kkg
13.10.14, 09:22
Spektakl reklamowany jako śmiechoterapia w stylu Monty Pythona. Tymczasem: Dno i 6 metrów mułu. Ani śmiechoterapia ani Monty Phyton. No chyba, że ktoś się śmieje, gdy jeden drugiemu opuszcza spodnie, albo "popycha" go od tyłu i po takie wrażenia idzie do teatru. Pewnie są i tacy...
Ciekaw jestem, jak szybko sztuka spadnie z afisza. Z drugiej strony, gdy reżyserem jest dyrektor teatru, może wisieć całkiem długo. Mam przynajmniej nadzieję, że widownia zagłosuje nogami i pan dyrektor otrzeźwieje.