Dodaj do ulubionych

Każde milczenie ma swój koniec

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.11.04, 21:07
Kiedy minęło 40 dni żałoby i nadszedł czas, by coś powiedzieć, można było
mieć nadzieję, że emocje nieco opadły, że liczy się to co najważniejsze (a
nie pryncypialne i żenujace utarczki polskich dziennikarzy z carem-siepaczem-
stalinowcem-zamordystą-tyranem Putinem), co w czasie milczenia wyjść miało
na jaw, choć na razie bez słów, a to po to na razie bez słów, by doczekać aż
odpowiednie dla rzeczy znajdzie się słowo. Ale nic z tego. W dniu 41-tym
dziennikarz Bater wywrzeszczał z Biesłanu, że zaraz będzie lać sie krew
zemsty, że to tylko kwestia godzin i dni, i on (w domyśle) pokaże nam to
zaraz osobiście i naocznie. Szczuł tak przez kilka dni, ale reality show nie
nastąpił, więc opuścił niewdzięczne miejsce. Dziś inna dziennikarka dała
korespondencję z Biesłanu w podobnym nastroju: zaraz będzie rzeź, i teraz to
ona nam to pokaże osobiście i naocznie. Teraz ona nie może się doczekać, ale
to tylko kwestia czasu i ona czuwa, tak jak dziennikarz Lis na pół roku przed
inwazją na Irak czuwał i płakał dzień w dzień w swym słynnym programie w
tonacji: kiedy wreszcie jebną w ten pieprzony Irak.
A my pogadamy tu o tym i o owym, i niekoniecznie o tym, bo czasem lepiej parę
dni jeszcze pomilczeć niż nadawać jak pijany zając, choć też każde milczenie
ma swój koniec, ale nie do każdego końca należy się koniecznie śpieszyć.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 05.11.04, 21:18
      zgadzam się , każdy czeka na coś co ma sie wydarzyć , co uważają , ze się
      wydarzy, a to nie takie proste, ponieważ nikt nie wie co może wydarzyć się
      jutro. Chocby nie wiem jak spekulowali to jednak pewnych spraw nie da sie
      przewidzieć.
      Przyszlość jest absolutnie nieprzewidywalna

      dobrze jd ?
                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:34
                    Tego się nie spodziewałam. Rano w sobotę ulicą przejechał sobie jakis wysoki
                    wóz i poprzerywał kable telefoniczne wiszące nad jezdnią. Trach, kable na
                    ulicy i milczenie domów zostało przerwane, wszyscy do mnie lecieli czy mam
                    telefon. Rozmowa sąsiadów się wzmogła, a i w domu nic innego nie pozostało ja
                    tylko użyć dawno zapomnianej mowy ludziej i dawnej gwary domowej. Narzekaniom
                    nie było końca. Wszyscy się rozumieli, starsza nawet wpadła na pomysł, że z
                    nudów może sobie wysprzata pokój, co było dla mnie radosną wieścią. Ale
                    niestety chodziła do kawiarenki internetowej. Paulina się uczyła, a ja w
                    niedzielę zrobiłam sobie ucztę kominkową. To naprawdę była wspaniała uczta,
                    ponieważ mimo , że byłam sama przy tym kominku wzrok mój się radował z płomyków
                    palącego się drewna. Żadny taki buchający ogień, tylko każde jedno drewienko
                    osobno paliłam i patrzyłam jak pieknie się pali, jak roznieca się ogień, jak
                    każde drewienko pali się inaczej, jak plomienie potrafią grzać i jak sie
                    wypalają i żeby się nie wypaliły do końca trzeba dołożyć, bo wszystko się
                    kiedyś wypala jak w życiu i to patrzenie na ostatnie płomyki wypalającego się
                    drewienka, te czerwono rozżarzone palenisko nastrajalo mnie melancholijnie, bo
                    czas uczty zbliżał się końca.
                    Zapomniałam o internecie, a niedziela była dla mnie cudownym spędzeniem czasu.
                    • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:57
                      A więc byłam na Jerofiejewie, byłam pierwszy raz w PWST na przedstawieniu i
                      trochę się gubiłam, bo kasy nie było i jakaś taka zamieszna atmosfera panowała,
                      jeszcze przyszlo mi szukać sali teatralnej. Kiedy już znalezlismy , zasiedliśmy
                      to czekaliśmy na spektakl. który się z rozpoczęciem trochę odwlekał. Kiedy się
                      zaczął, to główny bohater Wienia zaskoczył mnie swoją osobowością ponieważ
                      inaczej sobie wyobrażałam Wienię.
                      Długo nie mogłam sie do niego przyzwyczaić. Za bardzo jestem związana z
                      prawdziwimi alkoholikami by zaakceptować postać na scenie jako Wienię. I tu
                      zaczeły się schody mojej wyobrażni. Następnie strasznie mnie denerwowały
                      butelki naszej wódki - było pięć butelek: 0.35l , dwie ze Sobieskiego, jedna
                      Bolsa, jedna z wina czerwonego francuskiego Bongeronde i chyba buteleczka z
                      jakiegoś koniaczku - żadnej ruskiej wódki nie bylo, zwykłej stolicznej - niet.
                      Więc odczucia moje bbyły całkowicie polskie, żadnej duszy rosyjskiej nie
                      znalazłam w żadnym atrybucie. Gdybym tej ksiązki nie czytała i gdybym o niej
                      nic nie wiedziała jestem przekonana, że z tej sztuki nic bym nie zrozumiała.
                      Większośc to monolog, jedynie występowały anioły. Akcja była tylko w pociagu.
                      Kreml , który jest symbolem nie był dostatecznie zaznaczony.Dworzec Kurski
                      również. Właściwie przedstawiono tylko wybrane fragmenty. Poza tym nie wiadomo
                      bylo czy się śmiać czy co i taka była reakcja publiczności, ktos się śmiał inni
                      milczeli. Publiczność w ogromnej mierze była bardzo mloda, przypuszczam
                      studenci szkoły, na palcach by policzyc starszych ludzi. Własciwie to przyszli
                      sympatycy Jerofiejewa jeśli chodzi o strszych. Po sztuce rozmawiałam z
                      peteenem, który również przyszedł z rodziną i dowiedziałam sie tego co Ty mi
                      nie przekazałeś - otóż ksiazka Moskawa-Pietuszki to droga krzyżowa, która
                      zaczyna się od Kremla i kończy sie na Kremlu, a tego w sztuce nie bylo.
                      Zakończenie było takie sobie , bez wyrazu, kiedy w ksiązce własnie zakończenie
                      jest niesmowite, byłam pod wrażeniem i można było naprawdę łzy uronić i nawet
                      bałam się , że to zakończenie tak przedstawią, bo bardzo brutalne i nie
                      chciałabym widzieć tego naocznie. Ciekawe , że w sztuce Wienie zabili
                      aniolowie. Bohater zrobił również wykład koktajlowy, podawał recepty. W sumie
                      przedstawienie mnie nudziło i myslę, ze po nim nie wiele ludzi weżmie się za tą
                      książkę. Nie zwalam winy na aktorów, ksiązka jest cięzka jak Rosja z której nie
                      wiadomo czy się smiać czy płakać. Każdy na swój sposób przezywa ksiązkę Moskwa-
                      Pietuszki, ale bez drogowskazów jak ją czytać i na co zwracać uwagę nikt jej
                      nie zrozumie, dlatego mam szczęście, że Ty i peteen, który pożyczył mi ksiązkę
                      rozmawiacie o niej ze mną.
                      Dostanę również do przeczytania pracę magisterską na temat Jerofiejewa i Moskwy-
                      Pietuszki i jestem tej pracy bardzo ciekawa, ponieważ czuję, że Jerofiejewa nie
                      można tylko odbierać jako alkoholika tylko jak coś w rodzaju tajemniczego
                      symbolu i wreszcze będę mogła odpowiedziać na pytanie swoje córki - mamo,
                      dlaczego cię interesuje literatuta alkoholowa ?
                      Ciekawe co Ty odpowiesz jd, kiedy Ciebie by zapytał syn ?
                      Jeszcze wracając do sztuki to należało się do niej słowo wstępne, pewnien obraz
                      sytuacyjny , by lepiej pubbliczność mogła zrozumieć dzielo. Jestem przekonana,
                      że Ci co nie przeczytali ksiązki wyszli w niewiedzy, przyszli, zobaczyli i
                      wyszli bez specjalnych emocji, szybciutko zapomną o sztuce. Tylko nie ja ,
                      Jerofiejew dzięki książce głeboko leży w duszy, jak Dostojewski.
                      Prwadą jest , że najwieksze osiagniecie Rosji to literatura.
                      Krytykować przedstwienie można by długo, ale też należy podziękować aktorom za
                      wystawienie tej sztuki. Odważyli się takie kultowe dzieło wystawić i za to im
                      chwała. Milczenie było by gorsze. Jednym zdaniem zakończę - dobrze, że
                      wystawiono takie dzielo kultowe Rosji i dobrze, że wyjaśniłeś mi, że nie
                      alkoholizm jest w ksiązce ważne tylko kult z tym związany.

                      A czy wiesz, że w ksiegarni był Cichy Don- 4 tomy i się wahałam kupić nie kupić
                      i nie kupiłam, a kosztowały tylko człość 50 zł. Teraz żałuję, bo mąż w domu
                      powiedział, że taką pozycję powinniśmy mieć. Najgorzej to się wahać.
                        • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 09.11.04, 21:18
                          Wiem co to jest, widzę jak inni wymieniają, wprawdzie szybko, ale trochę hałasu
                          i rozgardiaszu jest. Tyle dni było ciepło, a teraz niestety bardzo, bardzo
                          zimno mamy.
                          Wydaje mi sie , że jdnak nikt nie byłby w stanie wytawić sztukę lepeij od
                          samego Jerofiejewa, w czytaniu jest ta wyobraznia , na scenie jej nie ma ,
                          widzi się to takie jakie jest, a że .... - książka to jest to.
                          • spinkaa Re: Każde milczenie ma swój koniec 09.11.04, 22:12
                            Przypomniałas mi, rita, jak swego czasu nastolatką będąc biegałam na spektakle
                            dyplomowe do warszawskiej PWST. Pamiętam na maleńkiej szkolnej scenie
                            inscenizacje m.in. Jarockiego albo Bardiniego, pamiętam młodziutkich,
                            startujących w zawodowe zycie Kolbergera, Jankowska-Cieslak, Żólkowska,Konrada,
                            Radziwiłłowicza, a póxniej Szczepokowską, Szpołowską, Stalińską... I tę
                            fascynację Wielka Sztuką! Boże, jak to było dawno...

                            jd - wymiana okien to rzeczywiscie swego rodzaju trauma, ale za to jak póxniej
                            jest cichutko i cieplutko! I jaka frajda w ich myciu...
                            • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 09.11.04, 22:30
                              brzoza, tak mi sie wydaje, że siedziałam wśród przyszłych wielkich aktorek,
                              same piekne dziewczęta, własciwie to niezainteresowane sztuką, bo jedna obok
                              mnie ,cały czas nadawała alfabetem morsa na komórce - tak, pik, pik, pik, a
                              mnie to rozkojarzało.
                              Czyli nie będzie już pieszczenia szybek przy myciu, tylko mnie zostają jeszcze
                              obustrone szyby do mycia i podwójne framugi.
                              Czekam na męza i zaczynam się denerwować, jeszcze go nie ma, a i ja kontaktu
                              nie mam
                              do jutra
                                • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 10.11.04, 20:18
                                  Z oknami koniec , teraz sprzątanie, kłopot z głowy, teraz będzie ciepluteńko i
                                  bezwietrznie i firaneczki slicznie będą wyglądać. Poniszczyli coś przy tej
                                  wymianie ?

                                  Wczoraj panowie wymieniali feralny słup drewniany na betonowy, jakos tak
                                  zrobili , że zbyt długiej przerwy w łączach nie było. Wczorajsze czekanie na
                                  męża było dlugie więc wziełam samochód w nocy i pojechałam, miałam szczęście ,
                                  bo wypatrzyłam go na drodze i wrócilismy razem. Praca musiała być skończona i
                                  to był powód tak póznego powrotu.


                                  Wiecie co, Rymkiewicz zastanawia się na czym polega wyjątkowość i jedyność
                                  ruskiego pieroga ?
                                  -Pieróg - nie jest szczególny. Jest ogólny i tylko ogólność posiada - mowi
                                  Rymkiewicz
                                  - Nie może tak być - odpowiada czytelnik - żeby coś posiadało szczególność, a
                                  coś tylko ogólność. Dlaczego na przyklad ty miałys być szczególny - jako ty - i
                                  ogolny - jako fenomen gatunkowy - a pieróg miałby posiadać tylko swoją
                                  pierogową ogólność, swoją pierogowość, a szczególności nie ?

                                  Czy możesz mnie objasnic jd pierogową istotę pieroga ruskiego oraz jego
                                  istnienie także pierogowe ?

                                  Rymkiewicz odsyła mnie do Husserla i Heideggera, sam równiez nie podjął
                                  dialogu ;)
                                    • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 10.11.04, 21:53
                                      czyli najlepiej pierogi ruskie smakują w jedzeniu ?
                                      To znaczy robi sie remont pewnego mieszkania, całkowity, jeszcze tydzień i
                                      koniec. Jutro mam wolne i zajme sie kulinariami domowymi. Ale wszyscy inni
                                      pracują normalnie.
                                      Nie wiedziałam, że to jest danie warmińskie, ten Rymkiewicz to tak trochę pisze
                                      książkę pod publiczkę i wiesz co, odkryłam dlaczego wiersze Rymkiewicza dostały
                                      nagrodę Nike i wszystko przez przypadek i dedukcję.
                                      • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 10.11.04, 22:08
                                        A tą piosenkę napewno znacie , kultowa piosenka jak Jerofiejew.
                                        Jutro święto , a jak pomyślę o Ałganowie to nie chce mi sie wierzyć jak jeden
                                        Rosjanin potrafił tak namieszać i wciągnąc całą klikę w demontaz państwa.
                                        Jak nasza władza nie liczy się z narodem, smutne to jutrzejsze święto będzie
                                        dla mnie, dlatego śpiewam sobie:

                                        W POLSKE IDZIEMY
                                        wyk: Wieslaw Golas, kabaret `Dudek'

                                        W tygodniu to jestesmy cisi jak ta cma.
                                        W tygodniu to nam wisi az do dna.
                                        A jak sie czlowiek przejmie rola sam pan wisz,
                                        To albo go rozbola plecy albo krzyz.
                                        W tygodniu to jestesmy szarzy jak ten dym.
                                        W tygodniu nic sie nie przydarzy bo i z kim.
                                        I zycie jak koszula ciasna pije nas.
                                        Az poczujemy mus, raz na jakis czas...

                                        W Polske idziemy drodzy panowie,
                                        W Polske idziemy!
                                        Nim pierwsza seta zaszumi w glowie,
                                        druga pijemy!
                                        Do dna, jak leci,
                                        Za fart, za dzieci,
                                        Za zdrowie zony!
                                        Bylo, nie bylo, w to glupie rylo,
                                        W ten dziob spragniony

                                        Swiat nam jak wisial to teraz nie jest
                                        Nam wszystko jedno!
                                        Sledziem sie przeje, kumpel sie smieje,
                                        Dziewczyny bledna!
                                        Swiezbia nas dlonie i oko plonie,
                                        Lsni jak pochodnia
                                        Az w nowy tydzien swit nas wygoni,
                                        No a w tygodniu...

                                        W tygodniu Bracie wolno goisz kaca fest,
                                        Bo czy sie stoi czy sie lezy jakos jest.
                                        W tygodniu kleja ci sie oczy, boli krzyz,
                                        A wyzej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz.
                                        W tygodniu zony barchanowe chrapia w noc
                                        A ty otulasz ciezka glowe ciasno w koc.
                                        I rano gapisz sie na ludzi okiem zlym,
                                        I nagle cos sie w tobie budzi i jak w dym...

                                        W Polske idziemy bracia panowie,
                                        W Polske idziemy!
                                        Nim pierwsza seta zaszumi w glowie,
                                        Do ludzi lgniemy!
                                        [cicho, powoli]
                                        Sluchaj rodaku, Czerwone Maki, serce, Ojczyzna,
                                        [znowu normalnie]
                                        Trzaska koszula, tu szwabska kula,
                                        tu popalblizna.

                                        Potem wysnimy sen kolorowy, sen malowany
                                        Z twaza wtulona w kotlet schabowy panierowany.

                                        [Powoli, po pijanemu]
                                        My pelni wiary, choc leb nam ciazy,
                                        Ciazy jak olow.
                                        Ze zadna sila nas nie pograzy...
                                        [Glosno, z wykrzykiem]
                                        Orlow! Sokolow!

                                        A potem znow sie przystopuje i znow gaz!
                                        I spoleczenstwo nas szanuje, lubia nas.
                                        Usmiecha sie najmilej do nas ten i ow,
                                        Tak rosnie, rosnie nasz przywilej... swietych krow
                                        Nie jeden sie nami wzrosza, slow mu brak,
                                        Rubaszny czerep, a dusza, znany fakt.
                                        Nas tez cos w dolku sciska, wilknie wzok,
                                        Bracia rodacy dajcie pyska, rownac krok!!

                                        W Polske idziemy, w Polske idziemy,
                                        Bracia rodacy!
                                        Tu sie, psia jucha, nikt nie oszczedza,
                                        Odpoczniesz w pracy.
                                        W pracy jest mikro, mikro i przykro
                                        To golda[?] splywa
                                        Cham lub bohater,
                                        Polska sobotnia alternatywa

                                        Gdy dzien sie zgubi i skacowani wstana tytani,
                                        I znowu w Polske bracia kochani, nikt nas nie zgani.

                                        Nikt zlego slowa, Lomza czy Naklo,
                                        Nam nie palaknie.
                                        Jak by nam kiedys tego zabraklo...
                                        Nie... Nie zabraknie.

                                        Wiesław Gołas doskonale to spiewa, mam to na płytce i jestem dla niego pełna
                                        podziwu, mógłby odegrać nawet rolę w Moskwie -Pietuszki - gwarantuję , że
                                        zagrał by doskonale.
                                            • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 18:29
                                              toś się namachał, wiem co to jest, ale takie cięcia ponoć wczesną wiosnę sie
                                              robi.
                                              Wadą tej stronki jest również brak zdjęć tych okazów. Zauważyłam, że nie ma tam
                                              żadnej topoli ani brzozy i żaden okaz nie znajduje się w rejonie naszych
                                              zainteresowań.
                                              Ależ pogoda jest smętna, najlepiej wychodzą prace domowe. Darwin się stacza z
                                              dnia na dzień, już niedługo zacznę odliczć dni, coś okropnego. Szkoda, bardzo
                                              szkoda, człowiek całkowicie chory.

                                              Czy Ty jd - zmierzasz do tego, że chcesz powiedzieć, że przy tragedii w
                                              Biesłanie zostało za dużo słów powiedzianych, wykrzyczanych, że wypowiedali się
                                              na ten temat nie fachowcy tylko fanatycy, którzy chcieliby podbuntować ludnośc
                                              przeciw Rosji ? Powiem Ci szczerze, że tak odczuwałam te wszystkie medialne
                                              seanse w czasie tragedii. Zbyt pochopnie szukali winnych i zbyt pochopnie
                                              oceniali wydarzenia i każdy dziennikarz ciągnął teoerię w swoją stronę. W
                                              czasie takiej tragedii nie popisły się media bezstronnością. To mnie
                                              bulwersowało. Czy dobrze myslę jd ?
                                                • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 20:04
                                                  Wiesz jd, że Jerzy Pomianowski mieszka w Krakowie, osiadł w Krakowie.
                                                  Jak pisze jego zawód to bardziej - czytelnik, po przeczytanej lekturze z
                                                  radościa lubi sie podzielić nią z rodakami.
                                                  Pisze on, jako , że mieszkał w Rosji i ją bardziej poznał że:
                                                  "Gniewa mnie i złości brak wysiłku, żeby ignorancję wzajemną zastąpić wzajemnym
                                                  zrozumieniem, bez którego nie ma mowy o spokojnym współistnieniu."
                                                  Sam wywiad z Pomianowskim jest tak na wysoim poziomie, że cięzo z nim
                                                  dyskutować. Ten człowiek zna Rosję doładnie od podszewki, dotykał ją , poczuł
                                                  jej smak i z jego slowem nalezy się liczyć.
                                                  cytuję
                                                  "Rosja jest tak ogromna, że echa naszych rozpraw, rozmów, dyskusji, teorii
                                                  filozoficznych gubią się w jej bezmiarach i ulegają zniekształceniu."
                                                  I to jest cała prawda, żaden dziennikarz nie ma prawa wygłaszać swojej teorii
                                                  jak nie poczuje ją od wewnątrz i jak nie pozna szczyty światowej literatury i
                                                  jej męczenników, patriotów.
                                                  Przeszlismy na temat Rosji i wcale się nie dziwię, Rosja do tej chwili jest
                                                  nieodgadnieta i nikt nie przykłada ręki by odkryc jej prawdy, by choć odrobinke
                                                  pokazać ją w pozytywnym swietle , ale wiesz co , ludzie tam jadą, ludzie
                                                  wracają i ludzie opowiadają, a i ja chwalę Rosją za podatek liniowy, oni szybko
                                                  ustalili ten podatek , jest już kilka lat po nim, a w Polsce głucha cisza.
                                                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 15.11.04, 21:37
                                                    a dalczego nie jesteś obiektywny, dlatego, ze byłeś ?
                                                    Właśnie przez to powinieneś być prawdziwy. Napisz swoje spostrzeżenia.

                                                    A takie zdanie znalazłam w Angorze , napisane przez dzienikarza:
                                                    "Ruscy upodobali sobie wczasy w Zakopanym, Szczawnicy, Wieliczce i w Krakowie.
                                                    Dziwne, bo Lenin mieszkał w Poroninie. W 2003 roku nasz rejon odwiedziło 790
                                                    tys rodaków dzierżymordy Putina."
                                                    Nie wiem czy to było grzeczne, bo o swoim Prezydencie mogę powiedzieć
                                                    delikatniej - korupcjogenny aferzysta.
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 20:10
                                                    więc powinieneś napisać jak to widzisz, dlaczego tylko mamy wiedzieć z mediów ?

                                                    Ale coraz bardziej polityka mnie przeraża, wyczytuję, cytuję:
                                                    "Jest jedna metoda by zachamować zapędy Francji, Niemiec i Rosji - utworzenia
                                                    Silnego Pasu Centralnego - Czechów, Słowaków, Węgrów, Litwinów, Łotyszy i
                                                    Estończyków - licząc gdzieś 70 mil i Ukraina moze dołączy "
                                                    Zaczyna mnie to już wszystko przerażać, zaczynamy się w Europie wiercić, co nie
                                                    wrózy dobrze przyszłym naszym pokoleniom.
                                                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 17.11.04, 22:33
                                                    W Krakowie od 16-21 jest pierwszy Festiwal Miłośników Kryminału "Trup w
                                                    szafie", które organizuje Stowarzyszenie Miłośników Kryminału. Jak się
                                                    dowiaduję to wysokie notowania ma Borys Akunin, stawiany jest obok Eduarda
                                                    Mendozę. Dobrego miałes nosa jd. Ciekawe czy autor przybędzie na to spotkanie ?
                                                    Rosyjski kryminał cieszy sie bardzo duzym zainteresowaniem. Oprócz refleksji,
                                                    humoru znajduje się między wierszami akcja polityczna. Co by się zgadzało.
                                                    Czytając Akunina i jego Pelagię można było smiało nawiązać i do naszej sytacji
                                                    hierastycznej. Żadnej nie widzę róznicy.
                                                    tak żadko rozmawiamy, ze powinnam Cię pozdrawiać co czynię
                                                  • spinkaa Re: Każde milczenie ma swój koniec 18.11.04, 14:35
                                                    Patrz, rita, a mojej firmy tam nie ma! Bład marketingu! Gdyby wczesniej się
                                                    zorietnowała, sama bym przyjechała. Ale nic straconego, w przyszłym roku nie
                                                    przegapie.

                                                    Jd - widziałam się z p. M.Śr. - bardzo miła osoba, ale baaardzo zmęczona. Z
                                                    wrazenia zapomniałam ja od Ciebie pozdrowic. Zrobie to, gdy bede jej przesyłała
                                                    tekst do autoryzacji. Moze gdy wywołam twoje imie, nie bedzie sie czepiac... ;-)
                                                  • Gość: jd Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.11.04, 20:37
                                                    Akunin to coś dużo więcej niż kryminał.
                                                    I ja cię rita pozdrawiam; żyję w absolutnym niedoczasie i to jeszze potrwa ze
                                                    dwa miesiące, potem może się uspokoi, ale nie na pewno.
                                                    Brzozo, pozdrów jak najbardziej ode mnie Magdę, która jest bardzo dzielna. Ja
                                                    mam dużo mniej na głowie, a wyglądam dużo gorzej i dużo zmęczeniej od niej, i
                                                    to jest słuszne.
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 20:54
                                                    To dziwne brzoza, że nic nie wiedzieliści , w Krakowie dość glośny ten
                                                    festiwal. A szkoda, bo może byś przyjechała z tej okkazji do Krakowa.
                                                    A tak to znów pozostaje nadzieja.
                                                    jd- szkoda, ze nie masz casu na dobry relaks , bo Mendoza jest porównywany z
                                                    Akuninem,a to dwa odmienne bieguny. Ubawiłbys się przy czytaniu Przygody
                                                    fryzjera damskiego.
                                                    Ja też mam trochę problemów z sobą, ale jak sie zbiorę to napisze wam kryminał
                                                    mojej dziewczyny od zbierania piłek tenisowych - pamiętacie - po krótce powiem,
                                                    że wyszła za mąż miesiąc temu , a wczoraj mi powiedział, że mąż ją okradł i nie
                                                    skonsumował małżeństwa i pyta się mnie czy to małżeństwo może uniewaznić,
                                                    tymbardziej ze jest kościelne :)
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 17:42
                                                    to znaczy, brak jednej fazy, prąd jest tylko w niektórych miejscach, sklep
                                                    zamknełam, lataraka w ręce i czekam , czekam aż zapadnie całkowita ciemność,
                                                    bo logicznie biorąc , zeby naprawić drugą fazę musza wyłaczyć pierwsza fazę. I
                                                    własnie jestem w oczekiwaniu naprawiania, a że mnóstwo maja napraw to nie wiem
                                                    kiedy to nastapi. W każdym razie jestem przygotowana.
                                                    czekam aż wszystko zgasnie :)
                                                    jaaka wichura była
                                                    pózniej ją opisze
                                                  • spinkaa Re: Każde milczenie ma swój koniec 20.11.04, 23:54
                                                    rita - nic nie straciłaś, bo gdybyś nie poszła, mogłabys żalować, że nie
                                                    widziałaś, a tak przynajmniej jestes bogatsza o wiedze, że to kiepski film.
                                                    Widzisz jaka korzyść. Każde doswiadczenie w zyciu sie przydaje.
                                                    Spokojnych snów:-))
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 20:46
                                                    jd- z okazji imienin, wszystkiego najlepszego i bardzo dużo tego proszę:)
                                                    W piątek miałam ciszę przed burzą, do poludnia cichuteńko, nawet ciepluteńko,
                                                    a tu jak nagle nie przyjdzie zawierucha, jak wiatr nie dmuchnie, jak kot z
                                                    wrażenia nie wyskoczy z pudełka na cztwery łapy, jak drzwi na roścież nie
                                                    otworzą się jakby miały z framugi wyskoczyć, jak nagle światło nie zgaśnie -
                                                    istny szturm wiatru, atak - ja przetrwałam lecz martwiłam się , bo przecież nie
                                                    wszyscy byli w domu, byli gdzies na mieście, a wtenczas nachodzi trwoga. A
                                                    pózniej zobaczyłam pierwszy w tym roku snieg, który szybo znikł.
                                                    Jak widzieliści zastalismy bez prądu. A w sobotę dużo spraw trzeba było zrobić
                                                    za piątek.
                                                    Wieczorem poszłyśmy do multikina na film Upadek. Długo łaziłyśmy po centrum,
                                                    już nawet mamy wstępne zakupy gwiazdowe i o 21.00 udałysmy się na seans. Ludzi
                                                    nawet było dość, film się zaczął i spoojniutko w wygodnych fotelach obserwujemy
                                                    niemieckie dzieło. Mnie zdziwiło, że akacja samego filmu zaczyna się ,co
                                                    podkreślili bardzo wyrażnie w Prusach w Wilczym Szańcu gdzie przyjechały Niemki
                                                    pracować jako sekretareczki Hitlera.
                                                    Całośc filmu mnie nudził i tak po prawdzie to go nie rozumiałam. Zastanawiałam
                                                    się dlaczego go oglądam i po co ? Co on mi daje ten film ? Całkiem inne miałam
                                                    wyobrażenie. A tu miałam przeczucie, że chcą ode mnie abym zrozumiała Hitlera,
                                                    żebym zobaczyła, że Hitler wcale nie był zły, że upadając jest bohaterem.
                                                    W pewnym momencie, zapytałam córki czy możemy już wyjść ? I spokojnie ,
                                                    pocichutku wyszłam z wielką ulgą . Jest to jedyny film w moim życiu z którego
                                                    wyszłam i czułam się bardzo dumnie wychodząc. Szkoda pisać na ten temat.
                                                    Wróciłyśmy pózno i rano wstaję, a tu zima w pełni, zaczyna się sezon odmiatania
                                                    śniegu. Łopaty w ruch i szuru buru po chodnikach :)
                                                    Teraz szklaneczka na drodze
                                                    a w domu szklaneczka na zdrowie :)
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 20:21
                                                    Zebrałam sie do napisania wyjaśnień z tą sprawą z małżeństwem feralnej
                                                    dziewczyny. Wydaje mi się , że to wina rodziców, że pozwolili na taki fałszywy
                                                    manewr nie poznając dokładnie cele przyszłego zięcia. Po prostu nie zadali
                                                    sobie pytania dlaczego chlopak się żeni z ich córką , bo milości między nimi
                                                    nie bylo widać żadnej, opieki również nad nią - pytanie więc dlaczego ? Zostały
                                                    wlożone w sam slub ogromne pieniądze , łacznie z hucznym weselem. Dziewczyna
                                                    cieszyła się miesiąc, pokazywała mi zdjęcia, przyniosła wódę weselną, ciasto, a
                                                    teraz mi mówi , że jej mąż ucieł i wyprowadził się do innej. Biedaczka złapała
                                                    ich na gorącym uczynku. Czeka ją teraz wiele urzędowych spraw, a ona nie jest w
                                                    stanie to załatwić, ma słabe klepki w odpowiednim miejscu. Właściwie to nie
                                                    powinna odpowiadać za swoje własne czyny, a to będzie bardzo skapliowana sprawa
                                                    rozwodu.
                                                    No i najważniejsze w tym to to , że małzeństwo nieskonsumowane :) To tyle o tej
                                                    sprawie, a przy okazji debaty wczorajszej przed kominkiem z Asią i picia
                                                    białego wina półwytrawnego wyszła całkiem inna sprawa i o tym w następnym
                                                    poście.
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 20:26
                                                    Otóż zastanawiałyśmy się przy ogniu, jaki był cel pozostawienia rupieci i
                                                    meneli w garażu sąsiadki i sie nie zgłaszania po nie. Termin zapłaty minął i
                                                    trzeba usunąć te wszystkie szpeje ale... po zastanowieniu się wpadłyśmy na
                                                    wspaniały pomysł, że cel jakiś musiał być, a tym celem są ukryte w tych
                                                    szpejach diamenty, złoto, dolary, obrazy cenne zwinięte napewno w rulon i
                                                    sekretnie pochowane w pierzynach , kołdrach i inych rzeczach. Może to z
                                                    jakiegoś napadu na kantor, jubilera i teraz w ten sposób przechowują ludzie, by
                                                    nie być podejrzanym. Tak więc mamy już swoją teorię - te manele to pewnie istny
                                                    skarb. Przecież nikt nie odda samych diamentów na przechowanie, muszą być
                                                    ukryte - a gdzie najlepiej ? - własnie w taki sposób , nikt nawet nie
                                                    podejrzewa tylo my już chyba wiemy i się domyślamy. Teraz te szpeje pilnujemy
                                                    dniami i nocami, namawiamy sąsiadkę by zaczeła wszysto dokładnie sprawdzać i
                                                    poszukiewać w nim skarbu. Brzoza jak myślisz - dobrze myślimy ? Tylko mąż
                                                    mówi , żebyśmy sie nie mieszały , bo jeszcze przyjdą i wywiercą nam wiertarką
                                                    dziury w kolanach. Wydaje nam się , ze właściciele maneli znikli, żeby nie
                                                    naprowadzać na ślad innych, pewnie są obserwowani i dla spokoju nie przychodzą
                                                    po swoje złoto. To jest najbardziej prawdopodobna teoria.
                                                    Teraz będzie najważniejsz - poszłyśmy do sąsiadki i mówimy jej o naszym
                                                    odkryciu, a ona ze zdziwieniem odpowiada:
                                                    - popatrzcie się , a ja myślałam, ze biednemu to zawsze wiatr w oczy wieje.
                                                    Jak tylko się ociepli będziemy szukać złota. Nazrazie zaproponowałyśmy
                                                    sąsiadce, by poruszała te rzeczy, być może ukryty jest tam mikrofon. W takim
                                                    przypadku zaraz się zgloszą , a jak się zgloszą to musi powiedzieć, że rzeczy
                                                    juz nie ma i popatrzeć na ich reakcję, jak wyciągną kałaszniki to szybko oddać
                                                    manele.
                                                    Myślę , że bardzo pomoglismy sąsiadce. O podziale łupów jeszcze nie
                                                    rozmawialiśmy. ;))))))))
                                                    I takie były wczorajsze wieczorne rozmowy Polaków przy wineczku - pamiętaj jd -
                                                    takie doznania są tylko przy białym półwytrawnym winku rozlanym do wysokich ,
                                                    szklanych, bezbarwnych kieliszków na wysokiej nóżce.

                                                    Ale to nie wszystko, dziś musiałam szybko przeczytać utwory sceniczne Mrożka,
                                                    przerwałam Castorpa i czytam sztukę Mrożka "Na pełnym morzu" - jestem
                                                    zachwycona tą sztuką, coś niesamowitego , jakie wrażenia, jaki dialog między
                                                    głodnymi ludożercami i jaka etykieta między nimi.
                                                    Krótko, jestem pod wrażeniem - poszukam linku tego utworu, nie jest długi a
                                                    naprawdę warto przeczytać :)

                                                    wiesz co jd - słyszysz jak mowią media ? - dramat Ukrainy, chyba sami podsycają
                                                    tą atmosferę, boję się , że coś z tego bedzie


                                                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 22.11.04, 22:05
                                                    nic nie znalazłam oprócz tego linku
                                                    czytaliście Mrożka ?
                                                    więc na pełnym morzu , na tratwie znajduje sie trzech rozbitków i rozmawiają:

                                                    Gruby: - Jestem glodny.
                                                    Sredni: - Zjadlbym cos.
                                                    Maly: - Czy zapasy zostaly wyczerpane?
                                                    Gruby: - Zapasy zostaly calkowicie wyczerpane. Nie ma juz ani odrobiny.
                                                    Maly: - Wydawalo mi sie, ze zostalo jeszcze troche cieleciny z groszkiem.
                                                    Gruby: - Nic nie zostalo.
                                                    Sredni: - Zjedzmy cos!
                                                    Maly: - Ja takze bym cos zjadl.
                                                    Gruby: - "Cos"?... Niech panowie beda realistami. Raczej...
                                                    Sredni: - Mnie juz wszystko jedno!
                                                    Maly: - Sam pan powiedzial, ze zapasy sa wyczerpane. A wiec co pan mial na
                                                    mysli?
                                                    Gruby: - Musimy zjesc nie cos, ale kogos...

                                                    no i zaczyna się uczta czytelnicza, jaka uczta ho, ho.....kurcze, coś
                                                    niesamowitego
                                                    a wiecie kto był czwartym uczestnikiem tego utworu ?
                                                    Chyba Mikołaj tą książkę mi przyniesie, śmiałam sie przy niej jak przy
                                                    Bułhakowie :)
                                                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 24.11.04, 22:16
                                                    Przyszla zima, przyszly chlody wiec nie pora na wywody. Pytam prosto bez
                                                    zenady, taka jestem nie ma rady. Czy w tak mrozny dzien od rana wypijemy dzis
                                                    browara? Chyba ci sie nie skrzywi mina jak przyniose troche wina?
                                                    pozdrawiam


                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 19:58
                                                    witam
                                                    strasznie pomalutki ładuje się watek, cos pewnie gazeta planuje nowego :)
                                                    Niestety i ja mam pełne ręce pracy biurowej, związanej z pisaniem protokolu
                                                    zdawczo-odbiorczego pewnego lokalu do wynajęcia. Opisuje wszystko szczegółowo
                                                    łacznie z kształtem muszli, spłuczek, lamp, brodzików, płytek, grzejników,
                                                    instalacji gazowej , elektrycznej, kanalizacyjnej, podłóg , klepek,
                                                    klamek ,zamków , kuchenek. Bardzo ciekawe zajęcie w czasie handlu :)

                                                    wierszyk, prosze bardzo na miejscu:

                                                    W tym piwie musi sie coć kryć
                                                    aż do księzyca chce sie wyć.

                                                    Ach, spróbujcie też wineczka
                                                    już nalewam wina deczka.

                                                    Przyjdzie czas i na wódeczkę
                                                    tylko popracujcie troszeczkę.

                                                    Jak skończycie swoje rabotanie
                                                    do dna napić się nam zostanie ;))))))
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 21:35
                                                    bomba, bombeczka :)

                                                    czego pan sobie życzy ?
                                                    czy jest coś ?
                                                    to co pan widzi ?
                                                    jest agrest
                                                    nie ma
                                                    a poziomki
                                                    nie ma
                                                    i 8 godz nie ma
                                                    to nie wiem co robić ?
                                                    dzieci rób jak nie masz co robić

                                                    kim ty jestes ? klientem, miekko w kolanch, niewinny, taki szczurek jesteś

                                                    chcesz być zdrowy , chcesz jeść witaniny ?

                                                    Panie kierowniku, ja mam mały interes
                                                    to nie moja wina

                                                    czemu nie ma prądu ?
                                                    bo nie ma minusów tylko same plusy

                                                    to był kabaret :)
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 19:36
                                                    witam
                                                    Wreszcie się wstawiłam u fotografa, namówiona przez klientkę. Trzeba się zabrać
                                                    do wymiany dowodu i prawka jazdy. To chyba ostatnie dzwonki. Kwestionariusze do
                                                    wypełnienia mam tylko te zdjęcia szły z oporem. Tak nie lubię ich robić, ale
                                                    okazało się , ze zakłady fotograficzne to nowoczesność. Aparat cyfrowy,
                                                    komputer i gotowe. Najważniejsze , że nie trzeba się teraz tak szykować do
                                                    zdjęcia jak dawniej. Prosto zza lady znalazłam się na stołeczku, cyk, cyk, parę
                                                    zdjęć, a pózniej siadzimy przy komputerze i modelujemy. Pan mi wyjasnił, że
                                                    wszystko mozna zrobić: upudrować, wymalować tylko, że jego nie stać na program
                                                    za 4.000zł, więc zrobił tylko korekty, wygładził twarz, przyczesał koński ogon,
                                                    nalożył błyszczek na usta i tyle, bo z reszty Pamelli Anderson
                                                    zrezygnowałam ;))))))
                                                    Teraz zacznie się akcja biegania po urzędach. Gorzej będzie z teściową, ona
                                                    całkowicie nie nadaje się do urzędów, trzeba nad tym pomysleć czy wogóle warto,
                                                    dowody wymienia sie do 2007 roku.
                                                    A jak u was z dowodami ?
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 20:43
                                                    jd- to masz spokój z wymianą, chociaż ja postanowiłam wszystko wyrobic sobie za
                                                    jednym zamachem, żeby już o tym nie mysleć. Prawo jazdy to nie taki klopot jak
                                                    z dowodem osobistym, ponieważ nowe numery dowodu trzeba podać we wszystkich
                                                    urzędach i zglosić w urzędach wymianę dowodu. Prowadząc działalnośc gospodarczą
                                                    trzeba koniecznie z nowym dowodem udawać się do wszystkich biurokratycznych
                                                    instytucji. Ale to juz pożniej.
                                                    Bardzo goniłam dzisiaj, mając prawie dzień wolny, dwa razy objechałam markety
                                                    za prezentami mikołajowymi, potem zdjęcia remontowanowego lokalu, a nastepnie
                                                    zawiozłam pyszny kapusniaczek czyli kwaśnicę do tesciowej. Uwielbiam kwasne
                                                    rzeczy, a z tą gorąca kwaśnicą wszystkich ucieszyłam.
                                                    Prezenty mikołajowe oczywiście tradycyjny zakup dla wszystkich - czapeczki,
                                                    majteczki, skarpeteczki , dezodoranty , grzebyczki, maskoteczki i długo bardzo
                                                    dlugo zastanawiałyśmy sie nad wyborem krawatu po czym stwierdziłyśmy, że zbędny
                                                    zakup to będzie i niestety krawat został na wieszaku.
                                                    Wiesz , co wczoraj jadąs samochodem pomyślałam o wądku - co dla Ciebie jest
                                                    największa przyjemnością ? i z radością sobie odpowiedziałam , jazda
                                                    samochodem, przed siebie, całkowicie bez celu, no może do Olsztyna , tak
                                                    jechać , jechać przed siebie - czy jest możliwe , by jazda tak cieszyła ?
                                                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 28.11.04, 21:32
                                                    taka piosenka towarzyszyła mi w czasie jazdy
                                                    napewno ja pamiętasz
                                                    kto śpiewał ?

                                                    slowa: Andrzej Tylczynski, muzyka: Wojciech Pietowski)

                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
                                                    Nigdy więcej nie mów do mnie że nie kochasz
                                                    Nigdy więcej nie zatruwaj słów goryczą
                                                    Nigdy więcej mnie już nie karz martwą ciszą

                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
                                                    Nigdy więcej nie miej takich dziwnych oczu
                                                    Miłość jeszcze żyje w nas
                                                    Jeszcze się nie zamknął czas
                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie tak jak dziś

                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
                                                    Nigdy więcej nie podnoś na mnie głosu
                                                    Nigdy więcej nie ryzykuj jednym słowem
                                                    Mogę później nie zapomnieć co mi powiesz

                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
                                                    Nigdy więcej nie miej takich zimnych oczu
                                                    Miłość jeszcze żyje w nas
                                                    Jeszcze się nie zamknął czas
                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie tak jak dziś

                                                    / w s t a w k a - piano solo /

                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem
                                                    Nigdy więcej nie miej takich dziwnych oczu
                                                    Miłość jeszcze żyje w nas Jeszcze się nie zamknął czas
                                                    Nigdy więcej nie patrz na mnie tak jak dziś

                                                  • Gość: jd Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.11.04, 09:23
                                                    Współczuję tych numerówdowodowych sprostowań biurokratycznych.
                                                    Kwaśne rzeczy u mnie też stoją wysoko, szczególnie oranżada w proszku,
                                                    galaretki owowcowe i inne takie.
                                                    U mnie Mikołajki są od zawsze proste i skromne, i tylko dla dzieci: kalendarze
                                                    adwentowe (takie z czekoladkami).
                                                    Jazda cieszy, choć ja wolę jazdę pociągiem, no i bezmyślne siedzenie na
                                                    stacjach kolejowych w rodzaju Starych Jabłonek.
                                                    Tę piosenkę śpiewał Piotr Szczepanik.
                                                    I pozdrawiamy Annę. A czy ją znamy?
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 21:00
                                                    No własnie czy Anne znamy ?
                                                    Pewnie , że znamy
                                                    pamiętasz:

                                                    Dokąd Anno, wracaj Anno !
                                                    echo Anno, odpowiada mi,
                                                    powiedz Anno jak odnaleźć
                                                    słowa kocham sens i treść ?

                                                    Jak można nie znać tak cudownej piosenki. Nie mówiąc, że nie doceniałam
                                                    Szczepanika, żółte kalendarze mi się już uprzykrzyły a ta piosenka bardzo mi
                                                    się spodobała. Każda piosenka ma swój nastrój, a jak jeszcze wpadnie w
                                                    odpowiedni moment to staje się czarująca.

                                                    Kwestionariusze juz mamy wysłane pocztą i pora na czakanie. Chyba zdążę z nowym
                                                    prawkiem. Te kalendarze mikołajowe z czekoladkami były dawniej modne, były
                                                    najbardziej cenionym prezentem dla dzieci. Pamiętam je kiedy dzieciaki były
                                                    małe i kupowało się je w Pewexie lub na targu z paczek zagranicznych, a na
                                                    odwrocie tych kalendarzy były kolorowanki. Ale wiesz co jd - dobry pomysł,
                                                    każdy tęskini za swoim dzieciństwem, chyba tylko to dostaną moje dorosłe
                                                    dziewczyny od Mikołaja. Powinna być z tego frajda i duzo zabawy. Jak Mikołaj to
                                                    Mikołaj - skarpetki, szaliczki, czapeczki i rękawiczki - precz!
                                                    Jutro tradycyjne Andrzejki, Andrzejki, które dawniej miały swoistą oprawę,
                                                    gdzie tradycja i obrządki były ścisle zachowane i w szkołach i w domach. Teraz
                                                    wydaje mi się tego nie ma, ale zmierzam do tego, że w szoku byłam w niedzielę,
                                                    gdzie w markecie swoje stanowisko mieli harcerze i za pieniądze lali wosk. Nie
                                                    podobalo mi się to, wręcz bulwersowało, bo w ten sposób nie zachowamy tradycji,
                                                    wręcz przeciwnie zniechęcimy mlodzież i tradycja zaniknie. Do tego lania wosku
                                                    musi być klimat, a klimat marketu to śmiechu warte, w przejściu między wózkami
                                                    w ciągłym ruchu pogoni lanie wosku - to zakrawa na paranoję , komedie, drwinę.
                                                    Czy to nie smieszne ?
                                                  • Gość: rita Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 19:56
                                                    Wczoraj pozbyłam się zęba mądrości, a żeby się go pozbyć musiałam iść do
                                                    swojego dentysty. Mam takiego, już go opisywałam wczesniej, zawsze w jego
                                                    gabinecie znajduja się rzeczy którymi mnie zaskakuje, a to tv, a to magnetowid
                                                    z filmami horrorystycznymi lub muzyką, ale teraz zaskoczył mnie bardzo, aż się
                                                    głosno przed wyrwaniem zaśmiałam. Cała akcja pozbycia się ząbka była moja nagłą
                                                    decyzją, ponieważ podejrzewałam , ze ból gardła ma związek z zębem. Poszłam,
                                                    czekam w poczekalni , wychodzi moj doktór i mowi, że musze poczekać chwilkę, na
                                                    co ja powiedziałam , że nic się nie dzieje, niech jeszcze ząbek trochę pożyje,
                                                    niech wiruski i bakterie zrobią sobie ostatni bal i zabawę. Kiedy przyszla moja
                                                    kolej, weszłam, siadłam na fotelu dentystycznym i patrzę....... a tu przed
                                                    oczami mam monitor komputerowy z podłaczonym internetem, patrzę, patrzę i oczom
                                                    nie wierzę, windous widze, myslę sobie chyba mam zwidy jakieś ze strachu przed
                                                    wyrwaniem mądrości.Ten monitor jest zainstalowany specjalnie dla pacjenta.
                                                    Doktorek, wstrzykuje mi zastrzyki antybólowe i każe czekać. Ja widzac monitor,
                                                    który był umieszczony doskonale przed moim wzrokiem , poprosiłam o myszkę.
                                                    Kiedy mi podał , bo na poręczy fotela jest miejsce zastanowiłam się nad
                                                    kliknieciem, ponieważ zdradziłabym się gdzie jestem.
                                                    Zapytałam tylko, czy moja wyrywająca mądrość będzie transmitowana przez
                                                    internet i czy jest gdzieś kamerka, na co mój doktorek powiedział, że kamerki
                                                    to są zamontowane na odziale ginekologii, tu tylko krzyki nagrywamy ;))))))).
                                                    Jak się usmiałam przed utratą mądrości. Pan poprosił, że jak będe klikać to mam
                                                    dobrze tylko klikać, a ja mówię ,jak mam mądrze klikac , kiedy mądrość u Pana
                                                    zostawiam. Na co on rzecze, że jeszcze mam dolne mądrości, to dużej straty nie
                                                    będzie. :) Spokojnie przystąpilismy do wyrwania jednej mądrości, poszlo szybko
                                                    i zaciśnietą szczęką przyjechałam do domu. Dzisiaj się kuruję.
                                                    Rozumię, że komputery są wszędzie na biurkach i tam też był na biurku, ale żeby
                                                    zamontować jeszcze specjalnie dla pacjęta, tego się nie spodziwałam.
                                                    Ale na poważnie to ponoć tak w dzisiejszych czasch wygląda rentgen wrazie
                                                    czego :)
                                                    A dziś tradycyjne Andrzejki pod patronatem Ukrainy i komisji sledczej, gubimy
                                                    gdzies tradycję w pogoni nie wiem za czym.... chociaż wiem.
      • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 11.12.04, 22:23
        każde milczenie ma swój koniec
        było mineło i jestem
        Z nowym programem komputerowyn
        z czytym ekranem
        wszystko wymiotło, wszystkie zdjęcia, całą pocztę
        jak nowy komputer
        kolejny wirus
        zniszczony
        pozdrawiam

        w glowie muzykę mam, całe dnie gram, słucham i spiewam - to chyba dobrze
        a jak u Was ?
            • Gość: jd Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 13:15
              Swoją drogą tytuł tego wątku świadczy (nie chwaląc się) o moich zdolnościach
              profetycznych, czyli prorocznych, czyli jasnowidzkich. Tak, każde milczenie ma
              swój koniec, mówienie zaś trwać będzie wiecznie. Dlatego ci co mówią, winni
              odrobinę uważać pomyślunkiem na to, co mówią. Zdarzają sie na tym forum tacy od
              czasu do czasu.
              • spinkaa Re: Każde milczenie ma swój koniec 12.12.04, 15:34
                Nie było mnie kilka dni (Podlasie, niemal wiosna, grzyby w lasach, krety na
                łąkach, ludzie zadziwieni przyrodą, a także farsa otaczającego świata -
                politycznego), wracam, zaglądam rzecz jasna od razu, a tu taka niespodzianka -
                rita wróciła, wątek poszedł w góre, tak trzymac, moi drodzy!

                jd - Twoje słowa brzmia niczym memento jakies! Niestety, u tych,którzy czasami
                mówia za duzo, z reguły pomyslunek szwankuje i dotyczy to nie tylko forum, ale
                całego naszego zycia publicznego.
                A tak przy okazji, ale wcale nie apropos - widziałam się z pania MŚ, zrobiłam
                co trzeba, było miło, "efekt finalny" przesle Ci po starej znajomości, jak juz
                będzie. Fajna ona jest, tylko ze narwana mocno, ale generalnie jestem za.

                rita - czy porzadki przedświąteczne juz zrobiłas (z braku kompa i checi do
                niego, miałas więcej czasu, prawda...:-))
                • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 12.12.04, 21:51
                  też mi się wydaje , ze tytuły watków coś mają w sobie, najgorzej było przejść
                  zbrodnię i karę, a milczenie nikomu nie zaszkodzi, nawet może .... ;)

                  Zgadzam się i tez się cieszę z muzyki, muzyka łagodzi obyczje, łagodzi duszę i
                  ociepla serca. Nie ma innego lekarstwa na stresy jak muzyka. Witam Cię samsob.
                  Dodam jeszcze, ze lepiej wysluchać dobrej muzyki niż złych wiadomości :)

                  brzoza, jd - jak wam leci czas w te zimowe długie wieczory. Wziełam się
                  intensywnie do pracy, najwazniejsze okna wymyte, wystawa sklepowa ubrana, nawet
                  mi to artystycznie wyszło, ponieważ kupiłam wąż migających swiatełek i
                  zawisiłam - czyli non stop dyskoteka, mam tez płytke z kolendami i jak w
                  markecie puszczam sobie, stwarzając świąteczną atmosferę. Również w domu często
                  zapalam w kominku, przychodzi tesciowa i Asia i rozmawiamy. Teściowa jest
                  zauroczona tym żywym ogniem i skłonna do wynurzeń. Opowiada, opowiada bardzo
                  dużo ze swj hisrorii, nawet jej nie przeszkadzam tylko sama patrzę się w
                  płomień.
                  Mikołaj był grzeczny i jak mu mówiłam przyniósł tradycyjne kalendarze, a ja
                  dostałam od teściwej stary , bardzo stary telefon, taki czarny z tarczą, z
                  cięzką słuchawką - telefon jeszcze przedwojenny. Był to jej pierwszy telefon po
                  wojnie, a kupiła już uzywany od kogoś. Tak więc telefon jest na honorowym
                  miejscu, pierwszy telefon rodzinny, staruszek telefon - piękna, wspomnieniowa
                  maskotka. Ile ten telefon nasłuchał się rozmów, ile pozałatwiał spraw. Miły
                  staruszek i babcia go schowała gdzieś do szafy , a ja go wyciągnełam na światło
                  dzienne. Mam nadzieje, że zostanie dla przyszlych pokoleń jako wspomnienie.
                  Pamiętacie swoje pierwsze aparaty telefoniczne ?
                  Dziś znow kominkowałam i winkowałam, dlatego dość pózno się zgłaszam.

                  w wierszach zaczełam się lubować, taki osobisty przeczytajcie :)

                  Kazimierz Wierzyński

                  Gdzie mnie posieją - wyrosnę,
                  Nigdzie mnie nie ma, jestem wszędzie,
                  Na białym śniegu sadzę wiosnę
                  I wziąż śpiewają mi łabędzie.

                  Jedyna prawda ma w kaprysie;
                  Choć ta sama - zawsze jestem inna,
                  Kocham me każde widzimi się
                  I żyję sobie wciąż dziecinna.

                  Tak długo w wino zmieniam wodę,
                  Aż mi się urwie ucho dzbanka;
                  Wtedy pić będę mą pogodę,
                  Ja: usmiech, traf i niespodzianka.

                  pozdrawiam
                  • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 13.12.04, 20:01
                    Co tak milczycie ? - przygotowania świąteczne w toku, choć nie kompletna będzie
                    rodzina ale święta musza być. Ciesze sie , że linka wyjędza do Kolobrzegu, że
                    zobaczy morze zimą i psłucha fal morza, ogromnie mi sie tam podobało. Powinna
                    mieć fajne święta, więc się o nią nie martwię , wręcz przeciwnie ciesze się
                    razem z nią. Tego roku skromne urządzam święta , mie nastawiam sie na wielką
                    pompę , choć zapowiedziała się rodzina. Mam kupioną piękną dekorację jeszcze z
                    sali tenisowej i w tym roku będzie u mnie w pokoju dziennym. Zapowiada sie miłe
                    spędzenie czsu w ognisku domowym. Brakuje mi jednak psów, one to mnie wyciągały
                    na spacer i mogłam oglądac dekoracje innych domów i okolicy, ale nie powinno
                    być tak żle , bo planuję świąteczny spacer po Krakowie. Nawet nie wiem jak jest
                    sam Kraków przystrojony. Ciągle czytam ksiązkę -Rozmowy polskie - Rymkiewicza
                    opisująca piękno Warmii i Mazur, pobudza wspomnienia.
                    Z kotem mam kłopoty - rano ze mną otwiera sklep, przesiaduje cały dzień, zamyka
                    i idzie ze mną do domu. To nawet jest fajne, ale już urzędowanie z klientami
                    na ladzie i rewizja ich siatek to należy do jego złego wychowania. A już
                    szczytem było, kiedy poszła na pole i pod drzwiami sklepu siadła sobie z
                    sikorką w pysku. Zebrali się klienci na czele z Darwinem i zaczynają biadolić
                    nad ptaszkiem. Wszyscy weszli do sklepu, by mnie poinformować o tragedii
                    ptaszka. Zaczeło się narzekanie i rozpaczanie nad biednym ptaszkiem, jedna
                    bardzo czuła kobieta na widok tego zaczeła w szoku się trząść i o mały figiel,
                    a by się na glos nie rozpłakała. Na szczęście Darwin wygłosił wykład o
                    kolejności natury i jego wzajemnego jedzenia podając przykłady, ze wszyscy
                    otrzeżwieli pomalutku z szoku i przyjeli do wiadimości, że to całkiem normalne,
                    ze słabszy musi być zjedzony przez mocniejszego. Kiedy sie tak wszyscy
                    uspokoili i wychodzili kotka z ptaszkiem w pysku wleciała do sklepu i rzuciła
                    mi go pod nogi. O, mamo , ja to dopiero przezyłam szok, patrze ptaszek martwy
                    leży, a obok siedzi dumnie kot. Wziełam spokojniutko foliową torebke i chcę go
                    podnieść , a ptaszek frrrrrrrrrrr i fruwa, kot teraz wpadł w szok, a o sobie
                    juz nie powiem. Zaczynamy razem łapać ptaszka i kiedy ptaszek upadł na podłogę
                    łapałam go razem z kotem, kot łapą pac, ptaszek bach, ucieka, teraz ja łapię, a
                    on dalej frrrr, kot cały wściekły zaczął już syczeć, ptaszek znów padł na
                    podłogę i ja go cap do torebki i wyleciałam wypuscic go do ogrodu sąsiada. Kot
                    długo nie mógł dojść do siebie, cały czas trząsł mu się ogon z nerwów, dopiero
                    gdy go pogłaskałam i podziękowałam za podarek , dopiero się uspokoił. Takie to
                    oto mam teraz przygody z kotką Amelką.
                    pozdrawiam

                    Zapomniałam powiedzieć , że Darwin wchodząc ma stała melodię powitalną - "widzi
                    pani, jeszcze żyję" i już się nie goli, wyobrazasz sobie teorię Drwina, nie
                    warto już się golić, bo zyje tylko dla buteleczki z dnia na dzień.
                    Jest stałym, wiernym moim klientem.
      • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 19.12.04, 20:51
        jd- koniec milczenia, masz się odzywać do mnie, obudż się , swieta się
        zbliżają, a co za tym idzie to i imieniny brzozy. Zamknij oczy i pomysl, że
        Warszawa jest smutna bez Ciebie. Napewno znasz tą piosenkę Jacka Lecha -
        słucham ją ostatnio i wiele światecznych piosenek, które teraz ciągle w radio
        puszczają. Robi się światecznie i atmosfera świateczna i nie może nas zabraknąc
        na forum. Jest coś ponad wszystko. Praca pracą, myśl myślą, a istnienie jest i
        snem i jawą jak Kołakowski mowił wczoraj wieczorem.
        Dziś już ubrałam choinkę i udekorowałam pokój z kuzynką przy piwku. Jestem
        gotowa do świat, zostało mi tylko przygotowanie jadła. Dekorację mam z tamtego
        roku którą kupiłam w calości z niebieskiej hali tenisowej. Czytam książkę -
        Władca much i jestem nią zaskoczona, szczególnie akcją.
        pozdrawaim
        • Gość: jd Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.04, 17:20
          Jestem w pełni i trwale obudzony, choć odrobinę może przyczajony za sprawą
          dziwnych energii krążących po tym forum.
          Pewnie, że znam piosenkę Jacka Lecha. Był taki rok (wcześniejszy od tej
          piosenki), gdy połowa panienek kochała się w Jacku Lechu (druga połowa w
          Piotrze Janczerskim, trzecia - w Sewerynie Krajewskim, czwarta - w Krzysztofie
          Klenczonie itd...).
          Ja wczoraj miałem piwną siatkówkę, pięknie było.
          Też już mam choinkę, i różne świąteczne kłopoty, choć na szczęście niewielkie,
          bo na święta tradycyjnie wybywamy do rodziców.
          • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 20.12.04, 20:41
            ide przez deszcz i w kałużę wchodze co krok - z jakiej to piosenki ?
            Czyli jestesmy przygotowani do świat , a święta z rodziną są najpiękniejsze,
            mimo , ze chodzą inne plotki o tym, to twierdzę , że jest to czas rodzinny i
            miłej wymiany zdań - trzeba wszystko zrobić , by było one przyjemne.

            Ale checa, dzis Darwin powiedział mi, że się dowiedział, że mnie nazywają
            policjantką, a to z tej przyczny, że mam w sklepie order policyjny ; )))))))))
            a ja mu powiedziałam, żeby przekazał pocztą pantoflową , ze w sklepie mam order
            usmiechu z Olsztyna ;))), a chodzi przecież o ten bezcenny medal. Darwin jest
            najlepszym donosicielem, choc ostatnio podupadł na zdrowiu i wpadł w strach, że
            mu na nalewki pieniędzy zabraknie i ciągle się pyta czy jutro będzie mógł
            wziąśc na kreskę. To już jest jego stała melodia więc z tym jutrem się zgadzam,
            bo jak wiesz nigdy nie ma jutra. Jutro jest zawsze wczoraj, ale nigdy dziś,
            dziś może być jutrem, ale tylko jezeli jutro będzie dziś, a ponieważ jutro nie
            może być dziś , bo wtenczas jutro może być wczoraj pod warunkiem, ze wczoraj
            było jutro, gdyby jednak to wszystko było prawdziwe to jutro może być jutrem ,
            jeżeli dziś jest dzisiaj, tylko to przejście z dziś na jutro trzeba by złapać,
            czego się nie da się zrobić.
            A kolano jak ?
            mrozisz dalej ? ;)))))
                • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 22.12.04, 20:22
                  Świetnie jd, nawet rehabilitacja tak nie będzie Ci potrzeban, bo od wczoraj
                  króluje polska zima i pewnie nie raz to kolano będzie zmarzniete ;) Proponuję
                  aby zrobić w tym miejscu dużą dziurę, by mróz nie musiał przedostawać się przez
                  przeszkodę jaką jest materiał w tym miejscu ;) (to tylko propozycja)

                  Dzis mam czas troche poklikać, bo prace mam zaplanowane na czwartek i opowiem o
                  mojej kotce Amelce. Nie ma córki to wysiaduje cały czas ze mną w sklepie.
                  Amelka bardzo, a bardzo się rozbestwiła, szczególnie teraz przed świetami.
                  Wpłyneło na to kuszący zapach wędlinek światecznych znajdujących się w siatkach
                  klientów. Jedna pani tak grzeczna była , ze podzieliła się z nią szyneczką. Od
                  tej pory Amela przeszukuje wszystkie siatki klientów , czatuje na ladzie lub na
                  dzwięk otwierających się drzwi wlatuje z rozpędem na nią. Następnie się łasi i
                  wymusza darowiznę. Naprawdę, próbuję oduczyc ją tych manier, bardzo ostro sie
                  do tego wziełam wyrzucając ją z hukiem za drzwi, niestety z następnym klientem
                  wraca bardzo pośpiesznie. Nie mam już do niej sił i nic do niej nie dociera,
                  żadne dobre wychowanie. Wręcz przeciwnie z łagodności przechodzi do agresji. I
                  w tym jest klopot, że musiałam się zaopatrzyć w plastry czyli lepce na
                  zatrzymywanie krwi ludzkiej.
                  Jej metoda jest taka, czyli kota, wchodzi całkiem spokojny klient, nawet
                  zadowolony z życia i wychodzi w szoku w plastrach na rękach. Więc tak to bylo:
                  wchodzi zadowolony, szczęśliwy klinet, widzi siedzącego kota na ladzie i
                  szeroko się usmiecha mówiąc:
                  - O kotek, jaki sliczny, a jaki grubiutki i zaczyna glaskać podziwiając przy
                  tym jego futerko. Trwało to trochę , ze ja zaczełam sie denerwować czy
                  przeszedł na zakupy czy głaskać kota ? Może by nawet klient kota zagłaskał na
                  smierć gdyby nagle Amelka nie zaatakowała, jak mu się przyssała do ręki, jak mu
                  zęby i paznokcie nie powbijała w dłoń, jak łapami nie zawinie się wokół ręki i
                  nie zacznie drapać w szybkim , błyskawicznym tempie, że musiałam sama
                  interweniować i odciągać kota od klienta.
                  Klient zrobił się zły i nakrzyczał na kota od spryciarzy i innych przezwisk go
                  zwyzywał, zrobilo mi sie glupio , kot uciekł zostawiając mnie z rannym
                  klientem. A klient:
                  - Czy ma pani jakies lepce, nie widzi pani , ze krew leci ? i pokazuje mi
                  wszystkie rany z których toczy się krew. Poleciałam po te lepce , mam zawsze w
                  aptecce i klajstrowałam ślady po kocie, rozmawiając przy okazji i
                  przepraszając. Własciwie to rozstrzygalismy spór kto jest winny. Byłam
                  adwokatem kota, rzecz jasna, bo to nie Wigilia , by kot mowił i trzymalam
                  stronę kota. Prawdę mówiąc kot siedział grzecznie, to pan go zaatakował -
                  tłumaczę się.
                  - Nie atakowałem tylko go głaskałem - klient odpowiada.
                  - Ale głaskanie głaskaniu nie równe, może pan za mocno głaskał, chciał pan
                  pewnie na śmierć go zagłaskać - mówię dalej
                  - No wie pani, kota pani broni zamiast czlowieka.
                  Toczyła by sie jeszcze dyskusja, ale wszedł inny klient, pózniej spokojnie
                  przeszłam do Władcy much. Tam dopiero to dzidy wbijano , a nie pazurki,
                  straszne to jak czytałam. Kiedy skończyłam z oczu popłyneły mi łzy.

                  Zabieram sie do sałatkowej roboty, chrzan juz jest potarty, do takiej pracy
                  zdolna jest tylko tesciowa, wprawdzie łez się nie boje, oczyszcza organizm ale
                  tesciowej oczyszenie bardziej się przyda ;))))))
                  Fajnie mi to wyszlo. Tak wiec dwa w jednym i chrzanik i oczyszczenie
                  tesciowej ;))))
                  prezenty spakowane pod choinkę ?
                  Co kupiliście ?

                  • Gość: jd Re: Każde milczenie ma swój koniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 20:41
                    Pokaleczony klient był bardzo łagodny. Ja bym zażądał świadectwa szczepienia
                    kota przeciw wściekliźnie, którego byś oczywiście nie miała, i dopiero wtedy
                    zrobiłaby się afera.
                    Żadnych dziur na kolanie. Jestem zwolennikiem teorii, że prawdziwy mężczyzna
                    rozpoczyna noszenie długich ciepłych kaleson (bez dziur na kolanie) 15
                    listopada i trwa to do 15 marca. Mrożenie kolan wymaga ciepła domowego, gorącej
                    herbaty i tym podobnych podciepleń.
                    • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 22.12.04, 21:58
                      tak, kot jest teraz najwazniejszym i najmilszym towarzyszem mojego siedzenia w
                      sklepie. Książka skończona, a wiem , że pod choinką mam jakąs ciekawą , paulina
                      cos kupiła ,zapakowała i zostawiła, więc te dwa dni wytrzymam.

                      Wiesz co ja bym kupiła Ci pod choinkę - nakolanniki siatkarskie - czy może już
                      masz ?
                      • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 23.12.04, 19:23
                        Jutro imieniny Ewa, naszej brzozy, a ja dopiero wejde na komputer wieczorem,
                        więc dziś składam Ci Brzoza Wszystkiego Najlepszego, zdrowia, radości i
                        sukcesów. Dbaj o swoja mądrość Brzoza, którą posiadasz, bardzo Ci jej
                        zazdroszczę i chciałabym ją mieć, mądrość to taka wieka rzecz, ze choćbym
                        przeczytała sto tysięcy ksiązek to jej nigdy nie będę miała. Życzę Ci abyś tą
                        mądrośc mądrze spożytkowała jak zawsze to robisz z wielką klasą. Radości z
                        Darii i radości z życia.
                        Życzenia wypływaja prosto z serca, prosto w Twój ekran, prosto w Twoje oczy ,
                        prosto z klawiaturki z myslą o Tobie specjalnie.

                        jd - chcialoby się pisac , ale dziś duzo, duzo mam pracy i zaraz lecę kroić
                        jarzynki i już ostatecznie rozprawić sie z sałatkami, może wieczorkiem poklikam.

                        Zostawcie miejsce dla Gościa przy stole - jutro
                        Wigilia - Wesołych Świąt
                          • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 23.12.04, 23:11
                            wreszczie skończyłam salatkowanie
                            Jutro świateczny wieczór , jeden z najprzyjemniejszych dla mnie, szczgólnie
                            spokój po Wigili i rozwijanie prezentów. Więc spokojnej Wigilii jeszcze raz Wam
                            życze .
                            To może dostaniesz pilkę siatkową ?
                              • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 24.12.04, 23:01
                                witajcie, coś brzozy nie widać, pewnie zaparacowana, ja również zakończyłam
                                handlowy dzień wigilijny. Robiłam klientom niespodzianke , czyli ukrytą
                                promocję, bardzo się z niej cieszę, wpadłam na taki pomysł, że każdemu kto
                                kupuje alkohol zawijając w papier wsadzałam szybciutko , tak by nie widzieli
                                choinkowego cukierka czekoladowego. Niech się cieszą w domu z tej słodkiej
                                niespodzianki, a jak wiedziałam , ze jest więcej dzieci w domu to oczywiście
                                zwiększyłam ilość. Bardzo mnie cieszyła ta konspiracja.
                                Amelka ma już wielkie powodzenie u klientów i zaczyna być zanana w całej mojej
                                okolicy. Kocica kiedyś wskakując na ladę, by przywitać się z klientem spadła
                                na łeb i szyję z hukiem, ponieważ taboret zrzuciła tylnymi łapami. W szoku
                                uciekła. Dziś klient specjalnie do niej przyszedł, pytając się jak się ona
                                czuje po upadku, czy jest zdrowa, czy nie ma obrażeń i czy bardzo się potłukła,
                                a przy okazji kupił sobie piwo , by wypić za jej zdrowie ;)
                                Bardzo wyjątkowy , miły dzień miałam w sklepie - czuć było szczerością i
                                życzenia też maiły w sobie ciepło. Wydaje mi sie , że ludzie robią się lepsi,
                                poddali się wszystkiemu, już nie narzekają na polityke czy gospaodarkę, chcą
                                tylko spokoju - czego jd , życze Ci w Święta , błogi spokój.
                                Co to jest ten błogi spokój ?
                                • brzoza Re: Każde milczenie ma swój koniec 24.12.04, 23:34
                                  Jestem, ale ledwo zyje - sił wystarscza mi tylko na zameldowanie, że wszystko
                                  OK, i że jutro napsze więcej.
                                  Tymczasem wiedlkie dzięki za zyczenia i za pamięc.
                                  A i ja Wam pozyczę spokojnych i ciepłych świąt, jak na Boże Narodzenie i polską
                                  tradycje przystalo.
                                  :-)))
                                    • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 25.12.04, 19:17
                                      więc jestem w trakcie spędzania Świąt, prezenty wigilijne miłe, a szczegolnie
                                      ksiazka - Wolter - Powiastki filozoficzne. Już widzę , że opowiadania są
                                      interesujące. Wigilia bardzo miła, pózniej winko przy kominku , ale za to dziś
                                      niespodziankę zrobiła mi teściowa, która przyniosła swoje domowe wino własnej
                                      roboty. Po butelce z Martini. Trzeba było wszystkich poczestować. Juz jak
                                      otworzyłam to zapach był jakbym kawaśnicę nalewała. Chciałam być grzeczna, więc
                                      najpierw teściowej nalałam, poprosiłam o spróbowanie, potem, kiedy powiedziała
                                      magiczne slowo- dobre- rozlałam do innych pucharków. Kazdy spróbował, powochał
                                      i milczał, ja się teściowej spytałam czy napewno dobre wino, a ona chcąc
                                      pokazać, ze dobre, wypiła jednym haustem całą szklanką wina z czarnych swoich
                                      porzeczek. Kiedy tak wypiła powiedziałam , że pewnie dobre i zaczeliśmy sączyć
                                      z przymusu ten czarowny teściowej płyn. Pięć minut wystarczyło, by teściowa
                                      zareagowała , powiedziała , ze kreci jej się w glowie i z pozycji siedzacej
                                      zmieniła na pozycję leżacą. Powiedziała , że tak silnego wina jeszcze nie piła
                                      i uderzyło jej do głowy. Ja natychmiast po kryjomu wino poszłam wylać do kranu,
                                      skąd kwas unosił się na całą kuchnię. I tak drugi dzień Świąt spędziliśmy bez
                                      degustacji alkoholowej :)
                                      Pogoda też zrobiła nam niespodziankę - wiosenna i na dodatek ksiezyc w pełni,
                                      zwidzaliśmy dzisiaj ogród, a koty zaczynają wariować :)
                                          • rita100 Re: Każde milczenie ma swój koniec 26.12.04, 11:00
                                            u mnie też spokojnie, dopiero wstałam i zaczynam się rozkrecać, połaże po domu,
                                            po ogrodzie i zorganizuję sobie coś popołudniu. Wczoraj do bardzo, bardzo pózna
                                            cos takiego czytałam i sie zaczytalam
                                            sam zobacz:
                                            republika.pl/kafali/
                                                  • spinkaa Re:uczty wzrokowe 26.12.04, 17:31
                                                    Uczta to dla oka (oczu- dla dwuwzrokowców) w istocie wspaniała, dzieki Rita:-)
                                                    szczególnie, gdy emocje świateczne opadają powoli i trzeba zacząć mysleć o
                                                    jutrzejrzej szychcie w fabryce. Ot, proza życia.
                                                    Ale nic to, my sie nie dajemy!
                                                  • rita100 Re: do pracy znów 27.12.04, 20:54
                                                    faktycznie ciężko się zabrać po takim odpoczynku do pracy, ale wiem , ze dla
                                                    niektórych poniedziałek był dnien wolnym. Dużo pracy wykonałam, nie nudziłam
                                                    się , a klienci chętni byli na piwo i napoje. Jeden taki jak kupował piwo, to
                                                    chciał się ze mną spierać, ale całe szczęscie , ze wcześniej powiedział, ze
                                                    musi się zglosić do Kobierzyna, to taki zakład dla psychicznych i odrazu
                                                    stonowałam. Powiedział, ze sie musi polożyć i odpoczać , a termin ma na 30
                                                    grudnia :)
                                                    Zgadzam się z jd - taka uczta wzrokowa może byż zadrą, piękno to piękno ale
                                                    dotknąć nie można, ani poczuć zapachów natury.
                                                    Widoki cudowne, ale brzoza, Ty to częściej dotykasz wzrokiem, częściej jeżdzisz
                                                    w takie podobne tereny.
                                                    A zima tego roku łagodna - wszystkim mówie byle do wiosny, a wszyscy zgodnie
                                                    odpowiadają, wiosna już jest. Niestety deszcz, ciepło , a o śniegu nie ma mowy
                                                    nawet w górach halny zrobił swoje. Planujecie wyjazd na narty ? - tak sie
                                                    pytam , bo widziałam dziś klienta z dwoma zagipsowanymi rękami i kupował paczkę
                                                    papierosów - nie wiem jak będzie palił i dymił - ale powiedział, ze trochę
                                                    poszalał na nartach, ale żeby dwie rączki połamać to pełne zaskoczenie :)
                                                    Pamietam , że taki jeden kiedys był co połamał wszystkie rece na deskorolce.
                                                  • rita100 Re: zrobię śnieg :) 28.12.04, 20:04
                                                    oj, jd , gdybym mogła wszystkim dzieciom na Mikolaja podarowałabym snieg, to
                                                    przeciez oni czekają najbardziej i dozorcy :)
                                                    Mam takiego dozorcę jednego, który bardzo czeka na śnieg, a to z tego tytułu,
                                                    że przy odsniezaniu zarobi na nalewki , a tak to co ? - codziennie go
                                                    wypatruje , a ja go pocieszam, że jutro będzie padać. Z tym jutro to najlepsza
                                                    nadzieja. Ja czekam na mróz, taki porządny, musze odmrozić zamrażarkę i cały
                                                    towar w pudełku wykładam na podworko.
                                                    Z chęcią podzielę się tym śniegiem z zamrażarki z górami, tylko nie wim czy dam
                                                    rady przerzucić je przez polskie góry.
                                                    Mogę spróbować, zanieść ten szron z zamrażarki do Zakopanego, a z tamtąd górale
                                                    przemyscą przesyłkę na słowackie strony.
                                                    jd - a coś Ty tak wyprawił Kubka w góry , Góralki dla niego szukasz ?
                                                    Popatrz, jaka tragedia z tym trzęsieniem ziemi, tyle ofiar, fala o wysokości
                                                    dwupiętrowego domu.......

                                                    A ja dziś miałam kolegę Darwina , przyszedł po nalewkę, przed sklepem przywiąał
                                                    psa do ogrodzenia, ale kiedy wszedł do sklepu i zobaczył kota zaczął się z nim
                                                    bawić i prawić nauki co do wychowania i obchodzenia się z kotem, tak mnie
                                                    uczył, że wychodząc ze sklepu zapomniał zarać ze sobą psa i ten pies tak był
                                                    uwiązany dopoki nie przyszedł następny klient i nie zwrócił uwagi na
                                                    przywiązanego psa. Ja zadzwoniłam po dziewczynę, która musiała za paczkę
                                                    papierosów odprowadzić psa do właścicieli. Widzicie jak ludzie opiekują sie
                                                    swoimi psami ;)))))
                                                  • Gość: jd Re: zrobię śnieg :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.04, 20:37
                                                    Na wyprawianie gdziekolwiek Kubka nie mam żadnych szans. On sam się wyprawia.
                                                    Zresztą wyprawił się z narzeczoną.
                                                    Na całej Alei Przyjaciół za moich czasów nie posiadano tyle psów, ile teraz
                                                    posiada się w byle czteropiętrowym bloku. Tam były idealne warunki do
                                                    posiadania psów, ale ludzie byli dość normalni; dzisiaj za normalnych uważają
                                                    się ludzie wożący na przyklad bernardyna windą na ósme piętro i z powrotem.
                                                  • rita100 Re: zrobię śnieg :) 28.12.04, 20:52
                                                    Czyli jesteś wolny jd - nikt Ci nie huczy nad głową, taki wypoczynek sie Wam
                                                    przede wszystkim przyda.
                                                    Moja tez jest nad morzem i łyka dużo jodu.
                                                    Dziś w GW była ksiązka Lema i też kupiłam, ale jestem zachwycona ksiąką -
                                                    Woltera - powiastki filozoficzne - doskonała, tak mnie wciągła - podobna jest
                                                    do Pantagruela, ale inna z powodu układu zdań i wyrafinowanego słownictwa.
                                                    Co do psów, to tez uważam, że ludzie przesadzają. W moim bloku jest rodzina -
                                                    cztery dorosłe osoby , dwoje dzieci i dwa wielkie psy, a wszystko w dwóch
                                                    pokojach. Wydaje mi sie , że ten pies specjalnie był pozostawiony bym go
                                                    wzieła, wiedząc , że nie mam żadnego - ale między psem , a mną musi zaiskrzeć,
                                                    zebym wzieła, zresztą to jest odpowiedzialność, a ja nie jestem jeszcze gotowa.
                                                  • rita100 Re: budzik - dzyn, dzyn 29.12.04, 20:54
                                                    jd - nie uwierzysz, ale w rurach w piwnicy grasował szczur zwiadowca, robił
                                                    szu, szu jak była calkowita cisza i wiesz na jaki pomysł wpadliśmy ?
                                                    usmiejesz się
                                                    wystraszyliśmy go dzwoniącym budzikiem , głośne dzyn , dzyn wzdłuż rury i chyba
                                                    już szczura nie ma.
                                                  • rita100 Re: budzik - dzyn, dzyn 29.12.04, 21:14
                                                    ale to był szczur zwiadowca - on chyba tylko wącha i oznacza teren, teraz sie
                                                    boję do łazienki wejść

                                                    ale pamiętam jak w moim bloku odszczurzano piwnice, za dwa dni przychodził
                                                    czlowiek , wypił na mijscu seteczkę , pózniej szedł po szczurze trupy,
                                                    następnie znów przszedł do mnie się zdezynfekować :) To była akcja
                                                    odszczurzania.
                                                  • Gość: jd Re: budzik - dzyn, dzyn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 21:55
                                                    No tak, choć szczury sa piekielnie intelignetne, to nie wszystkie z tej
                                                    inteligencji korzystają w pełnym, wszechstronnym zakresie. A nawet mniejszość.
                                                    No i nie wszystkie stosują się do nieśmiertelnych nauk Marka Aureliusza. A
                                                    nawet mniejszość. No i w efekcie dochodzi do akcji odszczurzania.
                                                  • rita100 Re: budzik - dzyn, dzyn 29.12.04, 22:06
                                                    szczury są inteligentne i chyba ostatnie uciekają z tonącego statku - ciekawe
                                                    dlaczego ?
                                                    jd- przedkładać rozum nad szczęscie dowodzi wielkiego nierozsądku - takie
                                                    zdanie wyczytałam - jakby to było w życiowym przykładzie ?

                                                    a tymczasem blusa posłuchaj:
                                                    kliknij , tam gdzie trzeba kliknąć

                                                    www.ampcast.com/music/playlists.php
                                                  • Gość: jd Re: budzik - dzyn, dzyn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 22:39
                                                    Z tonącego statku ostatni ucieka kapitan. A gdy zostawia to szczurom, to robią
                                                    się z tego kłopoty i wyrzuty (Lord Jim).

                                                    Życiowy przykład: pewna pani dla kariery (rozum) nie decyduje się na nieco
                                                    szalony głos uczucia damsko-męskiego (szczeście), a potem to się nigdy nie
                                                    powtórzy i ona poważny ma żal do siebie, że przegapiła coś życiowo istotnego
                                                    ("gdzież miałam rozsądek, że myślałam tylko o kasie i splendorach,
                                                    przemijających, ulotnych i niepewnych, podczas gdy miłość jest wieczna, nawet
                                                    gdy wynikają z niej prawie same kłopoty, a w dodatku bez niej i kariera nie ma
                                                    właściwego smaku").
                                                    Przesłanką całego problemu jest różnica miedzy rozumem (sztywnym, wąsko-
                                                    interesownym, jednostronnym, doraźnym) a rozsądkiem (życiowym, wielostronnym,
                                                    zniuansowanym).
                                                  • rita100 Re: budzik - dzyn, dzyn 29.12.04, 22:49
                                                    popatrz, jaką masz pamięć, zapomniałam o Lordzie Jimie - gdzie kapitan uciekł z
                                                    nietonącego statku.

                                                    Ale u Woltera jest też mowa, że najcześciej szczęśliwym czlowiekiem jest tylko
                                                    głupiec i daje przykład - starej kobiety, ktora, gdzieś sie tam wałęsa i cieszy
                                                    sie z niczego i mędrca, ktory mając wszystko nie potrafi się cieszyć, bo myśli
                                                    i ten mędrzec mówi, że nigdy by nie chciał się zamienić z tą kobietą - czyli z
                                                    tego wniosek, że szczęśliwi sa tylko głupcy ?
                                                    fajniutka ta ksiązka

                                                    powyższe dobrze wytłumaczyłes i trzeba przyznać , ze jest to na czasie wśród
                                                    bizneswoomen
                                                  • Gość: jd Re: budzik - dzyn, dzyn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 22:57
                                                    Tak, to często zdarza się w filozofii: przekonanie, że szczęśliwi są tylko
                                                    głupcy ("lepiej być nieszczęśliwym Sokratesem niż szczęśliwym zwierzakiem").
                                                    Tego z kolei przesłanką jest przekonanie w duchu Marka A., że szczeście to nie
                                                    jest sprawa dla prawdziwego mężczyzny (czyli filozofa).
                                                  • rita100 Re: budzik - dzyn, dzyn 29.12.04, 23:02
                                                    tak właśnie napisał Wolter
                                                    jutro czytam dalej, a czytam z dokładnoscia do jednej literki
                                                    dobranoc jd

                                                    a to znasz ?
                                                    "Mój synu nie rozpaczaj; było niegdyś ziarnko piasku, które żalilo się, że jest
                                                    nieznanym atomem; za kilka lat stało się diamentem i jest obecnie ozdobą korony"

                                                    piękna dedykacja
                                                  • rita100 Re: jeszcze Stary Rok 30.12.04, 21:07
                                                    ha, ha - już oddzwoniła , przyjdzie pózniej jak się okazało, ale chyba
                                                    rozumiesz, że miałam racje ze strachem. Matka zawsze wszystkim sie przejmuje, a
                                                    urodzinki tylko obchodze w Olsztynie :)
                                                    Doszlam do formy błyskawicznie
                                                    Jutro wcześniej zamykam i urządzam Sylwester przy kominku, chyba bez internetu,
                                                    bo przyjdzie do mnie kuzynka i bedzie bajdurzenie i program telewizyjny.
                                                    Ty też sie martwisz jak jak się spózniją dzieciaki ?