Gość: jot
IP: *.dynamic.mm.pl
28.04.12, 09:16
Tak jeszcze wczoraj rozpoczynałem pisanie tego postu. Był moment, że na forum nie było żadnej kecawy i tak było miło – niemal, jak w ruskich pijalniach piwa, raz na tydzień - sanitarny dzień. Już jednak wieczorem obraz się zmienił i wszystkie przemyślenia stały się nieaktualne.
To dziś o dwóch sprawach.
Pierwsza, „pochwała” obecnej atmosfery na forum.
Wreszcie pozbyłem się maszyny do szycia, która zamiast szyć fastrygowała i żadne moje umiejętności techniczne i czytanie instrukcji nie pomogło. Po prostu miałem dosyć i w sklepie uznano moje zmęczenie produktem i zwrócono mi pieniądze. I to mi przypomina sytuacje na forum – fastrygowanie grubymi nićmi. Tusk i PO to już tacy zbrodniarze, że klękajcie narody... Prawdziwe prawicowe piekło. Kojarzy mi się tylko „Mocne uderzenie” (The Big Hit) – komedia sensacyjna z 1998 roku, wyreżyserowana przez Kirka Wonga. (Nie mylić z „Mocnym uderzeniem” – polską komedią muzyczną z 1966 roku). Nie lubię ani Tuska ani PO i mam tego racjonalne powody, ale nigdy nie pozwoliłbym sobie na tak prymitywną propagandę, jaką uprawia się na tym forum. Rzecz nie w tym, czy to jest „uzasadnione” w brudnej walce politycznej. Rzecz w tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że będąc idiotą, potraktuje się czytelników jak idiotów. I tak się dzieje – są to seanse nienawiści obliczone na zakapiorów a nie ludzi myślących. Jeśli jednak tak musi być, to trudno. Umiem to czytać i innym doradzam ostrożność w podzielaniu opinii, nawet jeśli Tuska i PO traktujemy jako najcięższą próbę, jaką zesłał nam Stwórca... Właśnie, może dla nich to powinna być właściwa optyka widzenia zagadnienia, bo jak inaczej zmieścić w nich Dekalog?
Druga, metarecenzja...
Bywa, że czasem czytam coś i oczy ze zdziwienia przecieram: „Można podzielać poglądy ks. Isakowicza-Zaleskiego bądź się z nimi nie zgadzać, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej książce zabrakło mu jednej ważnej cechy, której nigdy nie powinno brakować katolickiemu księdzu: odpowiedzialności za słowo”. Debata. Pisze to ks. prof. Marian Machinek, czyli dla wielu autorytet zanim jeszcze zdążą pomyśleć. Różna jest ta „odpowiedzialność za słowo” w przypadku księdza i naukowca. Jest więc konflikt tej natury, żeby powiedzieć prawdę (naukowiec) i nie powiedzieć prawdy (odpowiedzialność księdza), co oczywiście nie znaczy „kłamać”, ale na pewno „nie powiedzieć prawdy”. Sapienti sat.
Jestem po lekturze książki - wywiadu i mógłbym się trochę ponaśmiewać z uczonych recenzentów, ale jak trolle śpią, to nie ma powodu ich budzić.