edico
31.01.15, 21:22
Po słowach katolickiego misjonarza z Rwandy
polskiego abp Henryka Hosera rodzi się pytanie, czy członkowie episkopatu mają na stanie "Pismo Święte" i zgłębiali się kiedykolwiek w to, co jest tam zawarte zawarte i jakie zawiera informacje. Jeśli jednak coś takiego istnieje w zasobach bibliotecznych epidkopatu, to wydaje to nie najlepszą opinię o umiejętności czytania przez abp Hosera. Już w starożytności dość pilnie zajmowano się tym, co dziś nazywamy planowaniem rodziny. Platon radził w opisie swego miasta-ideału: "Jeżeli rodzi się zbyt wiele dzieci, to są na to sposoby kontroli". W każdym bądź razie była już wtedy to imponująca rozległością praktyczna wiedza farmakologiczna.
Chcę zatem poinformować powielaczy słow tego biskupa, że środki antykoncepcyjne do stosowania przed, w trakcie i po nie są wcale wynalazkiem ani Ewy Kopacz, ani Platformy Obywatelskiej, ani Unii Europejskiej. Znane są od starożytności, a regulacja poczęć w czasach Jezusa Chrystusa była poważnym problemem, o czym abp Hoser powinien wiedzieć i mieć tego świadomość. Gdyby tego było mało, to ani w Starym ani w Nowym Testamencie nie ma żadnego potępienia aborcji i antykoncepcji, zabiegów znanych od czasów starożytnego Egiptu i powszechnie stosowanych w Ziemi Świętej. Teologia chrześcijańska powołując się na ogół na biblijny zakaz "rozlewania krwi niewinnych" jako podstawę zakazu aborcji, jest jednocześnie pełna sprzeczności wewnętrznych.
Cakazem takim nie jest zasada Dekalogu: "Nie zabijaj", do której ani dawni Izraelici ani Kościół przez wieki całe raczej się nie stosowali. ... Od czasów uznania przez Św. Augustyna, a potem Św. Tomasza, "wojny sprawiedliwej" za dopuszczalną, Kościół Katolicki (i niemal wszystkie inne wyznania chrześcijańskie) aż do ostatnich czasów nie sprzeciwiał się wojnom i masowemu zabijaniu (nie mówiąc o bestialskim mordowaniu kacerzy i „czarownic"), a często był ich inicjatorem. Np. św. Augustyn (r. 354 — 430) pytał: "Cóż komu szkodzi wojna?", a w r. 1959 niemiecki jezuita Gustaw Gundlach, rektor Akademii Gregoriańskiej w Rzymie, wyciągając wnioski z nauk Piusa XII o wojnie atomowej, stwierdził w kwietniowym numerze Stimmen der Zeit: "Prowadzenie wojny atomowej nie jest absolutnie sprzeczne z etyką". W tym samym czasie siedmiu niemieckich teologów katolickich opublikowało oświadczenie, że użycie broni jądrowej "nie zawsze jest sprzeczne z ładem moralnym i nie w każdym przypadku jest grzeszne".
Czy aktualnie w pojęciu Kościoła i jego boskich posłańców masowa zagłada "nie zawsze" jest grzechem, ale grzechem jest aborcja???
Coś mi się wydaje, że Hoser idąc śladami Dziwisza chce na olsztyńskiej UWM również uzyskać tytuł doktora honoris causa.