Władze miasta zamkną "wytrzeźwiałkę"?

13.08.04, 17:40
właśnie świetny pomysł. Tylko czy ktoś pomyślał o tym, ile kosztuje utrzymanie
takiego delikwenta w np. izbie przyjęć? Taki orzech musi być tam traktowany
jako normalny pacjent. A to przecież kosztuje"troszeczkę więcej" niż nocleg
delikwenta na "metalowej". A płaci za to "fundusz nasz ukochany" który nie ma
kasy na kontrakty z kardiologią? Przynajmniej NFZ będzie miał na co wydawać
kasę, jak nie na ratowanie życia to na pijaczków.

PARANOJA!!!!
    • Gość: akant Re: Władze miasta zamkną "wytrzeźwiałkę"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 17:49
      Tylko genialny Zarząd Miasta na czele z Panem Prezydentem mógł coś takiego
      wymyslić. I oczywiście niech NFZ płaci za trzeźwienie. Proponuję dla przykładu
      na pierwszy ognień tych co to wymyślili, bo takie pomysły przychodza tylko do
      pijanej głowy.
      • theedge Re: Władze miasta zamkną "wytrzeźwiałkę"? 13.08.04, 19:57
        Tak oto dziala lewicowa "sprawiedliwosc spoleczna" Nie mozna wydobyc kasy z
        jakiejs pijanej lajzy bo zabrania tego sprawiedliwe lewicowe prawo. Za skutki
        postepowania takiej lajzy placi jednak podatnik, bo jak powszechnie wiadomo
        najdrozsza dla lewicy jest "sprawiedliwosc". Tylko ja sie pytam co to ma
        wspolnego ze sprawiedliwoscia, dlaczego ja mam charowac na jakiegos kolesia
        ktory od rana chleje? Czy to jest sprawiedliwe? Dlaczego mam placic wiekszy
        czynsz tylko dlatego ze w imie tzw. "lewicowej sprawiedliwosci spolecznej" nie
        mozna wywalic dluznikw na zbity ryj na bruk? Jakos nikt nie widzi ze na tej
        pseudosprawiedliwosci zeruja w 90% zlodzieje, cwaniaki i darmozjady a cierpia
        Ci naprawde potrzebujacy no i zwykly szary podatnik.
        P.S. W zwiazku z powyzszym uwazam ze lewica to najwieksze swinie w naszym
        kraju. Upraszczajac - precz z lewica..... niech zyje browar ;-)
        • Gość: aa Re: Władze miasta zamkną "wytrzeźwiałkę"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 20:05
          tak trzymaj
    • Gość: Enola Gay.co.uk Olsztyn musi sie europeizowac i to jak najszybciej IP: *.url.equinox.local / 212.85.1.* 14.08.04, 12:34
      To jest pierwszy pomysl prezydenta Olsztyna,ktoremu chce ostentacyjnie
      przyklasnac,choc z Ratuszem mam na pienku juz od wielu lat.Na calym swiecie nie
      ma izb wytrzezwien.To wymysl komuny,ktory snil siepo nocach krwawemu Berii.Do
      dzisiaj absolutnie kazdego czlowieka,nawet abstynenta od urodzenia,policja
      MOZE,JAK CHCE,przywlec jak swiniaka do rzezni,tam go pobic,obrabowac,a na dzien
      dobry,czeka cie jeszcze czlowieku proces o znieslawienie psow.Paranoja.Powiem
      Wam jak jest np.w Londynie.Jak jest awantura rodzinna i rozrabia pijany
      maz,ktory chce sie dobrac do majtek zony,a ta woli tV,to dzwoni,przyjezdza
      policja i decyduje/a to sa zawodowcy,jakich po prostu nie ma w Olsztynie,i to
      poczawszy od swiezutkich absolwentow akademii policyjnej,przez bylych zolnierzy
      sluzb specjalnych,skonczywszy na Sherlockach Holmsach,jak James Bond/co robic z
      pijaczkiem.Zwykla,na 99 procent zostawia go we wlasnym lozku,a pania uspokaja
      policjantka w spodnicy.Jezeli doszlo do walki miedzy partnerami to oboje sa
      natychmiast zabierani do szpitala.Jesli lezysz pijany na chodniku,nikt nie ma
      prawa cie ruszyc,bo chodniki sa dla ludzi.Gdy na centrlnym skrzyzowaniu pod
      Parlamentem,to policja odwozi cie albo do domu albo do jednego z licznych
      bezplatnych hosteli.Pijani kierowcy spedzaja noc na posterunku,ale bez snu,a
      rano sa automatycznie karani,jak na tasmie fabrycznej.Wszystko
      czytelne,czysciutkie i w bialych rekawiczkach...
      • Gość: Muraszka Re: Olsztyn musi sie europeizowac i to jak najszy IP: *.ec.pl / *.olsznet.ec.pl 14.08.04, 19:03
        Podejścia do likwidacji izby wytrzeźwień były juz dawno.
        I tak szpital mial co robic,bo często wzywano pogotowie,do bywalców izby.
        My ,podatnicy i miasto płacimy podwójnie, za izbę i szpital.
        Lubię Pana Prezydenta. Jemu jeszcze czce sie pracować.
    • Gość: zdumiony Re: Władze miasta zamkną "wytrzeźwiałkę"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:14
      Walka z pijaństwem trwa od dawien dawna. Biblia opisuje odrażające
      skutki „prywatki” synów Noego z okazji zakończonego potopu. (Cham to ten, który
      się upił...). Likurg, protoplasta prohibicji, kazał wyciąć winne plantacje, by
      zapobiec pijaństwu. (Sytuację po wiekach powtórzył, podobno pod wpływem żony
      Raissy, M.Gorbaczow). Grecy, rozmiłowani w winie, wymyślili mieszanie wina z
      wodą, by przyjemności nie tracić, a jednocześnie nie upijać się. W Aleksandrii
      sformułowano zasadę redukcji szkód alkoholowych. Wszyscy kupcy ponosili stałą
      opłatę na targu, a handlarze winem podwójną. Za te pieniądze (ówczesne
      kapslowe) szykowano specjalne place poza miastem (osłaniano przed wiatrem i
      piaskiem) i spędzano na nie wszystkich leżących na ulicach miasta. Był to
      rodzaj izby wytrzeźwień, całkowicie zarządzanej przez miasto. I nikt nawet
      sobie nie wyobrażał, że tego może nie być.
      Czasem mówi się, że tylko kawę wynalazły kozy. Za wszystko inne
      odpowiedzialna jest ciekawość człowieka. Skąd się to bierze? Ludzie chcą się
      bawić. Wykorzystują do tego uczucie luzu, pochodne różnych substancji, np.
      alkoholu i nadarzające się okazje. Ustanawiają urzędowe okazje, a nawet
      patronów, kiedy to rytualnie, „bez grzechu” i „ku czci” spożywa się substancje
      psychoaktywne. Powstaje pojęcie bachanaliów i karnawału. Dla ich przeciwwagi
      wprowadza się zakazy i praktykę postu. Obficie zakrapiany kult Dionizosa-
      Bachusa jest jednym z najstarszych w naszym kręgu cywilizacyjnym. Współcześnie
      święty Patryk patronuje największemu „ochlajowi” Irlandczyków. W roku 186 pne
      Rzym zakazał bachanaliów, ale nie udało się ich wyplenić z obrzędów ludowych.
      Przetrwały zresztą w podziemiu i gdy Juliusz Cezar zniósł zakaz odrodziły się w
      pełnej postaci. Dosyć liberalnie odnosiło się do tych tradycji również
      chrześcijaństwo pierwszych wieków. A i dziś duchownych abstynentów raczej nie
      stwierdza się. Dziś, podobnie jak dawniej trudno jest walczyć z kulturą wyrosłą
      na poszukiwaniu radości życia i beztroskiej zabawy. Wielu jednak prowadzi to na
      manowce. Uzależnienia są wszechobecne. Jeśli jednak mówi się „A” to trzeba
      powiedzieć i „B”.
      Dlatego też, jeśli w świetle prawa, bierze się podatek od każdej
      butelki z alkoholem, tzw. kapslowe, i są to olbrzymie pieniądze, to nie można
      chować głowy w piasek. Pieniądze te należy przeznaczyć także na redukcję szkód
      poalkoholowych. Jest to pojęcie znane całemu światu (harm reduction). To mogą
      być różne formy pomocy uzależnionym od alkoholu i uzależnionym od
      uzależnionych, ale jedną z tych form jest bez wątpienia Izba Wytrzeźwień.
      Pijany to też człowiek i pozostawianie go leżącego na ulicy, jak to ktoś
      proponował, stawia znak zapytania pod jakąkolwiek rehabilitacją uzależnionych.
      To prawda, że uzależnieni nie tworzą ani grupy społecznej, ani klasy – są, jak
      to mówił klasyk „nawozem historii”, ale jak już pognaliśmy klasyków, to czas
      pogonić obskurantów. To wręcz nie do pojęcia, jak ten panujący nam
      obecnie „socjalizm” pozbawia ludzi wszelkich idei. W takim przypadku, chroń nas
      Boże od lewicowego pragmatyzmu.
      W cywilizowanym świecie przyjęła się praktyka, że jeśli coś jest zakazane, np.
      narkotyki, to 94% środków przeznacza się na redukcję podaży, 6% na redukcję
      popytu, przy pełnym zabezpieczeniu środków na leczenie, rehabilitację i
      readaptację. W przypadku alkoholu te proporcje powinny być ustawione odwrotnie.
      I tu nie może być problem stawiany w ten sposób, że ktoś nie płaci
      za „wytrzeźwiałkę”. Tym bardziej, że są to pieniądze pijących (tzw. kapslowe).
      Jeśli zaś te pieniądze chce się kierować znajomym do kieszeni, np. za
      pozorowaną działalność terapeutyczną, to już łaska boska i skrzypce…
      Jedno jest pewne. Z tej ważnej działalności, służebnej wobec społeczeństwa
      trzeba pogonić wizjonerów, typu gawron i jemu podobni.
      Na kanwie współczesności refleksja niemalże ciepła: Aleksandrii zabrakło
      geniusza, który przemianowałby dawniejszą „izbę wytrzeźwień” na ambulatorium
      dla nietrzeźwych! A przecież już wówczas znano i stosowano proces detoksykacji
      alkoholowej. Czyniono to sokami niektórych roślin. Swoją drogą to ciekaw,
      jestem ilu w naszym (Olsztyńskim) Ambulatorium odtruto wyrafinowanych (czytaj:
      biznesmenów) czy prostych pijaczków. A przecież pamiętam, jak to powstawało i
      jakie miało założenia. To było chore, bo przecież nie miało żadnego umocowania
      prawnego. Ale cóż się dziwić, kiedy chory jest również autor tego pomysłu. To,
      że jest zwykłym dyletantem, to już zupełnie pomijam. Teraz nie wypada się do
      tego przyznać i nie można wrócić do Izby Wytrzeźwień. Trzeba więc zlikwidować.
      Panowie Decydenci! Ta sprawa jest „chora” w samych swoich założeniach.
      Nagięliście fakty do swoich chorych i dyletanckich pomysłów. Chora jest
      redukcja szkód, jak widać choćby po tym problemie, jak i rehabilitacja
      alkoholików, od praktyki sądowniczej po specjalistyczne (prywatne) przychodnie
      jak i Ośrodki rehabilitacji. Chora jest również profilaktyka, bo to nie tak.
      Ale czy stać Was na odrobinę cywilnej odwagi, by powiedzieć, że nie wiecie, jak
      to zrobić i oddajecie problem w ręce fachowców?

Pełna wersja