Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia

IP: *.olsztyn.mm.pl 17.04.05, 20:24
Jak przeczytałam ten artykuł to mnie aż zamurowało.Następna afera w naszym
sądzie?Jak można w sądzie przerobić akt oskarżenia?Stawiam zasadnicze pytanie
jeżeli sprawa się odbyła i sędzia przekazał pani Staroń przerobiony akt
oskarżenia jako akt właściwy to co to znaczy w przypadku jeżeli sędzia
Lutostańska twierdzi iż niepodważalnym jest ,że akt oskarżenia został w
śadzie przerobiony.To może sędzia,który prowadzi sprawę jest też "na smyczy"
prezesa Zenona P. i on w tym przypadku (sam sędzia) przerobił akt
oskarżenia "uaktualniając"go.Jeżeli wyszły skorumpowane układy Zenona P. z
sędziami Sądu Okręgowego to czym gorsi są sędziowie Sądu Rejonowego? Przecież
im też może się coś należeć od barona SM "Pojezierze" i być może muszą okazać
dowody wdzięczności.
Ależ jaka potężna korupcja musi występować w olsztyńskich sądach.Jak w takiej
sytuacji muszą się czuć sędziowie uczciwi,kompetentni bez jakichkolwiek
układów i zobowiązań wobec różnego rodzaju drani i przestępców? To jest
po prostu NIEWIARYGODNE.Po tym artykule w sądzie winna pokazać się komisja
z Ministerstwa Sprawiedliwości i powyjaśniać to wszystko.I takie sądy i
sędziowie mają wyrokować w sprawach np.o korupcję i łapownictwo.To woła o
pomstę do nieba.
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Olsztynie jeżeli nie możesz pan dać rady z
taką załogą to sobie pan odpuść i podaj się pan do dymisji z funkcji prezesa.
Przecież możesz pan uprawiać truskawki - to jest łatwiejsze niż kierowanie
skorumpowanym zespołem.Ale jeżeli mnie nie myli pamięć to w czasie skłądania
tego aktu oskarżenia przewodniczacym Wydziału VII Karnego Sadu Rejonowego w
Olsztynie był sędzia Adam Barczak.Może więc on coś wie na temat tej sprawy????
    • sojowa kto sfałszował? sprawdzcie liste wiadomego domu 17.04.05, 22:39
      ze spoldzielni Pojezierze (tego od mieszkan kupionych "okazyjnie") - kto
      sposrod wlascicieli lub z ich rodziny pracuje w sądzie.
      P.S. i to sie wlasnie nazywa zdrowe uklady rodem z PZPR i PRL, ktorych tradycje
      podtrzymuje SLD...
    • Gość: PapaSmerf A tak dokładnie IP: *.smotor.com / 210.105.204.* 17.04.05, 22:51
      to od kiedy pani Lidia et conhortes znieważali i pomawiali prezesa spółdzielni ?
    • Gość: sam_sob Re: Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 08:34
      Czy kolejny "kwiatek do kożucha" coś zmieni, w tym "świecie" chronionym
      immunitetem i pozbawionym wszelkiej kontroli społecznej? W świecie, w którym
      możliwe jest siedzenie w areszcie przez siedem miesięcy za spowodowanie straty
      w wysokości 310 zł w mieniu sędziego (za kradzież radia z samochodu), a w
      którym wymienianie osób publicznych (sędziów) z imienia i nazwiska za większe
      przekręty jest zabronione.
      pzdr
      • Gość: Sceptyk Re: Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 08:45
        Widzisz sam_sob, jak los płata figle. W sąsiednim wątku dawałeś do zrozumienia
        (w każdym razie ja to tak odebrałem), że KRS stoi na straży uczciwości sądów w
        Polsce, a tu nowy kwiatek. Przerobienie dokumentu w olsztyńskim sądzie.
        Niedługo chyba nasz sąd stanie się poligonem szkoleniowym dla sędziów z całej
        Polski w przedmiocie patologii zdarzających się w sądach. Jeśli poprawiłoby to
        ogólny stan sądownictwa w Polsce, to nic bym nie miał przeciwko temu - chociaż
        dobry uczynek dla innych, to też jest godne pochwały.
        • Gość: sam_sob Re: Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 09:02
          Zauważ jednakże to, że tak naprawdę nie wyraziłem specjalnego zdziwienia z
          powodu tych nowych okoliczności i przyjmuję ze zrozumieniem troskę ze strony
          KRS, której efekty działań z powodu upolitycznienia trudno uznać za
          zadawalające oraz z tego powodu, że mam przekonanie o jej odpowiedzialności za
          ten stan rzeczy.
          pzdr
    • Gość: kruszon Re: Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia IP: *.olsztyn.mm.pl 18.04.05, 12:19
      Od stycznia do kwietnia 2000 roku pomawiali prezesa.
      Na taki zarzut nasuwają się pytania:
      -czy robili to w działaniu ciagłym?
      -czy działali w grupie zorganizowanej czy pojedynczo?
      -czy spali w przerwach pomawiania?
      i najważniejsze
      -czy ludzie w ten sposób oskarżający są zdrowi na umyśle?
      I zapewnie prezes jako oskarzyciel prywatny i baron Pojezierza ma komplet
      świadków,którzy to widzieli,słyszeli,odnotowali,porobili zdjęcia,nagrali na
      magnetofon.Są to operacyjni pracownicy SM Pojezierze w osobach sprzataczek
      wśród których "rozprowadzającą" jest pani Urszulka.Jeżeli oni tak śledzą cały
      czas spółdzielców to do cholery kiedy pracują?
      za co im spółdzielcy płacą?
      kto ponosi koszty rozmów przez telefony komórkowe,którymi dysponują sprzątaczki?
      itd. ; itd. ;
    • hawa1 m a f i a barona Zenka 18.04.05, 20:58
      dziala i uaktywnila sie .. O.Mokra udziela absolutorium, w sadzie podrabiaja
      kwity.../zawsze to robili/ skad tyle wygranych przez S-pnie spraw Dla mafii
      nic sie nie zmienilo - nadal czuja sie doskonale, wszechwladni i bezkarni..
      pani Umoczona obstaje przy: - poczekajmy na wyniki sledztwa .
      -------------------------------------------------------
      Tak za podrobienie legitymacji szkolnej chlopak siedzial pol roku z
      przestepcami w celi...
      Mam odruchy wymiotne- po prostu hadko sluchac
      • Gość: Taksa Re: m a f i a barona Zenka IP: *.udn.pl 18.04.05, 22:10
        Dziwne rzeczy dzieją się u Was.To niemożliwe,aby w Sądzie podrabiano dokumenty
        z akt sądowych.Samo zgłoszenie przez Sąd do Prokuratury o zbadanie tej sprawy
        świadczy otym,że sprawa jest poważna.Takiego przerobienia dokumentu mogła
        dokonać jedna ze stron lub osoba,która za zgodą Sądu miała akta do
        dyspozycji.Według mojej oceny,pozycja Zarządu Sp-ni czy też jej Prezesa jest
        przegrana a Stowarzyszenie Pani Staroń udowodniło i udowadnia jak sp-nie
        mieszkanioe w Polsce funkcjonująpod nadzorem Związków Rewizyjych i Krajowej
        Rady Spółdzielczej.Pozwy,należy również składać przeciwko Zw.Rewiz.,wreszcie
        zrozumieją że ocenę o sp-ni wdaje się spółdzielcom a nie prezesom.Z tego co
        wiem to sp-cy będą występować ze ZwiąZKÓW,KTÓRE NIE NIOSĄ POMOCY A STANOWIĄ
        ZAgrożenie. sprawa działania Waszych sądów,prokuratury i zarządzających
        Sp-niąto sprawa na cały kraj.Wreszcie wyszło szydło z worka.
    • Gość: observer Re: Tajemnicza zmiana daty w akcie oskarżenia IP: *.suprasl.sdi.tpnet.pl 19.04.05, 16:55
      Zabierzcie tą sprawę z prokuratury olsztyńskiej i białostockiej jako
      nadzorującej jak najdalej. Czy Olejnik zapomniał co się działo poprzednio z
      podobnymi sprawami związanymi z Pojezierzem. Chyba tez tenże Olejnik awansuje
      głównego nadzorcę z Białegostoku do Prokuratury Krajowej w Warszawie.
      Powodzenia.
      • Gość: Toruńczyk Re: oddac sprawę do rozapatrzenia do Unii Eurp. IP: *.torun.mm.pl 19.04.05, 23:27
        Jak tak dalej będzie się działo w naszym państwie prawa, to daleko nie
        zajdziemy- przykład Torunia powienien już dawno wszystkich nauczyć szacunku do
        prawa:

        miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,2659722.html
        Gazeta Pomorska – 12.04.2005r.
        Czy prezes Pronobis dorabiał sobie jako agent firmy ubezpieczającej własną
        spółdzielnię?
        Filar "Skarpy"
        Co ukrywa Wojciech Pronobis, prezes największej toruńskiej Spółdzielni
        Mieszkaniowej "Na Skarpie"?
        Betonowe blokowisko na wschodnich krańcach Torunia. Mieszka tu 30 tys. osób.
        Tyle co w średniej wielkości mieście naszego regionu, chociażby Brodnicy.
        Tylko, że w odróżnieniu od miasta kieruje nim nie, kontrolowany przez radnych,
        burmistrz (który tak jak pilnujący go rajcy musi co roku publikować w
        internecie swoje oświadczenie majątkowe), ale zarząd spółdzielni. W
        niezmienionym składzie prawie od 10 lat. Od ponad 10 lat na jego czele stoi -
        Wojciech Pronobis.
        Za wszarz wyprowadzę
        Do początku lat 90., gdy niespodziewanie został prezesem SM "Na Skarpie", mało
        kto o Pronobisie słyszał. Absolwent bydgoskiej Akademii Techniczno-Rolniczej
        większość zawodowego życia spędził na wsi, ostatnim jego miejscem pracy była
        Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna w Osieku (gmina Obrowo). Tam też uległ
        wypadkowi, w wyniku którego zyskał prawo do renty. Nie korzysta z niej, tak jak
        i z emerytury, na którą z racji wieku i stażu pracy mógłby przejść.
        Trudno mu się dziwić skoro należy do grupy najlepiej uposażonych szefów
        spółdzielni mieszkaniowych w regionie. Jednak mimo powtarzających się co roku,
        podczas zebrań tzw. grup członkowskich, pytań czy prawdą jest, że zarabia
        miesięcznie ponad 20 tys. zł Pronobis nigdy nie ujawnił pełnej wysokości swych
        zarobków. Wprawdzie w tym roku, po tym jak zawiązała się grupa inicjatywna,
        która otwarcie mówi, że jej celem jest zmiana władz spółdzielni, na jednym z
        zebrań wiceprezes Wojciech Piechota powiedział, że jego zwierzchnik otrzymuje
        miesięcznie 9,8 tys. zł. Nie wyjaśnił jednak czy to są pobory Pronobisa tylko
        jako prezesa, czy także jako dyrektora naczelnego spółdzielni. Taką funkcję
        bowiem ów także sprawuje.
        Dociekliwość spółdzielców w sprawie pieniędzy, które otrzymuje ze "Skarpy"
        wywołuje wściekłość prezesa. Trzy lata temu podczas jednego z zebrań, tracąc
        panowanie, Pronobis krzyczał do, jego zdaniem, zbyt ciekawskiego
        spółdzielcy: "za wszarz cię wyprowadzę". Tymczasem Sąd Najwyższy, już w 2001
        roku, jednoznacznie stwierdził, że zarobki szefów spółdzielni mieszkaniowych są
        jawne.
        Prezes i "Stara Paka"
        Równie zdenerwowany (i tajemniczy) był prezes "Skarpy", gdy spółdzielcy zaczęli
        go pytać o luksusowego, wartego ponad 120 tys. zł, volkswagena T5, jakiego
        zafundowała sobie ostatnio spółdzielnia. Dzień po zakupie samochód został
        wynajęty i pojechał na ponad tydzień do Włoch.
        Pronobis najpierw mówił, że auto nie zostało kupione za pieniądze spółdzielców,
        tylko "ze środków działu kulturalno-społecznego "Skarpy". Tak jakby wszystko co
        jest w SM nie było własnością jej członków. Podał też, że busa wynajął "na obóz
        kondycyjny" w Pejo, we włoskich Alpach, Turystyczny Klub Kajakowy "Stara Paka".
        Kajakarze zapłacili za to spółdzielni zaledwie 904 zł.
        Jeden z członków grupy inicjatywnej Zbigniew Ernest zapytał jednak prezesa czy
        uczestniczył w tej wyprawie. - Pan się lubi fotografować. Widziałem zdjęcie na
        którym pan jest ze "Starą Paką" w Pejo. Piękna okolica, piękna pogoda, zdjęcia
        wyszły fantastyczne - mówił do Pronobisa.
        W odpowiedzi prezes nakrzyczał na Ernesta, że "gdzie, z kim byłem i co robiłem
        podczas urlopu to moja prywatna sprawa".
        Pokrzykiwanie i obrażanie to zresztą normalny dla Pronobisa sposób dyskutowania
        ze spółdzielcami. Podczas jednego z ostatnich zebrań powiedział do Wojciecha
        Zastawnego, który pytał dlaczego opłaty "Na Skarpie" są wyższe niż w innych
        toruńskich spółdzielniach, że "pan mówi co pan wie, natomiast nie bardzo pan
        wie co pan mówi." A gdy zebrani protestowali oburzeni takim potraktowaniem
        pytającego stwierdził, że "jak ja mówię to macie jakieś niepotrzebne odzywki".
        Kij i marchewka
        Dlaczego spółdzielcy znoszą takie traktowanie? Przecież to oni są
        zwierzchnikami zarządu i mogą go odwołać. Jednak w przypadku takich molochów
        jak "Skarpa" demokracja bezpośrednia nie jest możliwa. Mieszkańcy z
        poszczególnych rejonów osiedla wybierają, podczas zebrań grup członkowskich,
        swoich przedstawicieli na walne, które władne jest podejmować najważniejsze
        decyzje w sprawach spółdzielni. Frekwencja na spotkaniach grup nie jest duża.
        Ludzie narzekają, ale siedzą w domu. Za to wśród uczestników zebrań nie brak
        zawsze pracowników, którzy są jednocześnie członkami spółdzielni. Miedzy innymi
        gospodarzy domów i ich rodzin ("Skarpa" jest jedną z nielicznych toruńskich
        spółdzielni, które zatrudniają jeszcze na etatach dozorców), głosujących po
        myśli zarządu.
        W tej sytuacji szczególnej wymowy nabiera informacja, że przeciętne
        wynagrodzenie pracowników SM "Na Skarpie" (3,79 tys. zł) jest znacznie wyższe
        niż osób zatrudnionych przez sąsiednią (porównywalną wielkością)
        spółdzielnię "Rubinkowo" (1,2 tys. zł).
        Oprócz marchewki jest i kij. Dla tych co nie chcą się niczego nauczyć i za dużo
        mówią. Wspomniany już Ernest został kilka lat temu przez Pronobisa oskarżony o
        szkalowanie zarządu, bo odważył się publicznie ujawnić wyniki kontroli jaką w
        spółdzielni przeprowadzili lustratorzy z Regionalnego Związku Rewizyjnego SM w
        Bydgoszczy. Wskazani zresztą przez samą "Skarpę". Lustratorzy stwierdzili m.in.
        że sędzia Zbigniew W. dostał, poza kolejnością, przydział na 60-metrowe
        mieszkanie. Wkrótce potem wykupił po cenie pięciokrotnie niższej od rynkowej.
        Sędzia Zbigniew W. znany jest m.in. z tego, że "Rzeczpospolita" oskarżyła o
        kontakty z toruńskimi gangsterami, a niedawno sąd uznał go winnym (wyrok nie
        jest prawomocny) złożenia zawiadomienia o nieistniejącym przestępstwie.
        Zarząd "Skarpy" ogłosił publicznie (by zapewne zniechęcić innych spółdzielców
        do wychylania się), że wytacza Ernestowi proces, po czym, po cichu, po kilku
        latach, się z niego wycofał. Koszty procesowe zapłacili spółdzielcy.
        Agent Pronobis
        Pronobis ma też przyjaciół wśród polityków. Przez wiele lat szefem rady
        nadzorczej "Skarpy", a wcześniej prezesem spółdzielczej telewizji kablowej, był
        działacz SLD Ryszard Muchewicz. Dziś jest on dyrektorem jednego z
        departamentów, kierowanego przez Waldemara Achramowicza, Urzędu
        Marszałkowskiego. Również przez wiele lat wiceprzewodniczącym rady nadzorczej
        spółdzielni był Krzysztof Makowski, w ostatnich wyborach samorządowych kandydat
        SLD na prezydenta Torunia. Pronobis był członkiem jego sztabu wyborczego.
        Makowski jest jednak także wicedyrektorem toruńskiego oddziału Korporacji
        Ubezpieczeniowej "Filar". Firma ta ubezpiecza majątek SM "Na Skarpie",
        spółdzielnia jest także jej udziałowcem. Posiadaczem stu akcji "Filara" był, i
        być może wciąż jeszcze jest (nie mogłem tego sprawdzić, gdyż zarząd SM podjął
        kuriozalną uchwałę, że nie będzie udzielał mi informacji), sam Pronobis. Co
        więcej w roku 1997, gdy był już prezesem "Skarpy", Pronobis zdobył także
        uprawnienia agenta ubezpieczeniowego.
        Jesteśmy w posiadaniu kopii, zawartej przed kilku laty, polisy ubezpieczeniowej
        autocasco dla jednej z firm naszego regionu, na której widnieje pieczątka o
        treści "KU Filar SA Delegatura w Toruniu AGENT UBEZPIECZENIOWY Wojciech
        Pronobis Kod. ag. 13/05/01". Czy to znaczy, że prezes "Skarpy" dorabiał sobie
        do, niemałej pensji, w "Filarze"? Firmie, która przypomnijmy ubezpiecza cały
        majątek spółdzielni. Pronobis zapewniał nas, że nie. Twierdził, że nawet nie ma
        takiej pieczątki, bo... znajduje się ona w delegaturze "Filara"? Czyżby w takim
        razie ktoś inny się nią posługiwał? Wtedy byłoby to jednak fałszerstwo o czym
        prezes "Skar
        • Gość: Agent Re: oddac sprawę do rozapatrzenia do Unii Eurp. IP: *.udn.pl 19.04.05, 23:57
          A może ten pronobis jest Filarem dla wszystkich sp-ni z sąsiedztwa.
          • Gość: sam_sob Re: oddac sprawę do rozapatrzenia do Unii Eurp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 07:14
            I pomyśleć, że dzieje się to wszystko w mieście profesora Filara, który wydaje
            się być filarem Unii Wolności.
            pzdr
          • Gość: Sąsiad Re: oddac sprawę do rozapatrzenia do Unii Eurp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 08:03
            Nie dziwią mnie zbytnio opowiastki z Torunia ze spółdzielni Na Skarpie, bo tak
            dzieje się w znakomitej większości spółdzielni w Polsce. Chyba pora skończyć z
            przytaczaniem coraz to nowych "kwiatków" ze spółdzielczej łączki, bo jest to
            chyba strata czasu.
            Ważniejszą sprawą dla prawie 10 milionów obywateli(bo tyle mniej więcej wraz z
            rodzinami jest spółdzielców) jest podanie jekiegoś sposobu, jak sytuację
            naprawić. Prawo dotyczące spółdzielczości, a zwłaszcza spółdzielczości
            mieszkaniowej, jest dość kiepskie ale znacznie gorszą rzeczą jest niemożliwość
            egzekwowania tego prawa. Prawie wszyscy zabierający głos na tematy
            spółdzielczości mieszkaniowej są świadomi swoich praw, tylko co z tego, skoro
            sądy powołane do rozstrzygania sporów między stronami czyli spółdzielnią a
            spółdzielcą nie sa bezstronne i niezawisłe ale wręcz przeciwnie - jak wynika z
            przykładu Pojezierza z Olsztyna czy Na Skarpie, są po prostu skorumpowane.
            Dochodzi do tego również działanie a wlaściwie brak działań ze strony
            prokuratury i mamy pełen obraz sytuacji. Wypowiedzi prokuratora Olejnika należy
            potraktować jako nieudolne tłumaczenie wieloletniej bezczynności prokuratury
            wręcz sprzyjającej wieloletnim nadużyciom ze strony zaprzyjaźnionych w ten czy
            inny sposób spółdzielni.

            Obecnej sytuacji niewątpliwie sprzyja rozbicie wewnętrzne spółdzielców, nawet w
            obrębie jednej spółdzielni. Zarządy z wiadomych względów nie były i nie są
            absolutnie zainteresowane budowaniem jakichkolwiek więzi między spółdzielcami.
            Zarządy natomiast celowo i skutecznie zniechęcają spółdzielców do podejmowania
            wspólnych działań. Miałem okazję trafić kiedyś na jakieś szkolenie prezesów i
            czlonków rad nadzorczych i tam prezesi wręcz chwalili się między sobą, który
            bardziej "orżnął" spółdzielców. Wiem, że prezesi formalnie lub nieformalnie
            stale wymieniają między sobą różne informacje, co pozwala im szybko
            dostosowywać się do nowych sytuacji.
            Nie ma tego po stronie spółdzielców, każdy z nich walczy praktycznie sam.
            Jakieś nieliczne grupy, zorganizowane w stowarzyszenia, choćby takie jak
            kierowane przez pania Lidię Staroń, są mało widoczne z różnych powodów. Jednym
            z nich jest, w moim przekonaniu, kompletny brak zrozumienia konieczności
            przedstawiania swoich racji w szerokim gronie spółdzielców. I tu znowu są różne
            tego powody - często zniechęcenie, gdyż większość spółdzielców nie rozumie, o
            co idzie walka. Brak jakiś spektakularnych sukcesów też nie skłania do
            chwalenia się, dochodzi do tego brak czasu i pieniędzy. Mam ogromny żal do
            Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców z Konina, że też nie rozumie chyba
            tych problemów. Przecież w obecnej sytuacji, gdy coś drgnęło w Olsztynie, na
            wszystkich forach regionalnych wiadomości i komentarze stamtąd powinny być
            stale na topie, bo Internet w zasadzie nic nie kosztuje i odpadają tu
            narzekania, że spółdzielcy nie mają pieniędzy na swoje działania. Jeśli tego
            nie będa robić, to będa mieli pieniędzy jeszcze mniej, bo nadal będa trzymali
            ich w garści prezesi i nadal bedą ich wyzyskiwać. Jak mamy oddawać sprawę do
            Unii Europejskiej, skoro nie mamy reprezentacji, a w indywidualne możliwości
            spółdzielców, z przytoczonych wyżej powodów, jakoś nie wierzę.

            I na koniec politycy, którzy jakoś dziwnie udają, ze nie wiedzą, o co chodzi.
            Część z nich rzeczywiście jest tak ograniczona, że mogą nie rozumieć problemów
            czwartej części społeczeństwa czyli wyborców. Ale wielu z nich jednak trochę
            myśli i jakkolwiek inne sprawy też są ważne, to nie mogą chyba powiedzieć, że
            sprawy 10 milionów obywateli są mało ważne. Ale kto ma im o tym mówić, skoro
            nie ma silnej reprezentacji spółdzielców (nie mylić z reprezentacją prezesów,
            bo taka jest). Czas chyba zacząć coś tworzyć, bo stracimy następne cztery lata
            niepotrzebie opisując barwne przypadki z życia prezesów. Jako spółdzielcy nie
            możemy się wyizolować ze społeczeństwa, bo sami tylko na tym tracimy.

            • Gość: sam_sob Re: oddac sprawę do rozapatrzenia do Unii Eurp. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 12:37
              Gość portalu: Sąsiad napisał(a):

              >Jako spółdzielcy nie możemy się wyizolować ze społeczeństwa, bo sami tylko na
              >tym tracimy.

              Z uwagi na to ,że wszyscy spółdzielcy są jednocześnie mieszkańcami swoich gmin,
              poruszony ciekawie opis zjawiska można odnieść w całości do sytuacji w ich
              radach. Tam, podobnie w powiatach rzesza niezorganizowanych radnych boryka się
              z dobrze zorganizowanymi zarządami gmin bez jakiegokolwiek wsparcia. Zachodzą
              zatem relacje oczywistych dysproporcji w walce o interesy mieszkańców - brak
              zasady równowagi. Z tego to powodu gro czasu radni spędzają na udawaniu tego,
              że w czymś istotnym uczestniczą, a tak naprawdę wolno im z tego powodu zajmować
              się wyłącznie przysłowiową dziurą w jezdni, za co diety też przysługują. Jak
              zatem w tej sytuacji braku równowagi skutecznie wypełniać misję społeczeństwa
              obywatelskiego?
              pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja