privus
03.04.12, 17:33
Według katolickiego stowarzyszenia Unum Principium i Komitetu "Błękitna Polska" Janusz Palikot dopuścił się przestępstwa. Parę dni temu nazwał abp. Józefa Michalika "chamem". Jego wypowiedź - według organizacji - "nosi wszelkie znamiona świadomej i celowej zniewagi osoby publicznej".
Cham (hebr. ciepły, gorący): imię syna Noego (Rdz 9,20-27). Cham zobaczył swojego ojca, jak odurzony winem leżał nagi w swoim namiocie, i wykazał się brakiem szacunku do niego, nie okrywając go płaszczem. Później Noe przeklął Kanaana, syna Chama, nazywając go niewolnikiem swych braci. W geografii biblijnej Cham jest ogólnym określeniem afrykańskich, południowoarabskich i kananejskich ludów (Rdz 10,6-20), albo – jak w Ps 78,51 – oznacza tylko Egipt.
Zadziwiająca jest więc znajomość Biblii przez to katolickie stowarzyszenie, skoro Cham występujący w Świętej Księdze - za jaką uznawana jest Biblia - ma być słowem obraźliwym. Co jeszcze zawiera w swej treści Biblia poza obelżywościami?
W kwestii wyrażanego osądu wynikającego z uznawanych ogólnie zasad moralnych a nie dość prymitywnych ambicjonalnych reakcji tego stowarzyszenia chciałbym się dowiedzieć, kim w ich oczach może być człowiek ukrywający i chroniący przez lata pedofila w swoim najbliższym otoczeniu używając wszelkich dostępnych mu możliwości w celu wyeliminowania grożących temu podopiecznemu sankcji karnych?