Dodaj do ulubionych

Eustachy Rylski. Kto nie czytał, ten trąba

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 21:39
Eustachy Rylski pisuje od lat, choć rzadko. Ale gdy już napisze, to ulubieńcy
krytyków umierają z zazdrości i gryzą paznokcie z niemocy. Pierwsza rzecz
sprzed wielu lat nazywała się "Stankiewicz. Powrót" – był to rewelacyjny
debiut w prestiżowym wówczas PIW-ie. Potem było "Tylko chłód" – rzeczywiście
chłodne, ale świetne i wysmakowane. Zaś ostatnio wydano niewielką powieść
Rylskiego "Człowiek w cieniu" – tytuł chyba nieco banalny, ale tekst
finezyjny, wzorowy językowo, natchniony nastrojowo i z psychologicznym
rozmachem.
To absolutnie niemożliwe, że nie możesz go, rita, dostać w swej kulturalnej
stolicy Polski.
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Eustachy Rylski. Kto nie czytał, ten trąba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 21:47
      Człowiek w cieniu to książka, która jest faktycznie cieniem, kupuję ją od
      dwóch, a może i więcej miesięcy i jakoś nie moze do mnie dotrzeć, dlatego jutro
      mam wyzwnie osobistego wyjścia do księgarni i wyciągnięcia tego biednego
      czlowieka z cienia. Wybieram sie również na spektakt na UL.Kanoniczej na UBU ,
      oraz na proszoną zastawę objadową przez córkę z okazji skończonej sesji.
      Tak więc człowiek z cienia wyjdzie z cienia i spędzi ze mną czas.
      A propos jd- kto to jest Eustachy Rylski ?
        • oso1 Re: Eustachy Rylski. Kto nie czytał, ten trąba 25.06.04, 21:56
          Cyt.:
          Eustachy Rylski – pisarz, który niedawno opublikował nową, świetną książkę
          Człowiek w cieniu. „Zachwycająca jak diabli, piękna literatura! Pierwsza od lat
          książka, od której nie mogłem się oderwać” – napisał Kazimierz Kutz.
          Pierwsza powieść Eustachego Rylskiego od czasu głośnego w latach 80. dyptyku
          Stankiewicz. Powrót. Jest to rzadkie w Polsce połączenie sensacyjnej fabuły ze
          znakomitym językiem literackim, mistrzowsko budowanym nastrojem i pogłębioną
          psychologią postaci. Początek lat 90. Wakacyjna, wołżańska podróż Aleksego
          Rańskiego, trzydziestokilkuletniego, znudzonego życiem notariusza, staje się
          początkiem przygody z własną wyobraźnią. Zainspirowany przypadkowym rosyjskim
          kontaktem, mistyfikuje banalną rzeczywistość, która nieoczekiwanie zaczyna żyć
          własnym życiem. Gangster, któremu Rański świadczy obsługę prawną, wpada w
          paranoję, święcie przekonany, że jego notariusz pracuje dla rosyjskiej mafii.
          Gra wciąga Rańskiego tak bardzo, że nie orientuje się nawet kiedy sam staje się
          w niej pionkiem...


    • brzoza Re: Eustachy Rylski. Kto nie czytał, ten trąba 25.06.04, 23:01
      No juz dobrze, niech będzie, kupię TEGO WASZEGO Rylskiego, odżałuję te
      ponadczterydychy (taką cenę podali mi w księgarni na wwskim Dw. Centralnym,
      łobuzy jedne), choć u Rity, w stolicy kulturalnej, jest dużo tańsza. W
      poniedziałek jednak oblece jeszcze ze dwie, trzy inne książnice - nie to, żeby
      ściubigrosz była, ale gdy kasy brakuje, człowiek bruki szlifuje.
          • spinkaa Re: Do Brzozy 25.06.04, 23:14
            Szczególnie, gdy owe dyjamenty poniewierają sie gdzieś przez zapomnienie przy
            krawężnikach... Idziesz piechotą - zobaczysz i podniesiesz, jedziesz autem -
            zmiażdżysz jedynie, nawet o tym nie wiedząc.
            I jaki z tego wniosek? Idziemy spać, bo we snach mamy wszystkie brylanty
            świata... Barwnych, drogocennych i radosnych snów:-)))))))
                    • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 23:07
                      a więc już jestem i jest ze mną Człowiek z cienia i jestem pełna podziwu dla
                      wyczucia ceny książki 29.90 , tyle dałam sąsiadce na zakup tej ksiązki czyli
                      30.00 zł, ale i ja ją kupiłam, bez żadnych komplikacji. Paulina powiedziała ,
                      że książki sa poukładane według autorów i natychmiast mieliśmy ją w rękach.
                      Jutro zacznę ją przeglądać. Pózniej było Tacco, ale , że już tego jedzenia mam
                      dośc to dla odmiany zamówiłam zupkę meksykańską, a na deser płonącego banana i
                      właśnie przez tego banana nie zdążyliśmy na spektakt UBU, poszliśmy więc
                      prościutko na wianeczki ulicą Grodzką. Rynek zatłoczony, pieknie, wokoło
                      kawiarenki, cięzko przechodzić przez tłum w którym wypatrywałam gdzieś kozę.
                      Na Grodzkiej mnóstwo grajków i śmiesznych osób, które swoimi pozami zarabiają
                      na życie. Grodzka stała sie moją ulubioną ulicą, na niej nigdy czlowiek się nie
                      nudzi. Odbywał się również kiermasz staropanieński i rózne gadzety były, oprócz
                      tego sprzedaż zakopiańskich oscypek, mnóstwo straganów. Kanonicza też śliczna.
                      Doszliśmy do Wisły, a tam tłumy , grał zespół De Mono i ludzi i ludzi i ludzi i
                      tłum i......... zrobilismy odwrót , a tu nad Wawelem śliczniuteńka tęcza, co za
                      widok, tęcza nad Wawelem - czujecie to, tęcza wielokolorowa, ludzie robili z
                      zachwytu zdjęcia, a ja poprowadziłam mlodych na Kazimierz. Wiedziałam , że
                      odbywają sie Dni Kultury Zydowskiej, myślałam , ze będzie ciekawie, ale nic się
                      nie dzialo. Ze zmęczenia weszliśmy do kanajpki, a paulina zamówiła grzaniec z
                      rumem, cos strasznego (właśnie sztrzelają teraz ognie sztuczne, słysze przez
                      okno), no i ten grzaniec z rumem był nie do wypicia, fuj, maltretacja
                      podniebienia, ale co sie nie robi dla dobra sprawy. Padłam i teraz jestem w
                      domu i sobie klikam, patrzę na mecz, gdzie dogryweczka. Tak minąl dzień, jutro
                      może sie wybierzemy na to UBU.
                      Na zakończenie dnia powtórze występ wiankowy De Mono
                      Zamykasz oczy
                      Chciałbyś, żeby się czas zatrzymał
                      Ty nie chcesz czekać
                      Jaki będzie historii finał
                      Korzystaj z chwili
                      Nie musisz teraz robić więcej nic
                      Każdy się myli
                      Dlatego lepiej chwilą żyć

                      Nic trzeba robić dla zasady
                      I nie wszystko musi mieć swój sens
                      Niech uczucie teraz cię prowadzi
                      Każda chwila najważniejszą jest

                      Rozmieniasz życie
                      Jedno je masz dla siebie
                      Korzystaj z niego
                      Zanim gwiazdą będzie na niebie
                      Poddaj się chwili
                      Przyjmij do siebie jak kochankę swą
                      Ten się pomyli
                      Kto nie spróbuje nigdy życia z nią

                      Nic trzeba robić dla zasady
                      I nie wszystko musi mieć swój sens
                      Niech uczucie teraz cię prowadzi
                      Każda chwila najważniejszą jest (2x)

                      Żyj tylko chwilą
                      Żyj tylko chwilą

                        • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 20:59
                          Tak, dzień wczorajszy był śliczny, a dziś całkowicie domowy - przyszła
                          teściowa, kuzyneczka i w ogrodzie znów grillek, było przyjemnie, upiekłam
                          kurczaki i ziemniaki, lody, piwo i gadka szmatka, ale z jednej dyskusji się
                          uśmiałam. Otóż opowiadanie o studencie prawa, którego wszyscy w Krakowie się
                          boją. A to dlatego, że nic nie przejdzie jego uwadze. Ponieważ codziennie
                          przebywa, przechodzi przez Rynek Główny to wszystko już poznał i teraz
                          wszystkich na Rynku szpieguje i jest znawcą wszystkich rynkowych band,
                          złodzieji, którzy zajmują się okradaniem turystów. Bandy są tak zorganizowane,
                          że każdy czlonek bandy ma przydzieloną pracę. Tak więc przyszły prokurator ma w
                          jednym palcu organizaję szajek na rynku, zna twarze i ma dużą wiedzę o nich.
                          Wyobrażcie sobie, że kiedy na Rynku pokażą się Policjanci, to momentalnie z
                          mikrofaluweczką idzie za nimi członek bandy i ich pilnuje, następni w tym
                          rejonie rozchodzi sie szajeczka złodzieji, a wyglądają jak doktorki, są ubrani
                          bardzo elegacko i mówią róznymi językami, dosiadają się do strszych turystek i
                          nawiązują dialogi i tak zostaje zebrane żniwo - mogłabym dużo o tym pisać, jako
                          że ten student prawa dużo już narozrabiał, ma założone mnóstwo spraw, sądzi sie
                          z pocztą, z koleją itd - ciekawe sprawy, z nim zadrzeć to wszystko kończy się w
                          sądzie.
                          Teraz nawiążę wstępnie do tytułu - jd - gdybym nie znała autora ,
                          powiedziałabym, że ta książkę mogłeś napisać właśnie Ty, a wiesz dlaczego ?
                          Dlatego, że zdania, słownictwo jest Twojego typu, całkowicie napisana Twoim
                          stylem, tyle nowych określeń, tyle przymiotników, cała rozciągłość zdań i myśli
                          są mi znane z Twoich tekstów. Ale zaskoczyło mnie znajomość grypsów więc tylko
                          mogę powiedzieć, że autor ściągną styl pisania od Ciebie. Przeczytałam
                          niewiele, doszłam do III rozdziału , książka jest trudna, ze względu na
                          skomplikowane i nieproste niekiedy wyrażenia ale historia zaczyna mnie ciekawić.

                          Teraz grają Czechy - moj faworyt
                          • brzoza Re: Człowiek z cienia wyszedł 27.06.04, 21:18
                            Rita - dobrze masz z tym swoim Krakowem. Z wielu powodów.
                            No juz dobrze, może jutro poszukam tego Rylskiego, oczywiście tańszego niz na
                            Centralnym, a gdy juz kupie gdzie indziej, to wróce tam i zrobie awanture. No!
                            Ciekawa jestem, czy faktycznie styl Rylskiego moze kojarzyc sie z jd. Czy
                            chodzi o zwięzłość, wręcz ascetyzm formy? Czy o dystans do wszystkiego, co
                            chocby ociera sie o emocje?
                            No, ciekawam....
                            Cały dzień dzisiaj przesiedziałam przy komputerze (rita, zazdroszczę Ci
                            wrażeń), niewiele zdziaławszy w rezultacie - nie ten dzień, nie ta forma, w
                            każdym razie swoich lekcji nie odrobiłam. Teraz rzucam wszystko w cziortu i ide
                            na mecz. Tez trzymam za Czechów.
                          • Gość: jd Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.06.04, 21:20
                            Nie jestem Eustachym Rylskim, ale dzięki za postawienie mnie w pobliżu, a nawet
                            domniemanie, że ze mnie ściąga. Pewnie dlatego tak mi się podoba i pewnie to ja
                            ściągam. Czytaj bardzo powoli, nie ma się gdzie śpieszyć, bo tekst jest krótki.
                            I jeśli nie spodoba się za bardzo, napisz szczerze. Nie ma przecież żadnych
                            obowiązków podobania się. Co najwyżej naciągnąłem cię na 30 zł.
                              • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 21:33
                                jd- właśnie ten ostatni wpis, to jak zdanie wyjęte z ksiązki, może napiszesz
                                następną część ?
                                witaj brzozo - ja też przeleniuchowałam dzień
                                Teraz wiesz jakie atrakcje mogą Cię czekać w Krakowie : piękne zabytki i piękni
                                złodzieje - w Warszawie pewnie podobnie

                                Hej, moi mili czy choć byliście w Łazienkach ? - ja byłam bardzo dawno, czy na
                                tej wyspie tam odbywają się spektakle teatralne ? - dawniej były chyba
                                • brzoza Re: Człowiek z cienia wyszedł 27.06.04, 21:44
                                  Rita - ja nie leniuchowałam, tylko cięzko pracowałam. Gorzej, że nic z tego nie
                                  wyszło!
                                  W Wwarszawie sa zabytki, owszem, tez piękne... Za to złodzieje - niestety -
                                  mniej pociągający. Ni nie maja z klimatu krakowskiego. A wŁAzienkach
                                  rzeczywiście - ostatni raz byłam kilka lat temu, z całkiem małą jeszcze
                                  córeczką. I po co my tak zyjemy bez sensu!
                                  jd - ta romantyczna powściagliwośc narracji to było odniesienie do Ciebie czy
                                  Rylskiego?
                                  • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 22:14
                                    jd - ta romantyczna powściagliwośc narracji to było odniesienie do Ciebie czy
                                    > Rylskiego?

                                    brzoza - jak zaczniesz czytać książkę to zobaczysz, że Rylski to to samo co jd:)

                                    Czyli musisz kiedyś wziąść kajecik i wybrać się do Łazienek i zdobyć
                                    natchnienie z nich - zobaczysz jak sie odrodzisz. Ja jak siedze w domu to nie
                                    widze świata, a jak już przejdę dwie ulice świat sie otwiera
                                    Praca, która idzie na marne może wprowadzić w depresje, więc otwórz okno i
                                    zobacz świat :)
                                    3:0 dla Czech to wyśmienity wynik
                                          • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 20:54
                                            Lustro, tak się nie przejmuj, jeśli przeczytasz ten wpis to już nie będziesz
                                            trąbą, przytocze Ci urywek i czuj się jakbyś przeczytała całość Człowieka z
                                            cienia i sama zadecydujesz czy warto ją kupić. Ja sie nią delektuję , a Ty
                                            próbuj włączyć luz i uśmiech na twarzy - no to jedziemy z tym cytatem,
                                            uprzedzam , że jest on długi, ale warto uzbroić się w cierpliwość i popaść w
                                            zadumę jak może i w euforię z zachwytu trafności opisu.
                                            zaczynam cytować :
                                            Rylski przedstawia swojego bohatera Rańskiego i mówi:
                                            " Z wielkimi nadziejami przyjął zmianę ustroju w 1989 roku, jak każdy uczciwy
                                            człowiek w jakiejś mierze się do niej przyczyniająć.
                                            Umiarkowana, chlodna natura nie predysponowała go do działań radykalnych czy
                                            ryzykownych, ale inteligencja, elegancja i refleks utrzymywały go na
                                            powierzchni przyzwoitości, wymuszając, chciał czy nie chciał, konsekwentny opór
                                            wobec niegodziwości i absurdów reżimu.
                                            Ofensywę motłochu, tę całą górę ludzkiego śmiecia sunącego w awangardzie zmian
                                            uznał za dziecięcą chorobę nowego porządku i oczekiwał, że państwo się z tego
                                            otrząsnie. Gdy po dwóch latach nadziei przekonał się, że
                                            państwo, nie tyle w swej naiwności i mlodości, ale w starym jak świat
                                            kurewstwie sankcjonuje ten stan, stając się jego depozytariuszem, że państwo
                                            nie tępi hołoty, ale ją osmiela, wynosi, wręcz sakralizuje, że przez swe
                                            instytucje samo staje się sprzedajną, rozchwianą od ściany do ściany hołorą,
                                            że rozwielmożniony motłoch tam i tu pociągniety politurą zachodniości nie jest
                                            nieszczęściem tego państwa, ale jego tężyzną, jego chojrackością, to nabrał do
                                            tej konstrukcji rezerwy. A od rezerwy do pogardy był tylko krok. "

                                            no kto , kto by tak pięknie ujął to co myślę, no kto do piórnika żaby
                                            wkładał ;)))))))))))
                                            właśnie tego typu ksiązki uwielbiam
                                            jd - miestety, burza przeszła w godzinach mojego treningu, zalało korty i znów
                                            zostało mi tylko rzucanie nożem - po przerwie na dwadzieścia rzutów trzy celne.
                                            Może być, spokojniutko się wytrenuję. Również całkiem spokojnie podeszłam do
                                            ksiązki i czytam sobie z przyjemnością. Ciekawi mnie jak się skończy.
                                            Chcę zagrać na giełdzie, lecz nikt nie chce mi dac pieniędzy, więc
                                            postanowiłam, że obstawię pauliny stypendium.
                                            • Gość: jd Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 22:35
                                              Na pewno się podoba? Czy mówisz tak z uprzejmości? Nie sądzisz, że Pilch musi
                                              być w zazdrości?
                                              A teraz wyjaśnienie trąby. Wzięła się ona z zakończenia "Ferdydurke"
                                              Gombrowicza, które zostało lekko (a właściwie ciężko) strawestowane, i które w
                                              oryginale brzmi: "Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba! - WG".
                                                • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 20:13
                                                  ok Lustro, przypuszałam, że ta książka nie przypadnie Ci do gustu, a to z tego
                                                  powodu, że chcesz widzieć świat piekny, a świat wulgarny odrzucasz. Tylko jak
                                                  się rozglądniesz wokół siebie to takiego świata nie znajdziesz, chyba , że
                                                  fałszywy.
                                                  jd- ksiązka mi się podoba, jest inna, a już porównywanie jej do Pilcha, czy
                                                  Twojej ulubienicy Masłowskiej jest nie na miejscu. Rylski inny typ prozy
                                                  reprezentuje, całkiem inny. Pokazał brud świata w inny sposób, w sposób
                                                  delikatny, inteligentny ocierając sie o wszystkie sfery życia. Jego słownictwo
                                                  jest na najwyższym poziomie, te wyrażenia , te określenia, które w specyficzny
                                                  sposób wyrażają myśli, których nikt by nie wyraził. To powinna być ksiązka do
                                                  analizy dla studentów polinistyki, powinna być przykładem dla nich. Dialogi w
                                                  niej są krótkie , zwięzłe i prawdziwe, wyrażają sedno sytuacji w której znalazł
                                                  się bohater notariusz Rański.
                                                  Jeszcze jej nie przeczytałam, nie śpieszy mi się.
                                                  Aha, zapomniałam powiedzieć, że wulgaryzmów w niej nie ma, są tylko sceny
                                                  sytuacyjne tak delikatne, tak zagrypsowane, że czasmi cięzko się domyśleć o co
                                                  w tym chodzi.
                                                  Pilch nie ma co zazdrościć - z jednego powodu, ksiązki Pilcha są w ksiegarni
                                                  wystawione na celowniku, każdy wchodząc widzi Miasto utrapienia i chcąc nie
                                                  chcąc kupi ją, kiedy książka Rylskiego jest schowana gdzieś na dolnej półce i
                                                  nie zauwazalna, trzeba ją specjalnie poszukać znając tytuł i autora. Po drugie
                                                  Pilcha reklamują , kiedy Rylskiego nie. Mimo to nie miałam chęci wzięcia do
                                                  ręki Pilcha, mam już chyba przesyt pijaństwa , prostactwa i jego pinów. Prawdą
                                                  jest , ze byłam nim zauroczona, ale mineło. Pod Mocnym Aniołem uważam za
                                                  najwieksze jego dzieło.
                                                  Wydaje mi się , że może być starcie między Chwinem, a Rylskim, oni mogą walczyć
                                                  o piekność stylu.

                                                  jd- a ja mam ciekawe pytanie - co Ciebie skierowało i ukierowało na Rylskiego ?

                                                  ładnie ak wyszedł na zdjęciu !

                                                  • brzoza Re: Człowiek z cienia wyszedł 29.06.04, 21:07
                                                    Gość portalu: rita napisał(a):
                                                    Wydaje mi się , że może być starcie między Chwinem, a Rylskim, oni mogą walczyć
                                                    > o piekność stylu."


                                                    rita, zlituj się, Chwin i piękność stylu! Toż to grafoman pierwszej wody,
                                                    przerabialismy to, pamietasz? Przeciez Ty masz takie znakomite wyczucie
                                                    literatury, przypomnij sobie te frazy i stlistykę Chiwna, brrr... Emfaza,
                                                    patos, napuszenie, sztuczność i drętwota językowa - oto co charakteryzuje
                                                    Chwina "literata".
                                                    Rylskiego jeszcze nie oceniam, wszak go nie zna, a po fragmencie przez Ciebie
                                                    zacytowanym trudno cos powiedzieć. Przyznam jednak, ze nie bardzo mi sie podoba
                                                    w tymże cytacie naduzywanie słow "trudnych", ale byc moze mieści się to w
                                                    konwecji, która autor skonstruował świadomie, z powodu jakiegos przesłania. Nie
                                                    wiem, wiec w ogóle na temat na razie głosu nie będę zabierać. Być może wreszcie
                                                    jutro kupie ksiązkę, ale i tak przeczytam ją pewnie dopiero na urlopie. No,
                                                    chyba że wczesniej mnie wessie.
                                                    I powtarzam: Chwin to grafoman!!!! (widzisz, jak mnie poruszyło!)
                                                  • Gość: rita Re: Człowiek z cienia wyszedł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 21:19
                                                    oczywiście, że górą jest Rylski - kup tą książkę brzoza, to jest książka ,
                                                    gdzie taka akcja była też w Olsztynie w mieszkaniu przy ul. Samulowskiego 10.
                                                    Książka , która siedzi mi w glowie, mam zamiar jutro o niej napisać jak ochlonę.
                                                    Teraz czyta ją paulina, bo zapytała sie - mamo - dlaczego płaczesz ?
                                                    dziś już nie mogę pisać na forum
                                                    przypomniała mi ona tragedię, która identycznie się zakończyła
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 21:40
                                                    wiecie co , to nie jest żadna mistyfikacja , to cala prawda, tak jest w życiu,
                                                    można zostać wciągniętym z przypadku, z losu, z nieświadomości - to jest
                                                    straszna prawda, to świństwo świata, że taki jest świat.
                                                    Ale w żadnych myślach nie myślałam, że kiedykolwiek przeczytam taką ksiązkę, o
                                                    takiej tematyce i tak pieknie napisanej, z takim patetyzmem. Jak doszłam do
                                                    ostatnich stron, to książką rzuciłam, zostawiłam kartkę do przeczytania na
                                                    jutro. Tak pieknie opisać losy ludzkie w tym zasranym świecie, gdzie mafia
                                                    mafią rządzi - to sztuka. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, może dlatego , że
                                                    to gdzieś we mnie siedzi.
                                                    jd- tak trafić w dziesiątkę, ta książka zawsze będzie przy mnie, ona jest
                                                    właściwie częścią mnie.
                                                    Co ciekawe , w niej nie ma emocji, a na mnie zrobiła takie wrażenie.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 22:07
                                                    ale gdyby zmienić postacie i zawód notariusza to powstanie scena z życia wzięta.
                                                    jd- kurcze, tą ksiązką zrobiłes mi ogromną przyjeność, w takim tłoku książek
                                                    nigdy bym jej nie znalazła, nie wiedziałabym o jej istnieniu, a tak mam wielką
                                                    satysfakcję, że czlowiek jakikolwik to by był jest wreszcze ukazany w
                                                    prawdziwym obliczu. Jak miałam dziewczynkom wytłumaczyć, czy by mi uwierzyły ?
                                                    A tak będą wiedzieć jakie naprawdę jest życie, jakie było dla innych ludzi.
                                                    Pewnie, ze jest to smutne, ale prawda musi kiedyś wyjść na jaw i to zrobił
                                                    Eustachy Rylski. Ktoś powiedział, ze prawda jest ojcem czasu, chyba Pantagruel
                                                    i miał rację.
                                                    Trochę na gorąco odbieram to wszystko, ale już wiem , ze jestem zadowolona i
                                                    wiem , ze nie jestem osamotniona w swoich przekonaniach i podejrzeniach.
                                                    To jest piękne, mimo wszystko, doczekać takiej lektury . A to wszystko dotarło
                                                    do mnie przy końcu ksiązki, wcześniej spodziewałam się tylko uczty literackie i
                                                    tak do niej przystąpiłam, kiedy zaczełam kojarzyć fakty to nastąpił szok, ktory
                                                    mija i jestem wdzięczna Rylskiemu za napisanie takiej pozycji - nalezy sie to
                                                    ludziom, którzy zgaśli , a błędne zostali osądzeni.
                                                    jd- nie wiem jak Ci wytłumaczyć jak jestem wdzięczna za tą pozycję.
                                                    z całego serca dziękuję i bardzo szczerze
                                                  • Gość: brzoza Re: Rylski doskonały jest IP: *.chello.pl 29.06.04, 21:50
                                                    rita - pewnie teraz będziesz musiała sobie odpowiedziec na pytanie: ile jest
                                                    Ciebie w tej ksiązce, a ile ksiązki w Tobie. Losy ludzkie, wbrew temu, o czym
                                                    jestesmy przekonani, bardzo często się sie pokrywają, a nasze zycie nie odbiega
                                                    az tak bardzo od zycia wielu innych - choc nam się zdaje, że jesteśmy jedyni i
                                                    niepowtarzalni. Bo jestesmy, ale zdarzenia i to, co nas dotyka, nie jest nie do
                                                    powielenia. Wszystko sie powtarza, tylko w rozmaitych konfiguracjach.
                                                  • lustroo Re: Rylski doskonały jest 30.06.04, 11:59
                                                    rita 29.06.2004 20:13 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                                                    ok Lustro, przypuszałam, że ta książka nie przypadnie Ci do gustu, a to z tego
                                                    powodu, że chcesz widzieć świat piekny, a świat wulgarny odrzucasz. Tylko jak
                                                    się rozglądniesz wokół siebie to takiego świata nie znajdziesz, chyba , że
                                                    fałszywy.


                                                    Właśnie dlatego, że tak dużo jest brzydkich wyrazów naświecie, nie cierpię
                                                    takich książek, tudzież przesadzonych wulgaryzmami filmów. No, wiem, że takie
                                                    jest zycie, ale po co to jeszcze popularyzować?
                                                  • Gość: jd Re: Rylski doskonały jest IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.06.04, 16:19
                                                    Poszło świetnie. Nie ma jeszcze oficjalnych decyzji, ale po ilości punktów
                                                    wygląda na to, że się dostał bez kłopotu.

                                                    Książka Rylskiego ani trochę nie popularyzuje wulgaryzmów, przeciwnie - jest
                                                    nad wyraz kunsztowna i elegancka. Opinia z kolei rity o kurewskim w niej
                                                    obrazie świata również jest pochopna. Cała treść jest niedopowiedzianą do końca
                                                    grą, w której nie jest jasne kto jest reżyserem, kto wykonawcą, kto wygranym, a
                                                    kto przegranym. Rita, nie wpadaj zbyt łatwo w pospieszną i tragiczną
                                                    uczuciowosć. To raczej łatwo i ładnie być pesymistą i kimś kto zawiódł sie na
                                                    świecie, ale to właśnie zbyt łatwa poza. Ani szlachetna, ani prawdziwa, ani
                                                    słuszna. Nie jest lekko, ale jest. A w dodatku bywa tu i ówdzie nawet lżej. I
                                                    to nie jest byle co.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 20:32
                                                    Gratulacje i cieszę sie razem z kubusiem, który pewno ma u Ciebie fory :)
                                                    Jaka nagroda ?

                                                    hej, co za zakończenie ksiązki, wschód słońca, imponujący widok.
                                                    Wszystko przemija, a słońce zachodzi i wschodzi. Ksiązka z głową napisana,
                                                    żadnej emocji, a jednak dusza gra.
                                                    To największa sztuka pisarska , tak pewne wydarzenia opisać i przedstawić, tak
                                                    delikatnie, a tak dobitnie to wszystko ujął. Jest w niej ukryty sens życia i
                                                    obejetność świata. Zresztą wydaje mi się , że każdy swoje wnioski wysuwa i
                                                    każdy odbiera ją inaczej, bo ona dociera do czytelnika , drązy umysł i każe się
                                                    zastanowić.
                                                    Tak więc jd , zasiadając do tej ksiązki i ją czytając nie spodziewałam się
                                                    takich wrażeń. Teraz po przespaniu się z myślami mogę być tylko zadowolona z
                                                    przypadku jej poznania i powiedzieć sobie, że zycie nie jest nudne, ciągle
                                                    czymś nas zaskakuje.
                                                    Przepraszam za swoją niesamowitą wrażliwość, przy przeczytaniu tej pozycji, nie
                                                    mogłam powstrzymać się od emocji, ale pamiętacie, też płakałam też przy Małym
                                                    Księciu.
                                                    Wiem , ze nic nie wiem, taki powinna mieć tytuł ta ksiązka i nie jest mi
                                                    przykro, ani cięzko po prostu mnie poniosło, jak się to mowi przekroczyłam
                                                    granice zdrowego rozsądku, jeżeli można ją przekroczyć.

                                                    dzis zagrałam na chybił trafił w totku
                                                  • Gość: brzoza Re: Rylski doskonały jest? IP: *.chello.pl 30.06.04, 22:19
                                                    rita - Ty sie nie tłumacz ze swoich uczuc, wzruszeń, emocji. One są jakie są, i
                                                    dlatego właśnie są wspaniałe, bo prawdziwe i naturalne. A jd jest po
                                                    prostu "emocjonalny inaczej" i zawsze wyskoczy z jakims zdaniem które sprawi,
                                                    ze czujesz sie nagle głupio, bo wzruszyłas sie w jakims momencie swojego życia,
                                                    czy chociazby właśnie czytanej ksiązki. Ten typ tak ma i chyba juz sie do tego
                                                    przyzwyczaiłaś:-))

                                                    jd - juz nie ma ludzi w rodzaju Jacka Kuronia. Albo ja nic o nich nie wiem.
                                                    Jeśli rita wygra w totka, to - jak myśle - powinna spełnic marzenie swojego
                                                    zycia i założyc szkołę tenisową. Taką z prawdziwego zdarzenia. O reszte sie nie
                                                    martwię, bo ona chyba potrafi sie dzielić z tymi, którzy tego potrzebują.
                                                    Hej, fajnie jest, zarządzamy zawczasu majątkiem rity:-)))
                                                    Przyznam sie, że ja tez puściłam na dzisiaj i nawet nie wiem, czy było juz
                                                    losowanie.
                                                    Wiem natomiast, ze jak na razie Portugalczycy prowadza 2 do 1:))
                                                  • Gość: brzoza Re: Rylski doskonały jest? IP: *.chello.pl 01.07.04, 09:44
                                                    rita - piekny jest świat o tej porze, prawda? Dokąd wyprawiłas Pauline?

                                                    Kupiłam wczoraj Rylskiego kosztował 29 zł i jakies grosze - cena, która mi
                                                    podano porzednio okazała sie byc wzięta z sufitu, po prostu ktos nie sprawdził
                                                    i rzucił informacje z głowy, czyli z niczego.
                                                    Nawet przeczytałam w tramwaju kilka stron. Styl rzeczywiście zblizony do jd -
                                                    zwiezły, konkretny, oschły ....:-)))

                                                    jd - gratuluje Kubusiowi!!! (no i rodzicom także, oczywiście:-) Przypomnij mi
                                                    tylko (nie chce mi sie grzebać w watkach), na co on zdawał?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 20:39
                                                    ha, świetnie brzoza, że kupiłas, teraz jd nie będzie mógł zaprzeczyć, że
                                                    spółkował z Rylskim. W opisach są przede wszystkim wyrażenia jd i nie ma
                                                    podstaw, by zaprzeczać faktom. Jestem bardzo ciekawa Twojej opini brzoza, jest
                                                    ta ksiązka inna od innych i niby nic takiego się w niej nie dzieje, a jednak
                                                    końcówka jest szokująca. To zachowanie się policjantów, ta obojętność, to że
                                                    jest sie wszystkim i nikim i obraz tego swiata ukazujący nicość.

                                                    A wstałam dziś rzeczywiście wczesnie, odwoziłam mlodych na Dworzec. Przywitała
                                                    mnie pełnia czerwonego słońca, śliczny widok, też tak sobie w duchu
                                                    pomyslałam , sliczne słoneczko ale biec trzeba dalej. Dworzec w Krakowie się
                                                    zmienia, cos budują i nie było gdzie parkować, a jak już sie zaparkuje to droga
                                                    daleka.

                                                    Lolek - chodzi Ci o Dni Kultury Żydowskiej, tak to jest piękny okres dla
                                                    Kazimierza, kawiarenki zapełnione i pełno rozrywki, czuć tą atmosferę kultury.
                                                    Niestety nie mogę iśc, mam pełne rece pracy , a w tamtym tygodniu byłam na
                                                    Kazimierzu. Proponuję Tobie zaglądanąć do Zamku na Festiwal Poezji Śpiewanej -
                                                    to już tradycja olsztyńska.

                                                    jd - i jak zdał to prawko ?
                                                    Czy Czesi górą ?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 20:41
                                                    Mam , mam kota, udało mi się go ujarzmić. Wprawdzie kot sąsiaski, ma na imię
                                                    Amelka. Była bardzo glodna i z włascicielką weszła do sklepu, a ja podałam kotu
                                                    jedzenie na talerzyku i już została. Dała się nawet pogłaskać, od wielu lat nie
                                                    głaskałam kota, zawsze psy mi je wystraszały. Amelka siedziała przy mnie i się
                                                    łasiła. Póżniej smacznie spała. A póznie gdzieś się ulotniła. Mam nadzieję, że
                                                    będzie do mnie przychodziła, wchodzi sibie do sklepu i siada na półce z
                                                    kitiketem.
                                                    Wiem, wiem, nie można , ale traktuję ją jako zywą reklamę kitiketa. Jest
                                                    urocza, szarobura z białą krawatką i białymi skarpetkami. Muszę jej kupić
                                                    obrożę przeciwpchelną.
                                                  • brzoza Re: Rylski dobry (jeszcze nie wiem) 02.07.04, 21:12
                                                    Gość portalu: jd napisał(a):
                                                    > W związku z wiadomymi insynuacjami przypomnę, że jestem w zasadzie
                                                    > sentymentalny i romantyczny.

                                                    Dobrze, że napisałeś: "w zasadzie"...
                                                    W totolotka oczywiście nie wygrałam, jak zwykle zreszta, gdy w ogole gram. A
                                                    gram rzadko: albo gdy znajde sie w poblizu maszyny, albo gdy totalnie brak mi
                                                    pieniędzy. A ponieważ z reguły mam totalne braki, powinnam grać stale. Tyle, że
                                                    nie mam pieniędzy na wyrzucanie... Fajnie, prawda?

                                                    Chciałabym miec kotka, ale mam juz pieska i kanarka (miałam jeszcze rybke, ale
                                                    zdechła). I mam tez współmałzonka, który nie wiedzieć czemu nie czuje do kotów
                                                    tego co ja.
                                                    rita - żywa kocurka na półce z żarciem dla kotków to musi bardzo ładnie
                                                    wyglądac. Zrób kiedyś zdjęcie.
                                                    Pozdrawiam do poniedziałku (jedziemy kosic trawę, szukac sztachet do ogrodzenia
                                                    i opryskac roślinki zżerane przez mszyce. Paskudztwo, brrr....)
                                                    Bawcie się dobrze:-)))
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry (jeszcze nie wiem) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 21:51
                                                    włąsnie brzoza, pogoda dopisuje wegetacji roślin. Trawę kosze co trzeci dzień.
                                                    Tego roku podziwiam krzew Perukowiec, jest fzntastyczny i okazem w ogrodzie.
                                                    Mszyc ogromna ilość, tempieniem ich zajmuje sie mąż.
                                                    Kota musze mieć, jakoś przywykłam do zwierzat, najgorzej jest z robieniem
                                                    zdjęć, spółka aparatu cyfrowego z córką oznacza brak wogóle aparatu.
                                                    Zaczytuję sie w Wojnie i Pokój
                                                    lubisz motto:
                                                    " zródło szczęśliwości jest nie na zewnątrz, lecz wewnątrz"
                                                    Czy można zapisać sie do loży masonów ? Pytam sie, bo Pierr nalezy do masonów i
                                                    ciekawe co z tego wyjdzie ?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry (jeszcze nie wiem) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 22:26
                                                    właściwie to jestem bardzo rozkojarzona, już jeżdze na rowerku wodnym po
                                                    Krzywym, czuję tą wodę pod stopami i tą radośc , jestem już zakręcona. W
                                                    niedzielę idę po bilety. Musze też jecjać do Kołobrzegu odwiedzić Paulinę.
                                                    Jazda przede mną długa.
                                                    Ale jd , popatrz, kupisz w nagrodę dla Kubka małą owczrkę niemiecką, dasz mu
                                                    się pobawić, zaopiekować, cała rodzina szczęśliwa i kiedy Wam sie znudzi, kiedy
                                                    będzie już duży przejmę ją w swoje ręce. Czy to nie będzie piękne ?
                                                    A słuchy chodza, że mają podnieść stawkę Zusu, jak podniosą, likwiduję interes
                                                    i na bezrobociu będę sobie czekać na emeryturkę w domku przy garczkach i
                                                    sprzatając dom oraz opieką nad psem.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry (jeszcze nie wiem) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 22:55
                                                    idę już spać jd
                                                    dobranoc
                                                    La, la, la, la...

                                                    Plaża, dzika plaża, morze dookoła...
                                                    Z wysokiego brzegu wieczór mewy woła...
                                                    Twarz przy twarzy, dłonie w dłoniach...
                                                    Przytuleni, zamyśleni, zakochani
                                                    idą brzegiem ku jesieni.

                                                    La, la, la, la...

                                                    Jeszcze nie tak dawno szedłem tędy z tobą,
                                                    wiatr nas szumem fali jak ramieniem objął.
                                                    Twarz przy twarzy, dłonie w dłoniach...
                                                    W blasku słońca, roześmiany razem z tobą
                                                    szedłem plażą zakochany

                                                    La, la, la, la...

                                                    Plaża, dzika plaża dzisiaj nas nie słyszy.
                                                    Już nie moje imię w mokrym piasku pisze...
                                                    Twarz przy twarzy, dłonie w dłoniach...
                                                    Wspominamy, rozmyślamy, dziś dalecy,
                                                    chociaż wczoraj zakochani.

                                                    La, la, la, la...
                                                  • Gość: jd Re: Rylski dobry (jeszcze nie wiem) IP: 193.0.68.* 03.07.04, 08:10
                                                    Tak, tak, to największy wakacyjny wyciskacz łez. No może jeszcze "Historia
                                                    jednej znajomości".
                                                    O masonach trudno w dwóch słowach. Tajny miedzynarodowy związek o charakterze
                                                    religijno-intelektualnym - ku doskonaleniu jego członków i ich oddziaływaniu na
                                                    doskonalenie społeczeństwa, ale wedle innych opinii - ku opanowaniu całego
                                                    świata i podporządkowaniu go sobie.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.04, 20:04
                                                    jest coś takiego jak zmęczenie psychiczne, własnie to odczuwam, pociąg , który
                                                    miał jechać już nie jeżdzi, będzie inny, a w międzyczasie musze wszysko w domu
                                                    poustawiać. Na dodatek zbuntował się żołądek, nie chce jeść, a sen woli dzień
                                                    niż noc.
                                                    Musze się doprowadzić do porządku, dlatego jutro mam urlop i zamykam się w
                                                    prcach domowych,a wieczorkiem jedziemy z Asią po bilety. Może wtenczas wszystko
                                                    wróci do normy.

                                                    I popatrz, masoni istnieją do dziś ale w Wojnie i Pokój
                                                    pieknie się wypowiadają, psłuchaj :
                                                    "Lękam się, że nie sprostam oczekiwaniom. Lękam się, że mój sposób myślenia o
                                                    sprawach wszechświata jest tak rózny od pańskiego, że się nie zrozumiemy."
                                                    odpowiedż też cudowna , słuchaj:
                                                    " Pański sposób myslenia, wydaje mi się jest tworem pańskich mysli, jest
                                                    sposobem myślenia wiekszości ludzi, jest niezmiennym produktem puchy, lenistwa
                                                    i ignorancji.
                                                    Pański sposób myślenia jest pożałowania godną omyłką."
                                                    wybacz dobrodzieju"

                                                    ale całą tą sytuację zmieniła sąsiadka. Kiedy tak depresyjnie siedziałam przed
                                                    sklepem, wygrzewając sie do słoneczka z ksiązką Tołstoja dochodzi sąsiadeczka i
                                                    sie pyta czy może ze mną porozmawiać. Siadłyśmy i zaczyna mi sie wyzalać, ma
                                                    kłopoty i tajemnice przed mamą. I kiedy tak sobie rozmawialiśmy i wytłumaczyłam
                                                    jej, że powinna wszystko i bez względu na wszystko przyznać się mamie, okazać
                                                    skruchę to przynajmiej będzie spokojnie spałai będzie miała czyte sumieni.
                                                    Długo rozmawialismy jako , ze ona zna na pamięć dzieła Dostojewskiego i
                                                    Tołstoja i przypomina mi biednego Roskolnika. Ale rzecz nie w mojej sąsiadce,
                                                    która wyznała, że uwielbia ze mną rozmawiać, ale rzecz w tym, że mnie przeszła
                                                    momentalnie depresja i zamiast sąsiadkę uzdrowić , uzdrowiłam siebie - ha, ha
                                                    Teraz wracam na jeziora z ochotą . Pociag mam w nocy, bede jednak rano pod
                                                    Bramą.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.04, 20:56
                                                    Teksty K Krzysztof Krawczyk Pośpieszny pociąg 8'02

                                                    O świcie wstałem ja wielki leń
                                                    i tak się zaczął właśnie mój pechowy dzień
                                                    Pakując bagaż przekręcam klucz
                                                    i wkrótce biegnę ile sił, na dworzec już

                                                    A na peronach codzienny gwar
                                                    a z nieba leje się lipcowy żar
                                                    Lecz ja z emocji nie czuję nic
                                                    Chce jak najprędzej ruszyć i u celu być

                                                    Pośpieszny pociąg ósma dwie,
                                                    do ciebie wkrótce dowiezie mnie
                                                    Turkocą koła aż się serce naprzód rwie,
                                                    pośpieszny pociąg ósma dwie

                                                    Mijane stacje na pamięć znam
                                                    i świat za oknem jakby wciąż był taki sam
                                                    Więc choć to wszystko przybliża nas
                                                    to mnie w przedziale dłuży się okropnie czas

                                                    Wysiadam wreszcie rozglądam się
                                                    Lecz na końcowej stacji nikt nie czeka mnie
                                                    Podróże kształcą konduktor rzekł
                                                    Powrotny pociąg złapie pan o ósmej dwie.

                                                    Pośpieszny pociąg ...

                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 21:33
                                                    ja też zawsze jestem od rana na nogach, ale ta niedziela była inna niz
                                                    zwykle ,nie otwierałam sklepu tylko wziełam się za dom. Teraz spokojnie chodze
                                                    po wysprzatnym domu, od gory do dołu.
                                                    Po południu z Asią pojechałyśmy po bilety, tak jd -będę w czertek raniuteńko.
                                                    Wiecej nic nie napiszę, bo sprawa mojego wyjazdu jest skomplikowana ale i
                                                    prościutka. Udało się. Prosze Cie o nic wiecej sie nie pytaj, po przyjezdzie
                                                    wszysko napiszę.
                                                    Wiesz, dziś jak wychodziłam z domu patrzę a drzwi były obsikane i sie bardzo
                                                    zdziwiłam, ponieważ psów nie ma, a tylko widziałam kota i teraz sie
                                                    zastanawiam czy kot tez przy suikaniu podnosi nogę ????????
                                                    A kiedy Ty masz urlop ?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 20:47
                                                    Powiem szczerze, dwa dni przed wyjazdem nie wiem o czym pisać, z tego powodu,
                                                    że właściwie powtarzałabym się wpisami z zeszłego roku, gdzie były wielkie
                                                    emocje związane z wyjazdem. Teraz wyjazd jest otoczką mojej tajemniczości,
                                                    mojego cienia życia, jest czymś innym.
                                                    Nie biorę aparatu fotograficznego, ale biorę lornetkę, już jestem przygotowana
                                                    na oglądanie widoków. Deszcze mnie nie zaskoczą, nie jesteśmy z cukru, książek
                                                    żdnych też nie biorę. Nawet się nie oglądnę jak czas szybko zleci i zostaną
                                                    wspomnienia.
                                                    W sierpniu zapowiadają wreszcie upał, chociaż wieczory już są chlodne, więc
                                                    dobry termin urlopu sobie wybrałeś.
                                                  • brzoza Re: Rylski dobry 06.07.04, 13:41
                                                    A ja na urlop juz za kilka dni, w sobote. Na razie jednak mam jeszcze tyle
                                                    roboty, że w ogole sobie tego nie wyborazam.
                                                    rita - dlaczego nie beirzesz na zjazd aparatu? Mogłabys uwiecznic sobie swoje
                                                    ukochane miejsca i swoim (aparatu) okiem spojrzeć na zjazdowiczów. Ja w ogóle
                                                    licze na jakiś przekaz medialny ze zjazdu, zebym choc wirtualnie jego atmosfere
                                                    odczuła. Przeciez nie wytrzymam tyle czasu i na pewno do jakiej kawiarenki z
                                                    netem zajrze.
                                                    jd - dokąd sie wybierasz na urlop?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:17
                                                    zdecydowałam się wziąść ten aparat, mam taki stary ale jary niech uwieczni
                                                    piekne chwile. Przecież będę budzić duchy przeszlości, mam zamiar szukać stare
                                                    miejsca, które mnie pamiętają i otoczyć je czułym wzrokiem. Niestety sentymentu
                                                    czlowiek się nie pozbędzie.
                                                    Ale słuchajcie, przychodzi do mnie kotka Amelka i juz czuje się swojsko, łazi
                                                    po ladzie, wita klientów i znalazła sobie dobre miejsce pod ladą do spania. I
                                                    kiedy tak sobie spała smacznie wchodzi klientka, lubi troche sobie jak to się
                                                    popularnie mówi golnąc, wchodzi i nagle z drugiej lady alkoholowej jak nie
                                                    zeskoczy czarny kot i uciekł drzwiami tuz obok niej przeleciał. Klienta się
                                                    pyta - to już pani koty ma ????? zdziwiona, a ja wiem, że Amelka śpi pod ladą i
                                                    nikt jej nie widzi.
                                                    Nie - pewnie odpowiadam, żadnych kotów nie mam.
                                                    Poprosze seteczkę gorzkiej - klientka prosi, a ja odpowiadam - chyba nie
                                                    podam , bo pni zacznie podwójnie widzieć koty - mówię smiejąc się w głos, a ona
                                                    na to oburzona - no wie pani , jak pani może mnie tak osądzać ! Podałam jej tą
                                                    seteczkę, zapłaciła, a Amelka takim moim smiechem i glosem oburzonej klientki
                                                    obudziła się wskoczyła na ladę - czy dalej opowiadać ????
                                                    Klientka wpadła w szok i mówi : to są cuda, kot zmienił kolor, przysiegam, że
                                                    tamten był czarny z białymi łapkami, a ten jest szary z białą krawarką. Co się
                                                    u pani dzieje, ja przysiegam , normalnie nic nie piłam, a żeby tyle kotów
                                                    widzieć :) A nie mówiłam , że zacznie podwójnie pani widzieć - spokojnie jej
                                                    tłumacze.
                                                    Ciekawe też bylo dalsze opowiadanie mojej klientki, mówi, że normalnie nie lubi
                                                    kotów, kiedyś normalnie miała otwarte okno i normalnie kot mylił sobie okna,
                                                    normalnie położyłam się na chwilkę, budze się normalnie, a tu normalnie kot mi
                                                    pałaszuje danie na stole, jak go normalnie nie przegoniłam , tak normalnie nie
                                                    mogłam go przegonić, musiałam normalnie k.... firanke odsunąć i tak normalnie
                                                    k.... go przegonić i normalnie jak to słuchałam to mnie normalnie ubawiła.
                                                    A kot Amela całkiem spokojnie poszedł spać pod ladę.
                                                    ha, ha, ha
                                                    Ale wróćmy do tematu, będe pod kamerą i bedę machać rekami przez 16 minut, bo
                                                    wiem, że kamera czasmi szwankuje, zachodzi mgłą. Wiem, że ciężko jest też się
                                                    coś w niej dopatrzeć, więc 8.00 rano w czwartek powinno Wam pasować. Będę dla
                                                    odróżnienia z bagażem w całej swej rozciągłości w nazwie bagażu. Wiecie, że nie
                                                    lubię pożegnań, wsiądę i pojadę.

                                                    Brzoza, na pogodę nie ma co liczyć, zapakuj radośc życia i tyle i nie przejmuj
                                                    się korupcją w oświacie, łap motylki lub w czasie urlopu możesz sobie
                                                    wytatułować je ;)))))) Tak żartuję, bo czytałam fajny artykuł w miesięczniku.

                                                    i piekny wiersz na koniec

                                                    Konstanty Ildefons Gałczyński

                                                    Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko
                                                    i wiosna też nie dla mnie, słońce i ruń wonna,
                                                    tylko noc deszczowa i wiatr, i alkohol -
                                                    serwus madonna
                                                    Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie,
                                                    albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna.
                                                    Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie -
                                                    serwus, madonna.
                                                  • brzoza Re: Rylski dobry 06.07.04, 22:02
                                                    Rita - trzymaj się, rób zdjęcia, przeżywaj jak najwiecej, płacz w miejscach
                                                    wspomnień i smiej sie w terażniejszości, wśród zjazdowiczów:)))
                                                    Jesli dorze zrozumiałam, to mamy Cie szukac przed kamerami o 8 rano w czwartek.
                                                    Zgadza się? Czyli pod kamery pobiegniesz prosto z pociągu, tak?
                                                    I wrzuć ode mnie grosik do Dlugiego, jesli tam bedziesz, dobrze?
                                                    A mnie na urlop pogoda nie jest potrzebna.
                                                    Zabieram jak zwykle pozytywny ogląd świata i to wystarcza:)
                                                    Ciesze sie, że motylki Ci sie spodobały:)))

                                                    I w ogóle - odzywaj sie, jak dopadniesz gdzies kompa. O tym, że masz uściskac
                                                    OSOBIŚCIE ODE MNIE WSZYSTKICH ZJAzDOWICZÓW chyba nawet nie musze prosić, prawda?
                                                    Buziaczki:)))
                                                    (dla kuzyneczki oczywiście także)
                                                  • brzoza Re: Rylski dobry 07.07.04, 22:02
                                                    Myślę jednak, ze będzie musiał zeznawać, gdy poprosi o kase na te wakacje.
                                                    Chyba że dysponuje własną, co czasami sie zdarza juz zdarza w tym wieku.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.ath.cx 09.07.04, 16:29
                                                    witam Was - ooooooooooooo dużo mowić, ale króciutko - jd-miałes rację jezioro
                                                    Dlugie jest piekne, bardzo długo trzeba chodzić by go obchodzić, ale
                                                    zaznaczyłam swoje ścieżki , jak jest cudownie , znalazłam miejsce , o którym
                                                    Ty mnie nie poinformowałeś, a jest w dole za domkami , jest tam aleja
                                                    spacerowa, równoległa do al .przyjaciół, musze kończyć ale Krzywe tez
                                                    przerobilam na rowerku, tak mnie spaliło , że jestem indianką
                                                  • brzoza Re: Rylski dobry 09.07.04, 23:19
                                                    Rita - klinkne na pewno, pewnie nie wytrzymam i klikne któregos dnia z Gminnego
                                                    Centrum Medialnego (3 km ode mnie), jesli mnie dopuszcza miejscowe władze.
                                                    A Ty baw sie tak, jak o tym marzyłas, czyli cudownie i szaleńczo, abys miała do
                                                    czego wracac wspomnieniami przez caly następny rok:)))))
                                                    jd - bywaj zdrowo i często się usmiechaj:-))))
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.ath.cx 10.07.04, 14:07
                                                    dzis się żegnam z Olsztynem, misję prawię wypełniłam

                                                    brzoza, widziałam naocznie jak młodzi chłopacy kradli w sklepie na Starówce,
                                                    kradli przy mnie, a ja nic, nic nie mogłam zrobić, bałam się, odeszłam na bok ,
                                                    by przy okazji mnie nie okradli, a jak robili to sprytnie ho, ho
                                                    bałam sie wejść do lasu , bo napotkałam rowerzystę , a taksówkarzbał się nas
                                                    zwieżć do lasu, bo również sie bał o siebie iatk koło się zamyka, bałam się
                                                    kwiaty złożyć przy szubienicach , by mnie ktoś nie przegonił, ale udało się ,
                                                    pięknie wyglądaja teraz.
                                                    jutro wyjeżdzam z samego rana
                                                  • Gość: jd Re: Rylski dobry IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.07.04, 20:30
                                                    Rita, ta aleja spacerowa nad Jeziorem Długim wzdłuż Alei Przyjaciół to
                                                    oczywistość i nie musiałem ci o tym pisać, bo to wynikało z wszystkich tekstów
                                                    o Długim. Wzdłuż właśnie tej alei, trzy metry od brzegu jeziora rosły słynne
                                                    powycinane topole.
                                                    Czy w końcu machałaś w czwartek o 8 rano przez jakieś 5 minut, czy też nie?
                                                    Brzozo, ja się uśmiecham aż za często, choć w zasadzie jest to niemożliwe.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 12:29
                                                    jd- machałam, bardzo długo, robiłam cyrk pod Bramą, jd- po tej aaleii nad
                                                    jeziorem pierwszy raz chodziłam, widziałam rzeżby i na każdej podpisałam się
                                                    oraz na poręczy mostku RITA , długopisem, woreczek groszówk rozrzuciłam z
                                                    polotem i wiele innych rzeczy widziałam, ale musze się pozbierać, za duży skok
                                                    wrażeń , piszę bo muszę, chciałabym wszystko napisać ale muszę się uspokoić. W
                                                    Kolobrzegu czekał na mnie apartament, na zaproszenie i jestem całkowicie dobita
                                                    wrażeniami
                                                    jd- byłam na koncercie Urszuli
                                                    w ogole jest pisania, ale i robota mnie goni
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 21:47
                                                    tak, trzeba ochłonąć, jakoś ciężko wskoczyć w trybki forum, a teraz zanurzam
                                                    się w ciszy - czas na cisze , tę w która w mym sercu słyszę
                                                    blizej, bliżej
                                                    ciszej i ciszej co dnia
                                                    bliżej , bliżej
                                                    ciszej i ciszej co dnia
                                                    tu jest wstawka muzyczna
                                                    własnie słucham
                                                    dostałam od osy ta płytkę z koncertem Budki
                                                    teraz sa brawa i następna piosenka
                                                    oto relacja z dzisiejszego wieczoru
                                                    poznałam detritusa i rozmawiałam z nim - czy wiesz, że ponoć Ty go
                                                    zdopingowałeś do zrobienia stronki - wiesz o tym ?
                                                    a wiesz, że Kołobrzeg jest nad morzem i to samiuteńkim, wiesz jak ciekawie
                                                    było, kiedy tu oglądam jeziora, a tu morze i to wszystko w jednym dniu, ale
                                                    morze zrobiło na mnie wrażenie i dorsze też, ale pstrąg na Przystani był
                                                    niesmaczny, lecz Przystań była ładna , bardzo wiało więc byliśmy w środku.
                                                    Widzisz jak się nie mogę skoncentrować :)
                                                    brzoza już wczasuje
                                                    a paulina, nie pojechała do pracy, ona jest w gościach chyba ulubienicą,
                                                    nazywają ją tam Paola
                                                    jd- ja już nie wiem co pisać , za dużo wrażeń
                                                    zacznę może od pierwszego dnia jutro :)

                                                    Nie wiem czemu dziś ulica jakby szara ..........
                                                    za parę lat kiedy dojrzę twoją twarz
                                                    odnajdę pejzarz, który jest w oddali
                                                    tak sobie śpiewa Cugowski
                                                    Glos codzienności jest już w mych ramionach
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry , Chwin moze być IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 20:11
                                                    teraz powinnam zacząć swoją spowiedż i zacznę, zacznę od wyjazdu z Krakowa.
                                                    Nasza kolej państwowa bardzo się pogorszyła. Kiedy kupowałam bilet poprosiłam o
                                                    miejscówkę , pani w okienku powiedziała, że miejcówek ten pociąg nie posiada,
                                                    czym wywołałam dyskusje, bo na taką odległość chciałabym siedzieć a nie stać w
                                                    korytarzu, więc zaczeliśmy debatę komunistyczną przed kasą, że przeciez XXI
                                                    wiek, że taka jazda w tłoku i w sezonie nas nie bawi itd. Wpadłam na pomysł,
                                                    żeby kupić jedynkę, wtenczas będzie wiekszy konfort w staniu na korytarzu. Pani
                                                    w okienku sprzedała bilety na wagon z jedynką i już byłysmy z kuzynką
                                                    zadowolone i z nadzieją na lepsze jutro.
                                                    Kiedy przeszedł dzień odjazdu i idziemy na peron skąd z Zakopanego jechał
                                                    pociąg mocny do Olsztyna, byłyśmy pełne obawy, kto wskakuje , kto zajmuje
                                                    miejsca, jak oknem będziemy wpychać bagaże, zaczelismy się śmiać , że jest to
                                                    pociąg naszej mlodości, ścisk, tłok , lezenie na bagażach w korytrzu. Już w
                                                    megafonach rozlega się glos o pociagu z Zakopanego wjeżdzającego na peron ,
                                                    przy torze , juz wzrosła nasza nerwowość, pociąg wjeżdza, stoi, a my szukamy
                                                    jedyneczki, doszlismu do końca pociagu, a kolejarz mówi , że na początku jest
                                                    jedyneczka, wleczemy się z bagażami na poczatek, a tam nie ma jedyneczki,
                                                    wołamy kolejarzy, konduktora i zaczyna sie głosna debata w poszukiwaniu
                                                    jedyneczki, jeszcze dołączyli się inni pasażerowie z wykupionymi biletami na
                                                    jedynkę i wszyscy szukają wagonu. Nie powiem , że cały prawie pociąg był pusty,
                                                    ale my uparcie nacieramy i poszukujemy jedynki.
                                                    Wreszcie dowiadujemy się , że dziś jedynki wagonu nie przyczepili i że musimy
                                                    jechać dwójką. Zajeliśmy cały wagon dwójki , był pusty , że aż strach nas
                                                    obleciał - czy aby to pociąg do celu ? No i zaczeła się jazda. Ja z tego
                                                    wszystkiego ze wzgledu na bezpieczeństwo ubrałam pas z nożem, czym wystraszyłam
                                                    Asię, która natychmiast zareagowała słowami - przecież nie jedziemy do Iraku !.
                                                    Moja riposta brzmiała, że do Iraku nie, ale mamy zapewniony wolny przedział,
                                                    nikt ze strachu do nas nie wsiądzie. Trochę pożartowałysmy i sen nas zmorzył.
                                                    Jechalismy przez Warszawę, a póżniej znany nam krajobraz Warmiński. Słońce
                                                    pieknie wstawało, było czerwone razem z chmurkami, ktore tez stawały się całe
                                                    czerwone, ho, ho mysle, dobry znak i poszłam dalej spać jako , że mieliśmy
                                                    miejca leżace. Do Warszawy kontrolował nas jeden konduktor, który kończył
                                                    trasę, po Warszawie drugi, który zaczynał trasę, a każdy robił protokół aby w
                                                    kasie zwrócili nam pieniądze za jedynkę. Wspomnę jeszcze, że wszyscy panowie
                                                    mają zbereżne myśli, a zaczeło się od taksówkarza w Krakowie , który wioząc nas
                                                    na dworzec pyta się - a panie gdzie jadą ? - na odpoczynek mówię.
                                                    Tak bez mężów ? - pyta dalej. Odpowiadam, bez mężów bo jedziemy do małżeństw i
                                                    znów zaczął rozmowę , która była dwuznaczna, raczej prowokował. Tak samo
                                                    konduktorzy, a panie gdzie ? Kończyłam na ich pytaniu rozmowę, bo wiem do
                                                    jakiego celu zmierzali, a jak im wytłumaczyć, że my niewinnie jedziemy. O 6.00
                                                    na dworcu czekał na nas bpkw i z tego miejsca dziekujemy, bo jednak byłysmy
                                                    ogromnie zmęczone tym komfortem jazdy.
                                                    Jutro naposzę pierwszy dzień zwiadzania w Olsztynie, chociaż co za zwiedzanie
                                                    jesli się nocowało w Wysokiej Bramie - a tam kwitnie życie tak nocne jak
                                                    dzienne. Nie przypuszczałam, że noce można mieć tam koszmarne.
                                                    Wracając do dnia dzisiejszego i wczorajszego to musze przyznać, że wyjazd dał
                                                    jakies korzyści, szczególnie dla kota Amelki. Dzięki mojej nieobecności
                                                    zaprzyjaznił się z mężem i córką, którzy go dokarmiali pod domem, a spał
                                                    wiernie na parapecie okna. Teraz go już mąż nie przegania i może nawet wchodzić
                                                    do sklepu tylko dostał przestrogę by uważał na butelki wódki. Teraz cały dzień
                                                    odsypia pod ladą. Jest szczęśliwy i daje się głaskać, myslę, że w zimie będzie
                                                    mieszkał z nami. Nie wiem czy da się już kota wyrzucić, chyba już nie.
                                                    Co do Chwina, to myślę, że prawdziwi znawcy literatury go nie doceniają, to
                                                    chyba komplement jd :)
                                                    Jaką teraz kasiązkę czytasz ?
                                                    Wychodząc z cienia coś w czlowieku się zmienia
                                                    i powraca na rodzinny ląd
                                                    aaaaaaaaaaa i znów Budka Suflera, cały regulatorek
                                                    tylko w porze wieczornej
                                                    na wyprawy się wypuszczam gdzie bywałem już
                                                    mmmmmmmmmmmmm mmmmmmmmmmmm
                                                  • Gość: rita Re: Rylski dobry , Chwin moze być IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 21:07
                                                    ja mam kłopoty z kotką, przed chwilą dzwoniła sąsiadka czy u nas nie ma Amelki,
                                                    a mąż mówi, że nie ma, że jet kot ale Almettka i jak przekroczy naszą
                                                    posiadłosc to ma na imię Almettka i kiedy poszliśmy ją szukać znalezliśmy ją u
                                                    doroty, kot nie chciał wrócic do włascicielki i nas podrapał ze wścieklości.
                                                    Jutro kupujemy Alemettce obrożę przeciwpchelną , kamyczki i zabaweczki - fajnie
                                                    mieć zwierzaka.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 19:43
                                                    Pierwszy dzień zaczął sie od wyspania po podróży. Kiedy bpkw przywiózł nas do
                                                    Wysokiej Bramy i zakwaterowaliśmy się , bpkw wyszedł z propozycją zwidzania
                                                    okolic miasta swoim samochodem. Propozycja została z radościa przyjęta i
                                                    umówilismy się na 12.00. Pamietaj, że była to godzina 6.00, więc Asia poszła
                                                    spać , a ja czatowałam do 8.00, by według umowy poskakać przy kamerze. Tak więc
                                                    czatowałam przy zegarze i punktualnie wstawiłam się przed kamerą. Teraz
                                                    rozumiesz dlaczego nie mogłam skakać przez całe 16 min, to jednak cięzko, kiedy
                                                    przechodnie sie patrzą, chociaż łapałam ich by razem ze mną machali.
                                                    Starsza kobieta dała się złapać i machneła , ale krótko.
                                                    Wszyscy raczej przechodzili obojętnie. Tak więc skakałam, skakałam ale ponieważ
                                                    nie czuć odzewu to zrezygnowałam, nie mówiać , że dość często w innych
                                                    godzinach starałam się pozowac do kamerki. Kiedy się już tak wymęczyłam poszłam
                                                    spać i doprowadzić sie do porządku.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 20:04
                                                    Piękną rzeczą jest mieszkać w Wysokiej Bramie, wszystko masz pod samiutkim
                                                    nosem. A sam hotel nie wywarł na mnie wrażenia, jest przeciętny, jest on w tej
                                                    przybudówce Wysokiej Bramy, to ten obiekt, który szpeci Bramę i powinien być
                                                    jak najszybciej może nie zburzony ale stylem dostosowany do Wysokiej Bramy, a
                                                    sam hotel powinien być o najwyższym standarcie - ciekawe gdzie konserwator
                                                    zabytków ?- tak zmarnować tą przybudówkę. Nie wiem, nie wiem jd , żeby nie mieć
                                                    wyobrażni, projektu na tą ochydną budowlę. Przecież to w centrum Starówki, obok
                                                    nakpiekniejszej zabytkowej budowli jak Wysoka Brama, toż wszystko wokół hotelu
                                                    bylo piekniejsze, a to takie szkaradzrwo tymbardziej, że można z tego hotelu
                                                    wejść schodami na samą Wysoka Bramę i zerkać z okienek na Starówkę i Ratusz, co
                                                    czyniłam. Schody tam są drewniane i nawet nie zdają sobie z tego sprawy , że
                                                    niedopałek papierosa może spowodować pożar naszej Bramy, a wejść może każdy
                                                    bywalec hotelu. Wiesz co w tej Bramie porobili ? - pranię, suszarnię i nie wiem
                                                    co jeszcze - czy to nie profanacja zabytku ? Konserwator zabytku uważa, że jak
                                                    wygładzi cegłę od zewnątrz to wszystko, ale nie wsadził w środek duszy, a tak
                                                    się ona prosi.
                                                    Jestem zawiedzona, bo myślałam, że mieszkając w Wysokiej Bramie chwycę jej
                                                    historię, poczuję jej dostojnośc i w ogóle , ze mam zaszczyt tam mieszkać, nie
                                                    wiem jak Ci to określić, że zabytkowość tego obiektu będzie w całej swej
                                                    szerokości i długości i wnętrzności i, że mogę być dumna tam mieszkając. Pokoje
                                                    takie sobie, a obsługa miała zasadę tuwimisizmu, dopiero w trzeci dzień był
                                                    pan, którego mianowałabym na dyrektora hotelu ponieważ był uprzejmy, z
                                                    uśmiechem i miał kawę, o którą prosiłam przez wszystkie te dni, ponieważ jestem
                                                    kawoszem i bez porannej kawy ani rusz. Ciągle mówili , że będzie i oferowali
                                                    herbatkę. Jemu jednemu zależało na gościach.
                                                    Pewnie, że każdy, a szczególnie Olsztyniacy pomyslą, że jak mi się nie podoba,
                                                    to moge nocować w Warmińskim, tylko sęk w tym, że Wysoka Brama jest kultem i
                                                    nie tego się spodziwałam i oczekiwałam i właśnie co jak co ale Wysoka Brama
                                                    powinna być oczkiem w głowie Olsztyników , a nie jest. Najważniejsze, że na
                                                    zdjęciach ładnie wychodzi i to tak trzeba robić zdjęcia by uciąć ten hotelowy
                                                    budynek - najlepiej to robić je od strony Ratusza tak by objąć piekne
                                                    kamieniczki po prawej stronie, to one dodaja blasku Bramie i stoja dumnie przy
                                                    niej nie szpecąc jej. Tak, to jest najpiękniejszy widok Olsztyna. Alem się
                                                    rozpisała, a to dopiero ranek.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 20:15
                                                    O 12.00 umówiliśmy się na wycieczkę i bpkw miał czekać na takiej bocznej
                                                    uliczce przy Ratuszu. Poszliśmy tam, była to uliczka M.C.Sklodowskiej - dużo by
                                                    i o niej pisać, sliczna uliczka, powinna mieć swoje święto, ponieważ jest ona
                                                    ułożona z kocich łbów i jest pod górkę i idziemy, idziemy, żadnego samochodu
                                                    nie widzimy, ja wskakuję do pomieszczenia gdzie internet i nie ma mnie.
                                                    Siadłam za komputerem i o całym swiecie zapomniałam.
                                                    Na szczęście został przy mnie zdrowy rozsądek i szybko wyszłam, a na ulicy
                                                    nikogo nie ma, rozglądam się i nic.
                                                    Biorę za komórkę i dzwonię, okazuje się , ze Asia gubiąc mnie wróciła do
                                                    hotelu , a bpkw czeka i nic nie widzi.
                                                    Dzięki nowoczesnemu łączu odnależliśmy sie i wszyscy wsiedliśmy do auta.
                                                    Jeżdziliśmy wszędzie i plaża na Krzywym gdzie zrobiliśmy wędrówkę , bo są tam
                                                    dwie i bylismy na molo, gdzie się potkłam na bosaka i ubiłam sobie palec, który
                                                    spuchł i nie mogłam ubarć szpileczek na zjazd. Było ciepło i słonecznie,
                                                    wreszcze widziałam dużo ludzi kąpiących sie, póżniej bylismy na Przystani, tam
                                                    byłam pierwszy raz, wywarła wrażenia, bpkw powiedział, że tam jest najlepsze
                                                    jedzenie, póżniej pojechaliśmy na Al. Przyjaciół i oblechaliśmy wszystkie
                                                    uliczki, by wiedzieć o czym sobie tak szeptacie w szkole. Tak jest, jest
                                                    prowadzony remont sklepu, bedzie więcej filarków, tylko zastanawiam się czy w
                                                    dobie marketów warto w handel inwestować ?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 20:23
                                                    Dalej pojechaliśmy do Kortowa i tu jd - trochę sie ztrzymam i smię twierdzić ,
                                                    że jest to najpiękniejsze miasteczko studenckie w Polsce. Tu pracując czy
                                                    studiując trzeba byś dumnym. Bardzo dbają o rekreację studentów, mnóstwo
                                                    kortów, plaża przy j. Kortowskim, piekne molo, rowerki, kajaczki , dzika
                                                    roślinność i kaczuszki, studiować tam to sama przyjemność, czy zdasz egzamin
                                                    czy nie to masz gdzie się odstresować fizycznie, a nie jak w innych uczelniach
                                                    marichuanka czeka przy wyjściu i planty z pijakami. Tu masz komfort natury.
                                                    Obiekt przy plaży też niczego sobie - jednym słowem ślicznie jest studiować w
                                                    Olsztynie, a w zimie stoi tam balon tenisowy. Te wszystkie budowle są również
                                                    jak z zewnątrz ciekawe i mają swoją klasę. Pózniej jeszcze jeżdziliśmy, aż
                                                    dojechalismy do domu bpkw, gdzie jego wspaniała córka podała mi pierwszą kawę w
                                                    Olsztynie, a była to chyba godz. 14.00 - podziwiałam się za wytrzymanie tyle
                                                    czasu bez kawy, za to ta była tak smaczna i z taką radością pita, że mam cichą
                                                    nadzieję, że nie była to ostatnia. Dobrze wiem, że bpkw się poświęcił dla nas,
                                                    wstać o 5.00 i jeszcze nas wozić, ugościć - jeszcze raz bardzo mu dziękuję za
                                                    opiekę.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 20:32
                                                    Dalej jd - zmęczone poszlyśmy odpocząc, by znów stanąć do boju z Olsztynem.
                                                    Pogoda była śliczna ,nie wiedziałam czy iść na plażę , ale że byłyśmy trochę
                                                    otumanione to postanowilismy najpierw załatwić bilety do Kolobrzegu, żeby miec
                                                    spokój i nie myśleć już o tym oraz w poszukiwaniu odpowiednich klapek na mój
                                                    spuchnięty palec. I wyobraż sobie co drugi sklep w Olsztynie to sklep z
                                                    obuwiem, tego jest ogromna ilość , gdzie nie spojrzysz obuwie, a już
                                                    zaskoczona byłam kiedy na straganach zobaczyłam obuwie góralskie i kupiłam tam
                                                    klapeczki góralskie takie ze skórki - gdzie tam, one to pogorszyły sprawę
                                                    palców u nogi, więc nie daliśmy za wygraną, chodziliśmy po sklepach i mierzyłam
                                                    wszystkie klapeczki, dopiero przy dworcu w takiej bramie natrafiłam
                                                    pantofelkiem na nogę i już zapanowała wygoda chodzenia. A byłam nawet w
                                                    sławetnym Manhatanie - tam specjalnie liczyłam ilość stoisk z obuwiem - bylo
                                                    ich 15, pietnaście stoisk - uśmiałam się , że miasto Olsztyn zostanie w mej
                                                    pamięci jako stolica obuwia, a dawniej pamiętam to jeżdziłam po zimowe buty do
                                                    samej fabryki obuwia Chełmek by coś kupić. Wiesz jd, chyba na tym skończę dziś,
                                                    siadając do pisania martwiłam się o czym cCi będę pisać, przecież nic takiego
                                                    się nie działo, a ciężko mi to zakończyć, urwę tu nagle i energicznie
                                                    jutro tez jest dzień
                                                    zapomniałam powiedzieć, że cały czas chodziłam w koszulce Olsztyn jest piękny
                                                    po Olsztynie z czym spotykałam się z wyrazami uznania, słyszałam jak za mną
                                                    szeptali Olsztyn jest piekny, uśmiechałam się do tych ludzi, byli to turyści.
                                                    zaraz wracam
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 21:00
                                                    pewnie na szaletach był najlepszy dochód ;)
                                                    a do Przystani dojdę , tam miałam specjalną wyprawę
                                                    jeszcze nawet nie doszliśmy do rowerków
                                                    do Długiego
                                                    do nocy blusowych
                                                    a jutro przystawiam się do pierwszej nocy w Wysokiej Bramie - szokującej
                                                    zjazd w Przstani to trochę za drogi jak na forumowiczów
                                                    mam projekt połączenia molo Krzywego z Przystania przez wiszący most oświetlany
                                                    lub wiszącą kolejkę linową jak na gubałówkę z przymusową kąpielą wodną ;)
                                                    jd- nie przejmuj się naszymi wybrykami klubowymi, a zaproszenie aktualne
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 20:01
                                                    jd- dalej wędrujemy po Olsztynie, skończyliśmy na tym, że w koszulce Olsztyn
                                                    jest piękny paradowałam przez czały czas. Pogoda nam dopisywała, więc
                                                    zrobilismy sobie po objedzie spacer po Starówce, póżniej po parku zamkowym, a
                                                    następnie spacer wzdłuż Łyny. Do Łyny też wrzuciliśmy groszówki, wziełam ich
                                                    ogromną ilość, składałam je w kasie z myślą zabrania je do Olsztyna. Tak
                                                    pierwsze groszóweczki znalazły się w wodach Łyny. Doszlismy do ogromnych dwóch
                                                    mostów, które wywarły na nas wrażenie, za tymi mostami już zgubiliśmy się i nie
                                                    wiedzieliśmy gdzie idziemy, szlyśmy w ciemno, ale było bardzo, bardzo
                                                    przyjemnie, tereny nieznajome, ciekawe, inne . Czulo się tajemniczość tej
                                                    okolicy, weszliśmy znów w park i wyszliśmy pod Zamkiem gdzie udaliśmy się do
                                                    Amfiteatru, a tam czynili już przygotowania na noce blusowe, póżniej znowu na
                                                    Starówkę gdzie była przygotowywana i nagłasniana scena pod występy. Własciwie,
                                                    ruch na Starówce był duży. Dużo szumu lecz czekać do 21.00 na wytępy było
                                                    trudno. Tu zrobiono błąd, bo takie występy powinny być od popołudnia, nie
                                                    mówiąc , ze i z rana też powinni występować, a tak to wielki rajwach, a na
                                                    scenie nic nie było i nic się ciekawego nie działo.
                                                    Zmęczone tym rajwachem wróciłyśmy do hotelu. Asia padła, a ja jeszcze w
                                                    koszulce Olsztyn jest piekny powędrowałam na Starówkę z myślą , że kogoś
                                                    wreszcie spotkam, przecież ta Starówka nie jest taka duża . Połaziłam,
                                                    posłuchałam wstępnych koncertów, przymiarek do blusu i sama się również
                                                    znudziłam, jednak brakowało mi rozmów, stać samej i się przyglądać nie było
                                                    wesołe, a samej pić piwo też nie nalezy do przyjemności . Więc i ja wróciłam do
                                                    hotelu.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 20:30
                                                    Nastąpiła pierwsza noc, z myślą , że się wyśpię i całkiem spokojnie zasnełam.
                                                    Jednak obudził mnie przed dziesiątą szum i życie na Starówce, ciagłe
                                                    przemieszczanie się ludzi, życię tętniło gwarą przy kawiarnianych stolikach,
                                                    głośne rozmowy, śmiechy, w oddali muzyka i oklaski, jakoś udało się zasnąć, za
                                                    chwilę następna pobutka innego rodzaju, głucha cisza i unoszący się w powietrzu
                                                    piękny śpiew piosenek blusowych, tak pieknych , że postanowiłam wysłuchać,
                                                    miałam zamiar wstać i iść. Coś niesamowitego, wysłuchałam ostatnich dwóch
                                                    piosenek z wielką przyjemnością, nie wiem kto śpiewał ostatnie kawałki, ale
                                                    wrażenie zrobił ogromne, zapanowała głucha cisza i tylko ten śpiew, żednych
                                                    rozmów, żadnych śmiechów i w tej ciszy usnełam ponownie, ale nie na długo,
                                                    dobrze mówią ludzie, po ciszy przychodzi burza, to co się działo po tej pieknej
                                                    ciszy to przeszlo moje wyobrażenia o śnie. Otóż na Starówkę wyległy maszyny
                                                    sprzatające lub remontowe brygady nocne. Jak nie zaczeły szuru-buru, jak nie
                                                    zaczeły hałasować, warkotać aż wstałam na równe nogi myśląc , że odbywa się
                                                    Rajd Kormoran po Starówce. Ale to nie możliwe, zaczełam podejrzewać , że
                                                    zaczeła się wycinka topol, ale Starówka nie ma drzew, co to może być ? Patrzę
                                                    przez okno, nic nie widzę, jedynie panie biegające po ulicy z wiaderkami i
                                                    miotłami, sprzatające.
                                                    Gdzie nigdzie stali bywalcy Starówki plątają się poszukują czegoś mokrego, też
                                                    głośno debatowali i stojące zawsze w tym miejscu auto firmowe securite.
                                                    Najgorsze w tym wszystkim była tonacja hałasu, raz cicha i nagle mocna i
                                                    głośna. Mogło to doprowadzić do wściekłości czlowieka. Ale wszystko się kiedyś
                                                    kończy i Olsztynem znów zawładneła cisza , a ja spokojnie zasypiam zmęczona tym
                                                    hukiem, nie nadługo jednak, teraz przyszedł czas na stojące pod oknem Wysokiej
                                                    Bramy auto firmy securite, panowie z tego auta zaczeli głośną rozmowę przez
                                                    radiostację chyba z szefem. I nic by sie takiego nie działo gdyby ich głos nie
                                                    roznosił się wśród głuchej ciszy dość głośno i gdyby jeszcze rozmawiali nudno,
                                                    ale rozmowa była tak ekspresywna taka emocjonalna, że nie sposób było parsnąć
                                                    śmiechem leżąc w łóżku. Nie przytocze tej rozmowy, ale powiem krótko, że
                                                    panowie podpuszczali swojego szefa, a ten w nerwach odpowiadał odpowiednio jak
                                                    na szefa przystało, potokiem słów jakby wstał lewą nogą. Chyba był to już ranek.
                                                    Tylko nam się oczy otworzyły rano jak razem z Asią wymówilismy jednakowe
                                                    zdanie - co za noc ! i opowiadałyśmy sobie jakie odgłosy nas budziły i ile razy.
                                                    A dzień zapowiadał się dobrze i słońce i rowerek i pierwsze spotkanie z gigą w
                                                    eNce, o czym nie wiedziałam, że spotkam tam z radością innych forumowiczów. O
                                                    tym jeszcze wspomnę.
                                                    jd, brzoza i jak czy choć trochę zachęcę was do wspólnego przyjadu ?
                                                    Teraz czeka mnie wiele pracy , do ścięcia czeka żywopłot z ligustera, z ognika,
                                                    z tui oraz skoszenie trawnika.
                                                    W niedzielę robię grilla. Dobrze, że zrobiłam sobie taki urlop, choć czasm
                                                    wydaje mi sie , ze to sen.
                                                    jd- czy w Warszawie jest piwo Dublin ?- sprawdz w sklepie.

                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 20:12
                                                    Burzliwą noc trzeba było sobie wynagrodzić dobrym śniadankiem. Już wcześniej
                                                    rozglądałam się za jakimś typowym barem bez ekstrawagandzkich posiłków. Taki
                                                    barek znalazłam pod Arkadami na Starówce "Dziupla". Lokal bardzo przyjemny,
                                                    skromny, czysty i obsługa pań fantastyczna. Zestaw śniadaniowy układa się w/g
                                                    życzeń, a więc serek, szyneczka, masełko , pomidorek, ogóreczek i świżuteńka
                                                    bułeczka. Do tego kawusia lub herbatka podana z uśmiechem i muzyczka.
                                                    Polecam "Dziuplę " dla turystów, można tam nawet zrobić sobie kanapki na drogę.

                                                    Pogoda jak mówiłam dość dobra, chociaż czuło się ochlodzenie i zbliżajżący
                                                    front chmur, chmureczek, ale nie ma jak męska decyzja i zdecydować się na plażę.
                                                    Więc ubrane cieplutko wyruszylyśmy na plażę. Miałam ogromne szczęście, bo Asia
                                                    nie lubi jeżdzić taxi, a nie wiedziała gdzie plaża sie znajduje dokładnie więc
                                                    zgodziła się dojechać taxi, bo wiesz jd, od tej pory cały Olsztyn schodziłam
                                                    piechotą, na własnych nogach.
                                                    Okazało się , że Asia szybciej pojeła plan miasta niż ja i doprowadzała mnie do
                                                    celu na nogach. O to były największe awantury między nami, a zaczynały się tak :
                                                    idziemy, idziemy, idziemy i nagle wołam - o taxi, siadamy, a ona - to sobie
                                                    siadaj, ja idę na nogach - odpowiadała i co było robić, taka wędrówka ludów .
                                                    Ale na plażę dojechaliśmy taksówką, pan w taxi oczywiście się dopytywał kto
                                                    czeka na plaży i tłumacz się. Wejście na plażę wreszczie bezpłatne, bez tych
                                                    fiskalnych bilecików i skierowałam się prosto do rowerków. Asia mówi - ja tu
                                                    poczekam, ja nie umię pływać, jedż sama, ale kiedy zobaczyła te masywne maszyny
                                                    i kapoki kolorowe bez oporów siadła ze mną.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 20:19
                                                    I jd - zaczyna się rajd po Krzywym, woda pod nogami, słońce, chmury, nad Tobą
                                                    i wiatr z przodu i z tyłu. Płyniemy, pedałujemy na środek jeziora,a ze mną
                                                    płyną groszóweczki, doskonała jazda, fale nas moczę, wiatr duży, a tu fruuuu,
                                                    wiesz kto ? - deskorolkarz z żaglem na jeziorze, złapał wiatr i przejechał nam
                                                    pod nosem. Chyba sie uczył, bo nie umiał hamować i wpadał do wody, co
                                                    chwileczkę miał przymusową kąpiel. Asia mówi, zjedżmy mu z toru, bo
                                                    niebezpieczeństwo stwarzamy i pomalutku płyniemy dalej, szybko się nie da. W
                                                    oddali widzimy jak jezioro Krzywe ma taki przesmyk i obrałyśmy sobie jako cel
                                                    naszej wędrówki turystycznej po jeziorze. Wiesz, to pływanie tak nam się
                                                    spodobało, że Asia zadzwoniła do domu ze środka jeziora z pytaniem - zgadnijcie
                                                    gdzie się znajduję ? - na środku jeziora ! hihihi

                                                    Płyniemy, płyniemy do tego przesmyku ale nic do przedu, wydawało nam się , ze
                                                    stoimy w miejscu, chyba płyneliśmy pod wiatr, a fale nas wstrzymywały i tak
                                                    poddałyśmy się i zawróciliśmy z obranej trasy. Na hotyzoncie pokazali się nowi
                                                    serfingowcy i tylko glowy nam się odwracały , to w tył , to w bok, a oni
                                                    fruuuuu pięknie. Za chwilę ukazał sie kajakarz i szybciuteńko, zgrabnie
                                                    przepłynął kolo nas, my się odwracamu, a on już prawie przy naszym przesmyku i
                                                    zniknął, tak szybko tam dopłynął, więc biorąc wzór z dzielnego kajakarza
                                                    postanowiliśmy się spiąć, nawróciliśmy i jeszcze raz wznowić próbę dopłynięcia
                                                    do tego przesmyku. Energia była, ochota była, cel był ,tylko fale przeciwne
                                                    spychały nas w odwrotnym kierunku. Nie dało się tam dopłyną. Ogłosiliśmy pas i
                                                    znów spokojnie , wyluzowane wracamy, może innym razem pokonamy fale. Płyniemy
                                                    sobie, Asia się opala do slońca, a ja wyciągam groszówki i pojedynczo,
                                                    dostojnie wyrzucam do wody, przy każej mówiąc za kogo i tak wymieniam,
                                                    wszystkie niki, wszystkich znajomych po kolei, a Asia się pyta - nie masz tu
                                                    kalendarza, czytałabym wszystkie imiona, bys kogoś nie omineła :) I tak
                                                    miluteńko biegł czas na wodzie, relaksująco, a wodę karmiłam złotymi monetami.
                                                    Nagle kolo nas niezauwazalnie przepłyną już z powrotem podziwiany przez nas
                                                    kajakarz, a my dalej w tym samym miejscu, na środku jeziora, a on już zdążył
                                                    obrócić przesmyk na drugą stronę. Serfingowcy dalej ryzykowali trafienie w nas,
                                                    błyskawicznie się przemieszczając. Kiedy nasze siły się wyczerpały i kiedy
                                                    poczułyśmy głód wrócilysmy na plaże oddałyśmy wspaniały rowerek i myslami już
                                                    byłam w wygodnej taxi do hotelu.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 20:24
                                                    Nie przypuszczałam, że będzie mnie czekać powrót z plaży na nogach. Idziemy
                                                    pamiętną drogą asfaltową, przy pamietnych drzewach jak za czasów 30 lat temu i
                                                    więcej. Przypuszczam, że asfalt był nie zmieniany, przechodzimy przez tory, a
                                                    po lewej stronie widzimy slicznie zadbany park z jeziorkiem. Właśnie odbywały
                                                    się tam sianokosy i unosił się zapach. Cieszyłam się , bo na skrzyzowaniu już
                                                    widziałam postój taksówek, ale skąd żdnej taxi tam nie było, po drugiej stronie
                                                    widok na Bałtycką i znajmy Twój teren, skręciliśmy w prawo i dalej prosto,
                                                    prosto, prosto, idziemy i idziemy, a ja padam ze zmęczenia, jest mi już tak
                                                    obojętnie, że nie zauważyłam jak doszliśmy do Starówki, jeszcze wdepneliśmy na
                                                    objad i zaczelyśmy sjestę. O 17.00 umówione byłyśmy w eNce z gigą i z inką.
                                                    Niestety z innymi nie miałam kontaktu, ale zrobili mi niespodziankę.
                                                    Tyle na dziś
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 20:37
                                                    nie tyle, bo zapomniałabym najważniejszego, przeciez byłam po drodze jeszcze
                                                    nad Długim. Więc jak wracaliśmy z plaży to na skrzyżowaniu poszilismy na
                                                    Bałtycką, ponieważ sobie przypomniałam , że resztę groszówek miałam wrzucić do
                                                    tego jeziora, a że nie byłam pewna jak dalej potoczą się moje losy zaciągłam
                                                    Asię do jeziora Długiego.
                                                    Zlecieliśmy z takiej skarpy między domkami na początku al.Przyjaciół i bylismy
                                                    nad samiuteńkim jeziorem Długim.
                                                    Po raz pierwszy zobaczyłam go w całej swej okazałości i... nie powiem , bardzo
                                                    ciekawe miejsce, ma swój urok, szczególnie spacerowy. Zaczełam szukać
                                                    najlepszego zakola by z rozmachem rzucić resztę groszowek. Jak zaczełam szukać
                                                    tego właściwego punktu tak wędrowalyśmy wędrowalyśmy, aż znów zdrowy rozsądek
                                                    mi podpowiedział, że jutro obejdziemy jezioro wokoło, tak nam się tam podobało.
                                                    Widziałam i dotykałam ścięte konary topoli, część z nich były zdrowe, ale część
                                                    topoli były chore.
                                                    Uważam jd- że dobrze zrobili, topole musiały zaśmiecać jezioro, a poza tym
                                                    więcej słońca jest na alejce spacerowej. Wreszcie znalazłam miejsce między
                                                    dwoma rzezbami i z rozmachem, energicznie , w górę i z radością wyrzuciłam te
                                                    zlote pieniądze - poleciały w górę , zabłysneły w słońcu i wleciały z urokiem
                                                    do wody.
                                                    Jakie to było piękne, wyglądało to jakgdyby nad jeziorem Długim przez moment
                                                    zawisła złota fontanna lub złoty deszcz. Od tej pory będę zbierać wszystkie
                                                    groszówki, by przywozić nad nasze jeziora. O Długim jeszcz popisze , bo
                                                    spędziłam tam pół dnia w dniu zjadu, przytocze Ci cały tekst tablicy
                                                    umieszconej nad jeziorem, o rzeżbach, o dziurawym mostku, a Ty mi powiesz jako
                                                    znawca terenu, jak wygląda jezioro dalej , jest tam taki przesmyk , do którego
                                                    nie doszłam , przeszkodził mi strach - ciągle się bałam , ze ktoś mnie złapie i
                                                    utopi w nim.
                                                    Jeszcze Wam powiem, że kiedy wracałam z wojażów to się martwiłam, że tak
                                                    naprawdę nie będę miała co Wam (i brzoza) napisać ?. Nic się nie działo, a tu
                                                    jeszcze czeka opowieść o złodzieju.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 20:44
                                                    Warto jeszcze powiedzieć, ze tego roku fale jezior były inne, miały dziwny
                                                    blask, czubeczki tych fal były bieluteńkie jak kryształki i lśniły jak słońce
                                                    wychodzące z za chmur. Śliczne świecące kryształki pływające po jeziorze.
                                                    Niesamowite wrażenie wzrokowe, samo patrzenie na taką wodę było ucztą wzrokową
                                                    w najwyższym stopniu. Tego się nie da opisać, kto tam nie był, ten tego nie
                                                    czuje. Gdyby ktoś długo siedział w zamknięciu, odosobnieniu i nagle posadzono
                                                    by go na środku jeziora na tym rowerku i o tym czasie , myślę, że by oślepł od
                                                    jaskrawości pieknych iskrzących fal. To było wyjątkowe i niezapomniane. Powiem
                                                    Ci szczerze, jezioro Krzywe ma magię w sobie, ma coś w sobie, szkoda, że tak
                                                    malo jest doceniane.

                                                    jd- pytanie zagadka - nad j. Dlugim jest sliczne stare, bardzo stare drzewo,
                                                    nie słyszałam byś o nim wspomniał - jakie to drzewo ?- dla uatwienia,
                                                    odpowiedż tak łatwa, że koła ratunkowego Ci nie rzucę. To drzewo mam do tej
                                                    pory w myślach i myślę , że pomyślę nad jego wykorzystaniem i sponsoringiem :)
                                                  • Gość: jd Re: Rylski doskonały i Wysoka Brama też IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.07.04, 20:32
                                                    Ze Starówki nad Jezioro Krzywe jest piękny skrót przez Zamek, Łynę i koło
                                                    Dworca Zachodniego, i po 15 minutach jest się na miejscu. Zdaje się, że to
                                                    przećwiczyłaś przy powrocie.
                                                    Przesmyk Krzywego to świetne miejsce. To dzięki niemu Krzywe jest Krzywym.
                                                    Ten park za torami to jeziorko Czarne.
                                                    Bardzo bystro znalazłyście to zejście miedzy domami nad Długie. Z topolami
                                                    zrobili bardzo źle. Nic nie zaśmiecały, tylko i jedynie upiększały to miejsce.
                                                    Nie wiem, o które stare drzewo chodzi. Może o to przy wyjściu ze ścieżki
                                                    spacerowej na Bałtycką już w stronę Śródmieścia, ale o nim wiele razy
                                                    wspominano.
                                                  • Gość: rita Re: wygrałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 21:29
                                                    jd- jakie to jest drzewo, jaka nazwa drzewa ??????????? - to bardzo ważne

                                                    ale dziś opowiem Ci historię walki muzyki między muzyką ogrodową sąsiadów, a
                                                    moją muzyką ogrodową. Zaczło sie od tego, ze na obydwa ogrody wyległy swoi
                                                    bywalcy. Ja pierwsza zaczełam grillowanie i nie puszczałam żadnej muzyki
                                                    jedynie czekałam na śpiew ptaków. Zaraz wyległa do ogrodu brygada blokersów i
                                                    sie zaczeło. Włączyli muzykę techno , cały full, a w moim ogrodzie teściowa ,
                                                    mąż i Aśka. Rozmow juz nie było slychać jedynie muzykę , więc ja wyniosłam
                                                    swoje radio włączyłam muzykę lat 60-70-80 i cały ful, czyli zaczełam
                                                    rywalizować muzycznie. Prawa mamy wszyscy równe. Ale moja grupa nie wytrzymała
                                                    i kazali mi wyłączyć, co uczyniłam, chociaż zastanawiałam sie dlaczego ja mam
                                                    wyłaczać ?. Dla spokoju rodziny wyłaczyłam i czekałam , aż moi się rozejdą.
                                                    Pojedli , popili, podyskutowali o gospodarce i polityce i o 19.00 się rozeszli.
                                                    A ja nie opóściłam ogrodu, postanowiłam psychologicznie do mlodzieży podejść.
                                                    Włączyłam na cały full swoje radio , postawiłam glośnikami do ich ogrodzenia i
                                                    wyłożyłam sie spokojnie na huśtawce, całkiem spokojniutko, czekając kto
                                                    przetrwa ? A nie łatwo było słuchać takiej mieszanki, można dostać świra i
                                                    wyobraż sobie słyszę w konkurencyjnych głośnikach piosenkę - W moim ogrodzie
                                                    smutek gości ...., zapomniałam kto śpiewa, .............i szybko wyłaczyłam
                                                    swoje radio i słuchałam tej pięknej piosenki, a pózniej słysze piosenkę
                                                    Sosnickiej, znasz chyba - pod niebem gwiazd... , pózniej o Ela straciłaś
                                                    przyjaciela i wszyscy tam śpiewali glośno i z emocją, że fajnie sie zrobiło.
                                                    Ja podeszłam do ogrodzenia między przerwą w piosenkach i podziękowałam za dobrą
                                                    muzykę, a oni, niech pani nie odchodzi , bedą jeszcze piosenki - mowię , ze nie
                                                    odejdę , będę słuchać z miła chęcią i tak znów się wyłożyłam na huśtawce,
                                                    patrząc w niebo i sluchając, a tu pioseneczka - mniej niż zero z ich śpiewam i
                                                    w ogóle wesoło się zrobiło, kiedy mąz otworzył okno i mnie zawołał - żoneczko ,
                                                    juz po ósmej, do domu - ha, ha - ja grzecznie odpowiadam , juz idę,
                                                    podziękowałam jeszcze raz za pioseneczki, a oni jeszcze będzie Budka Suflera.
                                                    Niestety , juz wróciłam do domu .
                                                    Tak więc jd przegrywając wygrałam - wszyscy sie zastanawiają jak ja to
                                                    zrobiłam ?
                                                    jutro dalej o Olsztynie
                                                  • Gość: rita Re: wygrałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 21:32
                                                    Teksty D Daab W moim ogrodzie

                                                    W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
                                                    Powolną strugą płynął wytrwale,
                                                    W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
                                                    Tak dawno słów przyjaznych parę.

                                                    W moim ogrodzie, gdzie smutek gości,
                                                    Gdzie gorzkie dni i gorzkie noce,
                                                    W moim ogrodzie, gdzie samotności
                                                    Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć.

                                                    W moim ogrodzie, gdzie długa zima,
                                                    Zmroziła wszelkie ciepłe uczucia,
                                                    W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła
                                                    Zastygł w bezruchu, a czas umyka.

                                                    Aż pewnej nocy puściły lody,
                                                    Ogrodu serce mocniej zabiło,
                                                    Przyszłaś, nabrałaś źródlanej wody
                                                    I napoiłaś, a wszystko ożyło.

                                                    Byłaś tak śliczna, niczym poranek,
                                                    Niczym wiosenny kwiat jabłoni
                                                    I nie zapomnę nigdy tej chwili,
                                                    Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni.

                                                    I nie zapomnę tych chwil radosnych,
                                                    Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
                                                    Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy,
                                                    Tak trwała nasza bez słów rozmowa.

                                                    Ja twoje włosy dotykałem ukradkiem,
                                                    Gdy zamyślona z pochyloną głową,
                                                    Byłaś mi jak prześliczna nimfa,
                                                    Co się przegląda nad tafli wodą.

                                                    I choć tak blisko byłaś przy mnie,
                                                    Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
                                                    Doprawdy niczego nie jestem pewien,
                                                    Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień.

                                                    Ten utwór pogodził sąsiadów :)
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 19:35
                                                    skończyliśmy na tym, że po rowerkach na jeziorze Krzywym zrobiłam piechotką
                                                    rekonesans Olsztyna . Po południu wybierałyśmy sie do eNki na przedzjazdowe
                                                    spotkanie. Po odpoczynku, zebrałysmy się na wymarsz, ja dalej w tej koszulce
                                                    Olsztyn jest piekny pardaowałam, wybiegałam w rózne miejsca, a to tu, a to tu ,
                                                    właściwie bezcelowo , nawet wpadałam szybciuteńko do kafejki internetowej na
                                                    M.C.Skłodowskiej, gdzie już mnie poznawali, te kocie łby tej uliczki, te piekne
                                                    uliczki przyratuszowe i ten antykwariat , który jako jedyny chyba prztrwał tyle
                                                    lat. Pamiętam jak do niego oddawałam wszystkie ksiązki domowe, opuszczając
                                                    Olsztyn. Ciągle podziwima ten antykwariat, bo tak się złożyło, że nie liczyłam
                                                    na pieniądze ze sparzedaży tych ksiażek i czasopis, a nawet o nich całkowicie
                                                    zapomniałam , jednak po długim czasie przysłali mi pieniądze w
                                                    najodpowiedniejszym momencie, kiedy to miałam dołeczek finansowy i wydałam je
                                                    na żywnośc. Tak własnie często sie zdarza, że coś jest nieoczekiwanego z
                                                    nieoczekiwanej strony. Więc ten mój antykawriat istnieje, byłam w nim w środku.
                                                    Ha, zapomniałabym powiedzieć, że byłam tez w swoim domu, drzwi były otwarte do
                                                    klatki, te same schody, te same drzwi - weszłam cichutko po nich na górę,
                                                    zeszłam, usiadłam na schodach, gdzie mam pamiętne zdjecie bandy podwórkowej i
                                                    nic - wiesz co jd - stwierdzilYśmy, że jednak nie powinnam tego miejsca
                                                    odwiedzać, po co ?
                                                    A jak już odwiedzać to w samotności, po cóż zawracać głowę sobie wspomnieniami,
                                                    wpadać w melancholię i psuć humor innym. Tu zaszła zmiana......
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 19:59
                                                    I tak pomalutku, idąc obok szubienic, więzienia i Dąbrowszczków doszlyśmy do
                                                    eNki, gdzie byłyśmy pierwsze.
                                                    Zaraz przyszli inka z beingiem, giga, andulka z lustrem, jola, zbyszek. Giga
                                                    odważyła się poraz pierwszy przyjść i myślę , że była zdowolona z wszystkich
                                                    ludzi, a gadatliwa, że ho, ho , nudzić sie nie można było. Zaczeły sie
                                                    rozmowy , smiechy i debaty. Mój projekt tortu upadł, właściwie na banknot
                                                    tortowy wylało się piwo od gestykulacji i nieoczekiwanie wkroczył dostojnie Ed.
                                                    Miał ze sobą dwa bukiety dla andulki i dla mnie. Swój bukiet jak wiesz,
                                                    złożywłam przy szubienicach.
                                                    Długo w eNce siedzieliśmy, czekaliśmy na Angele i pózniej od nowa rozmowy.
                                                    Wreszcie się zebraliśmy i poszliśmy ku miastu. Połaziliśmy tocząc dalsze
                                                    rozmowy i rozeszliśmy się. Ja jednak jestem dusza niespokojna, Asia poszla
                                                    spać , a ja jeszcze skok na miasto, własciwie bezcelowo, ale będąc prawie w
                                                    środku Starówki robiłam co chwileczkę skok i wyskok, co byłam w pokoju to już
                                                    zatęskniłam za ulicą. I tak wieczorem weszłam do Delikatesów na Starówce, tuż
                                                    za Wysoką Bramą po lewej stronie. Było parę ludzi, ja stanełam ostatnia w
                                                    kolejce, za mną stanął chlopak, który stał już w sklepie obok, przede mną tez
                                                    jakiś chlopak, ale jakoś dziwnie się ten zza mną kręcił, podejrzanie , więc
                                                    wyszłam z kolejeczki na bok i obserwuję, a on całkiem spokojnie sięgał za lade
                                                    chlodniczą i wyciągał sery zółte, bo taki towar leżął na końcu lady i chował je
                                                    do kurtki. Wszystko na moich oczach, ja zdębiałam, żadnego obciachu ani
                                                    respektu przede mną. Kolejeczka sie skończyła , pani zaczeła obsługiwać
                                                    chlopaka tego przede mną i juz widzaiałam, że to jest jedna banda, ponieważ
                                                    kolega był zainteresowany konserwami i pyatał się co chwilę o cenę każdej, nie
                                                    będąc nimi zainteresowany, a szybko myśląc o cenie następnej konserwy. Pani
                                                    odwrócona tyłem do klientów mówiła ceny, oglądała konserwy , a ten drugi kradł
                                                    na żywca, a to były cięzkie przecież sery zółte, w kostkach i tak kiedy gablota
                                                    robiła się juz prawie pusta, pani się nagle odwróciła i złapała złodziejszka.
                                                    jd- ja to wszystko widziałam naocznie, bo ja znam na pamięć takie numery,
                                                    teraz czułam to od strony zwykłego klienta. No i pani mówi do złodziejaszka -
                                                    prosze mi to oddać, a złodziejaszek - co ?, no to co pan ma za sobą i całkiem
                                                    spokojnie złodziejaszek oddał jeden kawałeczek sera i wyszedł. Wyszli wszyscy,
                                                    bo nie jestem pewna czy było ich tylko dwóch czy jeszcze na stanowisku
                                                    alkoholowym nie było obstawy. A wszystko się to działo kiedy była jena pani,
                                                    dwóch złodziejaszków i ja samiutka w sklepie, dla relaksu kupiłam dwa jogurciki
                                                    i też wyszłam. Poszłam predko do hotelu, bo bałam sie co jeszcze mnie moze
                                                    spotkaćw w Olsztynie nocnym i już nie wyszłam z niego, dopiero rano.

                                                    jd- zostało mi jeszcze jezioro Długie i Przystań do opisania jako ostanie
                                                    wędrówki w ostanim dniu pobytu w Olszynie. Samego Zjazdu nie mogę opisywać,
                                                    gdyż należał on do forumowiczów, a bez ich zgody tego nie mogę zrobić. Mogę ,
                                                    ze swej strony podziękować oso za dobranie świetnego repertuatu muzycznego
                                                    przy , którym mogłam doskonale się wybawić - czy coś Ci mówi - plaża , dzika ,
                                                    plaża i wróćmy nad jeziora i toasty za tych co na morzu ?

                                                    teraz niespodzianka dla brzozy będzie :)
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: coś dla brzozy- drzewo w Olsztynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 20:41

                                                    jd- chodzi o brzozę, ogromną, dużą , starą brzozę, która spokojnie sobie rośnie
                                                    nad brzegiem jeziora Długiego. Jest to okazałe drzewo, które śladu nie ma kory
                                                    brzozowej , a poznałam ją po liściach. Oprócz tego ma wspaniałe ogrone konary i
                                                    napewno pamięta czasy bitwy pod Grunwaldem. Znajduje się przy wejściu na alejkę
                                                    spacerową lub wyjściu z niej, zalezy jak do tego podejdziemy. Brzoza okaz,
                                                    jeszcze takiej nie widziałam, tak starej i tak dorodnej i z takim wdziękiem
                                                    witająca i żegnająca spacerowiczów. Od razu sobie pomyślałam, że brzoza z
                                                    brzozą powinna się spotkać i długo rozmyślałam nad nią. Zdawała się mówić:
                                                    lato, miłość , szczęście !
                                                    Jak Tołstoj do starego dębu :)
                                                    ale brzoza nie miała racji tak mówić do mnie
                                                    "Niech inni, młodzi, dadzą się zwodzić temu kłamstwu, my już znamy życie -
                                                    nasze życie jest skończone. Podczas tej podróży jak gdyby na nowo przemyślałam
                                                    całe swe życie i doszłam do dawnej, uspakajającej a beznadziejnej konkluzji, że
                                                    nic już nie potrzebuję zaczynać, że powinnam przeżyć życie nie czyniąc zła, nie
                                                    niepokojąc się i niczego nie pragnąć."
                                                    piekne i prawdziwe
                                                    ale brzozie dedykuję optymistyczny tekst Tołstoja:
                                                    brzoza mówi :
                                                    "Nie dość tego, że wiem o wszystkim, co jest we mnie, ale trzeba, żeby wszyscy
                                                    o tym wiedzieli, trzeba, żeby wszyscy mnie (brzozę) znali, ażeby żyła nie tylko
                                                    dla siebie, żeby wszyscy nie żyli tak niezależnie od mego życia, żeby się ono
                                                    odbijało na nich i żeby oni żyli wraz ze mną. "
                                                    Tak brzoza, ten tekst jest dla Ciebie, masz swoją brzozę w Olsztynie, ona Cię
                                                    potrzebuje jak Ty ją - masz cel podróży do Olsztyna, nie jesteś sama, a chwycić
                                                    sie za rece wokól jej pnia będzie kiedyś naszą wspólną radością. Myślę , ze
                                                    strażnikiem brzozy mianujemy jd.
                                                    Czy ta brzoza może być nasza , naszą żywą maskotką olsztyńską ?
                                                    jutro dalej o Dlugim
                                                  • Gość: rita Re: coś dla brzozy- drzewo w Olsztynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 21:43
                                                    a dziś straszna była ulewa w Krakowie, ściana deszczu, wyobraż sobie, że lało i
                                                    otwierało mi drzwi do sklepu, więc dla wygody zamkłam od wewnątrz i chodziłam
                                                    po zapleczu, kiedy w tej ulewie podjechał mąż samochodem i szybko chciał
                                                    wskoczyć do pomieszczenia, by nie zmoknąć, a tu zastał drzwi zamknięte, a ja
                                                    sobie siedze na zapleczu i nic nie widzę. Mąż stał na tym deszczu i dobijał się
                                                    do sklepu. Ja z wrażenia zapomniałam gdzie dałam klucze i kiedy je znalazłam
                                                    mąż był tak przemoczony, że wyglądał przed drzwiami jak deszczowy czlowiek,
                                                    woda spływająca ciurkiem po nim i zdenerwowany. Alez miał pecha z deszczu pod
                                                    rynnę wpadł. Tak bywa, żeby to był koniec to ok, ale kiedy po ulewie poszedł do
                                                    swojego pokoju w którym miał otwarte okno zastał jezioro i pół łózka
                                                    przemoknięte - fiksował strasznie - teraz wszystko sie suszy.

                                                    jd- kojarzysz to drzewo czy nie ?
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 19:46
                                                    a więc , zaczmę od a więc, wstałyśmy rano w sobotę, pogoda taka sobie, na plażę
                                                    już nie mieliśmy ochoty iśc więc zaproponowałam las. Lasy olsztyńskie są
                                                    również piękne, tak sobie myślę, dobrze będzie połazić między drzewami. Ale
                                                    gdzie tu się wybrać w lasy ? Jedynie pamiętam, że dano, dawno temu jechało się
                                                    tramwajem do końca, do pętli i zaczynał się las, chyba w odwrotną stronę niż na
                                                    plażę. Tramwajów już nie ma, została taksówka i przekonałam Asię , że kto jak
                                                    kto ale gdzie znajduje się las to kierowca powienien wiedzieć. Buch ,siadamy do
                                                    taxi i mówię - do lasu proszę !. Chyba kierowca wpadł w strach, pomyslał
                                                    sobie , że kurs niebezpieczny, że w lesie mogą do obrabować i zabić i zaczął
                                                    pytać się o szczegóły. Wyjaśniam mu, że chodzi nam o taki las, by były drzewa i
                                                    jeziorko i , żeby bylo pięknie. Wiesz , gdzie nas zwaiózł ? - nad jezioro
                                                    Długie i znów znależliśmy się w miejscu nam znajomym czyli trasa naszej
                                                    wędrówki zaczynała się od starej brzozy. Postanowiłyśmy obejść całe jezioro.
                                                    Fajna trasa wycieczkowa, bardzo fajna, pogoda w sam raz na takie marsze.
                                                    Spacerujemy, po prawej stronie tafla jeziora, po lewaej ogródki z działeczkami,
                                                    na alejce pojedyncze ławeczki.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 20:12
                                                    no to sobie spacerujemy, zaczynamy podziwiać scięte topole, zostały po nich
                                                    ogromne pnie, ładnie , równo je ścieli i wspaniały pomysł był z tymi rzeżbami,
                                                    szkoda , ze tak mało ich jest, byłaby to aleja rzeżb. Pierwszą rzeżbą jaką
                                                    spotkaliśmy była rzeżba Świątka. Stoi okazale na pmiu topoli, pełno na niej
                                                    podpisów , to i ja poprawiłam swój nik i zobacz jest na ogromnym jego nosie po
                                                    prawej stronie. Kawałek dalej leży upadły piekny anioł, brzydko to wygląda, ale
                                                    choćbym chciała go podnieść i ustawić na swoim miejscu to i tak bym nie dała
                                                    rady. Może Ty zbierzesz brygade i aniołaka ustawisz ? Aniołek też miał podpisy
                                                    to i ja się na nim podpisałam. Tego aniołka trzeba podnieść, to jest ogromna,
                                                    wielka i piekna rzeżba, ma śliczne skrzydła - co to za twórca był ?
                                                    Wędrujemy dalej, wśród drzew obok wody i się zastanawiamy jak wysoko woda
                                                    podchodzi gdy są ulewy i powodzie ? Ciekawe czy zalewa alejkę ? Ale to tylko
                                                    nasze takie dysputy, bardziej podziwiamy widoki. Po lewej stronie znależliśmy
                                                    kamienne schodki, chyba prowadzą do szkoły, bo nad jeziorem widać nowo
                                                    postawioną tablicę z napisem -" Szkoła Podstawiwa Nr 7 w Olsztynie opiekuje się
                                                    terenem wokół j. Długiego i pobliskim lasem". Czytając to cieplutko mi sie
                                                    zrobiło, bo tak brzmialo jakby ktoś z moich znajomych się tym opiekował i musze
                                                    Ci powiedzieć, ze czlowiek robi się w tym momencie dumny, że znajduje się w tym
                                                    miejcu, w miejscu o którym są ciągle i nieustanne rozmowy forumowiczów.
                                                    Ponieważ była to świeża tablica jeszcze bez podpisów to i ja nie zostawiłam
                                                    żadnego śladu na niej. Ale nie powiem, że właśnie pomyślałam sobie - oto jestem
                                                    w świętym miejscu szkoły :)
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 20:43
                                                    Dochodzimy do mostku, drewnianego z drewnianym parkanem. Trzeba bardzo uwaznie
                                                    iść , bo są dziury i można nogą zamoczyć sie w jeziorze. Na poręczy pełno
                                                    podpisów i mój też tam się znajduje. Widok z mostku jest też wspaniały , po obu
                                                    stronach to samo jezioro, a patrząc w lewo widzimy w oddali przesmyk , który
                                                    korci by tam dojść.
                                                    Tak jd, ucieka tam jezioro do tego przesmyku.
                                                    Mostek prowadzi do sosnowego lasu i tam się udalyśmy. Lasy sosnowe i brzozowe
                                                    są najpiękniejsze. Kiedy wychodziłyśmy z mostku na horyzoncie pojawił się
                                                    kolarz i zjechał z górki z lasu na rowerze na mostek i wszystko byłoby w
                                                    porządku gdyby pojechał sobie dalej, ale on zrobił numer, zobaczył nas i wrócił
                                                    się, a ja wpadłam w paniczny strach i mówię do Asi wracajmy się , ja nie wiem
                                                    kto to jest i jakie ma zamiary. Ale Asia, chodż , chodz i skręciliśmy w lewo
                                                    zagłębiając się w las, a ja dalej niespokojna byłam, patrzyłam w wodę
                                                    przybrzeżna jeziora i się bałam. Już nie byłam zainteresowana dalszą wycieczką,
                                                    ciagle sie odwracałam i szukałam wzrokiem tego rowerzystę oczywiście
                                                    podejrzanego. Wreszcie udalo mi się przekonać do zawrócenia z drogi, bardzo
                                                    byłam niezadowolona z takiego obrotu sprawy, ale iść w strachu nie nalezy do
                                                    przyjemności. Więc większość czasu spędzilismy na mostku przyglądając sie falom
                                                    joziora. Patrzę, a tu powraca mój rowerzysta, zjeżdza z górki chyba uprawia
                                                    kolarstwo górskie, bo miał całe uposażenie roweru i siebie kolarstwa górskiego
                                                    i przejechał spokojnie przez mostek do domu. Przechodził też pan z dużym
                                                    czarnym psem, pan z dzieckiem w wózeczku, a my już udaliśmy się w drogę
                                                    powrotną. Gdybm jd wiedziała, że te groszówki tak błyskawicznie zadziałają,
                                                    zostawiłabym pozdrowienia pod jakimś kamyczkiem, a drzewo przybrałabym
                                                    wstążeczką.
                                                    cdn
                                                  • Gość: jd Re: Rylski doskonały jest IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.07.04, 21:00
                                                    No to dotarłaś, Rita, do samego centrum wszechświata, szkoda tylko, że nie
                                                    mogłaś zobaczyć jak było, gdy były topole.
                                                    Jezioro czasami rzeczywiście wylewało aż na ścieżkę spacerową. Nie mam serca do
                                                    tych rzeźb, ale pomyślę nad tym aniołem. Tablicy jeszcze nie widziałem, ale ona
                                                    jest przy ścieżce ze schodkami, która prowadzi na placyk przed sklepem i stąd
                                                    tylko centymetry do szkoły, mojego domu, domu ak i wszystkiego pozostałego. Te
                                                    schodki kiedyś nie były takie cywilizowane i zimą zjeżdżało się tamtędy na
                                                    sankach, a nawet nartach. Mostek zawsze wydawał mi się dużym mostem. Po
                                                    poręczach często chodzili żołnierze. Widziałem to setki razy, ale żaden nigdy
                                                    nie wpadł do wody. Za mostem po lewej stronie dawniej od razu zaczynały się
                                                    tereny grzybowe. Zbierało się czasem na kolację. Przynajmniej olszówki, które
                                                    moja babcia smakowicie dusiła i powstawała z tego gęsta znakomita zupa.
                                                    Też tam za parę dni będę.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 21:07
                                                    Z jeziora Długiego udaliśmy się na objadek do słynnej Przystani. No wiesz jaką
                                                    drogą szlyśmy. Miedzy domkami , schodkami kamiennymi na górę , wzdłuż al.
                                                    Przyjaciół , na Bałtycką, przez skrzyzowanie prosto i droga na plażę, póżniej w
                                                    prawo i dochodzimy do Przystani. Po drodze się upewniałam czy Asia zezwoli na
                                                    taxi w powrotną drogę, bo już maszerowania miałam dość.
                                                    Tak ją prosze- Asiu, ale jak już pojemy bardzo i będziemy mieć pełne żołądki to
                                                    sobie wygodnie je dowieziemy do hotelu ? - tak , brzmiała odpowiedż, przecież z
                                                    obciążonymi żołądkami nie będziemy chodzić, z takim cięzarem w zołądku,
                                                    weżmiemy taxi.
                                                    Bardzo optymistycznie brzmiały te słowa Asi więc i apetytu nabrałam.
                                                    Wchodzimy, my turystki bez limuzyn, rozglądamy się, jest super. Zajeliśmy sobie
                                                    stolik na werandzie ale w sali, ponieważ okropny był wiatr i jeszcze do tego
                                                    zimny, stolik przy klatce z papużkami i szperamy w karcie. Tak własciwie to nic
                                                    szczególnego nie znalazłyśmy i zaczelyśmy od herbaty i to ona była bohaterem i
                                                    specjalnością Przystani. Okazuje się , ze podanie herbaty na Przystani ma swój
                                                    rytuał i swoją oprawę. Poprosiliśmy o dwie herbatki, a po przyniesieniu jej,
                                                    stolik się tak zpełnił jakbysmy ucztę herbacianą robily. Byłam zaskoczona tym,
                                                    więc: białe spodeczki, białe szerokie filiżanki, talerzyczki z herbatką,
                                                    spodeczki z cytrynką, czajniczki z gorąca wodą, cukierniczki, łyżeczki -
                                                    wszystko to podwójnie - czulysmy się w porcelanowym raju herbacianym. Zrobiłam
                                                    sobie przerwę w tak dostojnym piciu i poszlam zawiedzać dalsze apartamenty
                                                    Przystani, byłam na molo, oraz fajnym tanecznym placyku, który mieści sie w
                                                    drewnianej klatce, by baletnicy nie wpadali do wody. Bardzo jest tam ładnie, a
                                                    fale jeziora rozbijały się o molo. Jeszcze bardzo ładnie dzwoniły dzwoneczki
                                                    przy żaglówkach tam stojących, przypominały mi dzwiekiem stada górskich
                                                    baranków . Już jestem zmęczona tym pisaniem, ale jeszcze zamówimy objad,
                                                    przecież dla niego tu przyszłyśmy. Jak myślisz, co można nad jeziorem zamówić -
                                                    oczywiście , że pstrąga.
                                                    Mam nadzieje, że już po kolacji jesteś - bo tak ten obfity objad wyglądał tak -
                                                    różowy filet z pstrąga, 3 malutki ziemniaczki nowe z koperkiem, maleńkie
                                                    kawałeczki papryczki kolorowej, a obok kawałeczek cytrynki, a wszystko to na
                                                    ogromnym białym talerzu, ledwo dostrzegałam to jedzenie.
                                                    Pomyślałam , ze do tego jedzenia powinni lupe podawać, powiem Ci szczerze
                                                    zawiedzona byłam, obok w innym naczyniu była suróweczka z białej kapusty, ale
                                                    tak grubo krojona jak dla konia. Nie byłam zachwycona jedzeniem tymbardziej,
                                                    że sam pstrąg był bez smaku. Dobrze, że wcześniej podali jako przystawkę chleb
                                                    z pastą i to było najlepsze, chleb chyba prawdziwie wiejski, rewelacja -
                                                    naprawdę, dla niego właśnie warto było tam iść, ale nie warto wydawać takiej
                                                    kasy.
                                                    No wiec , pojedli , popili , czas wracać do domu i domyślasz się jakim
                                                    sposobem, sposobem szukania taxi, pod pretekstem szukania taxi i jej ciężkiego
                                                    złapania doszliśmy do Wysokiej Bramy piechotką z samiutkiej Przystani przy
                                                    obciążonych zołądkach, bo już mi było wszystko jedno czy jadę czy ide. Była to
                                                    ostatnia wędrówka ludu po Olsztynie.
                                                    Potem szykowałyśmy sie na zjazd. Ponieważ cały czas wychodziłam sie w dwóch
                                                    koszulkach Olsztyn jest piękny na zjazd włożyłam skromną kreację z myślą o
                                                    zabawie i nie pomyliłam się, nie miałam też żadnych oporów, zeby się nie
                                                    zabawić i nikt też miał. Rano, sniadanko w Dziupli i odjazd.
                                                    Było, mineło, zostały wspomnienia
                                                    To już wszystko jd i brzoza, dziękuję klawiaturce za cierpliwość klikania, nie
                                                    widzę już na niej literek tak są już wymazane i wymaltretowane. Trochę duzo
                                                    napisałam, mówią, ze papier wszystko przyjmuje, ale nie umię inaczej.
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 21:15
                                                    ha, skończyłam
                                                    popatrz, nie wpadłam na pomysł, że po poręczy można chodzić, faktycznie,
                                                    wszystko przed nami, są dwie poręcze :)
                                                    ta tablica informujaca i opiece szkoły jest nad samym jeziorem, może nawet przy
                                                    samym mostku.
                                                    Jak będziesz w Olsztynie, napisz dokladnie co robiłes, jak spędzałeś czas.
                                                    Napewno szłam kolo waszych domków, tylko one sa tak prawie
                                                    jednakowe .........., żadnych ludzi nie spotkalyśmy
                                                  • Gość: rita Re: Rylski doskonały jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 20:06
                                                    cieszę się , ze Ci się podobało, mnie pobyt w Olsztynie również się podobał, a
                                                    ciesze się , że będziesz tam osobiści dokonywał kontroli i korekty, szczególnie
                                                    się ciesze , że upadły aniołeczek zostanie podniesiony.
                                                    Zapomniałam powiedzieć , że woda w j. Długim faktycznie była czyściuteńka i
                                                    właściwie nie różniła się od wody w Krzywym. Nie zapomnij zamówić herbatki na
                                                    Przystani, tak podaną wysmienicie się pije. Czy jedziesz samochodem ?
                                                    U nas duchota, wznowiłam rzuty, na 50 rzutów 5 trafień z czego mąż sie śmieje ,
                                                    że na 5-ciu bandytów piaty zostanie trafiony. Mam kłopot, bo deska celowa jest
                                                    cała uskubana od noża i przydalaby się nowa. Kot chodzi w ciąży i marudzi,
                                                    gdzieś pewnie będzie się kocić, szuka miejsca.
                                                    Coś mnie wzieło na czytanie gazet, mam zaleglości i czy coś Ci mówi Jacek
                                                    Hołówka ? filozofia terroru - Bomba w głowie, czyli fanatyczna walka o władzę
                                                    nad światem i religijność.