olsztyńskie dni beznadzieji

26.07.05, 15:57
Od wielu lat miasto Olsztyn raczy nas atrakcjami sortu koncertu maryli
rodowicz, kapeli jakubowej i parady policjantów. Mam dużo dystansu do
tych "atrakcji" i wogóle tego czym zajmuje się wydział promocji UM. Z resztą
trudno do chłamu nie mieć dystansu. Ci ludzie kompletnie nie mają pojęcia jak
zająć się profesjonalną promocją miasta. Jak w twóczy sposób wykorzystać to
co mamy, wspaniałe plenery, jeziora i ludzi. Szkoda, że nikomu nie zależy by
Olsztyn stał się dobrą marką i a ma ku temu jeszcze raz to powtarzam wszelkie
warunki.

W powszechnej świadomości polaka-szaraka i mieszkańców innych regionów Poski
nadal jesteśmy na Mazurach, kojarzy się z nami "Stomil" i "PZU AZS", w
najlepszym razie Kortowo, planetarium, Borussia i Krzyś Hołowczyc,. nic, nic
zupełnie nic więcej.

Owe, żałosne wydarzenie (dni olsztyna) ma zaspokoić olsztyńską publiczność i
ściągnąć turystów, w ten sposób władze miejskie komunikują się z mieszkańcami
i odpowiadają na ich oczekiwania.
Nikt z UM zdaje się nie wyobraża sobie, że ludzie tu żyjący mają zupełnie
inne wymagania. Że Marylą Rodowicz i wąsatymi puzonistami, kramem z
obważankami splendoru miastu nie przybędzie. Że rozbawić tym można (bez
urazy) biednych emerytów i cygańskie dzieci.
Że można choćby wzorem Gdyni, która potrafi w ciągu lat zorganizować dwa
wielkie festiwale zorganizować chociaż jeden pożądny zamiast nocy bluesowych,
na które już prawie nikt nie przyjeżdża, że miasto powinno mieć kilka plaży,
na których przez całe lato powinno dziać się to wszystko co dzieje się w
Chałupach, Łebie, itd.

Możnaby to ciągnąć w nieskończoność. I wszystko wydaje się takie logiczne i
nie trzeba do tego, ani specjalistów od PR, wystarczy odrobina wyobraźni i
dobra wola.
A tak mamy spiewajmy poezje i czarne madonny pod zamkową lipą, olsztyńskie
kloce bluesowe, jarmark z preclami i dni olsztyna.
    • Gość: Gośka Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.05, 17:54
      Może niech Małykowski odejdzie z prezydentury, jak nie wie do tej pory co to
      jest samorząd lokalny i jak trzeba umiejętnie zarządzać.
      Może teraz wybrać np. ;)"Wiel-kowskiego", bo z tymi Mał-ymi umiejętnościami to
      popadamy w ruinę, jako miasto Olsztyn.
      • Gość: ank Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsznet.ec.pl 26.07.05, 18:40
        Szefostwo promocji jest już raczej myślami na emeryturze, poza tym w końcu przez
        tyle lat na tym samym stołku można się wypalić. No i jest powiedzenie lepszy
        bierny ale wierny. Nie robiłbym sobie nadzei na dobrą promocję Olsztyna przy
        takim zespole promocji.
        • Gość: cyngwajs Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.05, 19:32
          Rozgonić to towarzystwo wzajemnej adoracji i wpuścić normalnych, młodych ludzi,
          którzy lepiej orientują się w realiach. Już Ostróda ma lepszy marketing niż my.

    • Gość: SWIATOWY Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.07.05, 21:41
      Nic dodac nic ujac .
      • Gość: :( Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 21:46
        jakie miasto taki styl
        • Gość: Qrka Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.05, 21:53
          Jaki gospodarz takie "obejście"
          • Gość: Alla Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 22:03
            Może zaczniemy odliczać dni do jego(ich) końca? ;)))))
            Będzie łatwiej przetrwać ostatnie podrygi jcm.

    • Gość: swiatowy Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.07.05, 22:10
      Zeby nie bylo tylko jak z klubem pilkarskim Stomil a ptfu(nakradli a potem sie
      rozplyneli)
    • Gość: otco Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 22:26
      ja tam sie wybieram w sierpniu do elbląga na IX ELBLĄSKIE NOCE TEATRU I POEZJI
      24 - 27.08.2005r - tam chociaż wiedzą jak zrobić imprezę kulturalną :
      www.swiatowid.elblag.pl/noce/program.html
      (zresztą ponoć to miasto za rok bedzie gospodarzem centralnych obchodów dni
      morza, a w olsztynie nawet nie ma co marzyć o centralnych obchodach dni warmii i
      mazur - ot promocja - tylko pozazdrościć elblążkowi))
      • Gość: aanka Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsznet.ec.pl 26.07.05, 22:42
        Ale światowid to firma samorządu województwa a nie miasta Elbląg
    • Gość: los Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.05, 22:46
      Zgadzam się z Tobą szyszkerdt...
      • Gość: greku Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 26.07.05, 22:54
        I siedzi sobie taki Małkoski z Jaszczukiem i się śmieją z nas jak se tylko po
        gadamy.
    • Gość: otco do aanki Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 22:54
      jeżeli to swiatowid to firma samorządu województwa a nie miasta elbląga, to
      dlaczego samorząd województwa nie dołożył ani grosza do imprezy.
      na stronie, do której dałem w poprzednim poście odnośnik jest wyraźnie napisane
      kto finansuje imprezę:
      Sfinansowano ze środków Unii Europejskiej
      Zrealizowano ze środków Ministerstwa Kultury
      Zrealizowano przy pomocy finansowej Urzędu Miejskiego w Elblągu
      • Gość: ja Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 02:21
        To może do tej beczki dziegciu, dodam łyżkę miodu.
        Każdy z Was narzeka, że nic się nie dzieje, że niefajne koncerty,
        że w innych miastach to mają, że hej. Nie chce mi się wierzyć, że żadna,
        ale to żadna propozycja na lato w O. nie spełnia waszych wymagań. A to że w Gdyni
        Open'er Festiwal, a w Elblągu to mają festiwal teatralny, a w Węgorzewie
        rockowy, itd.
        Że może zorganizować jeden wielki festiwal zamiast kilku mniejszych.
        No właśnie. Jeden festiwal i co potem? Z braku pieniędzy 2 miesiące bez
        czegokolwiek.
        Wtedy to byłyby narzekania, że nic się nie dzieje w wakacje. Złośliwie napiszę,
        że oczekujecie,
        aby to Mahomet przyszedł do góry. Że raczej nie chodzi tu o promocję i ściąganie
        turystów, ale żeby
        bez ruszania się z O. zobaczyć jakąś gwiazdę, najlepiej za darmo.
        Czy zauważcie, że w programie OLA znajdują się propozycje z prawie każdego
        rodzaju rozrywki i
        że prawie co drugi, trzeci dzień coś się odbywa (co podejrzewam, że przy
        budżecie OLA nie jest
        łatwe do zorganizowania)? Macie tak nie lubianego przez niektórych bluesa i
        poezję, 2 na razie
        młode festiwale teatralne (Na pomostach, który w trakcie trwania był codziennie
        reklamowany w radiowej
        Trójce przez wicedyrektora teatru i może się rozwinąć w coś ciekawgo - chciaż
        pewnie nie tak wielkiego
        jak festiwal teatralny na Malcie w Poznaniu, oraz Olsztyńską Trzydniówkę
        Teatralną), szanty, rocka
        (widziałem, że w tym roku będzie Lech Janerka), kabarety (ale tylko 2), pop dla
        nieco starszych (Urszula, Małgorzata Ostrowska, Maryla Rodowicz), jazz, muzykę
        ludową i folkową, muzykę
        poważną - koncerty organowe, muzykę nadętą ;). I jest jedna mała jaskółka muzyki
        elektronicznej na zamku.
        Właściwie brakuje tylko hip-hopu i muzyki dyskotekowej (ale te rytmy to w
        klubach grają). I jest jeszcze
        mała bitwa w amfiteatrze przy zamku w wykonaniu bractw rycerskich z województwa.
        Uważam, że to wcale
        nie jest mało.
        Tzw. parada historyczna, która się odbywa w dniach Olsztyna być może z czasem
        się zakorzeni
        i stanie się świętem. Ale jak dla mnie miała ona uzasadnienie tylko raz. W
        trakcie obchodów 650-lecia
        Olsztyna. Tak samo święto policji. Myślałem, że to jednorazowa impreza, kiedy
        obchodzono centralne święto
        2 lata temu. A tu się ostało na stałe.
        Co możnaby poprawić. Niewątpliwie plaża miejska powinna żyć latem do późna. Ale
        musiałoby być tam blisko
        pole namiotowe, żeby młodzież przyjezdna mogła gdzieś szybko zanocować po nocnej
        imprezie. Być może również
        pole campingowe. Powinna być jakaś letnia scena, gdzie didżeje urządzaliby
        wieczorno-nocną dyskotekę (może
        jakieś koncerty) na plaży, plus oczywiście picie i jedzenie. No i toalety. Bo te
        co są, to nie dość że
        ich mało, to są w fatalnym stanie. Powinna być specjalna letnia jeziorna linia
        MPK, gdzie autobusy
        jeździłyby z osiedli sypialni i z dworca, przez centrum bezpośrednio na plażę
        miejską, co 20-30 minut,
        aż do godziny 1 w nocy nawet. Nie wspominam już o stanie sprzętu pływackiego
        dostępnego na plaży.
        Może na Starym Mieście powinny być zostawione niewielkie koncerty, a powinien
        zostać urządzony teren
        chaszczowiska nad Łyną pomiędzy Pieniężnego i Kościuszki i wybudowany tam jakiś
        większy amfiteatr lub scena.
        I tam powinny się odbywać duże koncerty (może wtedy większą gwiazdę dałoby się
        zaprosić, albo większy festiwal
        dałoby się zrobić). Na bardzo duże koncerty może przeznaczyć teren pomiędzy
        Nagórkami i Jarotami.
        Las Miejski jest niewykorzystany jako atrakcja turystyczna. Trzebaby zadbać o
        czystość Łyny, żeby śmieci
        nie psuły widoków pieszym i kajakarzom, o uporządkowanie ścieżek. I wypromować
        zarówno spływy kajakowe, jak
        i wędrówki po lesie wzdłuż Łyny, aż do jej rozlewisk za Redykajnami.
        I trzeba pisać, a może coś drgnie. Jak nie do UM, to może do MOK-u
        www.mok.olsztyn.pl/ (w końcu to
        oni obmyślają program OLA). A może w UM przedstawić petycję elektroniczną
        www.petycje.pl/, że się
        chce takiego i takiego programu imprez na lato (lub czegokolwiek). A może samemu
        coś zorganizować.
        A na koniec cytat sprzed kilku tygodniu z Pulsu Biznesu. Kraków i lato równa się
        nuda. Gdyby nie muzea i
        puby, nic by się nie działo. A, jest jeszcze jeden uliczny festiwal teatralny.
        • Gość: olo Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 02:41
          WYBORCO-kmiocie.................
          ..............................
          ..........................mysl
        • mirxx Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 08:30
          Zacząłeś od uspokojenia sytuacji, a potem sam/a zgłosileś/aś mnóstwo postulatów
          poprawy obecnej sytuacji. To kolejny dowód na to, że naprawdę brakuje u nas
          młodego, świeżego, odważnego spojrzenia na rozrywkę, kulturę i wypoczynek.
          pan Marcinkiewicz z MOK-u, elita z Wydziału Promocji, do tego CEiK na Parkowej,
          domy kultury na osiedlach.... wszystko to już było, zatęchło się całe
          towarzystwo, a tymczasem świat wokół mknie do przodu i nie wystarczy za kasę
          zaprosić "wielką gwiazdę" i kazać cieszyć się z dokonań Władz miasta za
          wspaniałomyślność.
          Jest sporo bardzo oryginalnych Stowarzyszeń, których członkowie doskonale
          ubarwiliby lato swoimi działaniami, ale kiedy przychodzi im zmierzyć się z
          machiną Ratusza albo innej instytucji, to odechciewa się, szczególnie, że cała
          ta robota jest wykonywana społecznie i tylko dla własnej satysfakcji.
          miłych wakacji!
        • antygen Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 08:38
          Będę pomijał to co nic nie wnosi

          - To może do tej beczki dziegciu, dodam łyżkę miodu.
          Gów....na nie osłodzisz
          - Każdy z Was narzeka, że nic się nie dzieje, że niefajne koncerty,
          że w innych miastach to mają, że hej. Nie chce mi się wierzyć, że żadna,
          ale to żadna propozycja na lato w O. nie spełnia waszych wymagań. A to że w
          Gdyni Open'er Festiwal, a w Elblągu to mają festiwal teatralny, a w Węgorzewie
          rockowy, itd.
          - Tam to się dzieje - :)

          - Że może zorganizować jeden wielki festiwal zamiast kilku mniejszych.
          No właśnie. Jeden festiwal i co potem? Z braku pieniędzy 2 miesiące bez
          czegokolwiek.
          - Tu nie chodzi o ilość a o jakość!!!!!

          - Czy zauważcie, że w programie OLA znajdują się propozycje z prawie każdego
          rodzaju rozrywki i że prawie co drugi, trzeci dzień coś się odbywa (co
          podejrzewam, że przy budżecie OLA
          - a skąd wiesz jaki jest budżet OLA?
          nie jest łatwe do zorganizowania)? Macie tak nie lubianego przez niektórych
          bluesa i poezję, 2 na razie młode festiwale teatralne (Na pomostach, który w
          trakcie trwania był codziennie reklamowany w radiowej Trójce przez
          wicedyrektora teatru i może się rozwinąć w coś ciekawgo - chciaż
          pewnie nie tak wielkiego jak festiwal teatralny na Malcie w Poznaniu, oraz
          Olsztyńską Trzydniówkę Teatralną), szanty, rocka (widziałem, że w tym roku
          będzie Lech Janerka), kabarety (ale tylko 2), pop dla nieco starszych (Urszula,
          Małgorzata Ostrowska, Maryla Rodowicz), jazz, muzykę ludową i folkową, muzykę
          poważną - koncerty organowe, muzykę nadętą ;). I jest jedna mała jaskółka muzyki
          elektronicznej na zamku. Właściwie brakuje tylko hip-hopu i muzyki dyskotekowej
          (ale te rytmy to w klubach grają). I jest jeszcze mała bitwa w amfiteatrze przy
          zamku w wykonaniu bractw rycerskich z województwa.
          - Ufff, nauczyłeś sięprogramu OLI na pamięć?


          Tzw. parada historyczna, która się odbywa w dniach Olsztyna być może z czasem
          się zakorzeni i stanie się świętem. Ale jak dla mnie miała ona uzasadnienie
          tylko raz. W trakcie obchodów 650-lecia Olsztyna.
          - I tu sięzgadzam - tylko raz bo po co ma się promować cesórz Małykowski

          Tak samo święto policji. Myślałem, że to jednorazowa impreza, kiedy
          obchodzono centralne święto 2 lata temu. A tu się ostało na stałe.
          - Było posłuchać Policjantów, których ściągnięto z urlopów do zabezpieczenia
          imprezy i pokazów.

          Co możnaby poprawić. Niewątpliwie plaża miejska powinna żyć latem do późna. Ale
          musiałoby być tam blisko pole namiotowe, żeby młodzież przyjezdna mogła gdzieś
          szybko zanocować po nocnej imprezie. Być może również pole campingowe.
          - O to Małykowski nie dba wogóle


          Powinna być jakaś letnia scena, gdzie didżeje urządzaliby wieczorno-nocną
          dyskotekę (może jakieś koncerty) na plaży, plus oczywiście picie i jedzenie. No
          i toalety. Bo te co są, to nie dość że ich mało, to są w fatalnym stanie.
          Powinna być specjalna letnia jeziorna linia MPK, gdzie autobusy
          jeździłyby z osiedli sypialni i z dworca, przez centrum bezpośrednio na plażę
          miejską, co 20-30 minut, aż do godziny 1 w nocy nawet. Nie wspominam już o
          stanie sprzętu pływackiego dostępnego na plaży.
          - Hm, racja

          Może na Starym Mieście powinny być zostawione niewielkie koncerty, a powinien
          zostać urządzony teren chaszczowiska nad Łyną pomiędzy Pieniężnego i Kościuszki
          i wybudowany tam jakiświększy amfiteatr lub scena.
          I tam powinny się odbywać duże koncerty (może wtedy większą gwiazdę dałoby się
          zaprosić, albo większy festiwal dałoby się zrobić). Na bardzo duże koncerty
          może przeznaczyć teren pomiędzy Nagórkami i Jarotami.
          - Dobry pomysł i dojazd lepszy


          Las Miejski jest niewykorzystany jako atrakcja turystyczna. Trzebaby zadbać o
          czystość Łyny, żeby śmieci nie psuły widoków pieszym i kajakarzom, o
          uporządkowanie ścieżek. I wypromować zarówno spływy kajakowe, jak
          i wędrówki po lesie wzdłuż Łyny, aż do jej rozlewisk za Redykajnami.
          I trzeba pisać, a może coś drgnie. Jak nie do UM, to może do MOK-u
          - Niech "Promocja" to przeczyta

          A może w UM przedstawić petycję elektroniczną że się
          chce takiego i takiego programu imprez na lato (lub czegokolwiek).
          - Nikt tego nie czyta i nie słucha, bo "najmądrzejsi" podejmują decyzje.

          A może samemu coś zorganizować.
          - spróbuj :)

          Cytaty? Z tego forum można wiele cytować co czynię powyżej :)
        • Gość: gallus Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsznet.ec.pl 27.07.05, 10:07
          Zapewne "ja" zna tak biegle program OLA bo pracuje w miejskiej firmie i próbuje
          załagodzić sprawe. Jakby PR działał tak jak wy w prywatnej firmie to dawno byli
          byscie na kuroniowce.
    • Gość: ank Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.olsznet.ec.pl 27.07.05, 10:20
      Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby podsuwać dobre pomysły nieudacznikom.
      Raz, że za pomysły oraz kreatywność się płaci i to duże pieniądze, a dwa nie ma
      gwarancji ze ludzie którzy nie radzą sobie z pomysłami, poradza sobie z
      wykonaniem. Nawet najlepszą koncepcję można "spartolic".
      • szyszkerdt Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 12:37
        Ręce opadają jak czytam takie posty jak powyżej (mam na myśli post [ja]).
        Człowieku ocknij się. Żyjemy w Europie, mamy XXI wiek, nowe media, zupełnie
        inne sposoby spędzania wolnego czasu i kształtowania wizerunku miasta.

        Olsztyńskie Lato Artystycznie tak szumnie nazwane artystycznym jeszcze do
        niedawna reklamowało się na ohydnej, żółtej plandece dyndającej na
        pordzewiałych masztach obok ratusza. Już w tym, drobnym wydawałoby się
        szczególe widać stosunek organizatorów do pracy jaką wykonują.
        Nasze (olsztyńskie) lato ma z założenia być artystyczne. Pytam się gdzie? W
        którym miejscu ma ono cokolwiek wspólnego ze sztuką ? Poza festiwalem na
        pomostach i 3dniówką nie widzę nic co mogłoby aspirować do tego godnego miana.
        Wybacz, ale koncerty organowe to żadna letnia atrakcja, poza tym odbywają się w
        prawie każdym średniej wielkości mieście przez cały rok. Noce bluesowe to
        przeżytek, impreza wybitnie niszowa, poza tym ile można słuchać organek Sławka
        Wierzcholskiego. "Spiewajmy poezję", zaraz się rozpłacze. Kto ma czelność
        nazywać te ckliwe i żewne pieśni poezją? Przypomina to ugrzeczniony, oazowy
        przegląd struchlałych madonn. Ktoś tam szuka ducha Osieckiej, Cohena? O Brelu
        nie wspomnę.
        Nie lada artystycznym wydarzeniem jest także przegląd zespołów
        folklorystycznych. Nie powiem, jest kolorowo, nawet zabawnie przez chwilę.
        Tancerze tupią, panny piszczą, publiczność je popcorn, nikt nikogo nie tłucze
        po gębie. Taki bezpieczny "event". No i jest międzynarodowo czyli działamy w
        ramach zbliżania się kultur.

        O Maryli Rodowicz i dniu policji już pisałem i nie będę się powtarzał.

        Wniosek płynie z tego wszystkiego jeden, smutny. Ktoś kto zajmuje się programem
        OLA jest zwykłym dyletantem, skończonym amatorem i nie ma zielonego pojęcia co
        zrobić z pieniędzmi, które ma. Zero świadomości tego, że przy odrobinie chęci
        mógłby się pojawić na horyzoncie sponsor gotowy zorganizować wielki kilkudniowy
        plener z muzyką elektroniczną. Że piękne jeziora i plaże to bezcenny handikap
        przy pozyskiwaniu festiwalowych sponsorów. Że nasze piękne miasto każdego lata
        marnuje swoja szansę na stanie się prawdziwie kulturalną przestrzenią.
        W końcu, że nie ma żadnej strategii promocji, nie ma okreslonych celów tej
        promocji i nie ma szans na to by wychylić się poza przeciętną breję.
        Ot tak, żeby pozamykać innym gęby. GO i tak dobrze o wszystkim napisze. OLA to
        działanie kaowca a nie promotora czy animatora kultury.

        I jeszcze jedno:
        Olsztyński zamek (pisałem już kiedyś o tym) zamiast korzystać z bogactwa
        pięknego wnętrza bawi się w wystawiennictwo. Kilka lat temu udało się
        zorganizować wspaniałą kilkudniową imprezę "Sztuka Nowa na Zamku w Olsztynie" i
        koniec. Impreza zamiast rozwinąć się we wspaniały festiwal sztuki współczesnej
        zduszono, choć do dzisiaj wspomina się to wydarzenie. Pamiętam jak podczas,
        któregoś z performance w popłochu uciekały z sali kopernikowskiej nadęte
        olsztyńskie plastyczki, które całe chyba życie sztukę widziały w kossakach i
        chełmońskich.
        Festiwal nie miał w zasadzie żadnej reklamy, a mimo to przyjechały do Olsztyna
        setki osób z całej Polski na to tylko wydarzenie(...)

        i znów mógłbym pisać i pisać i pisać na ten temat. Ale co ja tak sam sobie.
        Może w końcu znajdzie się ktoś odważny i napisze o tym w GW ?
        • antygen Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 13:17
          A czy w olsztyńskim zamku są już przy eksponatach napisy w innych językach niż
          polski?
          Nie czas zamykać się w zaściankowości a czas szanować turystów, to oni dają nam
          pieniążki.
          • mirxx Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 14:03
            sam już nie wiem czy dalej dołączać się do forumowego biadolenia i wirtualnego
            poprawiania nieciekawej sytuacji czy brać się do jakiegokolwiek działania.
            wnioski powyżej zamieszczone są spoko, logiczne i układają się w ciekawą
            naprawdę całość.
            to co, zakładamy agencję artystyczną i pomysły zaczynamy wdrażać w
            życie? "Wyborcza" na pewno pomoże, kiedy okaże się, że jej forum posłużyło za
            miejsce wymiany informacji i wzajemne inspirowanie.
            trochę pracy jest z przygotowaniem nawet małej imprezki, ale przynajmniej każdy
            z nas pozna smak prawdziwej pracy organizacyjnej i potem niezapomniany sukces i
            splendor za udane przedsięwzięcie:)
            próbujemy?
            na rozgrzewkę daję przykład konkretnego działania: we wrześniu organizujemy
            próbę poprawienia nieoficjalnego rekordu świata w kręceniu się w kółko na
            rowerze po małym okręgu. w Olsztynie, w amfiteatrze, dla Olsztyniaków, w każdym
            wieku. żadnych nakładów ze strony miasta oprócz pozwolenia na Amfiteatr.
            czekam na Wasze pomysły.
            może wyjdziemy znad klawiatur do ludzi i zmierzymy się z nadgnitą substancją
            urzędniczą? hm?!
            miłego kombinowania!

            "Twoje marzenie: spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa"
            • szyszkerdt Re: olsztyńskie dni beznadzieji 27.07.05, 14:42

              Nie w pojedynczych akcjach, a gruntownej zmianie (czy raczej) opracowaniu
              strategii promocji leży sukces. To kwestia normalnego projektu marketingowego.
              Co mamy i co chcemy osiągnąć, do kogo się zwracamy i jakimi metodami, z kim i
              za ile to robimy?

              Myśle, że GW powinna zrobić pierwszy krok. Tak będzie łatwiej rozpędzić sitwę
              od promocji miasta.
    • Gość: eli Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: 80.252.4.* 27.07.05, 15:29
      Zgadzam się z szyszkerdtem w 100%. Sama dużo jeżdźę po Polsce, oglądam różne
      miasta, przyglądam się im i temu jak się rozwijają. Kończyłam studia w Toruniu,
      od kilku lat pracuje w Warszawie. Mam jakiś obraz tego jak wypada mój Olsztyn
      na tle tego co dzieje się w całym kraju.
      W sumie nie jest tragicznie i wciąż tu wracam za sprawą magii niektórych miejsc
      i ludzi, ale martwi mnie podobnie jak autora wątku, że tak mało, zwłaszcza
      latem ma Olsztyn do zaproponowania.
      JAk miło jest sobie pomażyć, następny Open`er albo Astigmatic w Olsztynie :)
    • Gość: ja Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 19:57
      Po pierwsze. Nie jestem pracownikiem miasta i wcale nie chcę łagodzić.
      Po drugie. Nie wiem jaki jest budżet OLA. Ale nie sądzę, żeby był wielki
      (może gdzieś na stronie UM jest bilans, to będzie wiadomo). Czego skutki
      widać. Ale może się mylę. I jest duży, tylko niewłaściwie rozdysponowany.
      Po trzecie. Nie nauczyłem się programu OLA na pamięć. Wystarczy wejść na stronę
      MOK-u, czy zajrzeć do GO i wiadomo jaki jest program. Ja wymieniłem tylko
      większość gatunków muzyki, czy innej rozrywki, które są na OLA.

      To tyle jeśli chodzi o odpowiedź na niektóre wypowiedzi.
      A jeszcze wypowiedź. Nie liczy się ilość, liczy się jakość. Zgadzam się, ale
      tylko częściowo. Ilość też się liczy. Nie sztuka zorganizować jedną, góra 2
      imprezy. I potem nic.

      Nie sądzę, żeby znalazł się sponsor, który chciałby zorganizować coś większego w
      Olsztynie.
      Dlaczego? Trzeba mieć gdzie zorganizować imprezę, żeby mogło przyjść/przyjechać
      kilkanaście tysięcy ludzi. Stare Miasto się do tego nie nadaje. Teren nad
      jeziorami wbrew głoszonym tu tezom również nie (no moze plaża miejska dla kilku
      tysięcy osób, ale ta liczba raczej by nie zadowoliła sponsora). Tak naprawdę
      zostaje lotnisko (po koncertach RMF FM raczej już nie dadzą zgody), albo teren
      między Nagórkami i Jarotami.
      Sam Olsztyn nie jest w stanie zapewnić wystarczajacej liczby widzów na imprezę
      ze średniej wielkości gwiazdą. Musiałby być wsparty przez przyjezdnych, którzy
      może przyjadą na taką gwiazdę (chociaż dla pewności musiałoby to być kilka
      gwiazd i parę mniej znanych).
      No i przez kilka dni żeby to miało jakiś sens marketingowy i mogło być
      dostrzeżone w kraju.
      Więc musi być miejsce, gdzie te parę tysięcy głównie młodych ludzi mogłoby
      przenocować. Najlepiej w pobliżu imprezy. A nie ma takiego miejsca.
      Gdynia może liczyć na widzów, bo ma kilkaset tysięcy mieszkańców Trójmiasta, z
      których kilkadziesiąt może się zjawić na imprezie w razie gdyby nie dopisali
      przyjezdni. I skwer Kościuszki (chociaż słyszałem po tegorocznej edycji Open'er
      Festiwalu, że jest już przyciasno i trzeba zmienić miejsce).
      Bez miejsca na imprezy i miejsc noclegowych nie wierzę w większą imprezę w
      Olsztynie.

      Przejrzałem strony Ostródy, Węgorzewa, Mrągowa, Iławy. Naszych sąsiadów, którzy
      pomimo mnijeszych od Olsztyna budżetów robią znane w kraju imprezy. I wybaczcie,
      ale głównie na tych imprezach kończy się ich oferta na lato. Reszta to tak
      wyśmiewane przez Szyszkerdta imprezy ludowe, koncerty pieśni morsko-jeziornych,
      jarmarki, miniturnieje siatkówki, piłki nożnej, itp. Najkorzystniej wygląda
      tutaj Ostróda, ma parę fajnych, ale tylko weekendowych imprez. O Mrągowie
      napiszę tylko tyle, że wszystkie 3 imprezy ma tylko dlatego, że idą na to
      pieniądze z abonamentu rtv m.in. mojego.
      www.ostroda.pl/imprezy/index.html
      www.wegorzewo.pl/imprezy.php?miesiac=08
      www.ckit.mragowo.pl/?go=impview&l=38
      www.ilawa.pl/pdf/kalendarz.pdf
      www.mok.olsztyn.pl/ola_2005_sierpien.htm
      Dlaczego nie mogę się zgodzić, że jest beznadziejnie? Bo chodzę na niektóre z
      imprez w O. I widzę, że te imprezy mają spore wzięcie (pewnie usłyszę, że na
      bezrybiu i rak ryba) i o dziwo podobają się.

      PS. Szyszkerdt. Czy nie uważasz, że właśnie impreza na zamku, którą co jakiś
      czas przywołujesz jest imprezą niszową? Bo dla klikudziesięciu, stu ludzi, bo
      może tylu wejdzie na zamek. I również, dlatego że sztukę współczesną trzeba
      lubić i rozumieć, a większość ludzi nie rozumie (i dlatego nie lubi).
      Nie piszesz dlaczego ludzie uciekali?
      Dlaczego wyśmiewasz sztukę ludową innych kultur? Rozumiem, że Ci się ona nie
      podoba. Ale może na podobnej zasadzie innym nie podoba się tak chwalona przez
      Ciebie sztuka współczesna?
      Ja np. z przyjemnością obejrzałem w tym roku występ zespołu z wysp Wallis i
      Futuna z Oceanii i wspominam z przyjemnością Dzień Bretoński sprzed paru lat.
      Pójdę też na Kwartet Jorgi (mam nadzieję, że wiesz że ten zespół to jeden z
      prekursorów muzyki folkowej w Polsce), bo lubię ten zespół. I pójdę też
      na wieczór z muzyką elektroniczną na zamku (chociaż przyznam się, że nie znam
      wykonawców), chociażby po to, żeby posłuchać, co się zmieniło od
      prehistorycznych czasów audycji Jerzego Kordowicza w radiowej Trójce, które
      prezentowały tę muzykę (może frekwencja będzie na tyle duża, że z czasem zrobi
      się jakiś minifestiwal muzyki elektronicznej np. na plaży miejskiej). (Właśnie
      przeczytałem, że Astigmatic www.astigmatic.pl/ przeniósł się z Płocka na
      skwer Kościuszki i plaże Gdyni. Jedno zdanie ze strony tej imprezy "Świetna
      komunikacja i baza turystyczna powinna Wam umilić przyjazd
      do Trójmiasta z całej Polski". Dla mnie kolejny dowód, że nie da się zrobić
      dużej imprezy w niedużym mieście). I na boje rycerzy. Bo widziałem ich rok i 2
      lata temu. I za każdym razem inaczej pokazywali walki i jestem ciekaw, co pokażą
      w tym roku.

      Tak mamy nowe czasy, nowe media, nowe kanały i formy promocji. Tylko, że trzeba
      się wybrać osobiście na imprezę, żeby coś o niej powiedzieć. Nie pisz że jest
      beznadziejnie, bo nie ma tego, co akurat Ty lubisz. Bo może jest to, co się
      innym podoba.

      Myślę,że pozostaniemy przy swoich zdaniach.
      Ty, że jest beznadziejnie i tylko beznadziejnie.
      Ja, że beznadziejnie nie jest. Ale zawsze może być lepiej.
      • Gość: 3ef Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.ec.pl 27.07.05, 22:30
        w plocku juz 3 rok z rzedu robia duza impreze a w koncu duze to miasto nie jest
        i polaczenie komunikacyjne z tym miastem jest fatalne ale mimo to i tak
        przyjedzie mnostwo ludzi bo to bardzo atrakcyjna impreza no i darmowa (
        astigmatic jak sie przesniosl do gdyni juz darmowy nie jest )
        • Gość: ja Re: olsztyńskie dni beznadzieji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 22:47
          Ok. Znalazłem. Faktycznie impreza jest nadal organizowana, tyle że pod inną nazwą.
          www.plock2005.pl/
          Astigmatic się przeniósł do Gdyni.
          Z innych przenosin. Festiwal filmowy z Kazimierza nad Wisłą przeniósł się do
          Torunia.
          • szyszkerdt Re: olsztyńskie dni beznadzieji 28.07.05, 09:15
            drogi [ja]
            wlasnie przyczatalem twoj post i nie mogę nie odnieść się do niego.
            zrobie to jak uporam się ze stertą papierów na biurku.

            Mam tylko nadzieję, że jesteś gotowy na dyskusje m in.na temat gustów, na temat
            których rzekomo się nie rozmawia ;)

            tymczasem pozdrawiam
Pełna wersja