Dodaj do ulubionych

Faszystowskie Pogotowie Patriotów Polskich

14.04.13, 14:30
Niestety, nie jest to jakaś niedorzeczność czy insynuacja, ale dziejstwo w samym realu. Była to tajna organizacja o charakterze faszystowsko-klerykalnym załozona w Polsce w listopadzie 1922 r. w chwilę po zamachu faszystowskim we Włoszech. Ceremonia zaprzysięzenia członków tej organizacji odbyła się w kościele kapucynów w Warszawie. Przysięgę odbierali księża: Kaim, Wiśniewski, Wiator oraz dwaj zakonnicy - Beniamin i Honorat. Osobistą pieczę nad tym całym przedsięwzięciem sprawował abp Aleksander Kakowski, który również udzielił księżom zgody na udział w PPP. Nazwa “Pogotowie" nie była wybrana przypadkowo. Takie były narodziny organizacyjne faszyzmu polskiego... opartego m.in. na zaangażowaniu reakcyjnego kleru. Niedługo trzeba było czekać na owoce tej myśli. Niedługo trzeba było czekać na owoce tej myśli. Wywodzący się w się z grupy organizatorów -PPP malarz Eligiusz Niewiadomski, reakcyjny publicysta Narodowej Demokracji, morduje w roku 1922 w czasie otwarcia wystawy w warszawskiej “Zachęcie" pierwszego prezydenta Polski, Gabriela Narutowicza. Na rozprawie sądowej zwyrodniały faszysta miał czelność wyrazić swoje oburzenie, że “najzawilsze zagadnienia państwowe, losy Polski, oddane były w ręce fornali i pastuchów bydła" (S. Kijeński: “Proces E. Niewiadomskiego o zamach na życie Prezydenta RP Gabriela Narutowicza w dniu 16.XII.1922 r." Warszawa 1923 - wydanie nie wznawiane).

Na kilka dni przed zamachem Gabriel Narutowicz otrzymał anonim następującej treści:
"Warszawa 10 grudnia 1922 roki.
Szanowny Panie Ministrze! Wobec wyboru pana ministra na prezydenta Rezeczpospolitej Polskiej głosami lewicy i mniejszości narodowej, bloku nam wrogiego, będąc pewni, że pan minister będzie ugodowcem, będzie zmuszony wywdzięczać się blokowi mniejszości, że p. minister nie stworzy rządu o silnej ręce, rządu, że tak powiemy, poznańskiego, wreszcie, że pan minister śmiał przyjąć ofiaroeaną sobie kandydaturę, grozimy panu ministrowi jak najfantastyczniejszym mordem politycznym. Z poważaniem polski faszysta". (D. Pacyńska: Śmierć prezydenta, Warszawa 1965, s. 101. Patrz też: Zlecenie na prezydenta, Wprost nr 51/52/2005.)

Czeka zatem odpowiedź pytanie, czy w drodze wyraźnego milczenia bądź milczącego przyzwolenia episkopatu, władza kościelna tolerowała przygotowywanie do zamachu stanu??? Warto podkreślić, że Państwo Polskie wg. preliminarza budżetowego na rok 1924 wypłacało duchowieństwu katolickiemu 18 bilionów marek. Otóż ci sami księża, którzy byli urzędnikami Państwa Polskiego, bo pobierali pieniądze pochodzące z podatków zorganizowali za to zbrojny zamach na Konstytucję Polską? Czy to nie był ten sam ciąg akcji zapoczątkowanej przez kler zaraz po uchwaleniu konstytucji marcowej, kiedy to wyszło orędzie księży włocławskich przeciwko Konstytucji Polskiej? Czy błogosławienie krucyfiksem Niewiadomskiego i zaprzysiężając młodzież do czynu zbrojnego przeciw Państwu Polskiemu nie przekroczyło granic oficjalnie głoszonej nauki? Czy na dzień dzisiejszy relacje między Kościołem a PiS nie przypominają czasem zatoczenia się koła historii?
Obserwuj wątek
        • edico Re: Faszystowskie Pogotowie Patriotów Polskich 25.05.20, 00:34
          Pozwolę sobie na małą refleksję misiu co do do Twego sposobu rozumowania sięgając do znanych powszechnie wydarzeń. Otóż biblijny Jezus nigdy nie chciał i nie dążył śmierci żadnego "ze swoich braci w wierze". Natomiast hołubiona przez papieży tzw. Święta Inkwizycja postawiła tę sprawę w sposób wręcz oszałamiający. Np. Giordano Bruno nie uląkł się wszędobylskiej przemocy kościoła katolickiego, ani strachu towarzyszącego ludziom skazanym na śmierć przez SPALENIE ŻYWCEM NA STOSIE. Do końca swego życia trwał przy swoich ideach i nie wyrzekł się ich nawet, kiedy płomienie zajęły jego ciało na stosie. Kiedy skazano go na stos, wyrzekł te słowa, "wy bardziej boicie się ogłaszając ten wyrok, niż ja, słuchając go".

          Do ostatniego tchu OSKARŻAŁ KLER KATOLICKI O LUDOBÓJSTWO. Jego poświęcenie i męczeńska śmierć nigdy przez biskupów, ani przez księży katolickich nie została zrehabilitowana. Kler nigdy nie przeprosił za morderstwa niewinnych ludzi, ani nigdy nie poniósł odpowiedzialności za te czyny. Znany Plac w Rzymie, na którym wznoszono stosy dla opornych i przeciwników kleru, a także dla światłych ludzi, którzy nie wyrzekli się swoich odkryć, ogłaszając je wszystkim, do dzisiaj jest placem niechlubnej działalności kościoła. Plac Campo di Fiori, - czyli Pole kwiatów - nazwany tak ku czci tysięcy niewinnych ludzi którzy tam ponieśli okrutną śmierć męczeńską ku uciesze i pysze katolickich duchownych.

          Czasami warto przemyśleć to, co się wydaje czy napisze.
    • warmjak A może jest coś na rzeczy? 14.04.13, 16:29
      Zagrożenie faszyzmem dłuuugo śmierdziało mi komizmem.
      Trochę mniej śmiesznie mi się zrobiło, gdy do mego łba zadzwoniła Pani Historia.
      Przecież ruchy zbliżone do tego, co z grubsza nazywamy faszyzmem, bardzo często wegetowały sobie na peryferiach, zauważane najwyższej przez kabarety.
      Do czasu!

      Jak te nasionka zjadliwej roślinki, czekające aby ktoś rzucił nawóz (po prostu żówno) w glebę.
      Tym ożywczym dla wzrostu faszyzmu żównem, jak uczy historia, jest rozbestwienie się lewicowego "postępu" zagrażającemu już tradycyjnym wartościom.
      Kłania się Hiszpania.
      Kłaniają się weimarskie Niemcy.

      Napór lewicowej ohydy i rozpaczliwa bezsilność wobec niej - skłaniały znaczne (na ogół większościowe) części społeczeństw do szukania ratunku w politycznym antidotum wręcz równie zabójczym jak sama lewicowa choroba - w ruchach populistyczno prawicowych.
      Nadzieje ratunku były próżne.

      Masowe morderstwa formacji prawicowych okazywały się nie mniej okrutnymi od masowych morderstw zlewicowanych organizmów państwowych.

      Może więc naprawdę jest się czego bać?

      Ilość lewicowego gnoju - idealnej pożywki do narastania nastrojów populistyczno prawicowych, zwiększa się przecież zastraszająco.
      Wzrost agresji antyreligijnej.
      Wzrost pogardy wobec tradycyjnych wartości.
      Wzrost ataku na instytucję rodziny.
      Wzrost rozpasania seksualnego.
      Słabnięcie dyscypliny społecznej, wobec przestępczości szczególnie.
      Dezawuowanie patriotyzmu na rzecz egoizmu.
      Upadek (co tragiczne: zasłużony) szacunku dla państwa.

      Typowe przejawy lewicowej zgorzeli.

      Cholera jasna! To NAPRAWDĘ może sprzyjać wzrostowi poparcia czegoś w rodzaju faszyzmu!
      Po raz pierwszy jestem skłonny podzielać obawy edico.
      Obiektywne powody do słuszności tych obaw narastają, a przecież populistyczna prawica nie jest lepsza od obecnego lewackiego żówna.
      • edico Re: A może jest coś na rzeczy? 14.04.13, 20:56
        warmjak napisał:

        > Masowe morderstwa formacji prawicowych okazywały się nie mniej okrutnymi od mas
        > owych morderstw zlewicowanych organizmów państwowych.

        Słusznie zauważyłeś, że rzeczywiście jest coś tutaj na rzeczy. Np. jednym z istotnych fundamentów, na którym opierał się reżim gen Franco, było silne poparcie Kościoła i papieża Piusa XII. By nie sugerować, że to było dawno, to również Jan Paweł II odnosił się z sympatią do krwawej junty w Argentynie nie wspominając już o smutnych losach tzw. teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej. Powracając jednak tylko samej do dyktatury gen. Franco trzeba stwierdzić, że zbrodnie frankistów skazane zostały na zapomnienie tak jak ich ofiary w anonimowych grobach, grzebane często w przydrożnych rowach. Nie chodzi tutaj o rozliczenie poprzez zemstę (jak np. w Polsce), ale poprzez zadość uczynienie. A jest co rozliczać. Obecnie Amnesty International uznaje liczbę "osób zaginionych", które padły ofiarą uduchowionego dyktatora za drugą na świecie po Kambodży (M. Rybarczyk, E. wysocka: Koniec Kaca po Franco, Newsweek, 8 listopada 2009 r.). Wstępna lista "zaginionych" (przygotowana przez prywatne stowarzyszenia działające na rzecz przywracania pamięci, bez pomocy państwa) zawiera ponad 143 tysiące nazwisk. Odnaleziono jak dotąd 170 masowych grobów. Dużą rolę w rządach frankistowskich odgrywali członkowie Opus Dei, np:
        - Mariano Navarro Rubio - minister gospodarki, przemysłu
        - AlvaroUllasters Calvo - minister handlu
        - Gregorio Lopez-Bravo - dyrektor generalny w ministerstwie handlu, minister spraw zagranicznych
        - Laureano Lopez Rodo - minister bez teki, minister planowania i rozwoju
        - Juan Jose Espinoiza Sam Martin - minister gospodarki
        - Faustino Garcia-Monco Fernandez - minister handli
        - Vincente Mortes Alfonso - minister budownictwa
        W roku 1990 szwajcarskie pismo katolickie "Aufbruch" scharakteryzowało Opus Dei (Dzieło Boże) jako "mieszaninę myśli autorytarno-faszystowskiej i fanatycznego katolicyzmu elitarnego". A jak jest w Polsce obecnie z tym Opus Dei?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka