akant_ol
24.10.12, 22:36
Z wielką przykrością przyjmuję to, co serwują nam codzienne programy informacyjne. W dużej mierze dlatego, że polska polityka przedstawiana jest jak jedna wielka farsa. Obrazy przewijające się w telewizorni wydają się być fragmentami kiepskiego filmu i jeszcze gorszego reżysera, opowiadającego o "politykach" wyrywających sobie mikrofon na mównicy w mowach do tłumu, pchających się na szkło, śpiących na komisjach, które mają badać coraz to nowe afery, czy promujących swój wizerunek podczas ludzkich tragedii. Czasami oczywiście zdarzają się takie "smaczki", które przyciągają przed ekrany większą ilość widzów. Wydarzenie z seksem w tle, wielkie manifestacje i bójki w obronie krzyża, odkopywanie ludzkich szczątków...
Dzisiejsza sesja sejmowa tylko potwierdziła stan tych ochów i achów trwającej walki polityczno-ideologicznej z demokratycznym państwem prawa i tworzeniem tego prawa na tle religijnej scjentologii mającej dogmatycznie uwolnić ludzkość od złych mocy. Wydaje się, że dianetyka jako współczesna nauka o zdrowiu umysłowym miała by wiele do powiedzenia zarówno na temat takich zachowań jak i ich audytowania przez ośrodki inspirujące. Na mnie sprawia to wrażenie znacznie większego zbliżenia takich poglądów do "mistycznych mocy" niż głoszonego "pokoju ducha". I to wszystko niestety dzieje się pod patronatem krzyża przestępczo wciśniętego nocą na ścianę sali obrad sejmowych, który miał mieć patronacki wpływ i roztoczyć opiekę nad obradującymi w sejmie posłami w sensie etycznym i moralnym. Ponieważ nic z tego nie wychodzi a niecierpliwość uzyskanie bezwzględnego sukcesu postulatorów wzrasta do poziomu "tu be or not tu be", pytanie, czy należy spodziewać się Hamleta po Polsku wydaje się nie być pozbawione pewnych postaw. Płynące od dłuższego czasu głosy z Episkopatu nie wydają się napawać zbytnim optymizmem.