Gość: jot
IP: *.dynamic.mm.pl
11.05.12, 19:31
Metoda na biznes Uczelni jest prosta – dużo wyrwać z budżetu, trochę zaoszczędzić na badaniach, ludziach dydaktyce i wprowadzić czesne lub inne liczne opłaty. Jesteśmy na plusie – mamy inwestycje, gabinety... Warto przy okazji studenta potraktować jako zło konieczne i interes jeszcze przez jakiś czas będzie się kręcił. W tym jednak nie widzę wielkiej myśli rozwojowej, która przystoi ludziom nauki. Wręcz przeciwnie, widzę redefiniowanie Wspólnoty Uczelnianej w stronę przygodnego interesu grupki ludzi. To niewiele ma wspólnego z przyszłościowym zdefiniowaniem kraju jako ojczyzny i miejsca pracy wielu młodych ludzi.
Może i są powody do dumy, ale po rozmowie ze znajomymi pracownikami Uczelni tracę takie podejrzenie. Dosyć żałośnie to wygląda nawet w porównaniu z moimi latami studiów na dobrym socjalistycznym uniwersytecie.
A dlaczegóż to ludzie, wydawać by się mogło odpowiedzialni, fundują młodzieży coś tak bardzo nieodpowiedzialnego? Nie ma w tym niczego, co miałoby związek z odpowiedzialnością wobec kraju. Interes własny (byleby godziny były) jest decydujący. Ta ilość, nawet ta policzalna (liczba), nie kreuje jakości a tylko bylejakość. Jest jednak odpowiednia „ilość”, która to akceptuje stawiając nieprzyzwoitą cenzurkę w postaci potrzeb (młodzieży, regionu, kraju). W końcu jest jakieś miejsce w krajowym rankingu. Pracownicy dzielą się na takich, którzy nie wyściubią nosa poza Uczelnię i dzięki temu wierzą, że to co robią jest komuś przydatne i tych którzy dobrze znają rzeczywistość pozauczelnianą i wiedzą, że to, co robią jest zupełnie nieprzydatne, ale albo nie wiedzą „jak” dostosować, albo boją się o swój spokojny los. Zupełnie zanika etos twórczej odwagi. Atmosfera doskonalenia środowiska uczelnianego jest nieobecna. To i zanika wiodący dla praktyki charakter Uczelni. Jest bo jest, bo przynajmniej komuś jest potrzebna. A to, że marnuje się tam intelektualna młodość ludzi, nie ma żadnego znaczenia. Dotąd sądziłem, że Uczelnia nie krzywdzi, tzn. stwarza warunki dla aktywnych, którzy mogą z wszystkiego skorzystać, ale po tej rozmowie modyfikuję swoje zdanie. Ta Uczelnia krzywdzi młodych poprzez to, że ich oszukuje. A w czym oszukuje? Nie jest specjalnie oryginalna – jest klinicznym obrazem dla toczącej się właśnie dyskusji o całości systemu oświaty. Z tą jednak różnicą, że wiele uczelni zostało tak „urządzonych” przez władze. Ta natomiast „urządza” się dodatkowo sama poprzez tradycyjne negatywy, których nie chcą się ludzie pozbyć.
P.S. Musiałem być w Kortowie. Spotkałem znajomych i odbyłem rzetelną i przyjacielską rozmowę. Odniosłem wrażenie... Właśnie z powodu tego wrażenia doszedłem do centrum pieszo, żeby wykorzystać czas na przemyślenia. Spisałem duży elaborat a parę zdań tu umieszczam. Trochę się obawiam, bo zmienia się mój obraz tego, co do tej pory ceniłem. Żyjemy jednak w takim systemie polityczno – organizacyjnym, że nie ma to żadnego znaczenia. Prawda? Życie ujada a psy idą dalej... gdzieś tylko karawana uległa zagubieniu.