Wędrówki po ukąszeniu.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.12, 20:18
W związku z widocznymi następstwami ukąszenia przez kleszcza odwiedziłem dzisiaj 3 placówki służby zdrowia: o godz 10:00 SOR Szpitala MSWiA, o godz. 10:20 ambulatorium w Szpitalu Dziecięcym, gdzie przez dyżurującą na parterze pracowniczkę zostałem skierowany do SOR przy Szpitalu Woj., skąd po oględzinach (nalegałem) o 10:40 z powrotem do ambulatorium w Szpitalu Dziecięcym, do którego zjeżdża cały 180. tysięczny Olsztyn, a kolejka do jedynego lekarza liczyła ok. 30 osób. Badanie trwało 4 minuty i wszystkiego się dowiedziałem. Uważam, że już w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala MSWiA sprawę należało załatwić, a nie straszyć kilkugodzinnym czekaniem (pan ratownik za ladą) bo komuś nie chciało się zejść, i odsyłać na Żołnierską, bo akurat nic szczególnego w SOR się nie działo. Kolejna specjalizacja - spławianie pacjenta. Za często brakuje dobrej woli, a nie pieniędzy, które topi się w beczce bez dna. A może to był ratownik z WOPR? Na jeżdżenie i czekanie straciłem 3 godziny, zamiast pół godziny. Podsumowując - to jest mizeria, stan niedostateczny. A pamiętacie? - wybierzcie nas, my wiemy jak to zrobić. A może prywatne ambulatorium jest wyjściem? Wtedy to i chce się pracować, a w państwowym odpoczywać i zbierać na emeryturę.
    • Gość: czytelnik Re: Wędrówki po ukąszeniu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.12, 21:29
      " Za często brakuje dobrej woli, a nie pieniędzy, które topi się w beczce bez dna".

      I w tym problem żeby wszystkim chciało się chcieć. Ale po co ma być normalnie. Gdyby wszyscy robili to co do należy to władza by się nie interesowała naszym lecznictwem a tak jest źle bo nie ma kasy. W wielu przypadkach jest to nieudolność a często można podejrzewać wręcz świadome działanie pracowników tejże służby.
      Pytanie jest kto ten gordyjski węzeł rozwiąże? Naszej władzy o to nie posądzam. Po prostu nie posiada niezbędnej wiedzy i kompetencji.
    • Gość: jot Re: Wędrówki po ukąszeniu. IP: *.dynamic.mm.pl 07.05.12, 09:42
      Współczuję Ci, bo wszystko to prawda, co piszesz, ale po tym „ukąszeniu” naszej służby zdrowia będziesz żyć. Może niedługo i nie bez urazu, ale jednak. Ze złymi wspomnieniami, ale jednak... Wyobraź sobie tych, którzy muszą żyć ze znacznie poważniejszymi ukąszeniami: kiedyś było modne „heglowskie ukąszenie”, potem gierkowskie, jaruzelskie, wałęsowskie, mazowieckie, kryptoheglowskie, potem kąsał maniek i spółka, dalej kaczyńskie, tuskowe i cały las jadowitości jeszcze przed nami.
      Drogi Ukąszony! Tu dopiero rodzi się pytanie, jak żyć, kiedy tyle różności czeka, żeby tylko ukąsić?
      Pozdrawiam Cię i gest ten traktuj jako życzenia zdrowia...
      • Gość: Robert K. Re: Wędrówki po ukąszeniu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.12, 14:14
        Miałem taki przypadek z bólem ucha. W kolejnych szpitalach podawano mi życzliwie kolejne adresy, aż z polikliniki trafiłem do byłego szpitala kolejowego. Tam lekarz nie laryngolog, starszy wiekiem, jakby przychylnie nastawiony do pacjentów, był bardzo zaskoczony i rozbawiony moją wizytą. Śmiał się z całej tej nienormalnej sytuacji w służbie zdrowia. Sprawę załatwił szybko. Zatelefonował gdzieś na oddział laryngologiczny i zapytał pielęgniarkę "co dajecie na ucho". Wypisał ten lek na recepcie i pomogło. O służbie zdrowia można w nieskończoność.
Pełna wersja