Gość: i28
IP: *.ip.netia.com.pl
03.09.13, 14:25
Śmierdzi na kilometr. 1700 osób nie zna swojego pesel? To jeśli go nie pamiętało i nie mogło sprawdzić w dowodzie, to co - strzelało? I zbierający podpisy na to pozwalali? Kolejna sprawa - 1400 nieuprawnionych? Heloł? Nie można się było spytać przy przyjmowaniu podpisu - czy Pan/Pani ma olsztyński meldunek? A pozostałe 600 podpisów co? Nieczytelne? Martwe dusze?
Komitet referendalny dał ciała po całości. I nieważne czy ktoś jest za czy przeciw Grzymowiczowi, jak można było pozwolić "wolontariuszom" tak niedbale zbierać podpisy? Komitet sam sobie wystawił świadectwo
A co ze sprawą kobiety z OSM, która bała się czy jej dane nie wykorzystano do referendum bez jej wiedzy?