Czerwone nosy w Teatrze Jaracza - szkoda czasu

13.10.14, 09:22
Spektakl reklamowany jako śmiechoterapia w stylu Monty Pythona. Tymczasem: Dno i 6 metrów mułu. Ani śmiechoterapia ani Monty Phyton. No chyba, że ktoś się śmieje, gdy jeden drugiemu opuszcza spodnie, albo "popycha" go od tyłu i po takie wrażenia idzie do teatru. Pewnie są i tacy...

Ciekaw jestem, jak szybko sztuka spadnie z afisza. Z drugiej strony, gdy reżyserem jest dyrektor teatru, może wisieć całkiem długo. Mam przynajmniej nadzieję, że widownia zagłosuje nogami i pan dyrektor otrzeźwieje.
    • sylwia.pusz Re: Czerwone nosy w Teatrze Jaracza - szkoda czas 14.10.14, 08:42
      Pan Dyrektor to już dawno stracił kontakt z rzeczywistością... Sztuka do kitu, ale cóż powisi jeszcze długo, wszak dyrektor dawno sam nic nie wyreżyserował więc teraz napawa się swoim wyczynem ...
      • Gość: jagoda Re: Czerwone nosy w Teatrze Jaracza - szkoda czas IP: *.com 27.02.15, 15:00
        może i tak, ale kreacja gromka jako zakonnika mnie się całkiem spodobała i uśmiałam się
        jak rzadko
Pełna wersja