Gość: psiara IP: *.olsztyn.mm.pl 28.02.10, 19:41 Można i tak potraktowac psa: braniewiak.wm.pl/nie-uratowalismy-sajmona,2463 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Ingrida Re: Smutna psia historia... IP: *.centertel.pl 28.02.10, 19:55 to nie weterynarz to psi Mengele Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 28.02.10, 20:04 Moniko masz mój Szacunek za to co robisz, wspaniała jesteś. Czy będzie dla Ciebie dużym kłopotem podanie jak nazywa się ten skoorwysyn , który uśpił Sajmona? Jeżeli nie chcesz pisać tego tu na forum to napisz mi na skrzynkę wyborczej. Chcę mu spojrzeć prosto w oczy. Pewnie zrobił to nie pierwszy raz, chciałbym aby ostatni. pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psiara Re: Smutna psia historia... IP: *.olsztyn.mm.pl 02.03.10, 20:21 Yadol,proponuję napisac do niej na forum braniewskim,Pani Monika chyba raczej nie czyta olsztyńskiego.Mam nadzieję,że zostaną wyciągnięte jakieś konsekwencje w stos.do pomysłodawcy i wykonawcy tego haniebnego czynu.Bezpański/bezdomny znaczy gorszy,niebezpieczny,problemowy,no i kto się tam będzie przejmował takim "śmieciem"...Ano są tacy,którzy przejmują się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joi Re: Smutna psia historia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 10:06 statichg.demotywatory.pl/uploads/201002/1267383023_by_MALY1993_500.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 03.03.10, 13:39 statichg.demotywatory.pl/uploads/201002/1266504014_by_ZiemniakPospolity_500.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: veracruz Re: Smutna psia historia... IP: *.olsztyn.mm.pl 03.03.10, 19:37 Yadol,zobacz to,a może lepiej nie,bo ja żałuję,że obejrzałam to do końca.Brak mi słów,by opisac to,co czuję.Wiem tylko,że nigdy nie zapomnę tego,a chcialabym.Człowiek jest najohydniejszym stworzeniem na Ziemi.Musi byc ukarany za to,co robinaturze!!!!Tych filmików z boku nie obejrzę nigdy,bo wtedy musiałabym isc na terapię.Tak samo robią z małymi foczkami.Wyc mi sie chce:((((Człowieku,jesteś potworem!!!! www.youtube.com/watch?v=Jw8AqS4z-58&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 08.03.10, 00:38 wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Pies-przez-15-dni-pilnowal-zabitego-przyjaciela,wid,12049714,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psiara Re: Smutna psia historia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 20:11 braniewiak.wm.pl/wracal-z-ryb-uratowal-psa,2661 Co się dzieje...ludzie są straszni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 27.03.10, 17:15 następna psina która spotkała na swojej drodze skurwysyna, mam nadzieję że prokurator będzie człowiekiem i mu dobrze przyłoży wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ze-zlosci-na-konkubine-rzucal-jamnikiem-o-sciane,wid,12116477,wiadomosc.html?ticaid=19e22&_ticrsn=3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Smutna psia historia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.10, 18:14 Po raz kolejny głos na forum potwierdza konieczność regulacji prawnej tego stanu bezhołoweia poczynając od wymogu uzyskania jakiegoś minimum zdobycia uprawnień zafundowania sobie i innym faktu posiadania psa po przez konieczne unormowanie obowiązków takiego psiarza w trybie administracyjnym. Tolerowanie aktualnego stanu i podnoszenie wszelkich alarmów w wypadku ujawnienia drastycznie nieszczęśliwych wypadków wynikających z braku podstawowych zasad kulturowych czy tolerowania niewłaściwego nadzoru jest objawem degrengolady wielu wartości społecznych i obowiązków administracyjnych. Podstawę prawną odpowiedzialności cywilnej za zwierzęta domowe stanowi art. 431 § 1 kc., który stanowi iż: "kto chowa zwierzę albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło...". Powyższa regulacja wyraźnie wskazuje, że właściciel będzie odpowiadał na zasadzie winy za tzw. winę w nadzorze. W tym miejscu trzeba także zaznaczyć, że w przypadku, gdy zwierzę jest tylko narzędziem w ręku człowieka odpowiada on za szkodę tak, jakby wyrządził ją własnym działaniem lub zaniechaniem (art. 415 kc). Gdy zwierzęta domowe spowodują szkodę osobową tj. uszkodzenia ciała (np. pogryzienie lub zarażenie chorobami odzwierzęcymi) bądź szkodę majątkową (np. zniszczą lub zanieczyszczą odzież, przedmioty osobiste) na właścicielu zwierząt domowych ciąży obowiązek naprawienia szkody. Zakres odpowiedzialności wynika z ogólnych zasad prawa cywilnego i określony jest w przepisach kodeksu cywilnego (w szczególności art. 361, 362, 363, 444 - 447 k.c.). Jest to bezwzględnie obowiązujący fakt prawny bez względu na to, w jaki sposób forumowicz dający swój głos pod nickiem psiara będzie na forum oceniała mnie lub mój punkt widzenia. Inna sprawa, to kwestia ustawy o ochronie zwierząt. W niektórych rozwiązaniach jest najzwyczajniej logicznie niedorobionym knotem prawnym, których przyczyn trudno jest dociekać na forum. W każdym bądź razie niebywałym ewenementem jest nadawanie komuś praw bez określenia obowiązków. Jak przekazać 1% podatku organizacji pożytku publicznego można dowiedzieć się z ich stron internetowych. Natomiast jakie konkretnie na tej organizacji spoczywają obowiązki, ustawa nie definiuje. By nie było nieporozumień. Nie jestem wrogiem zwierząt - jak mi to próbowano imputować - ale jestem wrogiem niechlujstwa, głupoty i braku odpowiedzialności właścicieli zwierząt za swoje postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konrad Re: Smutna psia historia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.10, 20:21 Mark, uważam że masz absolutną racje. Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 27.03.10, 20:30 chyba chłopcy nie do końca zrozumieliście o co tu chodzi knot knotem , niechlujstwo niechlujstwem a z tego co piszecie jesteście dla mnie suchymi dupkami zwróciłem uwagę na bezkarność oprawców bezbronnych zwierząt , jeżeli tego nie zrozumieliście to kontakty seksualne waszych rodziców były niepotrzebnymi pomyłkami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Smutna psia historia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.10, 20:39 Ta bezkarność oprawców i indolencja postępowania odzwierciedla się nie tylko takim zachowaniem. Czy widziałeś kiedyś psa zgłodniałego i uwiązanego do drzewa w lesie najprawdopodobniej od co najmniej kilku dni tylko dla tego (bo inaczej trudno to wytłumaczyć), że właściciele wyjeżdżając na wakacje nie mieli co z nim zrobić? Czy zastanowiłeś się kiedykolwiek, skąd się raptem bierze tyle wałęsających się psów w okresie letnim w rejonie sanatorium, Tracka, Wadąga, Myk... Jak inaczej można nazwać takich ludzi, jak nie właścicielami oprawcami? Przecież to jest prymitywizm sięgający moralnego dna!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Smutna psia historia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.10, 20:31 Racja jest rzeczą względną zależną od środowiska, jego przekonań, kultury oraz chęci i umiejętności ułożenia sobie współżycia społecznego. Zbyt wielu "wojewodów" z wiejskich zagród zamieszkało ostatnio w Olsztynie dyktując otoczeniu niezapomniane klimaty własnej obory. Przykro mi, ale sposób reakcji na moje - jak mi się wydaje wyważone posty - upoważnia mnie do takiego potraktowania niektórych dyskutantów. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yadol Re: Smutna psia historia... 27.03.10, 21:27 przepraszam, o krok za daleko, o słowo za dużo czasami zbyt wyrywny jestem, przepraszam myślimy o tych mordercach to samo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Smutna psia historia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.10, 21:48 Wybacz, ale w pewnych sprawach niektóre stanowiska przybierające charakter znanego "dracht nacht osten" mnie tez wyprowadzają z równowagi. Jak można bowiem wyć i szczekać w każdej sytuacji w ochronie zwierząt, jednocześnie tolerując wręcz bestialstwo postępowania ich właścicieli o innych przydawkach już nie wspominając? Odpowiedz Link Zgłoś