Gość: Ukąszony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.05.12, 20:18
W związku z widocznymi następstwami ukąszenia przez kleszcza odwiedziłem dzisiaj 3 placówki służby zdrowia: o godz 10:00 SOR Szpitala MSWiA, o godz. 10:20 ambulatorium w Szpitalu Dziecięcym, gdzie przez dyżurującą na parterze pracowniczkę zostałem skierowany do SOR przy Szpitalu Woj., skąd po oględzinach (nalegałem) o 10:40 z powrotem do ambulatorium w Szpitalu Dziecięcym, do którego zjeżdża cały 180. tysięczny Olsztyn, a kolejka do jedynego lekarza liczyła ok. 30 osób. Badanie trwało 4 minuty i wszystkiego się dowiedziałem. Uważam, że już w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala MSWiA sprawę należało załatwić, a nie straszyć kilkugodzinnym czekaniem (pan ratownik za ladą) bo komuś nie chciało się zejść, i odsyłać na Żołnierską, bo akurat nic szczególnego w SOR się nie działo. Kolejna specjalizacja - spławianie pacjenta. Za często brakuje dobrej woli, a nie pieniędzy, które topi się w beczce bez dna. A może to był ratownik z WOPR? Na jeżdżenie i czekanie straciłem 3 godziny, zamiast pół godziny. Podsumowując - to jest mizeria, stan niedostateczny. A pamiętacie? - wybierzcie nas, my wiemy jak to zrobić. A może prywatne ambulatorium jest wyjściem? Wtedy to i chce się pracować, a w państwowym odpoczywać i zbierać na emeryturę.