Kościół dorobił się obojętności

19.05.11, 08:05
Taki jest efekt używania religii do celów politycznych.Po tym wszystkim, co się dzieje na Krakowskim, wiele ludzi przestało interesować się stanowiskiem Kościoła, czemu zresztą trudno się dziwić. Zebranie jednego czy dwóch tysięcy moherów dla jakiejś kolejnej pisowskiej propagandowej miesięcznicy nie odzwierciedla opinii publicznej a czasami sprawia wrażenie jakiegoś przedsięwzięcia zootechnicznego. Niezależnie jednak od samo destrukcyjnych poczynań Krk wypada zapytać przedstawicieli rządu: kiedy w Polsce Kościół przestanie on być nietykalny i ponad wszelką krytyką? Brak stanowiska rządu w sprawach kościelnych sex-afer, jego komercjalizacja czy protestów społeczeństwa wobec nachalnej katolicyzacji przestrzeni publicznej nie najlepiej świadczy o władzach tego kraju.
    • Gość: wiktor Re: Kościół dorobił się obojętności IP: *.hostingitall.com 08.02.15, 22:33
      kościół niszczą niezasłużone przywileje i układanie się z władzą
      • Gość: mk Re: Kościół dorobił się obojętności IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.15, 00:05
        Polski Kościół katolicki teologicznie i strukturalnie błądzi od dawna. Do tego intelektualnie, moralnie i ewangelizacyjnie jesr w stanie ruiny. Potwierdza to szereg wypowiedzi członków episkopatu, którzy by móc mieć jeszcze mieć coś do powiedzenia podejmują walkę z bajkami i innymi przez siebie wymyślonymi bzdurami. Na taki stan i zagarnięte podstępem przywileje już nie pomogą.
        • Gość: hm Re: Kościół dorobił się obojętności IP: *.centertel.pl 13.02.15, 22:13
          realizują model kościoła ludowego, gdzie wielbi się proboszcza i nie zadaje istotnych pytań
          • privus List biskupa Deca do prezydenta Komorowskiego 13.02.15, 23:13
            Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi prosimy o niepodpisywanie aktu ratyfikacji - pisze w liście otwartym do prezydenta biskup świdnicki Ignacy Dec.

            Czy ktoś pamięta, by chrzczono nowego Boga dając mu na imię Dec? Cóż za pycha, podłość, zarozumialstwo i w końcu najzwyklejsza głupota. Czy kler nie chce mieć czasem za dużo do powiedzenia sugerując prezydentowi, co ma podpisywać a czego nie? Za taki nieobyczajny stan sytuacji odpowiedzialność ponosi władza, szczególnie ta jej wierząca część, czyli samego Komorowskiego także. Czy potrzebny jest nam prezydent będący chłopcem na posyłki dla biskupów?
            • edico G jak gender i – nowa teologia ciała 15.02.15, 21:34
              nowaewangelizacja.org/g-jak-gender-i-teologia-ciala/
              • Gość: mk Przesada rodzi przesadę IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.15, 03:04
                www.jesusdressup.com./
        • edico Problemy katolickiej kolonizacji ludzkiej natury 14.02.15, 12:07
          W Watykanie, czyli Stolicy Apostolskiej, opublikowany został dokument "Kolonizacja ludzkiej natury. Raport na temat Nauki Społecznej Kościoła w świecie na rok 2012". Już na wstępie tego dokumentu pojawia się przykład Argentyny jako kraju, który mając głębokie tradycje katolickie, w ciągu zaledwie jednego roku został zamieniony, jako pierwszy w Ameryce Południowej, w pole doświadczalne dla ideologii gender. Dokument ten budzi wiele kontrowersji zarówno merytorycznych jak i logicznych ze względu na z charakterystyczny dla Kościoła sposóbem potępiania wszelkiego rodzaju odstępstw od prawa naturalnego.
          www.naszdziennik.pl/mysl/57070,gender-po-argentynsku.html

          Po pierwsze - słowo "społeczna" z całym szacunkiem i bez uszczerbku dla tej nauki można zastąpić bardziej precyzyjnym określeniem "postawa kościoła" lub "dogmaty kościoła" odzwierciedlającymi rzeczywisty punkt widzenia, który ma niewiele wspólnego z nauką i rzeczywistym społeczeństwem w sensie largo.

          Po drugie - tzw. "nauka społeczna kościoła" w sposób jednoznaczny potępia wszelkiego rodzaju odstępstwa od prawa naturalnego. Istnieje jednak kilka wersji prawa naturalnego a nie jedna. Z przyczyn oczywistych kościół wybrał sobie tą najbardziej wygodną i zgodną ze swoją nauką. Jak wiadomo, o rodzinie i dzieciach ksieża nie wiele mogą wnieść ze swej praktyki, a samo zgłębianie teorii zbyt często prowadzi na manowce. I właśnie taką teorię głoszą na łamach dostępnych środków przekazu. A jak ta teoria ma się do nauki kościoła? Jak moża jednocześnie mówić tyle o rodzinie, małżeństwie, potomstwie, wartościach i jednocześnie zabawiać się z innymi księżmi, chłopcami, przypadkowo poznanymi mężczyznami. Jak to można nazwać? Obłuda czy może i hipokryzja?

          Po trzecie - głoszenie restrykcyjnej "moralności seksualnej" okazuje się zbyt restrykcyjne nawet dla samych jego funkcjonariuszy głoszących te nauki (celibat) sprzyjający narastaniu problemów seksualnych w kościele oraz w tuszowaniu seks-skandali z udziałem duchownych. I tu zaczynają się dopiero schody. Rezygnacja z celibatu nie byłaby dla kościoła bardzo poważnym ustępstwem doktrynalnym, ponieważ jest on jedynie pragmatycznym "wynalazkiem" czarnego średniowiecznego o podłożu czysto materialnym. Trudno jest dzisiaj wnioskować, jaki to miałoby wpływ na liczbę powołań, ale może chociaż oddziałałoby korzystnie (z punktu widzenia przestrzegania doktryny seksualno-rozrodczej kościoła) na dotychczasową strukturę i dogmatykę Kościoła. Jedno jest pewne - nie pozostało by to bez wpływu na występujące rozbieżności między głoszoną dogmatyką a praktyką nie wyłączając samych funkcjonariuszy kościelnych specjalizujacych się w takiej sytuacji zamiataniem niewygodnych spraw pod dywan.

          Po czwarte - nonsensem jest twierdzenie o głębokich tradycjach, które w ciągu jednego roku zostają zostają zamieniana na jakieś pola doświadczalne, które wymyślił sam kosciół. Wewnętrzna wojna logiki dogmatów w kościele przypomina początki chrześcijaństwa. A te z kolei wcale nie były takie, jak przedstawia je nauka Kościoła. A więc z czym się spotykamy, jak nie z ciągłym mijaniem się z prawdą?

          Po piąte - już w 178 r. rzymski filozof Celsus poświadcza fałszowanie i modyfikowanie treści Ewangelii i innych pism chrześcijańskich, które i tak, w jego opinii, nadal są pełne sprzeczności i nieporozumień. Mówi o rewizjonistach: „przepisywali i przerabiali Pisma Święte z ich pierwotnej postaci i usunęli wszystko, co pozwalało im na odparcie skierowanych przeciwko nim zarzutów” (Orygenes, Alethes logos). Mniej więcej wtedy powstał pierwszy znany wykaz ksiąg Nowego Testamentu, uznawanych za natchnione - tzw. kanon Muratoriego. Są w nim znane dziś 4 ewangelie, nie ma Listu do Hebrajczyków, Listu Jakuba, Listów Piotra ani Trzeciego Listu Jana. Jest natomiast deuterokanoniczna Księga Mądrości oraz uznawane dziś za apokryfy: Apokalipsa Piotra i Pasterz Hermasa. Pomimo zakazania przez Kościół prowadzenia jakichkolwiek dalszych badań dotyczących pochodzenia Ewangelii, uczeni wykazali, że wszystkie cztery uznane przez Kościół Ewangelie zostały przerobione i poprawione.

          Po szóste - Orygenesjako jeden z najbardziej płodnych komentatorów Pisma Świętego, który w dziele "Contra Celsum" (Przeciw Celsusowi) poddał krytyce świadectwa Celsusa, sam zostaje oskarżony o wprowadzanie zmian do ewangelii i tworzenie tzw. apokryfów. Umiera podczas tortur a cesarz Justynian nakazuje zmiany w niektórych pismach Orygenesa.

          Po siódme - źródła chrześcijaństwa wcale nie sa takie jednoznaczne, jak przedstawia to społeczna nauka kościoła. W rzeczywistości w tamtym czasie chrześcijańscy kapłani (od momentu powołania do życia kleru i ustanowienia „stanu duchownego”) wierzyli w licznych bogów, a ich wiara nie była spójna. Stąd też pojawiła się później walka o własne ideały łącznie z wojnami między biskupstwami. Problem ten istniał od dawna i pod koniec II w znacznie nasilił się. Grupy kapłaństwa stworzyły sobie "wielu bogów i panów" (1 Kor 8,5), istniały liczne sekty religijne, każda z odmienną doktryną (Gal 1,6). W efekcie "Ołtarz stawał przeciw ołtarzowi" w rywalizacji o słuchaczy (Optatus z Milevis, 1:15, 19, wczesny IV w.). Konstantyn chciał okiełznać naganne praktyki ówczesnych "Ojców Kościoła", o których pisano, że są "oszalali" [Życie Konstantyna, przypisywane Euzebiuszowi Pamphiliusowi z Cezarei, ok. 335, tom III, s. 171]. Cesarz Konstantyn I Wielki zauważył, że w odłamach kapłaństwa "spór narósł do tak poważnego stanu, że potrzebne jest energiczne działanie, aby ustanowić bardziej religijne państwo". Dostrzegł jednocześnie w tym pogmatwanym systemie fragmentarycznych dogmatów okazję do stworzenia nowej ujednoliconej religii państwowej. W wyniku konsolidacyjnych zabiegów na dwóch zwołanych przez niego soborach, doszło do powstania instytucji Kościoła Katolickiego, a chrześcijaństwo staje się jedną z religii państwowych Rzymu. Od tego momentu, z roku na rok, dzięki prochrześcijańskiemu nastawieniu Konstantyna, pozycja chrześcijaństwa w Rzymie będzie się umacniać, a inne religie będą wypierane. Polityka ta w ostateczności doprowadziła do prześladowania i mordowania niechrześcijan przez fanatyków religijnych. Dawni prześladowani stali się prześladowcami na następne 1700 lat. W wyniku prześladowań, wyznawcy kultów niechrześcijańskich zostali wkrótce eksterminowani wraz ze swymi bóstwami, co znalazło także swoje odzwierciedlenie waz z ekspansją katolicyzmu i na naszych terenach.
          • edico Re: Problemy katolickiej kolonizacji ludzkiej nat 14.02.15, 12:37
            Jeśli do tego wszystkiego dodamy obowiązującą każdego wiernego nakładkę dogmatyczną, że:

            - musimy przez wiarę zaakceptować istnienie Boga: "Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają" (Św. Paweł, List do Hebrajczyków 11:6);

            - gdyby Bóg tego chciał, mógłby po prostu się pojawić i udowodnić całemu światu, że istnieje. Ale gdyby to zrobił, nie musielibyśmy w niego wierzyć. Jak mówi werset: "Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (Ewangelia wg św. Jana 20:29);

            - Kościół rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy, wedle świadectwa Pisma św. w żaden błąd nie popadnie (w "Dictatus Papae" papieża Grzegorza VII);

            źródła fanatycznej reakcji wiernych pozbawionych zarówno znajomości o historii swej religii jak i wiedzy o niej na każdą uwagę dotyczącą błędów i wypaczeń zamkniętej teologii tego Kościoła. W końcu jakie badania można prowadzić nad czymś, co z samego założenia nie może być zbadane. Czyżby Kościół nadal chciał udowodnić, że przeprowadzony dowód kosmologiczny św. Tomasz z Akwinu podniesienia niejasności w tej mitologii do rygorów logiki jest sprzeczny nie tylko z logiką ale nawet z Biblią?

            Przecież wystarczająco wiele napisał na ten temat w swym dziele Celsus o wiele wcześniej przed Tomaszem z Akwinu, co wzbudziło taką furię chrześcijan.

            Po co i komu potrzebna ta ściema oprócz interesów stworzonej przez cesarza Konstantyna tej wychodzącej poza swe ramy samej instytucji religijnej?
            • privus Re: Problemy katolickiej kolonizacji ludzkiej nat 14.02.15, 17:55
              Nad filozoficznym wymiarem tego zagadnienia można także zastanowić się czytając "Jądro ciemności" Charlie Marlowa. Powieść ta wydaje się być za razem nawiązaniem i wykładnią intencji Józefa Teodora Konrada Korzeniowskiego, który w swej twórczości chyba nie zamierzał napisać utworu o przygodach zdobywców Afryki Środkowej w drugiej połowie XIX wieku, lecz poddać pod dyskusję nierozwiązywalne dylematy dotyczące natury ludzkiej. Trzeba przyznać, że Watykan bardzo zgrabnie ujął bardzo szeroką tematykę nazywając ją problemem kolonizacji ludzkiej natury.

              Długi okres kolonialny pozostawił trwały ślad pod postacią sztuki kolonialnej widocznej nie tylko w wielu rytach na całym świecie. Kultura każdego z takich krajów wchłonęła sztukę kolonialną i zaadoptowała ją na swój sposób nie wyłączając Polski. Niemal w każdej rzeźbie, katedrze, obrazie sztuki ludowej czy kulturze widać zachowaną jej specyficzną formę sprytnie ukrytą i splecioiną z importowanymi motywami katolickimi.

              Tego nie da się ani wymazać ani zakrzyczeć.
            • privus Re: Problemy katolickiej kolonizacji ludzkiej nat 21.02.15, 01:11
              www.youtube.com/watch?v=vpctMp8VE4Q
    • edico Re: Kościół dorobił się obojętności 09.02.15, 13:59
      Oświata, mimo tłumienia jej przez religię, robi jednak swoje. Postępu nie da się zatrzymać klątwami.
    • Gość: mix Re: Kościół dorobił się obojętności IP: *.adsl.inetia.pl 11.02.15, 22:24
      Przy takiej kondycji moralnej jest to wyjątkowo delikatna reakcja.
      • Gość: SD Re: Kościół dorobił się obojętności IP: *.olsztyn.mm.pl 23.02.15, 00:50
        www.naszdziennik.pl/polska-kraj/128029,od-kazdego-z-nas-zalezy-czy-te-dziela-beda-istniec.html
Pełna wersja