privus
19.05.11, 08:05
Taki jest efekt używania religii do celów politycznych.Po tym wszystkim, co się dzieje na Krakowskim, wiele ludzi przestało interesować się stanowiskiem Kościoła, czemu zresztą trudno się dziwić. Zebranie jednego czy dwóch tysięcy moherów dla jakiejś kolejnej pisowskiej propagandowej miesięcznicy nie odzwierciedla opinii publicznej a czasami sprawia wrażenie jakiegoś przedsięwzięcia zootechnicznego. Niezależnie jednak od samo destrukcyjnych poczynań Krk wypada zapytać przedstawicieli rządu: kiedy w Polsce Kościół przestanie on być nietykalny i ponad wszelką krytyką? Brak stanowiska rządu w sprawach kościelnych sex-afer, jego komercjalizacja czy protestów społeczeństwa wobec nachalnej katolicyzacji przestrzeni publicznej nie najlepiej świadczy o władzach tego kraju.