Gość: Franek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.06.12, 20:25
Zawsze korzystałem z biblioteki uniwersyteckiej, ale ze względu na przeprowadzkę na starówkę postanowiłem dzisiaj kilka godzin popracować w bibliotece wojewódzkiej.
Jakie było moje zaskoczenie w czasie 7 godzin pracy:
- pokój cichej pracy - niestety klimatyzację pełnią otwarte okna, przez które kilka godzin słyszałem głośną muzykę i śpiewy ulicznych grajków. Na końcu pracy dodatkiem była muzyka techno break-dance. Przy zamknięciu okien i drzwi nie da się tam wysiedzieć. Brak jakiejkolwiek wentylacji.
- 1 zł za każdą wizytę w toalecie, w której papier toaletowy jakością pochodzi z PRLu i nie ma niestety mydła. Jutro zabiorę ze sobą małą kostkę w prezencie. 1 zł za toaletę w miejscu publicznym bez mydła i ręczników papierowych lub chociaż suszarki to trochę za dużo. Przy takim upale i ilości wypitej wody niestety 3 zł. Aha, papier toaletowy z PRLu wisi zapakowany na haku. Trzeba go sobie samemu rozpakować.
- jak na bibliotekę wojewódzką bardzo mały wybór książek i czasopism. Zamiast Pani Domu, Twój Styl i 20 innych kobiecych tytułów może lepiej kupić czasopismo specjalistyczne.