Katastrofa na lotnisku Cork

IP: *.10-3.cable.virginmedia.com 13.02.11, 22:10
W ubiegłym tygodniu podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku Cork w Irlandii rozbił się 19 miejscowy samolot Metroliner latający dla linii lotniczych Manx 2 Limited z siedzibą na wyspie Man. Samolot został wyleasingowany od Flightline BCN z siedzibą w Barcelonie,maszyna odbywała regularny lot cywilny z Belfastu do Cork,w związku z katastrofą Irlandzka Komisja Badania Wypadków Lotniczych/Air Accident Investigation Unit/ wszczęła natychmiastowe dochodzenie,ponieważ samolot był zarejstrowany w Hiszpanii,śledztwo prowadzą wspólnie Irlandzka Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz jej hiszpański odpowiednik Comision de Investigacion de Accidentes e Incidentes de Aviacion Civil.W związku jednak z tym,iż samolot wykonywał loty dla firmy,której siedziba mieści sią na wyspie Man a wyspa Man jest państwem o bardzo specyficznym ustroju/formalnie niezależne,nie należace do Unii Europejskiej,jednak głową państwa jest brytyjska królowa/w skład wspólnej komisji badającej katastrofę weszła również brytyjska Air Accidents Investigation Branch,brytyjski odpowiednik komisji Anodiny.
Panie Premierze Tusk proszę zwrócić się w moim imieniu do instytucji wspólnotowych i zaapelować aby w tak bezceremonialny sposób nie łamano prawa lotniczego a w szczególności słynnego załącznika do tzw.konwencji chicagowskiej.
    • Gość: 100%olsztyniak Re: Katastrofa na lotnisku Cork IP: *.pool1.Croydon-GLN2000-BAS0001.orangehomedsl.co.uk 13.02.11, 22:16
      Nawet taki malutki Cork ma lotnisko a u nas marszalek nie robi nic zeby uruchomic lotnisko w Szymanach na ,ktore jest przeznaczone 37 mln euro.Widac Elblag nie trzyma na tym lape
    • taras70 Re: Katastrofa na lotnisku Cork 13.02.11, 23:10
      por. Zwirko ,podobnie jak kazdy polski, przedwojenny oficer, ktory uznaje Polski Kodeks Honorowy, nie wyzywalby na pojedynek przeciwnika w nieodpowiednim do tego miejscu, bo jego wyzwanie pozostaloby niezauwazone. por. Zwirko ,gdyby musial, zrobilby to na ziemi sopockiej lub warszawskiej, ale nie olsztynskiej . dodatkowo, zrobilby to , pod warunkiem ,ze honor kaze mu oskarzac . por. Zwirko pewnie zauwazylby, ze TU-154 nie latal dla czeskiej linii z siedziba na Wegrzech,obslugujacej regularnie trase miedzy miastami w Rumunii, na maszynie wydzierzawionej od bulgarskiej spolki. porucznik Zwirko byl pilotem i MUSIAL myslec ....
      • Gość: por.Żwirko Re: Katastrofa na lotnisku Cork IP: *.10-3.cable.virginmedia.com 14.02.11, 18:29
        Nie było zamiarem por.Żwirko wyzwanie pana Donalda Tuska by stanął na ubitej sopockiej,warszawskiej czy olsztyńskiej ziemi.Tu por.Żwirko chce zaznaczyć,że ziemia olsztyńska jest równie godna do dawania satysfakcji jak ziemia warszawska czy sopocka.
        Zamiaru takiego nie miał por.Żwirko z bardzo prostego powodu,żaden przedwojenny oficer nie uznałby pana Donalda Tuska za osobę zdolną do udzielenia honorowej satysfakcji.
        Celem por.Żwirko było pokazanie,że obecnie obowiązujące prawo lotnicze zezwala na formowanie,celem ustalenia przyczyn katastrofy statku powietrznego,komisji dwustronnych jak i trójstronnych a nawet czterostronnych,ba to prawo zezwala również państwu-stronie na wyznaczenie państwa nie związanego z katastrofą jako swego reprezentata w toczącym się dochodzeniu.Taka komisja prowadziła śledztwo w sprawie katastrofy Boeinga 737 Aerofłotu,który rozbił sie podczas lądowania na lotnisku w Permie/Ural/ 14 września 2008.Producenta samolotu reprezentowała National Transportation Safety Board czyli amerykanski odpowiednik MAK,francuskiego producenta silników reprezentowała Bureau d`Enquetes et d`Analysses pour la Securite de l`Aviation Civile a Bermudy/formalny właściciel samolotu/reprezentowała brytyjska komisja badania wypadków lotniczych.
        Takie są światowe standarty przy śledztwach dotyczących katastrof lotniczych.
        Przymiotem polskiego przedwojennego oficera była umiejętność myślenia i wyciągania wniosków.Dziś obowiązkiem każdego obywatela,któremu leży na sercu dobro własnego państwa/również obywatela „taras70”/jest MYŚLENIE,po to by
        wybór naszych reprezentantów dokonywany za pomocą kartki wyborczej był wyborem najlepszym z możliwych.
        • taras70 Re: Katastrofa na lotnisku Cork 14.02.11, 22:45
          duzo slow, ale znowu niewlasciwy dobor przykladu, ktory mialby uzasadniac powolanie jakiegos trzeciego panstwa, jako strony w ustalaniu przyczyn katastrofy . zebym znowu nie musial sluchac opowiadan o chinskim samolocie z japonskim silnikiem, ktorego indyjski wlasciciel zarejestrowal na Malcie, a ktory rozbil sie na Aleutach, zakoncze te wymiane zdan nastepujaco : jedyny prawnie uzasadniony powod, ktory moglby jakies inne panstwo uczynic strona w tej sprawie, to obecnosc na pokladzie osoby o innym niz polskie i rosyjskie obywatelstwie lub ewentualnie podwojnym obywatelstwie , oczywiscie innym niz polskie lub rosyjskie . zupelnie inaczej wyglada sprawa z mozliwoscia wystapienia do ICAO o arbitraz w tej sprawie: strona polska byc moze skieruje tam taka prosbe, ale dopiero po rosyjskiej reakcji na polski raport ze sledztwa. o tym decyduje polityka, bo, jak wiadomo, podstawy prawne juz sa.
          • Gość: por.Żwirko Re: Katastrofa na lotnisku Cork IP: *.10-3.cable.virginmedia.com 16.02.11, 20:56
            Czy aż tak trudno zrozumieć intencje por.Żwirko? To jest chyba jasne,że katastrofa
            samolotu z silnikiem japońskim na Aleutach czy katastrofa enerdowskiego IŁ-a
            w Kinszasie czy wreszcie katastrofa duńskiego helikoptera na wyspie Wrangla nijak nie przystaje do katastrofy polskiego TU-154M, ponieważ polski samolot był samolotem wojskowym, nie zmienią tego prawne łamańce i zaklęcia polskiego rządu oraz badanie sprawy przez komisję Millera,z polskiego śledztwa będzie można zrobić użytek jedynie w polskim politycznym grajdołku.Nie rozumiem skąd bierze się przekonanie,że ICAO weźmie jeszcze raz pod lupę sprawę katastrofy.ICAO nie zajmuje się badaniem katastrof samolotów wojskowych,być może Rosjanie zgodzą się jedynie na jakiś audyt swojego śledztwa,by troszkę osłodzić życie panu Tuskowi.Jest takie ulubione powiedzenie radzieckich śledczych”wbić szydło”,czyli zakończyć sprawę,zszyć dokumenty i sprawę odłożyć na półkę.I to szydło zostało przez komisję Anodiny już wbite,koniec sprawy.
            Przykład z Cork pokazuje jedynie,że w krajach gdzie premier nie zajmuje się codzienną polityczną kalkulacją i słupkami popularności a sprawnym rządzeniem,skomplikowane pozornie badanie katastrof lotniczych odbywa się za pomocą procedur i kompetentnych urzędników.Po upływie 90 minut od katastrofy na lotnisku w Cork pracowali już eksperci irlandzkiej komisji badania wypadków lotniczych,w tym samym czasie
            na briefingu w siedzibie brytyjskiej Civil Aviation Authority podawano zainteresowanym pierwsze fakty i wszystkie prawne aspekty katastrofy/CAA to agenda zajmująca się certyfikowaniem personelu latającego,samolotów i lotnisk,oddzielna od komisji d/s wypadków/Ile i jakiej jakości informacji dostarczono
            nam po 10 kwietnia wiemy i będziemy pamiętać.
            Nieco inaczej wygląda sprawa z katastrofą Boeinga 737 latającego dla Aerofłotu.
            Tu widac,że Rosjanie,jeśli mają za partnerów ekspertów reprezentujących kraje z którymi Rosja musi się jednak liczyć,są w stanie przełknąć i podać do publicznej wiadomości tak niewygodne fakty jak to,że obaj piloci mieli sfałszowane certyfikaty uprawniające do latania na trasach międzynarodowych,sfałszowane certyfikaty uprawniające do latania Boiengiem 737,jakby tego było mało to we krwi kapitana
            stwierdzono alkohol.Na dodatek w trakcie okresowych badań technicznych wykryto niesprawnośc systemu TCAS i niesprawne automatyczne sterowanie ciągiem silników.Mimo wykrytych usterek samolot dopuszczono do lotu,usterki uznano za nieistotne dla bezpieczeństwa lotu.A sprawa nie zapowiadała się tak fatalnie dla reputacji Rosjan bo robocza hipoteza rosyjskich śledczych mówiła o utraceniu siły nośnej na skutek ustania-z niewiadomych przyczyn-pracy silników.
            Gdyby nie mieszanina pychy,tchórzostwa i chorych politycznych kalkulacji pewnego
            piłkarzyka w krótkich portaskach tego kompromitujacego blamażu polskiego państwa można było uniknąć lub przynajmniej zminimalizować jego skutki.
            Ale wtedy trzeba byłoby część odpowiedzialności wziąć na swoje barki
Pełna wersja