Gość: dan
IP: *.olsztyn.mm.pl
14.09.05, 19:31
Poniższy tekst "Gazety Olsztyńskiej" wyjaśnia wszystko.
Płatne zajęcia muszą zniknąć z przedszkoli
Koniec z lekcjami języka angielskiego, tańca towarzyskiego, a nawet gimnastyki
korekcyjnej w miejskich przedszkolach. To najnowszy pomysł prosto z ratusza,
który nie przypadł do gustu rodzicom przedszkolaków.
Dyrektorzy miejskich przedszkoli podczas zeszłotygodniowego spotkania z
prezydentem miasta dowiedzieli się, że w tym roku szkolnym w godzinach pracy
przedszkola nie mogą się odbywać żadne dodatkowe zajęcia dla dzieci.
Rodzice, którzy dowiadują się o tej nowince przy okazji odbywających się w tym
tygodniu zebrań, nie kryją oburzenia.
Spotkanie z rodzicami
- Aż nie mogłem uwierzyć, że ktoś wpadł na taki pomysł. Dlatego zadzwoniłem do
was - mówi ojciec dziecka (nazwisko do wiadomości redakcji), które uczęszcza
do Przedszkola nr 13. - Przecież od zawsze dzieci w przedszkolach chodziły na
różne dodatkowe zajęcia i nikomu to nie przeszkadzało. A teraz, co to ma być?
Takich telefonów było więcej.
- Mieliśmy w poniedziałek zebranie z rodzicami i poinformowaliśmy o nowym
zaleceniu - przyznaje Regina Żuk, dyrektor Przedszkola nr 17. - Nie ukrywam,
że rodzice byli z tego powodu bardzo niezadowoleni.
Sami dyrektorzy nie chcą jednak publicznie oceniać tego pomysłu. Ich oficjalny
komentarz jest wszędzie podobny: jak urząd każe, to się dostosujemy.
Płatne po godzinach
Prezydent miasta Jerzy Małkowski przekonuje, że nowe zasady wynikają z chęci
przestrzegania prawa.
- Nie może być tak, że my płacimy nauczycielce za pracę, a w tym czasie
dzieci, którymi powinna się ona zajmować, mają zajęcia z kimś z prywatnej
firmy. Takie praktyki są niezgodne z prawem i nie mogę na nie pozwolić -
argumentuje prezydent Małkowski. - Poza tym nie można akceptować także tego,
że w tej samej grupie są dzieci, które chodzą na przykład na angielski, bo ich
rodziców na to stać i takie, których rodzice nie mogą sobie na to pozwolić.
Jerzy Małkowski tłumaczy jednak, że płatne zajęcia w miejskich przedszkolach
nadal będą mogły się odbywać, tyle że według zmienionych zasad.
- Płatne zajęcia, organizowane przez zewnętrzne firmy, mogą być organizowane,
ale już po godzinach pracy przedszkola - wyjaśnia prezydent. - Wtedy wszystko
będzie w porządku.
Trudno się dziwić
Takie podejście do sprawy nie uspokaja ani dyrektorów przedszkoli, ani
rodziców przedszkolaków. Niezadowolenia nie kryją także osoby, które prowadzą
płatne zajęcia.
- Dowiedziałem się o tym dopiero we wtorek. Po pierwsze to o wprowadzeniu
takich nowych zasad powinno się informować wszystkich zainteresowanych
najpóźniej w czerwcu, a nie we wrześniu - nie kryje zdziwienia przedstawiciel
ogólnopolskiej firmy (nazwisko do wiadomości redakcji), która zajmuje się
organizacją gimnastyki korekcyjnej w przedszkolach. - Po drugie, nie rozumiem,
jak można pozbawiać rodziców możliwości zadbania o wszechstronny rozwój ich
pociech. Mam tylko nadzieję, że to zalecenie zostanie uchylone.
Zdaniem wszystkich zainteresowanych, zezwolenie, żeby płatne zajęcia odbywały
się po godzinach pracy przedszkola, niewiele zmieni w tej kwestii.
- Jestem przekonana, że chętnych na lekcje angielskiego o godz. 17 albo nie
będzie w ogóle, albo będzie bardzo niewielu - uważa dyrektorka jednego z
przedszkoli. - Trudno się zresztą temu dziwić. Skoro dziecko przychodzi do nas
o godz. 7 rano to o tej 17 nie nadaje się już absolutnie do nauki. Jest
najzwyczajniej w świecie zmęczone.
Adam Pietrzak
a.pietrzak@gazetaolsztynska.pl
8 za 20
Wysokość miesięcznej opłaty za dodatkowe zajęcia wahała się do tej pory w
przedziale 20-30 zł. Na przykład, za gimnastykę korekcyjną trzeba było
zapłacić 20 zł. Za taką cenę w ciągu miesiąca dzieci miały 8 godzin
gimnastyki. Rytmika najprawdopodobniej nie zniknie, ale tylko z tych
przedszkoli, w których jest opłacana z komitetu rodzicielskiego i uczęszczają
na nią wszystkie dzieci.---------
TUTAJ PYTANIE CHYBA NIE RETORYCZNE-JAK DO TEGO MAJĄ SIĘ LEKCJE RELIGI-Z TEGO
CO WIEM NIE WSZYSCY RODZICE SĄ JEDYNIE SŁUSZNEGO WYZNANIA KATOLICKIEGO?
SĄ TEŻ ATEIŚCI.