mobydickzolsztyna
13.11.12, 18:35
Zanim Lech Kaczyński skutecznie wspomógł powstanie muzeum Powstania Warszawskiego, to postępową zasadą był ukłon przed bohaterskimi Powstańcami i cywilnymi Ofiarami tegoż Powstania - z jednoczesnym zasadniczym potępieniem Powstania jako takiego.
Lech Kaczyński i otaczający Go w trakcie uroczystości otwarcia sami Powstańcy, zostali oczywiście potępieni przez wszystkie, funkcjonujące u nas, Siły Postępu.
Wynikało to z wielu, wielu lat tradycji w tym względzie.
Ta tradycja to potępienie wszystkich Powstań pod-zaborowych, jako absurdalnych, tromtadrackich, pseudo-bohaterskich, utrudniających realny rozwój substancji narodowej w możliwych wówczas ramach (coś po "stańczykowskiemu" i PRL-owsku)
Potępienie AK "stojącego z bronią u nogi", ale jeszcze gorzej, gdy tą broń podniósł do oka.
A najgorzej, gdy usiłował broń kierować we wszelkich okupantów, ignorując wymogi postępowej Historii.
Są jednak Ci osobliwi Ludkowie i chcą mieć swe święta. To coś takiego jak deszcz albo grad. Jest takie coś i trudno temu zaprzeczyć.
Tylko taka i owaka mać - dlaczego one chcą świętować dokładnie w daty Świąt swych zasadniczych przeciwników?
Przecież Patriotyzm to dla nich samo Zło Zła, to Nacjonalizm, to faszyzm, to bońscy rewizjoniści, to amerykański imperializm!
Mało to Dat Postępowych? Rewolucyjnych?
Francuskiego gilotynizmu wstecznictwa?
Rosyjskiego "powstania z ziemi. Których dręczy głód (ale nie w lagrach)"?
Polskiego Postępu z Przyjaciółmi, skoro nie w 1920: Dzierżyńskiego, Marchlewskiego, Kona, no to w 1944: Bieruta i Kolegów?.
No DLACZEGO Postępowcy nie świętują 22 VII?
Jeśli się od tej daty odcinają, to niech uzasadnią - DLACZEGO?
A jeśli się nie odcinają, to niech głośno, pod "szubienicami", na oczach wszystkich Polaków - tą datę świętują.
Czy chodzi tylko o: - oskarżanie chamów skłonnych do przyłączania się (w tym celu!) do napastowanych, aby "odreagować"?
Gdyby Obchodzący narodowe święta nie byli atakowani,
to nie pchali by się do tego pochodu "miłośnicy" opcji prawicowej (jakiej prawicowej, skoro przecież obojętnej, lecz stwarzającej okazję do "zadymy")?
Propozycja:
- organy wydające pozwolenia powinny analizować: - Kto i w jakiej dacie ma ochotę demonstrować?
Jeśli jakaś (znana Policji) młodzieżówka Prawicy ma ochotę na demonstrację 1 Maja - zakazać!
Bo chcą się napieprzać! Możecie ich sobie przezywać faszystami.
Jeśli jakaś (znana Policji) młodzieżówka Lewicy ma ochotę na demonstrację 11 listopada - zakazać!
Bo chcą się napieprzać! Możecie ich sobie przezywać komunistami.
To aż boleśnie proste