Promotor właścicielem prac magisterskich?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 10:17
5 minut wstydu a tytuł (naukowy) na całe życie. Jest to moim zdaniem bardzo
trafna formuła i mająca raczej większe niż mniejsze zastosowanie w "nauce".
Nie wiem dlaczego w ogóle polska nauka trzyma się kurczowo stopnia naukowego
dr hab. Nie wskazując USA które zbiera 95 % nagród Nobla i nie posiada takiej
kwalifikacji naukowców. Oczywiście o istnieniu tej gradacji decydują ci
którzy ją przeszli. Jesli nie habilitacjia to trzeba by było wprowadzić
jakieś zróznicowanie na np. dr młodszego i starszego. Piszę bez sarkazmu ale
faktem jest że zdobywanie stopni i tytułów w polskiej nauce naznaczone jest
znamieniem feudalizmu. Insza inszość to jakość owych opracowań. Znany
skądinąd profesor zwyczajny Mirosław Ł "dowiódł", że chłop który zdobył
wykształcenie wyższe nie jest głupszy od tego który w ławce szkolnej nie
siedział (badacz poddał analizie wyniki gospodarowania które jak wiadomo
zależą od setek innych czynników w tym od jakości gruntów, wielkosci
gospodarstwa czy w czasach komuny od "wejścia" do komitetu PZPR i dojścia do
talonów na sprzęt rolniczy.
Tutaj trudno dywagować. Na mój ogląd praca magisterska nie powinna być
pierwowzorem do stopnia dr hab to oczywiste. (pomiam wyniki laboratoryjne
które mogły byc cząstką większej calości). Godna podziwu jest zaciętość
jednego "profesora" przeciwko drugiemu "profesorowi". Byłoby dobrym gdyby
wynikala jeynie z troski o dobro nauki. Pragnę być o tym przekonana.
    • Gość: Helmi Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 10:25
      Głupota na tej uczelni mnie powalia!!! Praca jest własnością intelektualną
      zarówno studenta jak i promotora. Po to się wpisuje promotora by było wiadomo
      kto kierował i dopuscił w/w wartość do ludzi.
      • bagnik1 Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? 13.01.06, 11:29
        Rozumiem ludzi, którzy pracują w laboratoriach. Pieniędzy na sprzęt i odczynniki specjalnie dla magistrantów pewnie nie mają i jeżeli delikwent chce się czegoś ciekawego nauczyć to pewnie uczestniczy w projektach i badaniach pracowników (małe to udogodnienie a i pieniądze żadne). Potem jednak okazuje się, że magistrant opuszcza uczelnię z prawami do wyników... Ciekawe co by było gdyby stwierdził, że nie życzy sobie ich publikacji. Sprawa wymaga rozwiązania systemowego i dobrze że wypłynęła. Może powstaną jasne wytyczne dla wszystkich w jaki sposób traktować magistrantów, jakie mają prawa magistranci a jakie promotorzy. Bo teraz często jest to zostawione "sferze dobrych obyczajów".
      • Gość: Maciek Re: Skandal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 20:04
        Jestem pracownikiem Uniwersytetu Warm- Maz w Olsztynie i wstyd mi że w takim
        wrednym środowisku przyszło mi pracować. Teraz widać jaką kulturą osobistą mogą
        się szczycić profesorowie tej placówki i to niestety w większości. Jednym
        słowem prostactwo I hamstwo pseudo profesorów!!!!!!!! WSTYD I HAŃBA
    • Gość: Marek Wronski Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 13.01.06, 11:29
      Opisany przez GW przypadek jest wierzcholkiem "gory lodowej" bym powiedzial:
      feudalnego plagiatorstwa, gdzie promotorzy przepisuja cale fragmenty prac
      magisterskich czy tez doktorskich do swoich habilitacji, nie dajac kredytu
      autorskiego rzeczywistym autorom prac. Jak widac, ten nierzetelny proceder jest
      tolerowany przez wladze dziekanskie i rektorskie. Trzeba podkreslic, ze bez
      wzgledu na zakres pomocy promotora, wlascicielem NIEZBYWALNYCH praw autorskich
      jest autor pracy. Jakikolwiek fragment pracy wiekszy niz jedno krotkie zdanie,
      musi byc cytowany w cudzyslowie, aby wyroznic ze tekst ten pisal ktos inny.
      Prosze o kontakt, jesli Czytelnikom sa znane podobne historie jak powyzej
      opisana.

      dr med. Marek Wronski, New York
      miesiecznik FORUM AKADEMICKIE,
      "Z Archiwum Nieuczciwosci Naukowej"
      Marekwro@aol.com
      • bagnik1 Re: Promotor nie jest wlascicielem! 13.01.06, 11:32
        Rozumiem, że chodzi o przepisywanie fragmentów prac, ale co z wynikami i ich wykorzystaniem?
        • Gość: Marek Wronski Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 13.01.06, 11:41
          Naturalnym jest, ze wyniki z prac magisterskich moga byc podawane jednak z
          JASNYM zaznaczeniem ze pochodza z takiej a takiej pracy magisterskiej. Prace
          magisterska cytuje sie w taki sam sposob jak kazda inna, opublikowana prace.
          • Gość: Helmi Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 12:33
            Nie chodzi tu o przepisywanie książek tylko o wyniki badań. Student na studiach
            dziennych nieodpłatnie otrzymuje wartość jaką jest wiedza. Jakość tej wiedzy
            jest oceniana podczas obrony pracy. Zarówno wyniki badań jaki i cała praca jest
            najczęściej wykonana pod konkretnego promotora z założeniem wykorzystania jej w
            dalszej jego pracy naukowej. Najczęściej jednak to studenci cytują w swoich
            opracowaniach wnioski i twierdzenia promotora. Odebranie promotorom praw do
            prac którymi kierują doprowadziło by do sytuacji w której student zostałby ze
            swoją pracą sam, bez możliwości konsultacji, promotor pomagając studentowi
            musiałby z pracy usunąć własne wnioski i twierdzenia. Dla mnie jest jasne, że
            student piszący pracę kożysta z wartości intelektualnej głównie promotora. I
            cały szacunek za wartość pracy należy się głównie promotorowi.
            • Gość: rita Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: *.olsznet.ec.pl 13.01.06, 17:15
              Studenta na studiach dziennych otrzymuje "nieodpłatnie" to, za co płaci uczelni
              państwo z podatków studenta - pomijam wysokość dofinansowania. Po dugie
              dydaktyka jest usługą, któa uczelnia bez laski świadczy. Pomijam rzeczywisty
              wkład pracy niektórych promotorów,często student jest pozostawiony sam sobie, a
              jak promotor chociaż znajdzie czas na przeczytanie pracy raz to już sukces.
              Nazwisko na pracy stanowi wtedy raczej wskazanie kto za to wziął pieniądze. A
              właśnie, promotor za pomoc i prowadzenie promotor otrzymuje wynagrodzenie. Jest
              to obowiązek uczelni, aby zapewnić studentom pełen zakres usługi, w tym pomoc w
              napisaniu pracy dyplomowej, magisterskiej, doktorskiej. Jednak te prace pisze
              student, doktorant, a nie promotor. Nie umniejszając jego wkładu i
              zaangażowania - autorem jest student! to on czyta literatur, przeprowadza
              doświadczenia - jesli takie doświadczenia są prowadzone w ramach większego
              projektu badawczego, to i tak jest to autorski wkład studenta. Ten wkład ma już
              swoje odzwierciedlenie np. we wnioskach o granty badawcze, gdzie trzeba wykazać
              wszystkich współautorów projektu (w tym magistrantów i doktorantów). A jesli
              promotor skorzysta z wyników badań szczegółowych, które przeprowadził jego
              magistrant, to korzysta z cudzych wyników badań cząstkowych i nie ma tu żadnych
              watpliwości. To tak jakby sięgnął do publikacji np. danych statystycznych i
              oparł swoje dalsze badania na pewnych wskaźnikach wyjściowych. Z pewnością
              każdemu studentowi będzie miło, jesli z JEGO badań skorzysta ten czy innyh
              profesor ale niech to robi uczciwie. a poza tym po co w taki razie ścigać
              studentów za przepisywanie prac z innych oraz korzystanie z tzw. pisania na
              zamówienie. przecież każdy będzie mógl powiedzieć, ależ pracę napisał X ale pod
              moim kierunkiem a zatem jest to moja własność intelektualna.
              Na UWM to nie pierwszy problem z plagiatem i pewnie ten również uśnie snem
              wiecznym.
              • Gość: S.Czachorowski Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: *.uwm.edu.pl 14.01.06, 09:13
                Większa dbałość o likwidowanie plagiatowych patologii to ogólnopolski proces.
                Olsztyn nie jest wyjątkiem. I dobrze, że na te nierzetelności zwracamy coraz
                większą uwagę.
                jestem głęboko przekonany, że problem ten nie uśnie snem wiecznym... Mam
                nadzieję, że już to stała praktyka. I że nauczymy się sensownych procedur
                eliminowania nieuzasadnionych pomówień. Bo nie może być zgody na "modę"
                brukowego wyszukiwania "plagiatów", czyli pomówień niczym nie popartych
                (wystarczy, że kogoś nie lubię).
          • bagnik1 Re: Promotor nie jest wlascicielem! 13.01.06, 12:39
            Racja. To oczywiste, jednak często wyniki mają konkretną wartość materialną i wtedy oczywiste jest dla mnie, że dysponuje nimi uczelnia. Rzeczywiście nie zmnienia to faktu, że trzeba uwzględnić współautora, który te wyniki otrzymał. Myślę, że pewnym problemem może być też fakt, że cytując pracę magisterską wymienia się tylko nazwisko magistranta, być może w cytowaniach należałoby uwzględniać także promotora.
          • Gość: student z UWM Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: *.olsznet.ec.pl 20.01.06, 11:56
            zgadzam się z Panem całkowicie. Wyniki prac magisterskich chroni kodeks cywilny
            a to co napisał prawo autorskie.
            O ile własność wyników może być uregulowana odpowiednią umową (np.o wspólnej
            własności uzyskanych wyników, koncepcji, metod działania itd.)to prawo
            autorskie powinno być święte.
            Dalczego nie jest? Zapyta się Pan tych profesorów. Według mnie jest dużo
            wygodniej nic nie mówić i nie robić.
            A według większości- praca magisterska to maszynopis
      • Gość: derf Re: Promotor nie jest wlascicielem! IP: *.olsztyn.mm.pl 24.01.06, 08:32
        cHCIAłBYM PROSIC WSZYSTKICH, KTóRZY KRZYCZA żE TO SKANDAL, żE WłASNOść
        POGWAłCONAI żE PRAWO AUTORA JEST śWIęTE żEBY SIE ZASTANOWILI, TYLKO SZCZEżE ILE
        MAJA W DOMU PIRACKICH PłYT, KSEROWANYCH KSIążEK ITP.
        mOżE PRZESTANA SIE TAK OBURZAć
    • Gość: S. Czachorowski Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.uwm.edu.pl 13.01.06, 12:12
      To oczywiste, że praca magisterska jest wspólnym przedsięwzięciem propotora
      (uczelni) i magistranta. Często pieniądze na badania wyszukuje promotor. Nic
      więc dziwnego, że chce korzystać z wyników tych badań. Trzeba jednak cytować nie
      tylko publikacje typowe, ale i prace w maszynopisach czy magisterki - bo to
      takze dokument istniejący i do weryfikacji. Jeśli magistrant uczestniczył w
      badaniach, to przecież można (i trzeba!) w podziękowaniach (lub rozdziale
      materiał i metody) wskazać, kto i w jakim zakresie uczestniczył w badaniach. Nie
      wypada przywłaszczać sobie nawet najmnniejszego wkładu innej osoby.
      Przepisywanie natomiast całych fragmentów to ewidentny plagiat (ewentualnie zbyt
      duża pomoc przy pisaniu pracy magisterskiej :)- bo przecięz może byc i tak, ze
      to student zbyt dużo spisuje z prac swojego promotora!).
      To dobrze, że zwracamy na te sprawy coraz większą uwagę. Na moim wydziale
      ostatnio jedna praca licencjacka została wycofana, bo promotor sam dostrzegł
      plagiat wykonany przez studenta. Prace trzeba było napisać jeszcze raz :)i bez
      plagiatów.
      "5 minut wstydu..." hmmm, nadany stopień można odebrać po udowodnieniu plagatu.
      Nie będzie więc chwały na całe życie, tylko wstyd... i to nie przez 5 minut.
      Z drugiej natomiast strony przed orzekaniem winy, należy sprawę zbadać. Jeśli
      okaże się, że żadnego plagiatu nie było, to prof. Cichon powinien przeprosić a
      "Gazeta" wydrukować sprostowanie. łatwo komuś wyrządzić krzywdę i to na całe zycie.
      • Gość: student Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.nat.student.pw.edu.pl 13.01.06, 15:34
        I co z tego, że jest wspólnym przedsięwzięciem ?
        To student ma napisać pracę, przeprowadzić badania, wyciagnąć wnioski i
        udowodnić je. Promotor ma być doradcą i czuwać nad właściwą metodologią a nie
        być współautorem pracy.
        • Gość: Helmi Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 15:51
          Tak powinno być, student powinien wybrać temat i zakres swojej pracy,
          przedstawić argumenty dlaczego właśnie chce taką pracę bronić, zdobyć środki i
          pomoce na jej realizację, przeprowadzić badania, wyciągnąć i opisać wnioski i
          tak gotową i oprawioną pracę przedstawić komisji do ocenny!!! Pozatym dlaczego
          z moich podatków ma być opłacana nauka na studiach dziennych?? Skoro student
          obroni dyplom i pojedzie zmywać naczynia za granicę, nie zainteresuje się losem
          swojej pracy i nie wniesie nic w polska nauke.
        • Gość: S.Czachorowski Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.uwm.edu.pl 14.01.06, 08:52
          Wspólne przedsięwzięcie to nie jest współautorstwo. To chyba oczywiste. W pracy
          magisterskiej (licencjackiej) widnieją dwa nazwiska: magistranta i promotora,
          który ponosi współodpowiedzialność za jakość pracy.
          Praca magisterska nie jest typową publikacją - dostęp do niej jest wybitnie
          utrudniony i ograniczony. Dlatego wartościowe prace należy publikować (część
          pracy) w normalnych pismach naukowych. Może publikować sam student - autor, z
          podaniem wkładu innych osób, także promotora. Nie można sobie przywłaszczać
          dorobku intelektualnego propomora! Tak więc w podziękowaniach lub w rozdziale
          "materiał i metody: autor publikacji - w tym przypadku student
          (magister)powinien umieścić stosowne informacje: dotyczace np. pomysłu,
          konsultacji, sprawdzenia tekstu, miejsca wykonywanych badań, pienięedzy (jeśli
          było to z grantu). Drugim rozwiazaniem jest wspólna publiakcja promotora i
          magistranta. To osobne dzieło, bazujące na wspólnej pracy.
          • Gość: olsztyniak Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.nat.student.pw.edu.pl 15.01.06, 02:55
            Promotor nie jest autorem pracy. Jest jej promotorem, a może być wcześniej
            opiekunem naukowym. Może podać temat, który nie został zbadany w danej
            dziedzinie, może pomóc w przedstawieniu, co warto przeczytać, może nauczyć
            metodologii badań, ale nie jest od pisania pracy. Nie jest jej autorem.
            Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech sobie poczyta orzecznictwo sądowe w zakresie
            prawa autorskiego.
    • Gość: sam_sob Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 12:54
      Mom zdaniem ta sprawa, to tylko jeszcze jeden kwiatek do kożucha znamionującego
      pewien wzorzec zbliżony do laureata złotych ust 2005.

      ..........................................
      Nie widzę nic nagannego w tym, że sędzia doradzał przez telefon znajomemu, jak
      wygrać w sądzie - tak prof. Stanisław Pikulski, dziekan Wydziału Prawa
      Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, tłumaczył, dlaczego nadal u niego na
      wydziale pracuje Jarosław Sz., który zwolnił się z sądu, gdy wyszły na jaw jego
      kontakty z Zenonem P., prezesem Pojezierza (kwiecień).
      • block-buster Mam juz dokladne wyobrazenie o jakosci"profesorow" 13.01.06, 13:13
        UWM w Olsztynie.Zarowno tego sprawnego inaczej dziekana prawa,ktory czyn
        zabroniony prawem i scigany z kodeksu karnego nazywa porada prawna,jak i tego
        tu z artykulu,ktory zbudowal prace habilitacyjna popelniajac kilka plagiatow z
        prac magisterskich.
        Znam tez osobiscie na UWM pania profesor,ktora po wielu latach pracy w
        dzuiekanacie,jako gryzipiorek,zrobila zaocznie studia,potem podczas wakacji
        kupila prace doktorska na Uniwersytecie Lomonosowa w Moskwie za 1000
        dolarow/tam to jest caly przemysl doktoratow/,potem szybko jakas gowniana
        habilitacja i teraz,chyba jest dziekanem jednego z wazniejszych wydzialow.No
        zenada.
        • Gość: S.Czachorowski Re: Mam juz dokladne wyobrazenie o jakosci"profes IP: *.uwm.edu.pl 14.01.06, 08:56
          Jeśli masz taka wiedzę, dlaczego nic nie robisz? Pozwalając na funkcjonowanie
          oszukańczych tytułów jesteś współsprawcą!!!
          Chyba, że to tylko takie dyrdymały wyssane z palca - dyrdymały miernoty co
          zazdroci innym. W tym przypadku zrozumiałym jest ukrywanie się pod nickiem...

          Co do profesorów z UWM. Sprawa, nad która dyskutujemy wyszła za sprawa takiego
          własnie profesora. Dobrze to świadczy o akademickości UWM o wewnetrznej kontroli.
    • Gość: Monika Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 13:23
      Proponuję zapoznać się ze sprawą prof dr hab. Michała Płachty z Katedry Prawa
      Międzynarodowego na Uniwersytecie w Gdańsku ( mój wykładowca). On tez
      wykorzystał obszerne fragmenty z prac magiosterskich, w których był promotorem.
      i co? rozpoczął się proces o plagiat, a Pana Michała juz nie ma na UG... a był
      naprawde wybitnym karnistą na skalę Polski i Europy!!!( m.in. brał udział w
      posiedzeniach Komisji Kodyfikacyjnej w Hadze). a w Olsztynie biedni nie wiedzą
      czy to stanowi przestępstwo, wstyd dla całego kierownictwa uczelni!!!! później
      nie ma co sie dziwić, ze Olsztyn nazywany jest prowincją....
      • Gość: Student Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 15:17
        Tak, ale prawo jest nauka humanistyczna a nauki o zywnosci stosowana i rzadza
        sie one troszke innymi prawami

    • Gość: była pracownica AR Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.olsztyn.net.pl 13.01.06, 14:19
      Znam z własnej "ciemiężonej" autopsji atmosferę w Instytucie gdzie pracowali
      panowie C. i K. Dla niewtajemniczonych do finał długoletniej wojny nerwów.
      Ciekawe tylko czy pan C. zdaje sobie sprawę jakim echem cała ta afera okryje
      Uniwersytet? Dla równowagi proponuję zweryfikować publikacje naukowe i prace
      doktorskie "ulubienicy" pana C. - pani, już w tej chwili profesor
      belwederskiej,LW! Ciekawe jakie będą wnioski z porównań i analiz, może jeszcze
      ciekawsze niż ujawnione w artykule. Ponadto zastanawiam się jak to jest z
      sumiennością dziennikarską, gdzie ich rzetelność w wyjaśnianiu zjawisk, które
      tak szerokim echem się roznoszą na środowisko w Olsztynie? Dlaczego padają
      nazwiska aktorów w pełnym brzmieniu?
      • Gość: Marek Wronski Re: Nazwiska IP: *.UMDNJ.EDU 13.01.06, 15:29
        Bardzo dobrze, ze padaja nazwiska. Tylko w ten sposob mozna
        rozwiazac problem, ktorego nie byly w stanie zbadac uczelniane organa
        jednoosobowe.
        • muraszka1 Re: Nazwiska 13.01.06, 15:46
          Panie doktorze Romanie Cichon,chyle czolo,nareszcie,serdecznie pozdrawiam :)
          • muraszka1 Re: Nazwiska 13.01.06, 15:52
            przepraszam profesorze
        • Gość: Jolka Re: Nazwiska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 17:27
          Tak oczywiście. To u was (w USA) sprawa niespotykana aby pokazywać fotke z
          opaską na oczach albo pierwszą litere nazwiska i to w warunkach aresztowanego
          nie mówiąc o skazanym. W Polsce istnieje w tej kwesti pewien powiedziec możnaby
          obłęd. Podano np, że mąż Aleksandry Jakubowskiej, Maciej J został aresztowany.
          Ja także uważam, że powinno się podawac zawsze pełne dane. Ewentualne
          sprostowanie które jest przeproszeniem równocześnie umieszcza się w tej samej
          prasie na tej samej stronie i taką samą czcionką. Jest to zwyczaj niezwykle
          ważny w przypadku naruszenia norm ogólnoludzkich czy dobra wspólnego
          • bagnik1 Re: Nazwiska 13.01.06, 18:37
            Nie pracuję na uczelni i daleki jestem od bronienia ludzi popełniających plagiaty, jednak po przeczytaniu przytoczonych pod spodem artykułu przykładów mam mieszane uczucia. Jest to suchy opis wyników, żadna oryginalna myśl magistranta. Zastanawiam się też czym zajmuje się Pan Cichoń, wychwycenie takich fragmentów wymaga dosyć żmudnej pracy. Lepiej żeby za pieniądze podatników zajmował się rzeczywiście pracą naukową. Nie chciałbym z kimś takim pracować.
            • Gość: S.Czachorowski Re: Nazwiska IP: *.uwm.edu.pl 14.01.06, 09:03
              Ja równieżz w przytoczonych fragmentach niczego plagiatowego nie znajduję! Może
              to tylko przykład? Ale skoro tak wielkie armaty gazeta wytoczyła, to niechże i
              pokaże wszystko. Na stronie wwww wiele się zmieści (to nie drukowana gazeta).
              Niech taka praktyka zachęci do ujawniania wszelkich naukowych plagiatów... ale
              pokaże przy okazji, na czym to polega. Żeby nie było gołosłownych pomówień.
              Wystarczy poczytać dopiski w tej duskusji...
              Może wykorzystać serwis plagiat.pl?
              • jana2706 Re: Nazwiska 14.01.06, 10:25
                Pan profesor R.C.to chyba pierwszy odwazny w UWM,gratulacje,ale nie zazdroszcze
                panu,nareszcie ktos powiedzial glosno,to o czym wszyscy wiemy :(
    • nfa05 kiepski poziom prac habilitacyjnych 14.01.06, 14:11
      Widac jak kiepski jest poziom prac habilitacyjnych skoro habilitanci przepisują
      prace magisterskie. Wiekszym skandalem jest nadawanie tatkim 'uczonym tytułow
      naukowych. Czym sie bowiem różni dr hab od magistra ?
      • Gość: sam_sob Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 07:16
        nfa05 napisała:

        > Wiekszym skandalem jest nadawanie tatkim 'uczonym tytułow
        > naukowych.

        Ostatnio np. Panu Niesiołowskiemu - największemu entuzjaście Pinocheta i
        warcholstwa w życiu publicznym.
      • Gość: S.Czachorowski Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych IP: *.uwm.edu.pl 16.01.06, 08:55
        Zbyt pochopne ugólnienie. Takie prace z pewnością bywały zawsze i zawsze
        stanowiły margines. Teraz jedynie o tym publicznie mówimy i reagujemy
        odbieraniem tytułów.
        • Gość: Pracownik UWM Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych IP: *.uwm.edu.pl 16.01.06, 12:38
          Jestem i pracownikiem i od niedawna promotorem prac magisterskich. Czy zdajecie
          sobie Państwo sprawę jaki jest poziom intelektualny wielu spośród studentów i
          jak wyglądają ich możliwości intelektualne i edytorskie?... Promotor musi:

          1. Podać magistrantowi temat pracy, jej cel i sposób wykonanania (czy ktoś
          widzi tu gdzieś myśl autorską magistranta?..)
          2. Dać do ręki niezbędną literaturę w której znajduje się przynajmniej
          procedura analityczna, czyli gotowy przepis jak wykonać badania (najczęściej
          przetłumaczony przez promotora i podany magistrantowi już w języku polskim)
          3. Załatwić pieniądze na badania i na surowce, nie mówiąc już o dostępie do
          wyposażonego laboratorium.
          4. Nauczyć magistranta wszystkiego, począwszy od ważenia i pipetowania, a
          skończywszy na ukierunkowaniu w rozumieniu i NAPISANIU PRACY!!!

          Czy ktoś może mi w niniejszej procedurze wskazać myśl autorską
          magistranta?.......Zaznaczam, że nie spotkałam się dotychczas z magistrantami
          umiejącymi samodzielnie poprawnie napisać pracę, nie mówiąc już o wyciągnięciu
          wniosków które najczęściej piszę sama. I uważacie Państwo, że w tym momencie
          promotor nie ma prawa wykorzystać wyników podanych w pracy
          magisterskiej?....Nie mówię o przepisywaniu tekstów, bo z pewnością nikt tego
          świadomie nie robi, a zdażyć się może z pewnością zbieżność sformułowań,
          ponieważ TO PROMOTOR NAJCZĘŚCIEJ PISZE NAJWAŻNIEJSZE CZĘŚCI PRACY ZA SWOJEGO
          MAGISTRANTA!

          • jana2706 Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych 16.01.06, 13:06
            cytuje: "a zdażyć sie moze..." wszystko moze sie ZDARZYC ;-)
          • Gość: Marek Wronski Re: kiepski poziom prac magistrantow IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 16.01.06, 14:44
            Ze zdziwieniem czytam ten post o tym, ze w Olsztynie promotorzy prac
            magisterskich pisza je za studentow, bo ci sa tak slabi, ze samodzielnie nie sa
            w stanie wykonac zarowno badan ani napisac pozniej pracy dyplomowej.
            Tak sie postepuje w "diploma mill" a nie w rzetelnym uniwersytecie!
            Dziwie sie, ze ktos argumentuje, iz promotor jakoby "wszystko zalatwia" dla
            studenta - to sa przeciez obowiazki wynikajace z zatrudnienia.
            Powolywac sie na prace magisterskie mozna (CYTUJAC JE!), ale korzystanie z nich
            nie polega na tym, ze autor habilitacji przepisuje cale fragmenty z prac
            magisterskich, wlacznie z wynikami, slowem nie wspominajac, ze to NIE ON
            wykonywal te badania! I to jest wlasnie ta nieuczciwosc, bowiem praca
            habilitacyjna musi byc wykonana samodzielnie! Zas jesli habilitant skonstruowal
            habilitacje z 5 prac swoich ( i nie tylko swoich!) magistrantow, przepisujac
            ich dane badawcze i wnioski, to jest to zwykla LIPA a nie habilitacja!

            Jesli nastepnie doktorat, ktory w 2004 wypromowal nowy dr habilitowany, sklada
            sie znowu z DOSLOWNIE przepisanych fragmentow INNYCH prac magisterskich,
            WLACZNIE ze WSZYSTKIMI BADANIAMI, to wtedy widac jaka jest DEGRENDOLADA NAUKOWA
            na Wydziale, ktory TOLERUJE i POPIERA takie przekrety - DLA DOBRA ROZWOJU
            WYDZIALU jak to mowil Pan Dziekan!

            Stad jesli znajdzie sie jedna osoba, ktora uwaza ze nalezy WALCZYC z
            takimi "ZWYCZAJAMI i PRAKTYKA NAUKOWA" jak opisana powyzej, to wtedy przykleja
            jej sie nalepke "AWANTURNIKA"...

            Stad dla Uniwersytetu Olsztynskiego ja tez pewnie jestem awanturnikiem!

            Marek Wronski, New York
            • Gość: Rozaa Re: kiepski poziom prac magistrantow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 17:57
              Panie Marku, juz chyba wszyscy zauwazyli, ze jest pan w Nowym Jorku (bo "New
              Yorka" po polsku to "Nowy Jork")
            • Gość: mchh Re: kiepski poziom prac magistrantow IP: *.olsznet.ec.pl 20.01.06, 12:07
              znam takie przypadki.czytalem doktorat zbudowany z 4 magisterek (słowo w słowo)
              Powinien być zaintalowany jakiś program do wyszukiwania plagiatów oraz kara za
              wykroczenie. Wtedy by się to skończyło. Ale czy Pan też zna takie przypadki-
              czy są to te same przypadki?
              • Gość: Marek Wronski Re: Do mchh IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 21.01.06, 03:06
                Doktorat o ktorym wspomnialem, ze zostal DOSLOWNIE przepisany z kilku prac
                magisterskich, jest z Olsztyna, w Wydzialu na ktorym toczy sie sprawa plagiatu
                habilitacji.
                Prosze do mnie napisac na: Marekwro@aol.com
                Tozsamosc swoich korespondnetow trzymam w tajemnicy!

                Marek Wronski
          • Gość: sam_sob Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 18:08
            Gość portalu: Pracownik UWM napisał(a):

            > Jestem i pracownikiem i od niedawna promotorem prac magisterskich. Czy
            > zdajecie sobie Państwo sprawę jaki jest poziom intelektualny wielu spośród
            > studentów i jak wyglądają ich możliwości intelektualne i edytorskie?...

            Zdaję sobie sprawę z tego, że poziom zależy od kadry. Zdziwił bym się wtedy,
            gdyby było odwrotnie niż to opisujesz.:))
            • jana2706 Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych 16.01.06, 18:18
              Pani,Pracownik UWM powinna koniecznie podciagnac sie przynajmniej w ortografii
          • Gość: komentator Re: do Pani pracownik UWM IP: *.instytut-mleczarstwa.pl 17.01.06, 13:36
            Droga Pani, poziom magistrantów zależy w jakimś stopniu (mogę się mylić) od
            poziomu wykładowców, kadry. Może zmienić lepiej system kształcenia na wydziale?
            Jak to się dzieje, że taki delikwent o którym Pani pisze zostaje dopuszczony do
            pisania pracy, a gdzie pięcioletnia weryfikacja i selekcja kandydatów na
            magistrów?
          • Gość: doktorat UWM Re: kiepski poziom prac habilitacyjnych IP: *.olsznet.ec.pl 20.01.06, 10:47
            Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Jestem doktorantem i na prośbę pana prof.
            zajmuje się i zajmowałem kilkoma magistrantami. Byli różni. Super inteligentni
            i pracowici, którzy sami zajmowali się swoimi badaniami, znajdowali metodykę i
            pisali śliczne wnioski (wykorzystane we wspónych publikacjach). ale ostatnio są
            tacy, którzy nie potrafią się poprawnie wysłowić po polsku. Nie potrafią
            uruchomić komputera. Nie znają nawet programu word nie mówiąc o excelu. Trzeba
            ich prowadzić za rączkę. powiedzieć jakich odczynników mają użyć, przywieźć
            surowiec a w końcu napisać wnioski- bo te co sami tworzą są do niczego. I gdzie
            tu autorstwo? Z drugiej strony nie można pozwolić na łamanie praw autorskich.
            Jeśli student włożył dużo pracy w badania- trzeba go koniecznie umieścić jako
            autora lub współautora.
            Ale o czym tu mówić kiedy większość doktorantów nie może być autorem swoich
            publikacji. Występują jako trzeci lub czwarty autor w publikacjach w których
            profesor postawił dwa przecinki. A później dzięki tym publikacjom dr czy dr
            hab. jak brzydkie kaczątko przemienia się w profesora belwederskiego.
            Oczywiście nie wszędzie tak jest. Słyszałem, że na katedrach humanistycznych
            (pedagogika itp.) szefowie zabraniają takich praktyk. Chwała im za to. Prawo
            własności intelektualnej jest święte.
    • Gość: Nocny Marek Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 17.01.06, 01:19
      Panie doktorze Marku WROŃSKI !
      Pan oczywiscie w woelu aspektach ma RACJĘ ! Tylko dlaczego Pan się EWAKUOWAŁ do
      Nowego Jorku ? Proszę przyjechać do POLSKI, do Kraju, gdzie Pan się urodził,
      wychował, gdzzie Pana TATA potrafił coś dobrego zrobić dla naszego Kraju !
      Proszę pomóć POLSKIEJ Nauce, polskiej EDUKACJI, polskiej INTELIGENCJI,
      polskiemu narodowi - poprostu POLSCE ! Czy Pan mysli, że tu tylko mali ludzie
      kombinują jak zdobyć wyszydzany przez Pana dyplom !? Proszę zebrać w sobie
      trochę odwagi na inny sposób patrzenia na nasz KRAJ !
      To, że sie Panu wiele nie podoba - to fakt oczywisty ! Mnie też sie wiele nie
      podoba ! Ale trudno byc rewolucjonistą z za miedzy ! Ala co z tego, że
      korzystajac z internetu Pan "szczeka" (jest to zasasada "z za płotu"). Ponadto,
      dzwoni Pan do wielu ludzi w Kraju, mając do nich żale. Prosze wrócic do nas i
      wspólnie naprawiać, to co naprawić trzeba i można ! Do zrobienia jest wile !
      Mamy naprawdę zdolną, mądrą i pracowitą (w trudnych warunkach) młodzież. Nikt
      kogo znam nie stawiał na łobuzerstwo, a na konkretny efekt pracy, ktora z
      różnych względów jest poprostu trudna. Jeszcze się Pan przekona, że i z naszego
      polskiego społeczeństwa pojawią się talenty ! Szkoda, że wielu młodych nie
      wytrzymało presji i podobnie jak PAN PNIE DOKTORZE MARKU WROŃSKI pojechało "za
      wodę" i za marne dolary pracowałona na rzecz innego (może i przyjaznegi Kraju).
      Ci co pozostali to nie tylko skłonni "plagiatować", to tez uczciwi ludzi chcący
      wspierać młodych - itd., itp. ! Wrodzony optymizm pozwala mi sądzić, że i w tej
      materii nastąpi postęp, że lepsze jest pozytywne, życzliwe, przyjazne
      podejscie, niż z góry zakładane przestępstwo. Jest właśnie czas na wyjaśnienie,
      na własciwe rozwiązanie chociażby tej dzisiaj pozornie kontrowersyjnej kwestii -
      opiekun, promotor, nauczyciel - mistrz. Rzecz w tym by nie było plytkich,
      prymitywnych uogólnień kończacych się - "Przyszedł Yksiński i
      powiedział ......" Dobranoc Panie Marku WRONSKI !!! Potrzebny jest pan wielu
      dyplomantom, naprawdę potrzebny !
      • real1234 Re: 17.01.06, 13:45
        Został poruszony problem, który przez lata bagatelizowano.

        Należy jasno sprecyzować, co wolno, a czego nie, tak w kwestii praw i
        obowiązków promotora jak i studenta. Wypuszczajmy w roku 10 magistrów/wydział,
        a nie 100.A co z resztą? No cóż, jeśli ktoś się nie nadaje, to nie próbujmy
        robić z nikogo na siłę magistra.

        W tej chwili większość zdaje się siedzieć na bombie z opóźnionym zapłonem i
        tylko kwestia czasu, kiedy i kto komu się przysłuży.

    • Gość: plik Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 21:37
      A czy ten Cichon to aniołek?
    • Gość: buffy Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 21:39
      Raczej nie, a moze na prawde nie.
      • Gość: coffee Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 08:25
        Prof. Cichon kazał swoim studentom kupować mu akcje (było to w czasach, gdy
        można było kupić ograniczoną ich ilość na osobę). Wiem to na pewno, jest wiele
        osób, które mówią o tym głośno, ponieważ profesor C. takie rozmowy prowadził na
        zajęciach ze swoimi studentami...Doszło do wielu transakcji i czuję, że trzeba
        wreszcie zacząć mówić o tym głośno i wyciągnąć sankcje....
        Nie wiem, jak tyle osób na tym forum może uważać profesora C. za bohatera,
        przecież ten donos to nic innego, jak złośliwość i zawiść małego nie tylko
        ciałem profesora C.....
        • Gość: st Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 09:15
          Może władze UWM powinni wyjaśnić czy kupowanie akcji dla Pan C. przez
          studentów, nie narusza etyki zawodowej.
        • Gość: placebo Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.olsztyn.net.pl 18.01.06, 09:15
          Troszkę uwag na temat akcji pana profesora C. Sama, na jego prośbę (czy
          studentka mogłaby odmówić?) kupiłam akcje Banku Śląskiego, na których profesor
          C. nieźle zarobił. Zresztą to było znamienne i opowiadane przez innych
          studentów, iż profesor C. przerywał wykład i odsłuchiwał radiowe komunikaty z
          notowań giełdowych Banku Śląskiego, sprawdzając wartość "swoich" akcji. Kilka
          słów na temat wartości badań przeprowadzonych w Instytucie. Czy liczba
          przebadanych osób przez profesor Wądołowską nie jest za duża? Wiem, że liczba
          była sumą wszystkich badań prowadzonych w instytucie (w pewnym okresie czasu),
          poczynając od prac magistrantów poprzez doktorantów a nawet prac profesora C.
          Czy pani profesor L.W. ma "fizyczne" dokumenty zrealizowania i przeprowadzenia
          wszystkich swoich badań, uwzględnionych w swoich publikacjacjach, a przede
          wszystkim w doktoracie i rozprawie habilitacyjnej? Tą ostatnią uwagę poddaję pod
          rozwage komisji uczelnianej badającej sprawę panów profesorów z UWM.
        • Gość: S.Czachorowski Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 09:37
          Szanowny (a?) Coffee,
          piszesz z adresu UWM. Najpewniej jesteś więc pracownikiem. Anonimowość w tym
          przypadku jest niewłaściwa. To nic innego jak anonimowy donos, a to nie licuje z
          godnością pracownika (chyba, że jest to sztubacki wygłup jakiegoś studenta).

          Anonimowy donos? Przecież to wygląda jak marna kampania dyskredytowania prof.
          Cichona! I praktycznie uwiarygadnia działania prof. Cichona - bo jeśli
          adwersarze stosują takie praktyki, to nic nie mają na obronę posądzonego o
          plagiat i nic nie mają przeciw prof. Cichonowi.

          Myślę, że środowisko akademickie stać na coś sensownego w dyskusji o sprawach
          drażliwych. Rzeczowa i merytoryczna dyskusja w wydaniu pracowników uniwersytetu,
          a nie sztubackie donosy licealistów! O to bardzo proszę i to jest motywem mojego
          udziału w tej dyskusji.

          Jeśli ktokowliek kierując się uprzedzeniami lub prywatnymi motywami próbuje
          wpływać na decyzje o stopniach - należałoby to ujawnić i stosownie napiętnować.
          W odpowiedni i właściwy sposób. Właściwy dla Uniwersytetu.

          Być może jednak forum internetowe nie jest właściwym miejscem na poważne
          dyskusje. Warto rozważyć sensowną dyskusję na łamach "Wiadomości
          Uniwersyteckich". Tam z pewnością nie będzie anonimowych, sztubacich i
          niesprawdzalnych donosów.

          Mam jednak nadzieję że środowisko pracowników UWM, w szczególności profesorów,
          może dać przykład prowadzenia dyskusji w internecie, z klasą i na poziomie.
    • Gość: S.Czachorowski plagiat czy zbytnia pomoc? IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 11:03
      Po zapoznaniu się z cytowanymi nielalże identycznymi fragmentami (prace mgr i
      rozprawa habilitacyjna) uczucia mam mieszane.
      To może być plagiat... ale także może być zbytnia pomoc promotora magistrantowi
      w pisaniu pracy. Być może promotor zbytnio pomagał studentowi przy pisaniu i
      zamiast w dyskusji zmuszać do samodzielnego wyciągania wniosków, za niego
      napisał (aby się w końcu nie męczyć).

      W kazdym razie komisja ma co robić. I chyba będzie musiała porozmawiać z
      autorami wspomnianych prac magisterskich.

      A środowisko akademickie musi jeszcze raz dogłębnie przemyślec standardy
      prowadzenia prac magisterskich. Ile i jak pomagać, aby nie prowokować
      dwuznacznych sytuacji. Z jednej strony możliwość posądzenia o plagiat, z drugiej
      posądzenia o pisanie pracy za studenta... I w końcu zbyt mała pomoc w wykonaniu
      pracy, zbyt mała życzliwość i pozostawianie magistranta samego sobie, bez
      należytego wsparcia. Ot trudna podróż między Scylla a Charybdą...
      • Gość: taki s opinia IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 11:49
        Przecież wiadomo wszem i wobec ze w UWM w Olsztynie od zarania dziejów prace
        magisterskie służą do napisania prac doktorskich, natomiast prace doktorskie
        służą do napisania prac habilitacyjnych a dalej już profesura uzyskana kosztem
        innych i taka jest polska nauka SAM WIELKI PLAGIAT . I NALEŻAŁO BY WZIĄĆ
        WSZYSTKICH JEDNAKOWO ZA D......
        • Gość: coffee Re: opinia IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 12:21
          Tak, jestem pracownikiem UWM, ale nie zamierzam się ujawniać z tego powodu, że
          nie chcę, aby moje zdanie zostało przez kogoś wykorzystane jako oficjalne
          stanowisko władz Uczelni. Jest to moje prywatne zdanie, które przedstawię w
          czasie merytorycznej dyskusji "na żywo" wtedy, gdy będzie po temu okazja, a nie
          w internecie.

          Moja wypowiedź nie ma na celu stwierdzenia, że prof. K. nie popełnił plagiatu,
          przecież na ten temat nie mam kompletnie żadnego wyobrażenia, ponieważ
          widziałam tylko 2 porównane fragmenty przedstawione na łamach gazety. Na ich
          podstawie sądzę, że to nie żaden plagiat, a zbieżność sformułowań spowodowana
          prawdopodobnie dużą pomocą profesora przy pisaniu pracy (czyli sumienność i
          chęć pomocy odbijają się teraz przeciwko Niemu). Niech osoby z zewnątrz znające
          się na tym, co jest plagiatem, a co nim nie jest, wypowiedzą się na ten temat,
          a będzie to z pewnością pomocne wielu pracownikom Uniwersytetu, którzy nie będą
          już prawdopodobnie pomagać swoim magistrantom w takim wymiarze, jak to miało
          miejsce do tej pory.
          Chciałam jedynie przedstawić pewien rys osobowości profesora C., bo proszę mi
          wierzyć, że jest On postacią kontrowersyjną w przeciwieństwie do niezwykle
          prawego i sumiennego profesora K. (proszę zwrócić uwagę, że między innymi
          dzięki temu został On Prodziekanem Wydziału i pełni tę funkcję już drugą
          kadencję).
          • Gość: S.Czachorowski Re: opinia IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 12:36
            podzielam wiele opini Pani/Pana. Szkoda, że nie chce Pan/Pani otwarcie zabierać
            głosu. Podzielam obawy z tym związane.
            Nasze opinie tu wyrażane nie mogą być w żadnym stopniu uważane za oficjalne
            stanowisko UWM. Chyba, że taką opinię wyrazi osoba sprawująca odpowiednią
            funkcję. Myślę, że znajdą się takie wypowiedzi w Gzaziecie. Internet nie jest
            chyba dobrym miejscem.
            Biorąc pod uwagę wszystkie obawy i wątpliwości, sądze jednak, że warto zabierać
            publicznie głos w takich sprawach. Po pierwsze w sprawie plagiatu, po drugie w
            sprawie nieuzasadnionych posadzeń i podważania autorytetu. Nie powinniśmy byc
            obojetni i milczacy w sprawach na prawde ważnych dla nszaego Uniwersytetu. I nie
            powinni pisac wyłącznie ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o co chodzi.
            Mleko juz sie rozlało, cos z tym trzeba zrobić. Na pewno trzeba dementowac takie
            wyssane z palce komentarze, że wszystkie, że zawsze itd.
            • Gość: coffee Re: opinia IP: *.uwm.edu.pl 18.01.06, 14:03
              Tak, ma Pan rację. Zabrałam głos i wypowiadam się tutaj głównie dlatego, że nie
              mogę znieść faktu, że niektórzy kompletnie niezorientowani w sprawie, na
              podstawie jednego czy dwóch artykułów wydają wyroki. Mam jedynie nadzieję, że
              władze Uniwersytetu wypowiedzą się w obronie prof. K, ponieważ jak na razie nie
              ma kompletnie żadnych powodów, aby traktować Go jako winnego (co zrobiła już
              część uczestników niniejszej dyskusji).

              Jeśli chodzi o wykorzystywanie naszych głosów, to wiem, że były kiedyś
              przypadki publikowania na łamach gazety fragmentów niektórych dyskusji. Ale
              oczywiście swoje zdanie wypowiadam z pełnym przekonaniem, mimo, że wolę,
              przynajmniej jak na razie, pozostać anonimowa.
      • Gość: sam_sob Re: plagiat czy zbytnia pomoc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 14:31
        Dziękuję za uczciwe potraktowanie uczestników tego forum w celu wyjaśnienia
        spornych kwestii.
    • Gość: student NoŻ Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.man.olsztyn.pl 18.01.06, 14:03
      Uważam, że skoro promotor udostępnia studentowi publikacje, pomaga w
      opracowaniu do pracy magisterskiej, poprawia błędy - czyli jest jako
      współautorem tej pracy. Tytuł magister nie jest tytułem naukowym a student tak
      naprawde jest jakby maszyna do napisania tej pracy oraz do przeprowadzenia
      badań- i tak do końca nie wie o co biega w tej pracy. A to może być jakby
      wycinek nurtującego tematu badanego przez promotora który ma prawo skorzystać z
      tych danych gdzyż sam je podsunoł pod nos dla studenta. To po co jest napisane
      praca pod kierunkiem.........!!! Uważam, że u niektórych wraz z przybywaniem
      lat spada poziom własnego ego!!!
    • Gość: BP Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.acn.waw.pl 18.01.06, 20:14
      Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że magistranci w dużej mierze opierają się na
      wiedzy i doświadczeniu promotorów. Dlatego też promotorzy są w pewnym sensie
      współautorami niniejszych prac magisterskich. Często dochodzi nawet do tego, że
      promotor podczas sprawdzania wstępnych wersji pracy magisterskiej dopisuje
      swoje przemyślenia, które zawiera końcowa wersja tejże pracy. Jak wówczas
      magistrant ma podać źródło tych fragmentów?
      Chciałbym się jednak odnieść do innego wątku tego artykułu. Pragnę nakierować
      poszukiwania autorów na wątek personalny. Prof. Cichon słynie na Wydziale NoŻ z
      zamiłowania do kilku rzeczy, między innymi z pasji do nauki o żywieniu
      człowieka i chęci "dokopania" Prodziekanowi prof. Kłobukowskiemu. I między
      innymi tymi przesłankami kierował się Dziekan i Rektor UWM nie wszczynając
      procedury sprawdzania rozprawy habilitacyjnej. Osobiście uważam, że oskarżenie
      wysunięte przez prof. Cichona są nieuzasadnione i są kolejnym atakiem
      personalnym. Zastanawia mnie jedno, że autorzy tego artykułu nie sprawdzili
      źródła donosu czyli opinii na temat prof. Cichona? Czy zostali świadomie czy
      też nie istrumentami w ręku prof. Cichona przeciwko Prodziekanowi prof.
      Kłobukowskiemu? Bo jeśli byli świadomi tych faktów to wykazali się brakiem
      obiektywizmu i profesjonalizmu dziennikarskiego.
      • Gość: belfer15 Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.uwm.edu.pl 19.01.06, 07:29
        Atak personalny nie wyklucza plagiatu. I jedno i drugie moze miec miejsce. Do
        srodowiska uniwersyteckiego bedzie nalezalo ocenienie i osadzenie jednego i
        drugiego.
        • Gość: sam_sob Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 07:38
          Takie to proste, chociaż zmusza do działania.
          • Gość: dzidzia Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 00:21
            Ludzie, poczytajcie sobie najpierw prawo autorskie, "Dobre obyczaje w nauce",
            ustawę o szkolnictwie wyższym i potem dyskutujcie. Nie wszystko,
            co "stworzone" jest utworem prawnie chronionym. Dziennikarze odebrali wam
            rozum? Gdyby oni to przeczytali, to spusciliby tzw. prof. C. ze schodów, bo
            nie mieliby tematu. Ale oni tez nie sa wyszkoleni w tym fachu. Żadna praca
            dyplomowa, jesli nie jest opublikowana, nie jest praca naukową, więc z tego
            tytulu ochronie nie podlega. Nawet dyplom studiów dziennikarskich, nie czyni
            dziennikarza, tym bardziej oceniania dorobku naukowego. Nie może "jajko" być
            lepsze od kury. Dyplom to zaledwie przepustka do zawodu, także uczonego.
            Podziwiam prof. Czachorowskiego, że mimo wszystko stać go na kontynuowanie
            tej "dyskusji" z osobami, ktore kieruja sie tylko emocjami i zasada "łapaj
            zlodzieja" (jak p. Wronski, uciekinier z Polski przed... no przed czym panie
            W.?)
            Pozdrawiam
      • Gość: Unknown Re: Promotor właścicielem prac magisterskich? IP: *.man.olsztyn.pl 21.01.06, 16:23
        Jako że panuje konflikt między Prof. Cichoniem a Prof, Kłobukowskim było wiadomo
        od dawna, najzabawniejsze i wkurzające że ten pierwszy poszedł do GW, dodając
        smaczek wiadome jest że odchodzi na emeryturę po tym roku akademickim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja