów i Brandenburgia.

W tym roku "Poznań za pół ceny" odbędzie się w weekend 5-6 czerwca. PLOT
szykuje specjalne atrakcje. - Znów będzie można zwiedzać pruskie forty i
nieznane bunkry. Do akcji już zgłosiło się więcej restauracji, hoteli i
parterów niż w zeszłym roku - zdradza Mazurczak. - Zależy mi na tym, by w ten
weekend przyjechali do nas turyści z całego kraju, ale też z zagranicy. No
i oczywiście, żeby poznaniacy wyszyli z domów i stali się turystami we własnym
mieście
- dodaje."
    • Gość: b28 Re: Jak się promouje Poznań IP: *.olsztyn.mm.pl 07.03.10, 22:05
      Ciąg dalszy akcji:
      trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7635931,Rewolucja_kwietniowa__Gdansk_za_pol_ceny.html
      "Rewolucja kwietniowa: Gdańsk za pół ceny
      Katarzyna Włodkowska
      2010-03-07, ostatnia aktualizacja 2010-03-07 20:02

      Gdańscy restauratorzy i hotelarze, wzorem Poznania, zamierzają kusić turystów i mieszkańców Trójmiasta obniżkami cen

      "Poznań za pół ceny" od 2008 roku organizuje Poznańska Lokalna Organizacja Turystyczna. W czerwcowy weekend setki poznaniaków i turystów je, śpi i zwiedza miasto za pół ceny. Akcja okazała się absolutnym hitem. W ubiegłym roku ceny obniżyło 19 restauracji. Do tego doszły hotele i muzea.

      - Jednego dnia odwiedziło nas 150 osób! - cieszyła się w trakcie zeszłorocznej akcji Zofia Golusińska, szefowa jednej z poznańskich restauracji. - Deserów ile poszło! A kaczka aż się skończyła i goście musieli trochę poczekać, aż dopieczemy następne. W dodatku to się opłaca. Przy większej liczbie gości zarobimy nawet sprzedając za pół ceny. A przede wszystkim to promocja, w mediach o nas mówią. Liczymy, że goście zasmakują i wrócą.


      Knajpy zapełniają poznaniacy, ale także przyjezdni z okolic. Zdarzają się nawet goście z zagranicy.

      - Wierzymy, że ta akcja okaże się hitem również w Gdańsku - mówi Jan Orchowski, właściciel Baru pod Rybą, zlokalizowanego na Głównym Mieście. - I rozhula w końcu centrum miasta. Na udział zdecydowało się ponad 40 knajp, w tym hotele, m.in. Radisson. Poparła nas też Polska Izba Gospodarcza Restauratorów i Hotelarzy.

      Pomysł przeprowadzenia takiej samej akcji w Gdańsku zrodził się półtora tygodnia temu. Wtedy czterech gdańskich restauratorów spotkało się z wiceprezydentem miasta Maciej Lisickim, który kreuje politykę komunalną, by przedstawić kilka pomysłów na ożywienie Głównego Miasta. Maciej Lisicki przypomniał o akcji "Poznań za pół ceny".

      - Uznaliśmy, że to świetny pomysł. Przecież nie chodzi o to, by przekraczać próg urzędu tylko z postawą roszczeniową - uznali zgodnie przedsiębiorcy.

      I zabrali się za zbieranie podpisów. - Skala poparcia zaskoczyła nas samych - relacjonuje Orchowski. - Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że sytuacja przekroczyła próg krytyczny. I tylko my możemy zmienić wizerunek zabytkowego centrum, które uznawane jest za martwe.

      Ustalono już nawet wstępny termin - weekend 24-25 kwietnia.

      - To ma być inauguracja sezonu turystycznego - dodaje Bogdan Wasilewski, właściciel Cafe Bar Mon Balzac. - Ale nie chodzi tylko o turystów. Akcja skierowana będzie też do mieszkańców Trójmiasta. Chcemy, by poczuli się turystami na własnym gruncie.

      Z obrotu wydarzeń cieszą się urzędnicy. - W końcu środowisko restauratorów się dogadało. To przełom - ocenia wiceprezydent Lisicki.

      "Poznań za pół ceny" promowany jest na wielkich targach turystycznych w Berlinie, które odbywają się na początku marca, a także na billboardach w całej Polsce. Stworzono też stronę internetową www.poznan.pl/polceny, dostępną w niemieckiej i angielskiej wersji językowej.

      - Czasu mamy niewiele, ale zrobimy co w naszej mocy, by gdańską akcję wypromować również dobrze - zapowiada wiceprezydent Lisicki.

      Od maja, na razie tylko w weekendy, w ramach ożywienia Głównego Miasta tramwaje kursujące w tym rejonie miały zacząć jeździć też nocą. - Postaramy się inaugurację przesunąć o tydzień wcześniej - dodaje Lisicki."
Pełna wersja