Gość: ene
IP: *.olsztyn.mm.pl
21.03.06, 15:56
Wyprzedzić ,,Krwawego Ludwika''
Policja •Wolą sami odejść niż czekać na odstrzał
Policję zalewa fala raportów funkcjonariuszy, którzy wolą odejść ze służby niż
czekać na upokarzającą weryfikację szykowaną przez ministra Ludwika Dorna.
Chodzi o polowanie na esbeków, które Dorn prowadzi od przejęcia MSWiA. Z
naszych informacji wynika, że ze służby może odejść nawet kilka tysięcy
doświadczonych policjantów. W przypadku niektórych z nich jedynym grzechem
jest to, że w przeszłości służyli Polsce w szeregach Służby Bezpieczeństwa.
To, że na początku lat 90. zostali pozytywnie zweryfikowani, dla Dorna nie ma
znaczenia.
Odejście kilku tysięcy funkcjonariuszy może osłabić policję, w której obecnie
jest 3 tys. wakatów. Doświadczonych ludzi nie zastąpią nowo przyjmowani
rekruci. Polityka Dorna może doprowadzić do tego, że niektóre małe komisariaty
trzeba będzie zamknąć na kłódkę. Były szef MSWiA Ryszard Kalisz (SLD), pytany
przez „TRYBUNĘ" o skutki masowego odchodzenia na emeryturę policjantów,
ocenia, że może to utrudnić walkę z przestępczością.
-ęW zapowiedziach kierownictwa MSWiA i policji jest mnóstwo sprzeczności. Z
jednej strony, obiecują poprawę bezpieczeństwa poprzez odmłodzenie kadr, z
drugiej, trwa akcja zatraszania funkcjonariuszy. Przy takiej skali raportów o
zwolnienia trzeba by się było zastanowić, jak policja wypełni swoje ustawowe
obowiązki. Zawsze można zatrudnić nowych ludzi, ale czynnik doświadczenia w
pracy policjanta jest bardzo ważny - ocenia Kalisz.
Na biurka komendantów wojewódzkich trafiają raporty o zwolnienie z powodów
osobistych składane przez funkcjonariuszy w sile wieku. Nieoficjalnie mówią,
że wolą uprzedzić otrzymanie „propozycji nie do odrzucenia". Obawiają się, że
powodem ich wyrzucenia ze służby może być nawet epizodyczny kontakt z SB.
W latach 80. do tej liczącej 20 tys. funkcjonariuszy służby oddelegowanych
było wielu milicjantów w rejonowych urzędach spraw wewnętrznych. Nie zajmowali
się wyłącznie - jak twierdzą politycy prawicy, czy pracownicy IPN - walką z
opozycją, lecz z przestępcami.
Tylko na Pomorzu, w obawie przed czystkami Dorna, raporty złożyło prawie 100
policjantów. Wszyscy wiedzą, że były one wymuszone, ale oficjalnie twierdzi
się, iż chodzi o tzw. powody osobiste. O tym, że w policji odbywa się kolejny
etap PiS-owskiej czystki, mówi wprost zastępca komendanta policji w
Kościerzynie podinsp. Marek Lewandowski. Zmuszono go do przejścia na emeryturę
w wieku 46 lat.
Od 1 kwietnia z policją żegna się siedmiu z 20 komendantów miejskich i
powiatowych: w Człuchowie, Kwidzynie, Lęborku, Malborku, Pruszczu Gd.,
Tczewie, Wejherowie. Komendantem powiatowym w Wejherowie przestanie być mł.
insp. Cezary Tatarczuk uważany za jednego z najlepszych funkcjonariuszy w
województwie. 44-letni doktor nauk humanistycznych tłumaczy swoją prośbę o
dymisję względami osobistymi.
A to nie koniec - fama w szeregach policyjnych głosi, że do złożenia raportów
o rezygnację ze służby gotowi są naczelnicy wydziałów, komendanci posterunków,
szefowie referatów. Razem nawet 300 funkcjonariuszy. Mają odejść tuż przed
sezonem letnim, na Pomorzu atrakcyjnym nie tylko dla turystów i letników, ale
także dla wszelkiej maści przestępców.
Z garnizonu podkarpackiego odejdzie ok. 200 funkcjonariuszy. - Na 4,6 tys.
policjantów odejście 160 i zapowiedź przejścia na emerytury jeszcze 40 w tym
roku jest naturalna - przekonuje nadinsp. Dariusz Biel, komendant
podkarpackiej policji. - Potrzebuję policjantów doświadczonych a nie
wypalonych - mówi. Przyznaje jednak: - Wśród tych, którzy odeszli, są tacy,
którzy przepracowali 29 - 30 lat, ale są i tacy, którzy mimo takiej wysługi
nadal są potrzebni.
Jacek Krawczyk, rzecznik kujawsko-pomorskiego garnizonu policji, nie jest w
stanie podać, ilu funkcjonariuszy odeszło ze służby po zmianie władzy. -
Ludzie przychodzą i odchodzą codziennie. Mamy ponad trzysta wakatów - tłumaczy
Krawczyk. W regionie na emerytury udało się trzech komendantów powiatowych: w
Lipnie, Golubiu-Dobrzyniu i Rypinie. Nowi szefowie nie są powołani na
stanowiska, a jedynie pełnią obowiązki. Z naszych szacunków wynika, iż w woj.
kujawsko-pomorskim z pracą pożegna się około setki policjantów.
Oficjalnie nikt się nie przyzna, że kieruje nimi strach przed PiS-em i
pomysłami nowej władzy. Budzi jednak zdumienie, że na przykład żegna się z
policją ktoś, kto ma tylko 44 lata. Do tej pory policjant mógł zakończyć
służbę po 15 latach pracy. Dostawał 40 proc. emerytury i trzymiesieczną odprawę.
- Ci, którzy mieli odejść, już odeszli - mówi rzecznik lubelskiej policji
podinsp. Janusz Wójtowicz. Z samej KWP i Komendy Miejskiej Policji w Lublinie
w zeszłym roku odeszło w sumie 65 osób. W roku bieżącym już 109. Jak twierdzi
Wójtowicz, liczba przechodzących na emerytury funkcjonariuszy zawsze jest
większa na początku każdego roku, co wynika z korzystniejszych przeliczeń
uposażeń.
Sławomir Weremiuk, naczelnik wydziału prasowego KGP, przekonuje, że każdy
komendant wojewódzki może sobie sam dobierać współpracowników. - ęW styczniu
nastąpiły zmiany w komendach wojewódzkich i teraz nowi komendanci dobierają
sobie ludzi według swojej oceny ich pracy. Komendanci miejscy czy powiatowi to
funkcjonariusze powoływani na stanowiska. W każdej chwili mogą się spodziewać
odwołania. Każdy z nich ma tego świadomość i spodziewając się zmian wybierają
dżentelmeńskie wyjście i sami składają raporty -ę wyjaśnił.
Zdaniem Ryszarda Kalisza, sprawa nie jest tak oczywista. -ęLudzie, którzy
poświęcili dużą część swojego życia policji, odchodzą sami ze służby. Nie
znają kryteriów zapowiadanej weryfikacji, a te mogą być irracjonalne, np. kto
się z kim spotykał, kto kogo zna. To, co obecnie obserwujemy, to wynik
wypowiedzi ministra Dorna -ępolityki zastraszenia -ęocenia były szef MSWiA.
(Współpr. ZW, RZ, PIO, TI, TOR)
Piotr Ożad