szyszkerdt
26.07.05, 15:57
Od wielu lat miasto Olsztyn raczy nas atrakcjami sortu koncertu maryli
rodowicz, kapeli jakubowej i parady policjantów. Mam dużo dystansu do
tych "atrakcji" i wogóle tego czym zajmuje się wydział promocji UM. Z resztą
trudno do chłamu nie mieć dystansu. Ci ludzie kompletnie nie mają pojęcia jak
zająć się profesjonalną promocją miasta. Jak w twóczy sposób wykorzystać to
co mamy, wspaniałe plenery, jeziora i ludzi. Szkoda, że nikomu nie zależy by
Olsztyn stał się dobrą marką i a ma ku temu jeszcze raz to powtarzam wszelkie
warunki.
W powszechnej świadomości polaka-szaraka i mieszkańców innych regionów Poski
nadal jesteśmy na Mazurach, kojarzy się z nami "Stomil" i "PZU AZS", w
najlepszym razie Kortowo, planetarium, Borussia i Krzyś Hołowczyc,. nic, nic
zupełnie nic więcej.
Owe, żałosne wydarzenie (dni olsztyna) ma zaspokoić olsztyńską publiczność i
ściągnąć turystów, w ten sposób władze miejskie komunikują się z mieszkańcami
i odpowiadają na ich oczekiwania.
Nikt z UM zdaje się nie wyobraża sobie, że ludzie tu żyjący mają zupełnie
inne wymagania. Że Marylą Rodowicz i wąsatymi puzonistami, kramem z
obważankami splendoru miastu nie przybędzie. Że rozbawić tym można (bez
urazy) biednych emerytów i cygańskie dzieci.
Że można choćby wzorem Gdyni, która potrafi w ciągu lat zorganizować dwa
wielkie festiwale zorganizować chociaż jeden pożądny zamiast nocy bluesowych,
na które już prawie nikt nie przyjeżdża, że miasto powinno mieć kilka plaży,
na których przez całe lato powinno dziać się to wszystko co dzieje się w
Chałupach, Łebie, itd.
Możnaby to ciągnąć w nieskończoność. I wszystko wydaje się takie logiczne i
nie trzeba do tego, ani specjalistów od PR, wystarczy odrobina wyobraźni i
dobra wola.
A tak mamy spiewajmy poezje i czarne madonny pod zamkową lipą, olsztyńskie
kloce bluesowe, jarmark z preclami i dni olsztyna.