Dodaj do ulubionych

Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naciągnął

IP: *.olsztyn.mm.pl 20.06.11, 22:09

"Całe szczęście kobieta, która tam pracuje, była niezwykle pomocna. Bardzo dobrze mówiła po angielsku, opowiedziała mi o Mazurach"

Mogła też coś wspomnieć o Górnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej... Bo po co mówić o WARMII?
Obserwuj wątek
    • Gość: asdf Re: Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naci IP: *.adsl.inetia.pl 21.06.11, 10:30
      Nie znala adresu ale pokazala logo gazety no i taxi zawiozlo ja na miejsce gdzie BYLO biuro wyborczej.
      No to i tak dobrze wkoncu jak sie nie znam adresu to trudno oczekiwac aby ktos inny za nas wiedzial gdzie by tu pojechac.

      Co do tego czepiania sie ze nieznamy angielskiego.
      Zdarzylo mi sie pare razy podrozowac przez Francje i Wlochy.
      Daleko od miast takich jak Paryz czy Rzym.
      Male miesicnki na glebokiej prowincji - zupelnie jak Olsztyn w Polsce.
      Ilosc ludzi znajacych jezyk obcy - zero - dotyczy to kas biletowych poczyt, taxi muzeuow.
      Mozna przeciez kupic rozmowki z podstawowymi zwrotami i sie probowac jakos dogadac.
    • Gość: ed Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naciągnął IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.11, 11:22
      Ze znajomością języka angielskiego nie jest tak źle. Wg mnie wcale nie musimy mieć kompleksów na tle Europy, zwłaszcza jeśli chodzi o Włochy czy Francję w szczególności. A pamiętajmy, że w Polsce w porównianiu do innych krajów angielski w szkolach jest stosunkowo od niedawna. Optymizm tej młodej dziewczyny wcale mnie nie dziwi. Generalnie mieszkańcy Europy zachodniej są o wiele mniej krytyczni w stosunku do siebie i otoczenia, mniej im przeszkadza, a konieczność dostosowania się do innych warunków traktuja jak przygodę, nowe doświadczenia. Po za tym pamiętajmy, że państwa zachodniej Europy budowały swój kapitalizm, demokrację, gospodarkę i infrastrukturę od 1945 roku no i miały plan Marshalla, za który my podziękowaliśmy :). Jak na kraj z 20sto letnim stażem w Europie nie jest u nas tak źle, szkoda tylko że zamiast wielu rzeczy uczyć się od zachodu, uczymy sie na własnych błędach. Wyważamy otwarte drzwi zamiast korzystać z gotowych rozwiązań.
    • mariusz2010 Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naciągnął 21.06.11, 15:45
      To, że ktoś nie nie szprecha po angielsku, lub niemiecku, nie znaczy, że nie zna języków.
      Ja np. mogę porozumiec się po hiszpańsku, teraz uczę się włoskiego. Jesli nauka kilkudziesięciu słów po polsku była dla Rebeccy za trudna, mogła nauczyć się innych języków i nie miała by takich problemów.
      Angielszczyzna mimo jej rozpowszechnienia nie dla wszystkich jest aż tak atrakcyjna, by pomijać inne, o wiele milsze w brzmieniu języki.
      • Gość: warmiak Re:Nie jest tak źle.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.11, 16:39
        Dokładnie jak piszą przedmówcy....panienka jak taka zdolna to mogła kupić sobie podstawowy samouczek i przyswoić sobie parę podstawowych zwrotów.....takie ćwiczenie umysłu dodatkowo.
        Tak Włochy poza turystycznymi centrami i Francja -macie rację....
        i jeszcze jedna zagwozdka -a JAKI JęZYK OBCY zna panna Rebeka?.....no właśnie .
        Bo zastanówcie się -czy na angielskiej prowincji znajdziecie tłumy tubylców płynnie władających językami obcymi -.. ? .będzie ich więcej niż w Olsztynie ....che che che...
    • Gość: SD Re: Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naci IP: *.play-internet.pl 25.06.11, 23:53
      Ja też nie wiem, gdzie w Olsztynie jest informacja turystyczna. Bo i po co ? W Olsztynie nic takiego właściwie nie ma. A Mazury to właściwie tylko Gierłoż, Wielkie Jeziora z Giżyckiem i Mikołajkami i Wojnowo.
      A co do języków, to nie miejmy kompleksów.
      Włosi, Grecy, Hiszpanie - poza ludźmi, którzy codziennie stykają się z turystami prawie w ogóle nie znają jęz. angielskiego. W Palermo, kiedy kupowałem oryginalne, sycylijskie wina w super sklepie w b. dobrej dzielnicy, oni w ogóle nic nie rozumieli. Na szczęście mieli czarną dziewczynę - sprzątaczkę (z Mali), ta rozmawiała b. dobrze po angielsku.
      Węgrzy (tuż przed granicą Chorwacką) - jak się do nich powiedziało coś po angielsku, to wręcz uciekali. Młodzi nie - b. sympatyczni. Nie bardzo potrafili wytłumaczyć jak dojechać do hotelu, więc wsiedli do swojego samochodu i poprowadzili.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka