lese_majeste 04.08.12, 22:50 to nie wina dyspozytora, tylko tych, którzy dali mu takie narzędzia pracy, ale kruk krukowi łba nie urwie, bo jak urwie to po kruku Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: kruk Re: Pacjent nie żyje, ale dyspozytor pogotowia ni IP: *.olsztyn.mm.pl 05.08.12, 08:47 To prawda, wina nie tyle ciazy na dyspozytorze , jak na tym , który zatrudnia pracownika .Nie sprawdził , czy ma odpowiednie kwalifikacje, a znajomosc topografii , to chyba podstawa . ale u nas to typowe - zatrudnia sie znajomych , rodzinę , na zasadzie układów a nie kwalifikacji . I musi dojsc do nieszczęścia , wejśc musi prokuratura , by coś mogło sie zmienić. Podobnie było w Ostródzie , na nartach wodnych . Doszło do wypadku i okazało się , ze zeby kierować łodzią ratunkowa wystarczy miec patent sternika ... W obu wypadkach wine ponosi przełozony , bowiem nie dopilnował czy pracownik ma wystarczajace , odpowiednie kompetencje Odpowiedz Link Zgłoś
adamp_314 To nie jest średniowiecze. 06.08.12, 14:44 @kruk - nie żyjemy chyba w średniowieczu, w momencie, gdy dzwoni telefon, dyspozytor powinien widzieć na ekranie miejsce, skąd dzwoni. W latach 90-tych mieszkałem w Stanach i denerwowały mnie ambulanse parkujące pod oknami na włączonym silniku. Przestałem się denerwować, gdy dowiedziałem się po co to robią. Gdy dzwoni telefon w dyspozytorni - sygnał od razu idzie do najbliższego ambulansu, który rusza do miejsca wezwania. Jeśli sprawa wygląda na poważną dyspozytor daje sygnał kierowcy, który włącza "koguta" i zaczyna pędzić. Jeśli telefon nie jest wezwaniem - ambulans zostaje wysłany na nowe miejsce "gotowości bojowej". @mk (poniżej) - masz 100% racji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk Pacjent nie żyje, ale dyspozytor pogotowia niew... IP: *.home.aster.pl 05.08.12, 18:39 Pogotowie Ratunkowe nie ma możliwości automatycznego lokalizowania osób dzwoniących na numery alarmowe. Nie posiada też odpowiedniego oprogramowania do dysponowania i zarządzania siłami i środkami. Nie działa też system do lokalizowania osób dzwoniących na numer alarmowy 112. Zmarnowano setki milionów złotych, paru dyrektorów zostało aresztowanych, paru dyrektorów i wiceminister zostało zwolnionych, ale główni winowajcy tego skandalu nadal mają się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
anty65 Pacjent nie żyje, ale dyspozytor pogotowia niew... 06.08.12, 14:44 Jak widać likwidowacja stacji powiatowych powoduje, że największe szanse przeżycia mają mieszkańcy dużych miast. Do pozostałych karetka zwyczajnie nie dojedzie na czas. Tak to jest jeżeli koszt to jedyny miernik działania systemu. Czas dotarcia do potrzebującego jest jak widać drugorzędny lub nieistotny. Nawet gdyby dyspozytor wysłał karetkę do właściwej miejscowości to skutek byłby ten sam. Po prostu sprawa dla sądu była postawiona niewłaściwie. Dyspozytor nie zawinił, organizacja systemu ratowania życia zawiniła. Odpowiedz Link Zgłoś