Tragedia w mediach.

20.04.10, 19:05
Mamy za sobą najdłuższą w historii Polski medialną żałobę narodową,
która skłoniła mnie to podzielenia się moimi osobistymi refleksjami
na temat masmediów. Od 20 lat możemy się cieszyć demokracją i
wolnymi mediami. Żyje na tyle długo by wiedzieć jak relacjonowały
polska rzeczywistość media reżimowe przed 1989 rokiem, a jak robią
to obecnie tzw. wolne media w demokratycznej Polsce. Zasadnicza
różnica polegała na tym, że przed zmiana ustroju media koloryzowały
socjalistyczną rzeczywistość, umiejętnie manipulując informacją i
starając się ukazać społeczeństwu pozytywy życia w PRL. W
demokratycznej Polsce sytuacja jest dokładnie odwrotna, zarówno
media publiczne jak i prywatne wprost prześcigają się szukając
negatywów życia w Polsce i na świecie. Nie jestem medioznawcą tylko
szeregowym odbiorcą masmediów, ale wiem, że podejście do
informacji „ zła wiadomość to dobra wiadomość” nie jest polskim
wymysłem. Jednak polskie media stworzyły chyba jeszcze jedną
zasadę „dobra wiadomość to żadna wiadomość”! Decydenci polskich
mediów założyli sobie, że odbiorcy chcą tylko i wyłącznie złych
wiadomości. Efekt jest taki, że 90% wiadomości to katastrofy,
klęski, wypadki, wojny, akty terroru i afery. Programy
informacyjne „ociekają krwią”, zdarza się, że pokazują nawet śmierć
na żywo. Jak bardzo inaczej wygląda nasza „indywidualna”
rzeczywistość, przynajmniej większości z nas, która przy tym co nam
prezentują media wydaje się być idyllą.
Proszę zwrócić uwagę na słownictwo polskich mediów, przekazywane
wiadomości zwykle są określane przez dziennikarzy, jako „smutne,
przykre, niepokojące, alarmistyczne, złe, bardzo złe, zatrważające,
katastrofalne, tragiczne itp.” Trzeba mieć na prawdę dużo szczęścia
by trafić na wiadomości „obiecujące, dobre lub pomyślne”, te słowa
nie są mile widziane w mediach, ale mamy bogaty język i w takich
przypadkach stosuje się np. słowo „zaskakujące”.
Skąd się biorą złe wiadomości, nie jest to publikacja „naukowa”, ale
wyszczególniłbym tu trzy podstawowe grupy źródeł: naturalne,
interpretacyjne i subiektywne. Złe wiadomości naturalne to wszystkie
wypadki śmiertelne, katastrofy żywiołowe, bankructwa, plajty, bessy
itp. Gdy tych zabraknie, to zawsze można prawie we wszystkich
zjawiskach społeczno-gospodarczych dostrzec jakieś negatywy,
wystarczy się „trochę postarać” i to są złe wiadomości
interpretacyjne. Wreszcie, gdy zabraknie dwóch pierwszych rodzajów
złych wiadomości, chociaż to rzadko się zdarza, dziennikarze maja
niewyczerpalne pokłady złych wiadomości subiektywnych, pochodzących
z wypowiedzi różnych osób życia publicznego. Nie jest to trudne bo
politycy lubią mówić źle o swoich rywalach, ewentualnie dziennikarze
wymyślają sami jakieś sensacje powołując się na tzw. „anonimowe
źródła”.
Obserwując to wszystko z boku zadaję sobie pytanie, jaki jest tego
cel? Czy media przekazują obiektywny obraz Polski i świata, czy
raczej jego chorą zniekształconą wizję? Dlaczego dzień po dniu
straszy się i nęka ludzi selektywnie i z premedytacją dobranymi
negatywnymi informacjami? Dlaczego z premedytacja manipuluje się
informacją lub podaje się informacje z mało wiarygodnych źródeł byle
by miały negatywny wydźwięk? Wreszcie czy celem mediów jest przekaz
informacji o otaczającej nas rzeczywistości czy też jej kreowanie?
Nie znam jednoznacznych odpowiedzi na te pytania, mogę jedynie snuć
przypuszczenia. Może zastraszeni ludzie są bardziej podatni na
wpływy reklam, bo niektórych polityków to na pewno. Może cel jest
szlachetny i ma za zadanie poprawić nastrój odbiorców mediów, w tym
znaczeniu, że ta lawina negatywnych wiadomości dotyczy ich w małym
lub żadnym stopniu.
Jak w tym kontekście wygląda zachowanie polskich mediów w
obliczu „tragedii smoleńskiej”? Ta straszliwa katastrofa, w której
zginęło, aż 96 osób w tym bardzo ważne osobistości polskiego życia
publicznego, wstrząsnęła Polską i odbiła się szerokim echem na
świecie. Do przewidzenia było, że w mediach będzie żałoba narodowa i
była, ale jej skala przeszła chyba oczekiwania wielu odbiorców.
Właściwie wszystkie media, a szczególnie stacje TV zrobiły sobie z
tej tragedii ponad tygodniowe „show”, którym uraczały nas całymi
dniami bez przerw na jakiekolwiek inne programy. W naszej tradycji o
zmarłych nie mówi się źle lub nie mówi się w cale. Efekt był taki,
że mówiono dobrze i takie rzeczy, że wielu widzów zaczęło
podejrzewać, że jest to wstęp do beatyfikacji tragicznie zmarłych
rodaków. Przez ponad tydzień obywatele Polski zostali odcięci od
informacji ze świata i tych „niezasobnych” z kraju no, bo wiadomo w
Polsce oprócz żałoby nic się nie działo. Przekaz medialny był bardzo
czytelny, cała Polska jest w żałobie, a ten, kto nie jest nie jest
prawdziwym Polakiem patriotą!
Przyznam, że po tym wszystkim mam mieszane uczucia i powoli dochodzę
do siebie próbując ogarnąć to, czego doświadczyłem za pomocą mediów.
Zastanawiam się w tym kontekście, co współcześnie w Polsce oznacza
pojecie „wolne media”, ewentualnie czy takowe w ogóle istnieją? Po
głębszej analizie dochodzę do wniosku, że pojecie „wolne” odnosi się
tylko do tego, ze redakcje poszczególnych mediów przekazują
odbiorcom tylko te informacje, które chcą im przekazać i nic więcej!
Trochę to smutne, ale na pocieszenie mamy przecież swój rozum i
internet gdzie można znaleźć wszystko, wiec cieszmy się tym naszym
małym okienkiem na siat, korzystajmy z niego i nie dajmy się
manipulować mediom!

    • Gość: abc Re: Tragedia w mediach. IP: *.olsztyn.mm.pl 20.04.10, 19:58
      "wiec cieszmy się tym naszym małym okienkiem na siat,"
      ciesz się tym siatem , co ci zostało, hehe
Pełna wersja