Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.06.10, 21:03
W Rzeczpospolitej "Opluta Marta" przez "liberalną i tolerancyjną partię miłości"
Główną ofiarą specyficznie pojmowanej przez PO i kibicujący jej salon
“miłości” pada w tej kampanii Marta Kaczyńska, od pierwszych chwil po
pogrzebie rodziców gruntownie opluta za sam tylko fakt, że jako osoba otoczona
zrozumiałym współczuciem i sympatią ludzi mogłaby być dla nich argumentem do
głosowania na stryja
Stefan Niesiołowski zaatakował ją, że jest rozwódką, więc osobą z zasady
niewiarygodną, Kazimierz Kutz dorzucił do tego, że nosi żałobę nieszczerze i
na pokaz, a wielu funkcjonariuszy medialnych potępiło ją za włączanie się w
kampanię wyborczą, uznając to za ohydne, obrzydliwe i godne pogardy (choć w
żaden sposób się nie włączyła).
Przy okazji gazeta salonu opluła też jej męża, insynuując, że jest zamieszany
w afery (bo jako prawnik reprezentował interesy spółki oskarżonej o wyłudzenie
nienależnej zapłaty). Wszystkich przebił oczywiście Janusz Palikot,
platformerski Urban, w nikczemnej formie “ja tylko pytam” ogłaszając, że się
na śmierci rodziców nachapała pieniędzy.
Widać tu nie tylko gangsterską bezwzględność i obłudę partii, której oficjalne
hasło brzmi: “zgoda buduje”. Widać także dobitnie, jacy to niezależni i
bezstronni dziennikarze królują w naszych mediach. Jakoś żaden z nich nie
spytał Bronisława Komorowskiego, czy prawdę mówią koledzy z PO, że to on
osobiście zaprosił Palikota do swej kampanii, ani czy to prawda, że on właśnie
dał mu informacje o ubezpieczeniu prezydenta.
Nie żądają, by się odcinał od swych strzykających jadem stronników – wszak
prominentnych postaci PO, nie jakichś tam przypadkowych przechodniów. Ani,
skoro się nie odcina, nie dywagują, czy jego wizerunek i hasła są wiarygodne.
Nie mówiąc już o wzięciu Marty Kaczyńskiej w obronę. Sama sobie winna, że jest
córką znienawidzonego “kartofla”. Ziemkiewicz.