Gość: Harry
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.01.06, 21:22
Zwolnienie z pracy (bez konieczności brania urlopu bezpłatnego lub dnia uropu
płatnego) dotyczy TYLKO SPRAW ZWIĄANYCH Z WYKONYWANIEM FUNKCJI PUBLICZNYCH
NIEODPŁATNIE, np ławnika w sądzie gdzie jak wiadomo zatrudnieni na umowie o
pracę nie otrzymują zapłaty za posiedzenia ( w odróznieniu od bezrobotnych,
emerytów i rencistów). Jest to sprawa tak prosta, że "inteligencja SLD" ,
pomimo, że nigdy nie siedziala w prawdziwej ławce szkolnej powinna to pojąć.
Nie jest to sprawa pracodawcy jak mówi przewodniczący. Przynajmniej tego
który płaci kwadratową złotówką czyli pieniędzmi podatnika. Jest to natomiast
sprawa pracodawcy tzw "prywaciarza". Może dla zaspokojenia ciekawosci jak to
gdzie indziej wygląda. Np: w USA. Otóż np: ławnik czyli członek JURY jest
skoszarowany od poniedziałku do piatku (a jeśli sprawa trwa miesiąc to caly
miesiąc)Jest to funkcja społeczna zatem nie dostaje ZAPŁATY. Otrzymuje
jedynie kwotę 15 USD dziennie co ma mu pokryć koszt zakup kawy, ciastka
podczas tzw. cofee break. Pracodawcy "prywaciarze" najczęsiej wypłacają mu
utracone pobory ze swojego zysku czyli z własnej kieszeni. Jest to
tzw "honorowy bonus" bowiem pracodawca wie, że lawnik traci wykonując funkcje
publiczną. Podobnie jest w przypadku adopcji dziecka. IRS na adoptowane
dzecko przyznaje (w 2005 r ponad 10 500 USD) odliczenia od podatku, ale
zapytuje czy pracodawca bral udzial w utrzymaniu adoptowanego dziecka.
Poniewaz pracodawcy "prywatni" partycypuja zwyczajowo w połowie tej kwoty
dobrowolnie, gdy posiądą wiedzę, że pracownik jego firmy adoptowal dziecko.
Unikają przez to określenia "cheap slut",ktore by do nich pasowalo gdyby tego
nie uczynili, nie chcą byc przynajniej za takowych posądzani. Ale to Polska
właśnie i dlatego pomiot rodem z SLD zachowuje się tak jak widać. Pozdrawiam