Na wscho od Olsztyna, czytaj Allenstein!

02.11.05, 07:10
"Jest lipiec 2003 r. W Bogdanach pod Olsztynem rozpoczyna się zjazd potomków
Karola Pileckiego. Żeby połączyć przyjemne z pożytecznym, siadam na rower i
po drodze do Bogdanów poznaję podmiejskie okolice na wschód od Olsztyna.
Mapa trasy 1/2 Pogoda słoneczna, ale nie upalna, poprzedniego dnia padało.
Startuję na ul. Żołnierskiej. Przez Oś. Mazurskie wyjeżdżam na skraj miasta.
Zjeżdżam ze skarpy i rozpędem ciągnę ścieżką wydeptaną w polu aż do plaży nad
Jez. Skanda. Skręcam w ul. Plażową i jadę na Ostrzeszewo. W Ostrzeszewie
wyjeżdżam na szosę - przedłużenie al. Piłsudskiego. Na wąskim, przedwojennym
wiadukcie nad linią kolejową na Szczytno zatrzymuję się, żeby przepuścić
samochód z przeciwka. Zanim się rozpędzę, patrzę na żelazne bariery na
podjeździe: to XIX-wieczne szyny.
Szosa do Klebarka Wielkiego: widok i zapach wilgotnych pól w pełnym słońcu.
Niestety ferma drobiu w Ostrzeszewie co tydzień zatruwa okolicę smrodem
padliny. W Klebarku Wielkim przy drodze po prawej prawdopodobnie stara
karczma, obecnie sklep wiejski, z lewej droga, wyłożona betonowymi płytami,
prowadzi obok opuszczonego PGR-u na Wójtowo - między dawnymi pastwiskami,
które przekształciły się w przepiękne łąki. Na wschodnim skraju wsi po obu
stronach szosy rozciąga się cmentarz. Część po prawej jest prawdopodobnie
starsza (zajmuje nieużyteczną skarpę) i bardziej zaniedbana. Widzę, że
została świeżo oczyszczona z chwastów, i chwytam okazję do zbadania. Cmentarz
mocno zdewastowany, najlepiej zachowały się groby ukryte w zaroślach; jedyna
ciekawostka to odnowiony grób miejscowego proboszcza w XIX w., Juliusa von
Grzymalla (podwójne "l" w niemieckiej pisowni oznaczało "ł"), potomka
mazowieckiej szlachty, właścicieli niedalekich majątków w Tracku i Sapunach.
Wyjeżdżam ze wsi, naprzeciw samotnego gospodarstwa zielony drogowskaz w lewo
na Bogdany. Jadę porządną drogą gruntową, prosto przez skrzyżowanie, dwa razy
w prawo na rozwidleniach. Po lewej mijam Rodberg, duże stare gospodarstwo z
ładnym domem z wieżyczką. Droga zmienia się w typowo polną, za drugim
strumykiem w prawo odchodzi piękna aleja, wysoko zarośnięta trawą, w której
widać wąską ścieżkę. Skręcam, chwasty sięgają kierownicy, droga pod spodem
jest na szczęście równa. Między stosami gruzów po sporym gospodarstwie
ścieżka prowadzi do samotnego grobu. To miejsce nazywało się Rejak.
Wracam na skrzyżowanie i skręcam w prawo. Zamiast drogi widzę przed sobą
zarośnięty i podmokły rów. Koleiny po traktorach prowadzą na wzgórze i
skrajem pola. Jadę środkiem między koleinami, w których stoi woda. Na
szczęście skorupa wyschniętej gliny z wierzchu utrzymuje rower. Cały czas w
górę, z prawej roztacza się rozległy widok na płynące równolegle Kanały
Elżbiety i Kiermas, między nimi widzę pozostałości jeszcze jednego
opuszczonego gospodarstwa.
Na szczycie wzgórza zatrzymuję się na chwilę. Widzę kępę lasu nad Jez.
Bogdańskim i czerwone dachy wsi. Próbuję zlokalizować elektrownię oznaczoną
na przedwojennej mapie, zasłania ją ostatnie wzniesienie. Zjeżdżam w stronę
wsi i trafiam na płot w poprzek pola. To w końcu droga publiczna. Przekładam
rower i przechodzę pod elektrycznym pastuchem. Za zakrętem odcinek specjalny:
głębokie koleiny, kałuże, hałda mokrych trocin, płoty z drutu kolczastego nie
dają zejść na pobocze.
Przekraczam Kanał Elżbiety po starym moście i jadę w prawo po grobli między
Kanałem Elżbiety a Jez. Bogdańskim. Po lewej ceglana budka. Zaglądam do
środka: zdewastowana turbina ślimakowa. Woda wlewała się przez rurę pod
groblą i zasilała obecnie zarastające jezioro. Niestety czas nagli, zawracam
do wsi i znajduję miejsce spotkania z rodziną.
W przerwie spotkania wypuszczam się na wycieczkę wokoło jeziora. Jadę przez
wieś szczytem wznoszącej się coraz wyżej skarpy. Osiągam najwyższy punkt
brzegu, widzę jezioro w głębokiej kotlinie, z przeciwnej strony osłonięte
lasem. Nieco wyżej ode mnie, nad jeziorem krąży myszołów. Znajduję na mapie
jeszcze jeden ciekawy punkt: most na Kanale Kiermas. Jadę dalej na Kolonię
Mokiny. Przed samym kanałem długi zjazd serpentyną po piaszczystej drodze.
Most to współczesna betonowa kładka. Wracam.
Mapa trasy 2/2 Następnego dnia pochmurno, padają przelotne deszcze, nadal
ciepło. Jadę na ul. Poprzeczną po kolegę, razem wyjeżdżamy z miasta ul.
Zientary-Malewskiej, skręcamy w ul. Tracką. Tracką przecina nasyp bocznicy.
Wspinamy się i po wiadukcie, przekraczamy wykop linii kolejowej na Korsze.
Idziemy po torach bocznicy. Widzimy z lewej zrujnowaną budkę dróżnika,
przejazd dla brukowej drogi. Skręcamy w prawo w wąską dróżkę gruntową. W
ziemi tkwią drewniane podkłady. Wchodzimy w las, dawny park majątku w Tracku,
wokół pomnikowe lipy. Z lewej ścieżka do Jez. Trackiego. Skręcamy i
wypatrujemy po lewej cmentarza na nieznacznym wzniesieniu. Jest to
prawdopodobnie cmentarz rodowy rodziny Belianów i następnych właścicieli
tutejszego majątku. Żeliwne krzyże i ogrodzenie ukradziono, widać ślady
użycia spawarki. Dobra (i krzepka) dusza postawiła na powrót część kamiennego
pomnika Georga Beliana, ojca sławnego burmistrza Olsztyna. Zawracamy, po
drugiej stronie nasypu znajdujemy dalszy ciąg Trackiej, która włącza się
ponownie w Zientary-Malewskiej.
Zjeżdżamy w głęboką dolinkę, pod szosą przepływa strumień. Zatrzymuję się,
żeby sfotografować stary przepust o nietypowym przekroju. Sąsiedni przepust
pod nasypem kolejowym został świeżo przebudowany. W tym miejscu zaraz po
wojnie krasnoarmiejcy wyrzucali z pociągów na wschód różne poniemieckie
śmiecie. Ludność pobliskiego Nikielkowa zaopatrywała się tu w lekarstwa i
materiały opatrunkowe, do dziś można wygrzebać z ziemi potłuczoną porcelanę
stołową.
Przed pierwszym gospodarstwem Nikielkowa skręcamy w lewo w drogę gruntową i
na jej końcu znów w lewo między polami w stronę lasu. Atakują komary, których
jest w okolicy wyjątkowo dużo. Zaczyna padać. Chowamy się do lasu. Droga
zanurza się w głęboki wykop. Wypatruję po lewej ledwo widocznej ścieżki w
górę skarpy. Wspinamy się pierwszym prześwitem, na górze nie ma ścieżki.
Decydujemy iść dalej, zostawiamy rowery i przedzieramy się na oślep przez
gęsty podszyt. Staram się widzieć skraj pola. Z trudem znajdujemy malutki
cmentarz rodowy właścicieli majątku w Nikielkowie. Są tu tylko trzy groby,
najstarszy pochodzi z 1875 r., ale pomniki należą do najciekawszych w pobliżu
Olsztyna. Cmentarz został zaraz po wojnie splądrowany, mieszkańcy Nikielkowa
uporządkowali go i ogrodzili. Odnajdujemy rowery. Skarpa rozmiękła od
deszczu, zjeżdżam na kurtce z rowerem w rękach.
Wracamy do szosy i jedziemy dalej na wschód. W środku wsi po lewej mijamy
zdziczały park majątku, piwnice dworu są zasypane pod fundamentami wiaty
magazynowej w zabudowaniach byłej spółdzielni ogrodniczej. Po przejściu
frontu w 1945 r. we dworze zatrzymał się sztab sowieckiej jednostki, który
spalił budynek na odchodnym. Po prawej dom jedynego już autochtona
(urodzonego po prawdzie w sąsiednich Łęgajnach). Dowiadujemy się, że w czasie
wojny w parku funkcjonował obóz przeszkolenia wojskowego dla starszej
młodzieży.
Mijamy z lewej drogę do nieczynnego zakładu, dawniej łączyła majątki
Nikielkowo i Szypry, znajdujące się w rękach jednego właściciela. Pierwsi
powojenni przybysze znaleźli przy wylocie drogi betonową budkę strażniczą i
martwego niemieckiego żołnierza. Na terenie zakładu wzdłuż ogrodzenia widać
dębową aleję, wyciętą złośliwie przez krasnoarmiejców - szybko odrosła z pni.
Wyjeżdżamy z Nikielkowa szosą na Łęgajny, w lesie skręcamy w pierwszą drogę w
lewo. Po kilkuset metrach wjeżdżamy w niewielkie zagłębienie. Po lewej widać
zarośnięty staw, z którego uchodzi wyschnięty rów melioracyjny. W wodzie da
się dostrzec gdzieniegdzie słupy, na których leżał drewniany most - to dalszy
ciąg starej drogi na Szypry. Próbujemy ustalić którędy łączyła się z tak
zwaną Szyperską Drogą (
    • ballest Re: Na wschod od Olsztyna, czytaj Allenstein! 02.11.05, 07:11
      www.rowery.olsztyn.pl/?r=101
      • ballest Re: Na wschod od Olsztyna, czytaj Allenstein! 02.11.05, 07:31
        Zacznijmy od wycieczki nr1.
        www.rowery.olsztyn.pl/?r=1
        "Okazją wyjazdu do Olsztynka był tekst z Gazety Wyborczej "Rowerem za Miasto -
        trasa Olsztyn Grunwald" Adama Radzickiego. Ponieważ powszechnie wiadomo, że
        trasy rowerowej nie da się opisać a artykuł nie zawierał żadnej mapy można
        śmiało powiedzieć iż wytyczyliśmy kolejną trasę :-)
        Wyruszyliśmy z Kortowa w kierunku Słonecznego Stoku i w okolicach ciepłowni
        skręcamy w prawo by betonowymi płytami dojechać aż do leśniczówki Stary Dwór.
        Droga bardzo malowniczna, widąca przez przepiękny, zieony las. Mijamy Gronity,
        Naterki, zatrzymujemy się dopiero w Sząbruku by zwiedzić piękny kościół. W
        Uniszewie skręcamy z głównej drogi w stronę jeziora Wulpińskiego - mamy zamiar
        jechać brzegiem aż do wsi Wymój. Cóż - okoliczności okazały się mało
        sprzyjające bo nie trafiliśmy do Wymoju. Straciliśmy dużo czasu na kluczeniu po
        lesie (nie przydała się ani mapa ani opis trasy z gazety) trafiliśmy w końcu do
        Dorotowa......"
        • generallo Re: Na wschod od Olsztyna, czytaj Allenstein! 02.11.05, 18:19
          Grusse aus Elbing :)
          • rita100 Re: Na wschod od Olsztyna, czytaj Allenstein! 02.11.05, 22:28
            Jak można przeczytać takie wycieczki rowerowe to zwiedzanie śladów
            historycznych i poznawanie cudownych terenów, które autor wyśmienicie opisał z
            dokładnością każdej chatki, każdej kapliczki i ukształtowania terenu.
            Doskonały opis wszystkich po drodze zabytków, to tak jakbysmy wspólnie
            zwiedzali teren.
            • ballest Re: Na wschod od Olsztyna, czytaj Allenstein! 03.11.05, 08:44
              Opisy sa fantastyczne, Rita a czyta sie je prawie tak jak Borasce ;)
Pełna wersja