olsztynski_taplar
11.09.13, 09:52
Budżet obywatelski to doskonały sposób na robienie ludziom wody z mózgu. Wypowiedzi uczniów i pani nauczycielki to pokazują. Niejaka Ada mówi: "Cieszę się, że nareszcie mogę mieć wpływ na to, co powstanie w mieście" A czy wcześniej nie miałaś? Czy jedynym wpływem jest możliwość wyboru gotowego projektu?
Pani nauczycielka twierdzi: "tego typu akcji powinno być więcej, bo mieszkańcy sami wybierając, czego im najbardziej potrzeba, bardziej się angażują". No tak, mieszkańcom trzeba podstawić pod nos kartę do głosowania. Inaczej nic ich nie obchodzi...
Według Pana Skórskiego, który jest koordynatorem całego programu, budżet obywatelski miał zachęcić do większej aktywności mieszkańców Olsztyna. W podobnym tonie wypowiada się cały czas Gazeta Wyborcza. Ja niestety widzę to trochę inaczej. Według mnie budżet obywatelski nie zachęci mieszkańców do większej aktywności. Wręcz przeciwnie - on ich rozleniwi. Bierni Olsztynianie będą czekać przez cały rok, aż łaskawe władze sypną paroma bańkami, a wówczas leniwi mieszkańcy wybiorą sobie, gdzie postawić ławeczkę czy zrealizować jakiś mini-projekcik. I tak w koło Macieju. Oczywiście władza będzie się cieszyć, bo oferuje mieszkańcom złudne poczucie wpływu na rzeczywistość i dzięki temu ma spokój.
Społeczeństwo obywatelskie tworzą ludzie, którzy angażują się w sprawy swojej społeczności na bieżąco. To ludzie, którzy organizują się, naciskają non stop na władze i korzystają z różnych form kontroli i uczestnictwa w życiu publicznym. Budżet obywatelski powinien być wisienką na torcie. Bo inaczej stanie się jak w Afryce - zamiast dać ludziom wędkę, dajemy rybę. Najlepiej by było oczywiście, żeby to obywatel sam sobie wystrugał tę wędkę. Ale do tego jeszcze nam daleko...
Niestety o powyższych zagrożeniach nikt nie pomyślał. I sądzę, że problem nie jest wydumany. Mieszkańcy Olsztyna to naprawdę ciemne masy. A tu hop! Dostają od łaskawcy Grzymowicza parę baniek i mogą zmieniać świat. I po co robić coś więcej? Tak więc Gazeto, może czas na artykuł, w którym ktoś pomyśli nad tym problemem? Mając w szczególności na uwadze realia olsztyńskie?