mariusz2010
30.09.10, 12:07
Żyję w Olsztynie od trzeciego roku życia. Dzieciństwo spędziłem przy ul. Mazurskiej, później przy Grunwaldzkiej. Teraz mieszkam w jednym z osiedli. Pamiętam Olsztyn, gdy kończył się za hotelem Warmińskim, trzęsawisko w okolicach dzisiejszej Poligrafii, zabawy na "Karolku", pierwszy wieżowiec przy moście Jana itd...itd....
Były czasy gdy Olsztyn rozkwitał kulturalnie i okresy stagnacji.Teraz mamy w moim odczuciu okres dość szary, choć widać wysiłki grup i osób próbujących rozerwać tą zaskorupiałą magmę jaka stało się olsztyńskie społeczeństwo. Tą skorupę widać bardzo wyraźnie choćby na portalach społecznościowych, zdominowanych przez mieszkańców centrum, Polski południowej i zachodniej.
W ostatnich latach miasto dysponuje dosyć dużymi pieniędzmi. I tu zaczyna się ból, bo część z nich jest marnotrawiona na duperele, tak jak w epoce demokracji "jeszcze inaczej".
Wciąż brak koncepcji wyglądu miasta za kilkanaście lat.
Projekty robione są na chwilę bieżąca, jak choćby ostatnio nieszczęsne place. Za pieniądze wydane w ciągu lat na duperele, można było dawno "wykupić" budynek aresztu i stworzyć centrum miejskie z prawdziwego zdarzenia. Tereny między miastem i osiedlami proszą się o nowoczesną architekturę, której namiastek nie powinno się wciskać w strukturę "przedwojennego Olsztyna"
Kiedyś Olsztyn był słynny w Polsce, między innymi ze swojej zieleni. Dziś stawia się ją w konfrontacji z architekturą.
Trudno oceniać jednoznacznie. Wiele rzeczy dzieje się źle, nawet nie przez zła wolę urzędników, tylko wciąż nieprzystosowanie się ich i ogółu mieszkańców do wymogów demokracji lokalnej. Widać, że to długi proces, ale z światełkiem w tunelu...))
W końcu jednak doczekamy się obwodnicy, dobrej komunikacji osiedli z centrum i Olsztyna z innymi aglomeracjami. porządnego lotniska, pięknego deptaku i parku w zakolu Łyny, zachwycającej architektury współczesnej zamiast dziur w przestrzeni między miastem a osiedlami. Odnowione zostaną zabytki, przywrócona elewacja gmachu sądu, wstawione będą "plomby" zharmonizowane z olsztyńską secesją. Nasze jeziora unikną zanieczyszczeń i dzikiej zabudowy, a staną się miejscem szeroko rozumianej rekreacji, z atrakcjami znanymi dotąd tylko z opowiadań przybywających turystów. Przez nasze ulice będzie się przejeżdżać z błogością w sercu, z wyrozumiałością wspominając niegdysiejsze dziury, jak grzechy młodości. Zamiast ponurego muru okalającego areszt, punkt wynajmujący rowery, ukryty nieco w zieleni, za fontanną ( nie za cieknącym niby źródłem ) W głębi surowa bryła budynku bez krat, z wkomponowanymi detalami hotelowymi, restauracyjnymi, czy może kasyna...i dużo światła...olsztynianie spacerujący swobodnie tam, gdzie niedawno tylko ponury spacerniak...
Za Alfą, na dawnym parkingu, popatrzcie...karuzele, gabinet luster...po prostu wesołe miasteczko, na stałe.... Podziemnym przejściem przechodzimy na drugą stronę ulicy, gdzie za szubienicami obraca się "Koło młyńskie" i pędzą zwariowane kolejki... dalej park...
Pomarzyć dobra rzecz...
Teraz możecie to skrytykować, polać zimną woda, ośmieszyć.
Lub dorzucić garść swoich marzeń o pięknym mieście...
Do miłego...)))