ballest
29.01.05, 13:08
"Wiele osób zarzucało prof. Wolff-Powęskiej, że za daleko w tym pojednaniu
poszła - mówi Henryk Olszewski. - Była w Instytucie opozycja wobec jej linii.
Niektórzy widzieliby chętnie taką rolę Instytutu, jaką miał w swojej kołysce -
okna wystawowego polskiego nacjonalizmu - jak to napisał ktoś w Niemczech.
Politolog Markus Krzoska w liście do mnie: "Instytut raczej cieszy się [w
Niemczech] wysokim szacunkiem".
Debatę w Sejmie w sprawie uchwały zobowiązującej rząd do sformułowania
roszczeń reparacyjnych wobec RFN z sierpnia 2004 r. Wolff-Powęska nazwała
w "Gazecie Wyborczej" żałosnym spektaklem. (W swej antyniemieckiej tyradzie
prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że winni coraz dalej idących
niemieckich żądań są polscy publicyści i historycy, którzy opłacani przez
Niemców mają monopol na dyskusję o stosunkach polsko-niemieckich). Za
poselską arogancję i niefrasobliwość przyjdzie zapłacić całemu społeczeństwu,
ostrzegła. "Hołubienie pamięci agresywnej i rewanżystowskiej, konfrontacyjny
charakter odpominania może prowadzić do sytuacji, w której cała dramatyczna
historia XX wieku okaże się moralnie bezużyteczna".
Jej wystąpienie "Tygodnik Solidarność" skomentował, że oto działają pieniądze
niemieckie."
Jak moglem sie do tego stopnia mylic i skreslac cos o polskim nacjonalizmie,
mysle, ze mi Bog to wybaczy!