Przedszkole nr 40

IP: *.olsztyn.net.pl 26.04.10, 13:03
Jestem rozżalona matką dziecka, które nie dostało się do
przedszkola. Na pewno pomyslą Państwo, że to ze złości wymyślam
nieprawdziwe historie, ale proszę przyjrzec się procesowi rekrutacji
do przedszkola nr 40 w Kortowie, a zmienią Państwo zdanie. Kryteria
przyjęcia do wszystkich przedszkoli samorządowych w Olsztynie,
łącznie z tym w Kortowie, były jasne i jednakowe. Pierszeństwo mają
matki samotnie wychowujące dzieci, póżniej osoby niepełnosprawne,
rodziny zastępcze i na szarym końcu ci "normalni" tzn. rodziny, w
których oboje rodziców pracuje. Ja właśnie należę to tej ostatniej
grupy. Zadzwoniłam do przedszkola nr 40 z pytaniem czemu mój syn się
nie dostał. Pani wicedyrekor poinformowała mnie, że właśnie takie
kryteria obowiązują, więc mój syn był na szarym końcu. Z kolei ja
zadałam pytanie jak zatem z tych "normalnych" były wybierane dzieci.
Usłyszałam, że losowo. Co znaczy losowo? Pani rzucała podaniami i
kóre spadnie na stół jest przyjęte, a na podłogę nie? Lub odwrotnie?
Nie potrafiła mi wytłumaczyc. Postanowiłam przyjrzec się bliżej
owej "losowości". Otóż okazuje się, że zdecydowana większośc
przyjętych dzieci to dzieci pracowników UWM. Te które się ie dostały
to właśnie głónie dzieci "spoza". To kryterium nie było podane
oficjalnie, więc coś jest tu nie tak. Poza tym nie wszyscy rodzice
dzieci, które zostały przyjęte, pracują oboje. A to z kolei powinno
wykluczac ich przyjęcie. Jakie są wnioski? Otóż żeby dziecko zostało
łaskawie przyjęte do przedszkola na 40 w Olsztynie powinnam się
rozwieśc, będę wtedy miała pierwszeństwo przy przyjęciu. Dobrze
byłoby też miec grupe inwalidzką, wtedy moje szanse znacząco rosną a
już pewe byłoby gdybym zatrudniła się na UWM. A tak moje szanse są
żadne, bo nie stworzyłam dziecku dysfunkcyjnej rodziny.
Pełna wersja