Gość: Jolka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.01.06, 10:17
5 minut wstydu a tytuł (naukowy) na całe życie. Jest to moim zdaniem bardzo
trafna formuła i mająca raczej większe niż mniejsze zastosowanie w "nauce".
Nie wiem dlaczego w ogóle polska nauka trzyma się kurczowo stopnia naukowego
dr hab. Nie wskazując USA które zbiera 95 % nagród Nobla i nie posiada takiej
kwalifikacji naukowców. Oczywiście o istnieniu tej gradacji decydują ci
którzy ją przeszli. Jesli nie habilitacjia to trzeba by było wprowadzić
jakieś zróznicowanie na np. dr młodszego i starszego. Piszę bez sarkazmu ale
faktem jest że zdobywanie stopni i tytułów w polskiej nauce naznaczone jest
znamieniem feudalizmu. Insza inszość to jakość owych opracowań. Znany
skądinąd profesor zwyczajny Mirosław Ł "dowiódł", że chłop który zdobył
wykształcenie wyższe nie jest głupszy od tego który w ławce szkolnej nie
siedział (badacz poddał analizie wyniki gospodarowania które jak wiadomo
zależą od setek innych czynników w tym od jakości gruntów, wielkosci
gospodarstwa czy w czasach komuny od "wejścia" do komitetu PZPR i dojścia do
talonów na sprzęt rolniczy.
Tutaj trudno dywagować. Na mój ogląd praca magisterska nie powinna być
pierwowzorem do stopnia dr hab to oczywiste. (pomiam wyniki laboratoryjne
które mogły byc cząstką większej calości). Godna podziwu jest zaciętość
jednego "profesora" przeciwko drugiemu "profesorowi". Byłoby dobrym gdyby
wynikala jeynie z troski o dobro nauki. Pragnę być o tym przekonana.