privus
27.04.12, 01:00
W tajnych zeznaniach złożonych przed sądem krakowski prokurator Marek Wełna ujawnia po latach, że w już 2005 r. dzięki decyzji Andrzeja Barcikowskiego (szefa ABW w czasach rządów SLD) jego zespół otrzymał obszerne materiały służb specjalnych na temat "nieprawidłowości w dystrybucji produktami ropopochodnymi". W materiałach pojawiały się nazwiska osób publicznych. "Skala początkowo przeraziła nas, oczekiwaliśmy wsparcia nie tylko od przełożonych, ale też od osób sprawujących władzę. Oczekiwaliśmy takiej pomocy z nadzieją, gdy władzę objęło PiS". "Po pierwszych kontaktach z osobami sprawującymi nadzór w Ministerstwie Sprawiedliwości (za rządów PiS) moje oczekiwania zostały zniweczone". Bogdan Święczkowski (wówczas szef wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, później szef ABW) "wydał mi polecenie wystąpienia do austriackich organów ścigania o przekazanie 138 kaset, na których miały być zarejestrowane podsłuchy rozmów telefonicznych między Jolantą Kwaśniewską a panami Kuną i Żaglem, które miały wskazywać na nieprawidłowości w Fundacji Porozumienie bez Barier prowadzonej przez Jolantę Kwaśniewską". "Święczkowski, Ziobro i Kaczmarek mówili wprost, że takie są oczekiwania pana Jarosława Kaczyńskiego". Każda z trzech wymienionych osób oczekiwała ode mnie przedstawienia materiałów, które mogłyby kompromitować polityków, w szczególności Sojuszu Lewicy Demokratycznej, chodziło im o takie osoby jak: Leszek Miller, Jacek Piechota, Józef i Maria Oleksy, Aleksander i Jolanta Kwaśniewscy. Prokurator dodaje, że znał materiał dowodowy i wiedział, że "nie pozwala on na stawianie zarzutów".
wyborcza.pl/1,76842,10634414,Jak_PiS_hakow_szukal.html#ixzz1tC4gWrEh