Gość: b28
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.02.10, 09:29
Są jeszcze biedniejsi:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7586079,Dolny_Slask___sciana_wschodnia__tyle_ze_na_zachodzie.html
"
Dolny Śląsk - ściana wschodnia, tyle że na zachodzie
Michał Kokot
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-02-21 18:58
Dolny Śląsk jest obok łódzkiego najbiedniejszym województwem w Polsce -
wynika z najnowszych badań Głównego Urzędu Statystycznego. Bogatych wrocławian
i mieszkańców Zagłębia Miedziowego od pozostałych miast w regionie dzieli przepaść
GUS na zlecenie Komisji Europejskiej poza dochodami mieszkańców wszystkich 16
województw zbadał tzw. kategorie niemonetarne. Pod tą nazwą kryją się np.
wyjazdy urlopowe, jakość kupowanej żywności, wizyty w prywatnych placówkach
służby zdrowia czy dodatkowe wydatki na edukację. W ten sposób socjolodzy
badają, czy mieszkańcy poszczególnych regionów mogą sobie pozwolić na większe
wydatki, czy ich dochody pokrywają jedynie bieżące potrzeby, czy może nawet
ich nie są w stanie zaspokoić.
Wynik badania jest zaskakujący, a dla Dolnoślązaków może być nawet szokujący.
Bo okazało się, że województwami z największym odsetkiem ludzi ubogich jest
łódzkie (20,81 proc.), a na drugim miejscu dolnośląskie (20 proc.). O
wiele lepiej jest na tzw. ścianie wschodniej, która w powszechnej świadomości
jest synonimem ubóstwa i zacofania. W lubelskim na przykład ludzi ubogich
jest 18,95 proc., małopolskim - 18,92 proc., w warmińsko-mazurskim - 18,77
proc., a w podkarpackim - 18,56 proc.
Dr. Wiesława Łagodzińskiego z GUS-u takie wyniki nie zaskakują. - Na Dolnym
Śląsku obok bogatego Wrocławia i Zagłębia Miedziowego mamy takie miasta, jak
Wałbrzych i Jelenia Góra, które ciągle zmagają się ze skutkami transformacji
ustrojowej. Na miejsce dawnych zakładów przemysłowych i kopalni nie
przychodzą nowi inwestorzy. Panuje tam bieda.
Dr Łagodziński twierdzi, że te dysproporcje będą narastać.
Potwierdza to dr Marcin Starnawski, socjolog z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej,
który w ubiegłym roku przeprowadził badania dotyczące ubóstwa w Wałbrzychu.
- Spora część jego mieszkańców jest skazana na wegetację z powodu wysokiego
bezrobocia. Instytucje pomocy społecznej nie zawsze funkcjonują tam adekwatnie
do potrzeb. Pomoc socjalna w części przypadków może uzależniać, a czasem nie
spełnia swojej roli. Dotyczy to zwłaszcza rodzin wielodzietnych i matek
samotnie wychowujących dzieci, które dostają zbyt małe środki.
Dr Starnawski podaje przykład kobiety samotnie wychowującej dziecko, która
mimo możliwości nie podjęła pracy. - Miała propozycję za tysiąc złotych, ale z
opieki społecznej dostawała kilkaset złotych mniej. Uznała, że nie opłaca jej
się pracować za tak niską stawkę.
Ale na Dolnym Śląsku miejsc, w których bezrobocie wciąż jest bardzo wysokie,
jest więcej. W powiecie lubańskim na koniec ubiegłego roku bez pracy
pozostawało 24 proc. mieszkańców. - I wciąż notujemy jego wzrost. W części
zawdzięczamy go podwyższeniu przez sejm zasiłków dla bezrobotnych z 575 do 717
zł. Ludzie coraz częściej rejestrują się, by dostać świadczenie - mówi Walery
Czarnecki, starosta lubański.
Największym pracodawcą w powiecie lubańskim jest teraz szpital, który
zatrudnia 370 osób. - Po tym, jak w 2000 roku upadły dwa zakłady: bawełniany i
naprawy taboru kolejowego, co roku ubywa nam mieszkańców. Oba zakłady
zatrudniały półtora tysiąca osób. Tą lukę bardzo trudno zapełnić - mówi Czarnecki.
Dziesięć lat temu powiat lubański liczył nieco ponad 60 tys. mieszkańców, dziś
jest ich o 3 tys. mniej. Władze szacują, że jeśli ta tendencja utrzyma się
przez kolejne lata, to w 2013 roku trzeba będzie zamknąć część szkół i
placówek służby zdrowia.
Dla Gazety komentuje dr Wiesław Łagodziński, Główny Urząd Statystyczny
Pogląd, że województwa z tzw. ściany wschodniej są najuboższe, jest już od
dawna niesłuszny. Na przykład województwo podlaskie dokonało w ostatnich
latach dużego postępu gospodarczego dzięki bardzo dobremu stanowi środowiska
naturalnego. Nie było tam przemysłu, więc postawiono na produkcję rolną i
rozwój turystyki. To zaczęło przynosić korzyści.
Tymczasem w Wałbrzychu, Elblągu, Puławach czy Łodzi ograniczono miejsca pracy
przez likwidację głównych zakładów, ale nie zatroszczono się o nowe. Od
ściany wschodniej różnią się te miasta jednak przede wszystkim tym, że ich
środowiska naturalne są niezwykle zdegradowane. Ludzie nie chcą więc tam ani
mieszkać, ani inwestować. W województwie podlaskim czy małopolskim nie
było tego problemu, bo wielki przemysł nie istniał, a upadały jedynie małe
przedsiębiorstwa.
Sytuacja polskich miast poprzemysłowych przypomina dziś tę, w jakiej kiedyś
były podobne europejskie miasta - Lille, Aberdeen czy Essen. Tyle że tam
zainwestowano w rozwój zaawansowanych technologii i odbudowę zniszczonego
środowiska. W Polsce taki plan nigdy nawet nie powstał."
Na szczęście wiodąca partia opozycyjna planuje rozwój przemysłu w naszym
regionie. Może nawet zainwestować w dwa przemysły, albo w trzy przemysły?