Gość: ABC
IP: *.olsztyn.mm.pl
10.10.13, 10:01
Moje dziecko chodzi do szkoły podstawowej na Pieczewie. Nie jest to duża szkoła. Szatnie są małe i zagrzybione, mam wrażenie, że wieszaki na ubrania (a taczej haczyki, na których można przywiesić np. wiszący kwiatek) były montowane w ostatniej chwili. Opieka w szkole jest bdb, w świetlicy większość pań jest bardzo sympatycznych, za wyjątkiem jednej, która chyba pracuje w świetlicy przez przypadek, co większość rodziców zauważyła już po pierwszym zebraniu z rodzicami w świetlicy. Zdaniem tej pani dzieci codziennie powinny być wyprowadzane na dwór, no i wyprowadza je jak pieski, z jedną różnicą, chodzą bez smyczy. Pani stoi w jednym miejscu przy małej bramce, a na podwórku szkolnym dzieci biegają po błocie (jest tam duże zalesione gliniaste duże zagłębienie, szkoda, że dyrekcja nie wpadła na pomysł, aby przysypać ten dół np. żwirem, lub piaskiem plażowym..). Dzieci siedzą często w piaskownicy (o dziwo, chyba od wielu lat piaskownica nie była uzupełniana piaskiem, bo jest tam tylko glina), a więc siedzą, nudzą się i brudzą. Czasami wynoszone jest hula hop, ale zwykle leży na chodniku, dzieci się tym nie bawią a nikt nie wpadł na pomysł, żeby je zachęcić do tego......