ballest
20.12.04, 22:05
Jak czytacie, to co ja od dawna tu pisalem, zaczyna byc prawda, Chrzest
przyjela Polska od Niemiec, nawet Romanowski tego nie neguje, ciekawe co !
Teraz wiem, dlaczego na niemieckich narciarzy butelkami rzucano, bo tylko
NIENAWISC do wszystkiego co niemieckie was laczy !
"Jednak trochę rozumiem zdziwienie starszych ludzi, którym w szkole wpajano,
że Mieszko I i Bolesław Chrobry byli władcami, którzy pierwsi powstrzymali
napór germański - a dziś są promotorami naszego wejścia do UE. Ba, przyjęcie
chrześcijaństwa przez Mieszka określane jest jako "pierwsze wejście do
Europy".
- No bo przyjęcie chrześcijaństwa było rzeczywiście naszym pierwszym wejściem
do Europy. Skąd Mieszko wziął chrześcijaństwo? Z Czech i z Niemiec. Skoro zaś
podziały etniczne w średniowieczu nie istniały, to sprowadzenie tego aktu do
otwarcia się na kulturę europejską w niemieckim wydaniu jest tylko
nieznacznym uproszczeniem.
Polska cywilizacja średniowieczna rozwijała się w orbicie Niemiec. Przy
wszelkich walkach z niemieckimi margrabiami i samym cesarzem, a potem przy
konflikcie z zakonem krzyżackim to przede wszystkim z Niemiec przychodziła do
nas kultura. Także ta, którą niosły rzesze niemieckich osadników wędrujące na
słabo zaludniony - polski i ruski - Wschód. Nasz kraj jest wielkim dłużnikiem
cywilizacji niemieckiej. Widać to zwłaszcza w Krakowie, w którym dziś
rozmawiamy, a który od XIII do początku XVI stulecia był faktycznie miastem
niemieckim. O tych sprawach mówi się już otwarcie.
Gdy w XV w. Gutenberg wynalazł druk, wkrótce wielu jego adeptów - Jan Haller,
Florian Ungler, Hieronim Wietor - przyjechało do niemieckiego Krakowa szerzyć
nowy kunszt. A pragnąc dobrze zarabiać, stali się obrońcami języka polskiego -
bo chcieli wydawać książki, które byłyby kupowane nie tylko w Krakowie, ale
i na prowincji. Co więcej, ci niemieccy drukarze stali się promotorami języka
ruskiego. To przecież niemiecki Kraków stał się kolebką książki ruskiej - od
słynnej drukarni Szwajpolta Fiola (działającej w latach 1486-1491) zaczynają
się dzieje cerkiewnosłowiańskiego, a więc i ruskiego słowa drukowanego
cyrylicą.
W XVI w., w czasach zygmuntowskich, kultura polska była już na tyle
atrakcyjna i silna, że społeczność niemiecka w Krakowie i innych miastach
ulegała szybkiej polonizacji. A granica polsko-niemiecka od XIV do XVIII w.
była naszą jedyną spokojną granicą."