Moja przygoda w pociagu

20.10.04, 21:48
Jechalem ostatnio pociagiem do stolicy. Prostujac nogi w korytarzu zauwazylem
pasazera (50 lat, nie menel, ale tez nie biznesman, taki zwykly 50cio letni
pan) wyrzucajacego pusta butelke po piwie przez okno. Zwrocilem oczywiscie
uwage, ze nie powinno sie tak robic. Jaka byla odpowiedz? Dowiedzialem sie,
ze jestem mlody i nie powinienem zwraca uwagi starszym:) Potem poklocilismy
sie w sprawie palenia w korytarzu pociagu (co jest zabronione), no koncu
pasazer powiedzial, ze jest naukowcem i zamknal sie w przedziale. Ja
skapitulowalem, naukowcem to ten pan nie byl, a moze mial legitymacje
honorowego czlonka UB lub innego ZOMO i nie chcialem wyjsc z domu i nie
wrocic.

Tacy sa niestety ludzie w naszym kraju:)

PS. To taka mala przypowiastka, zeby ludzie sie nie czepiali beinga, jaki to
being jest zly.
    • ballest Re: Moja przygoda w pociagu 20.10.04, 22:05
      Nie Richter to niemieckie nazwisko!"
    • Gość: milena Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.chello.pl 21.10.04, 19:45
      no tak.....czasami sie zastanawiam po co w ogole zwracac uwage komu
      kolwiek,kazdy zyje jak chce......ja w zeszly poniedzialek jechalam do stolicy
      pierwsza klasa bo mialam wazne spotkanie (potrzebowalam odrobiny spokoju i
      ciszy). siedzialam w przedziale ze starsza pania i mlodym chlopakiem. Przyszedl
      konduktor sprawdzac bilety, moj byl w porzadku, do chlopaka mowi ze ma bilet na
      2 kl a to jest pierwsza i poprosil go zeby sie przesiadl , chlopak zrobil
      zdziwiona mine i zabieral sie powoli do wyjscia, konduktor mowi do pani ze tez
      ma bilet na 2 kl a ta mu odpowiada ze zrobila doplate i kwitek jest pod
      biletem, konduktor sie uklonil i wyszedl.I tak dojechalismy do stolicy w trojke
      hehe - konduktor niedopilnowal by chlopak opuscil przedzial a ja zamknelam oczy
      by odpoczac przed spotkaniem. (Szkoda mi tylko tej starszej pani ktora napewno
      poprzedni konduktor "zmusil" do doplaty za ten bilet.
      • rita100 Re: Moja przygoda w pociagu 21.10.04, 20:42
        hehe, a ja kupiłam bilet I kl do Olsztyna i okazało się po poszukiwaniu
        odpowiedniego wagonu, że jej nie ma i zadowoliłam się II kl - róznicę w
        Olsztynie mi zwrócili w kasie.
      • being28 Re: Moja przygoda w pociagu 21.10.04, 23:13
        U mnie w legitymacji studenckiej konduktor zauwazyl, ze to politechnika.
        Przyniosl zadania z fizyki (kazdy konduktor musi miec teraz srednie, wiec
        mature trzeba zdac) i poprosil o rozwiazanie ich. Z kumplem rozpykalismy co
        trzeba, my sie nie nudzilismy, konduktor mial klopot z glowy:) Wiec nie ma co
        sie dziwic, ze konduktorzy maja gdzies smiecacych pasazerow, pijacych alkohol,
        palacych w korytarzu. Oni maja swoja pensje, zaglosuja na Leppera i mog
        abiadolic jaka to bieda. A jakby tak sie wzieli za robienie porzadku to i kasa
        bylaby wieksza (z mandatow). pociagi czystsze, pasazerow wiecej...
        Ale pieniedzy nie ma, checi tez, kolo sie zamyka. A zastrajkowac przed swietami
        zawsze mozna...
    • Gość: detritus Daj spokoj... IP: *.ec.pl / *.ec.pl 21.10.04, 21:51
      ... jak dla mnie brzmial jak naukowiec :o)

      > Potem poklocilismy
      > sie w sprawie palenia w korytarzu pociagu (co jest zabronione), no koncu
      > pasazer powiedzial, ze jest naukowcem i zamknal sie w przedziale. Ja
      > skapitulowalem, naukowcem to ten pan nie byl (...)

      • rita100 Re: Daj spokoj... 21.10.04, 21:53
        to napewno był jakiś znany pisarz :)
        being, trzeba było poprosić o autograf ;)))
        • Gość: Belfer Re: Daj spokoj... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 10:30
          Przez 10 lat jeżdząc na wykłady do różnych miast przejechałem tyle kilometrów
          pociągami (ok. 1000 km tygodniowo), że spokojnie suma przejechanych kilometrów
          przekroczyłaby obwód równika.
          Doświadczyłem wszystkiego, czego może doświadczyć podróżny. Bywały takie
          chwile, w których zarzekałem się, że więcej do pociągu nie wsiądę.
          Zdecydowanie mogę powiedzieć, że kolej rozwalają sami kolejarze. Podróżny nie
          może liczyć na wsparcie kierownika pociągu lub konduktora w sprawach przykrych
          dla pasażera.

          Podam tyko jeden przykład.
          W wagonie dla niepalących na korytarzu stoją palacze przy otwartych oknach
          i ... palą faje. Przez otwarte okno powietrze wtłaczane jest do wagonu i razem
          z nikotynowym smrodem wpada mimo zamknietych drzwi do przedziałów. Jest sezon
          grypowy. Niektórzy ciągają nosami inni robią wszystko, żeby się nie przeziębić.
          Ale nie da się uniknąć grypy, bo jak nie zarazimy się od sąsiada z przedziału
          to załatwią nas kolesie z fają na korytarzu. Nie wytrzymałem i grzecznie
          zwróciłem im uwagę. Oczywiście domyślacie się jaki był tego efekt. Ja dla nich
          po prostu nie istniałem. W związku z powyższym grzecznie poinformowałem, że
          będę zmuszony włączyć "do akcji" kierownika pociągu.

          Odnalazłem szefa i pytam się czy w wagonie dla niepalących można palić na
          korytarzu. I usłyszałem odpowiedź: "A pal Pan!". Ręce mi opadły a od "szefa"
          poczułem świerzy oddech nikotyny. Wróciłem na miejsce i poczekałem aż wzór cnót
          kolejarskich będzie sprawdzał bilety. Jak myślicie, okazałem mu dowód umowy
          cywilno prawnej na przejazd pociągiem w warunkach nie urągających pasażarowi ?
          Trzeba było widzieć, jak panowie kolejarze kombinowali bym okazał im bilet,
          który trzymałem w ręku !!!
          Po kilkunastu minutach wszyscy palacze zostali wylegitymowani i poinformowani
          imiennie, że w przypadku jakiegokolwiek zakłócenia porządku publicznego zostaną
          ukarani wnioskiem do kolegium. I - bilet został okazany.

          Czy myślicie, że ktoś z pasażerów zareagował na mój protest? Nikt, wszyscy ze
          zdziwieniem patrzyli na dziwaka, czyli na mnie. Więc nie oczekujmy cudów, jeśli
          sami przyzwalamy na takie występki.

          Pozdrawiam detritusa.

          W szkole musiałeś być prymusem. Masz trafne spostrzeżenia.
          • Gość: Belfer Re: Daj spokoj... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 10:46
            Sprawdzając prace adeptów wiedzy łapię się za głowę. Bo co trzecia osoba jest
            dyslektykiem. Od pewnego czasu łapię się na tym, że sam zaczynam popełniać
            błędy. Przepraszam za wyraz "świerzy" oczywiście powinno być "świeży".
            • Gość: mamut Re: Daj spokoj... IP: *.qc.sympatico.ca 23.10.04, 17:47
              To nie tylko to Belfer... masa ludzi piszacych na forum mieszka poza Polska i
              zawiele czasu nie spedza ocierajac sie o polska literature, jezyk, prase itp...
              to i pewne drobne wypaczenia znajdziesz.. nie przejmuj sie.. wazne zeby
              kontekst dotarl do sluchacza/czytelnika.

              Being... opieprzac drani.. intelektualistow ktorzy robia takie idiotyzmy..
              prawidlowo. Jedno wypowiedziane slowo moze zatrzymac moze setki latajacych
              przez okno butelek.. kto wie czy on taki skory bedzie to robic pozniej.. z
              paleniem to gorzej..ale moze tez...

              czwuaj i nie dawaj sie!
    • Gość: MK Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.client.comcast.net 23.10.04, 19:28
      Being, powinienes zmienic sobie nicka na Don Kichote ;-)
      • Gość: mamut Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.sympatico.ca 23.10.04, 20:57
        Uwazam ze tak jak postepuje being jest wlasnie wlasciwe.. Ludzie czesto nie
        mysla reaguja i nie zdaja sobie sprawy/lub nie chca sobie zdawac sprawy z faktu
        iz ich dzialanie ma wplyw na innych czy tez ich zycie. Ten debil z pociagu
        zasmieca NASZE srodowisko, ingoruje nasze zdrowie.. niby czemu mamy na to
        pozwolic. Ta butelka cala czy tez stluczona lezy gdzies na poboczu torow.. i
        nikt nie wie jak dlugo tam lezec bedzie.. moze przy torach przejdzie czlowiek
        czy tez zwierze i pokaleczy sobie stopy/lapy na rozbitym szkle.. oh jaka
        frajda.. szklo bedzie lezec i "upiekrzac krajobraz" ktos dorzuci puszke lub
        paczke po preclach.. moze stary magazyn lub paczke po petach.. o jak wtedy
        bedzie wszystkim milo i swojsko.. moze z czasem trzeba bedzie wezwac ekipe i
        oczyscic tory.. co tam.. pieniedzy mamy w brod.. takie bogate przeciez nasze
        spoleczenstwo... wywalmy podatki na czyszczenie naszego i tak zdegradowanego
        srodowiska.. moze da sie jeszcze bardziej zniszczyc. Jesli ze 100 opieprzonych
        delikwentow przynajmniej pieciu nie powtorzy takiego dzialania to juz jest
        sukces.. az tekstu beinga wynikalo ze facet w jakis sposob probowal sie
        bronic.. wiec wiedzial ze postapil glupio.. moze nastepnym razem sumienie go
        ruszy i wrzuci smieci do kosza.

        czuwaj

        • rita100 Re: Moja przygoda w pociagu 23.10.04, 21:06
          rzecz w tym, że facet był starszy i dziwne, że taki młodzieniec jak being uczył
          go dobrego wychowania - zamist odwrotnie:)
          Normalne by bylo gdyby sobie being rzucił, o tak, dla hecy , a staruszek jemu
          zwrócił uwagę.
          A tu widzicie mlodzież musi uczyć dorosłych przyzwoitości ;)))
          • mika_1 Re: Moja przygoda w pociagu 23.10.04, 21:25
            Na takich, jak ten gosc, nie ma lekarstwa. Niestety...
            • Gość: mamut Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.sympatico.ca 24.10.04, 07:57
              A wlasnie z tym sie nie zgadzam. (a tak w ogole czesc Mika..dawno Ciebie tu
              nie bylo.. jakze milo)Trzeba nakladac rozumu do glowy chocby lopata. Trudno
              nie dziala innaczej to tak trzeba. To tez takie dziwne usprawiedliwanie
              innych, a zastary.. a takich juz nie nauczysz.. a po co sie z tym szarpac.. i
              tani nie posluchaja.. a wlasnie ze rezultaty moga byc wrecz odwrotne.. nie
              twierdze ze nie ma jakiegos tam procentu ludzi ktorzy maja to gdzies... ale
              napewno jest i sporo takich ktorzy sie nad tym zastanowia i przyznaja racje a
              co za tym idzie sklonia sie to prawidlowego dzialania. A oto wlasnie chodzi.

              czuwaj
        • Gość: MK Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.client.comcast.net 24.10.04, 07:55
          Widzisz mamut, ja pozwolilem sobie na zart z Don Kichote bo choc zachowanie
          Beinga bylo jak najbardziej wlasciwe, to niestety wierze gleboko ze ludzi jak
          Being w Polsce jest zbyt malo by cos sie zmienilo. Nawet jezeli wszyscy oni,
          zaczna zwracac uwage tym, ktorym sie to nalezy.
          W kazdym kraju istnieje margines ktory smieci, niszczy, niedoglada, kantuje
          itp.; ale jest to - tak jak pisze margines. Wiekszosc zdaje sobie sprawe z
          tego, ze nie nalezy smiecic, palic gdzie nie wolno... jednym slowem wiekszosc
          umie zyc wedle cywilizowanych i co wiecej obywatelskich regul. W Polsce
          niestety jest odwrotnie. Ten pan w pociagu z opowiesci Beinga czy osoby z dwoch
          innych opowiesci w tym watku to nie margines. To nie zulia i chuliganeria -
          moze nie naukowcy ale po prostu przecietni obywatele. Studenci, pracownicy
          biurowi, inzynierowie, prywatni przedsiebiorcy, pielegniarki. To sa ci sami
          ludzie ktorzy w drodze ze swojej klatki w bloku na parking, zcinaja zakret
          chodnika i ida po trawniku by nadrobic 8 krokow. Robia to do momentu az
          wszystkie trawniki na osiedlach pokryte sa pajeczyna wydeptanych na beton
          dzikich sciezek. To sa ci sami ludzie ktorzy po spolecznym zalozeniu domofonu
          na klatce zapieraja drzwi ceglowka, zeby sie same nie zamknely. Bo musza
          wypuscic swojego ukochanego czworonoga zeby sie zalatwil w piaskownicy na placu
          zabaw, a nie chce im sie schodzic z trzeciego pietra by go wpuscic. To sa ci
          sami ludzie - powtarzam - jest to mainstream nie margines, ktorzy jadac na
          piknik nad jezioro parkuja swoje tico czy pezocika prawie w wodzie bo przeciez
          przy okazji mozna autko wypucowac.
          Nie chce mi sie dalej podawac przykladow ktore same cisna sie do glowy, by nie
          dawac amunicji panu B. Ale taka jest polska rzeczywistosc, taka jest wiekszosc
          Polakow. Zerznac zadanie domowe na przerwie, zciagnac na egzaminie, wciac sie
          komus do kolejki, przejechac sie pierwsza klasa a zaplacic za druga itd. itp.
          Smutne ale niestety chyba prawdziwe.
          • Gość: Germanofil Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 11:17
            Strzał w dziesiątkę
            • rita100 Re: Moja przygoda w pociagu 24.10.04, 20:44
              MK - obiema rekami podpisuję się pod wpisem, wszystko ujęte ze szczegółami :)
    • being28 Re: Moja przygoda w pociagu 24.10.04, 18:23
      Ja jeszcze dodam, ze "naukowiec" byl nizszy wiec pozwolilem se na zwrocenie
      uwagi:) Menele to od razu z piesciami wyskakuja, a jak patrze na robotnikow
      wracajacych do miasteczek, wymeczonych robota i dojazdami, to mysle-niech se
      popija i popala, nalezy sie im.
      • Gość: Belfer Re: Moja przygoda w pociagu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 01:14
        being28 napisał:

        > Ja jeszcze dodam, ze "naukowiec" byl nizszy wiec pozwolilem se na zwrocenie
        > uwagi:) Menele to od razu z piesciami wyskakuja, a jak patrze na robotnikow
        > wracajacych do miasteczek, wymeczonych robota i dojazdami, to mysle-niech se
        > popija i popala, nalezy sie im.

        W takim razie żałuję, że zabrałem głos.
        Sądziłem, że ludzie są równi w prawach, a wagony przystosowane dla palących i
        niepalących.
        A argument ze wzrostem jest poniżej pasa (ja nie jestem niski).

        Chłopie postawiłeś sprawę z punktu widzenia osiłka, a nie studenta.
        • Gość: mamut Re: Moja przygoda w pociagu IP: 69.158.128.* 25.10.04, 05:01
          Faktycznie being, troche nieladnie to zabrzmialo... troche tak jakbys sie
          obawial ze mogloby sie to zakonczyc fizycznym szturchaniem...nawet ten
          komentarz na temat zmeczonych robotnikow ktorym bys nie zwrocil uwagi wyszedl
          troche nieladnie.. obawiales sie pewnie ze od niech dostaniesz? Przyznam ze
          przynajmniej byles szczery. Ja wiem jak to potrafi byc z robotnicza wiara...
          wiec sie nie dziwie, ale to troche smutne ze argumenty musza byc poparte
          rozmiarem a nie uwarunkowanie tego co jest wlasciwe lub nie.

          czuwaj
          • being28 Re: Moja przygoda w pociagu 28.10.04, 21:31
            Nie mam legitymacji ORMO w kieszeni, ani wyszytego "S" na koszulce (jak
            Superman). Zwrocenie komukolwiek uwagi w naszym kraju to od razu wyzwiska i
            piesci. Kiedys dziadzio ledwo stojacy na nogach wszedl z papierosem do
            przedzialu i go wygonilen- grozil mi przez cala droge. I co mialem zrobic? W
            pierszym przypadku mialem nadzieje, ze zwracajac uwage normalnemu czlowiekowi
            przyniesie to jakis efekt (i pewnie przynioslo). Natomiast do walki z
            robotnikami, dresami czy tez wojskowymi sa SOKisci, Policja czy tez
            Zandarmeria. Niech sie za to wezma. SOKisci spisuja palacych w przejsciu, ale
            konduktorzy juz nie. Zwroca uwage i w nogi.
    • being28 Moja przygoda w pociagu 2 28.10.04, 21:11
      Dzis bylem swiadkiem takiego zdarzenia:
      Pasazer zapytal sie na dworcu w Gnieznie czy dany pociag zatrzymuje sie na
      dworcu Poznan Wschodni: dowiedzial sie, ze nie. Czy na nastepnej stacji: Poznan
      Garbary- dowiedzial sie, ze tak i kupil bilet Gniezno-Poznan Garbary. Juz w
      pociagu sprawdzono bilet i sie okazalo,ze pociag zatrzymuje sie juz tylko na
      Poznan Glowny, wiec trzeba zaplacic kare: 115zl i doplate do biletu: 95gr
      (0.95zl). Pasazer sie troche zdenerwowal, ale podal dane i bedzie sie teraz
      odwolywal. Po jego stronie jest fakt zakupu identycznego biletu przez inna
      pasazerke.
      Mozna powiedziec, ze kontrolerzy (to nie byli konduktorzy) postapili dobrze:
      wykryli nieprawidlowosc, ale z drugiej strony 95gr...
      • rita100 Re: Moja przygoda w pociagu 2 28.10.04, 21:24
        being - czy mógłbyś sie ustosunkować do wpisu Belfra ?
        • Gość: mamut Re: Moja przygoda w pociagu 2 IP: *.sympatico.ca 29.10.04, 03:13
          oj rita... ale ciebie to boli... eh..

          czuwaj
Inne wątki na temat:
Pełna wersja