Gość: aneczka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.09.13, 08:33
Ja mieszkałam w wieżowcu przy Kaliningradzkiej. Do szewskiej pasji doprowadzaliśmy mieszkańców mieszkań na I piętrze i parterze znajdujących się przy szczycie budynku, bo naszą ulubioną grą było odbijanie piłki o metalową tablicę z numerem bloku i przechodził dalej ten, kto trafił w tablicę piłką i przeskoczył przez nią po tym jak odbiła się najpierw od ściany, potem od ziemi.
Jeszcze jedną zabawą (tylko jak była dwójka lub trójka dzieci) t było zaplątywanie sobie około 1 metrowego sznurka wokół palców rąk w różne asymetryczne kształty i jedna osoba drugiej mogła ściągnąć tylko wtedy,gdy sama ściągając zrobiła tymi sznurkami wzór.