DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitur".

IP: *.olsztyn.mm.pl 22.04.06, 11:07
Polska w kruchcie

PAŃSTWO - KOŚCIÓŁ • Antyklerykałowie się bronią

Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości dopełnia się trwająca od początku lat 90.
klerykalizacja Polski. Partia braci Kaczyńskich otwarcie zmierza do nadania
państwu pełnego charakteru wyznaniowego.

Jarosław Kaczyński nie ukrywa, że jego celem jest Polska narodowo-katolicka, w
której wszystkie sfery życia publicznego, ale także życie prywatne obywateli,
w tym innowierców i niewierzących, poddane będą doktrynie i rygorom religii
katolickiej.
Mimo że obecna konstytucja nie zawiera wyraźnego zapisu o rozdziale Kościoła
od państwa, PiS-owski projekt konstytucji idzie jeszcze dalej. Przewiduje
m.in. zastąpienie obecnej, w miarę liberalnej, preambuły nową, ostentacyjnie
wyznaniową, która zaczynałaby się od słów: „W imię Boga Wszechmogącego, w
Trójcy Świętej Jedynego". Konstytucja PiS-u wprowadzałaby jeszcze szersze
przywileje dla Kościoła.
Droga, którą idzie PiS, nie jest nowa. Likwidacja Polski Ludowej u schyłku
1989 r. otworzyła drogę klerykalizmowi, który wcześniej był hamowany przez
instytucje świeckiego państwa socjalistycznego. Jednym z pierwszych przejawów
klerykalnej ofensywy był ujawniony, po wygranych przez „Solidarność" wyborach
czerwcowych 1989 r., tzw. senacki projekt ustawy o ochronie prawnej dziecka
poczętego. Zdominowany prawie całkowicie przez prawicę Senat, intensywnie
wspierany przez Kościół katolicki i jego hierachię, podjął działania na rzecz
wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu przerywania ciąży.
Po kilkuletniej walce w parlamencie i mediach prawicy udało się doprowadzić w
styczniu 1993 r. do wprowadzenia nieco tylko złagodzonego w stosunku do
projektu senackiego zakazu aborcji. Kilka tygodni wcześniej, w listopadzie
1992 r., Sejm odmówił, pod presją episkopatu, zgody na ogólnonarodowe
referendum w sprawie karalności za przerywanie ciąży mimo zebrania pod
wnioskiem 1,5 mln podpisów. Jesienią 1990 r. do szkół i przedszkoli
wprowadzono, bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, naukę religii, a
jednocześnie rozpoczęto okryte tajemnicą prace nad projektem konkordatu z
Watykanem.
Kościół uzykał również szeroki dostęp do pieniędzy z budżetu państwa
utrzymywanego z podatków wszystkich obywateli, także niewierzących. Do
kościelnej kasy zaczął płynąć potężny strumień dotacji. Rozpoczęto
finansowanie licznych katolickich instytucji, w tym m.in. szkół wyższych. Na
szeregu świeckich uczelni wprowadzono wydziały teologiczne. Na etatach w
szpitalach, wojsku i policji zatrudniono kapelanów. Mimo pierwotnego
zapewnienia, że katecheci uczący religii w szkołach nie będą pobierali
wynagrodzenia, Kościół upomniał się bardzo szybko i skutecznie o pensje dla
nich, w tym dla księży i zakonnic.
Państwowe dotacje, a także zwrot majątków znacjonalizowanych w okresie PRL
doprowadziły do sytuacji, w której bogaty Kościół katolicki stał się jednym z
największych posiadaczy w Polsce. Rownież posiadaczy ziemskich, co wyszło na
jaw po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, kiedy Kościół otrzymał
gigantyczne dopłaty unijne w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.
W 1998 r. zdominowany przez prawicę parlament wyraził zgodę na ratyfikowanie
konkordatu z Watykanem, utrwalającego przywileje Kościoła w Polsce i
ubezwłasnowolniającego w stosunkach z nim państwo polskie. Klerykalizacja
objęła wszystkie sfery życia społecznego, w tym także media. Jeszcze w 1992 r.
zmuszono media publiczne do respektowania „chrześcijańskiego systemu wartości".
Przemożny wpływ kleru na życie społeczne w Polsce miał i ma też negatywny
wpływ na wolność słowa, w tym także na swobodę wypowiedzi artystycznej. Do
najbardziej spektakularnych przejawów kagańcowej roli Kościoła i
zorientowanych katolicko polityków należy trwający proces gdańskiej artystki
Doroty Nieznalskiej skazanej z paragrafu przewidującego karę za „obrazę uczuć
religijnych".
Objęcie jesienią 2005 r. władzy przez PiS spowodowało nową, wzmożoną falę
klerykalizacji państwa. Szykanowanie za poglądy wyrażane w twórczości
artystycznej stało się zjawiskiem częstym jak nigdy dotąd. Wzmocnione zostały
przywileje finansowe kleru. Zdominowany przez PiS Sejm przyznał ogromną,
20-milionową dotację na budowę Świątyni Opatrzności Bożej.
Kościelne inwestycje wspierane są także obficie z budżetów lokalnych. Na
garnuszek państwa wzięte zostały kolejne instytuty teologiczne. Doszło do
otwartego sojuszu ekipy rządzącej ze skrajnie fundamentalistycznym
środowiskiem katolickim skupionym wokół medialnego imperium o. Tadeusza Rydzyka.
Jednak nadzieje, że po ewentualnej klęsce PiS i zmianie u steru władzy dojdzie
do osłabienia wpływu Kościoła na życie publiczne, mogą okazać się płonne.
Największa partia opoozycyjna Platforma Obywatelska bardzo skwapliwie dba o
poparcie ze strony Kościoła. Pamiętna, jesienna pielgrzymka parlamentarzystów
PO do sanktuarium w podkrakowskich Łagiewnikach otworzyła im drogę do dobrych
kontaktów z częścią hierarchii. Nieoficjalnie mówi się, że głównym kościelnym
patronem Platformy jest arcybiskup krakowski, kard. Stanisław Dziwisz, z
którym liderzy Platformy pozostają w stałym kontakcie.
W głosowaniach nad przepisami korzystnymi dla Kościoła parlamentarzyści partii
Donalda Tuska głosują zresztą nie inaczej niż ich rywale z PiS czy Ligi
Polskich Rodzin. Ważną osią sporu politycznego jest rywalizacja między tzw.
kościołem toruńskim a kościołem łagiewnickim. Kresu klerykalizacji Polski
zatem nie widać, ale tym, co może go przybliżyć, jest społeczny opór. Taki jak
np. sobotnia demonstracja antyklerykalna przed Sejmem.

Klerykalizacja Polski
Niektóre ważne daty:
1990 - wprowadzenie religii do szkół
1992 - wprowadzenie obowiązku respektowania w mediach publicznych
„chrześcijańskiego systemu wartości".
1992 - odrzucenie przez Sejm wniosku 1,5 mln obywateli o przeprowadzenie
referendum w sprawie karalności za przerywanie ciąży
1993 - wprowadzenie zakazu aborcji
1997 - rezygnacja w nowej konstytucji z przepisu o jednoznacznym rozdziale
Kościoła od państwa
1998 - ratyfikacja konkordatu
1990 - 2006 - kolejne przywileje finansowe, prawne i instytucjonalne dla
Kościoła katolickiego w Polsce.

KRZYSZTOF LUBCZYŃSKI
    • Gość: en Re: DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitu IP: *.olsztyn.mm.pl 22.04.06, 13:02
      Księża chcą mieć rodziny

      Czterech na pięciu księży w Polsce, którzy decydują się porzucić sutannę, robi
      to z powodu miłości do kobiety - wynika z cytowanych przez "Dziennik" badań
      socjologa religii, prof. Józefa Baniaka z Uniwersytetu Poznańskiego.

      Księża zdecydowanie częściej niż się o tym oficjalnie mówi myślą o założeniu
      rodziny. I to bez rezygnacji z kapłaństwa. Na taką możliwość czeka aż 65%
      duchownych.


      REKLAMA Czytaj dalej



      Wielu polskich duchownych odetchnęło zapewne z ulgą, kiedy nowy prefekt
      Kongregacji Nauki Wiary kard. Joseph William Lavada zapowiedział ostatnio, że
      Watykan rozważy zniesienie obowiązkowego celibatu dla kapłanów. Tak odważna
      wypowiedź wysokiego watykańskiego dostojnika podzieliła środowisko kościelne,
      pisze "Dziennik".

      Gazeta twierdzi jednak, że rewolucji obyczajowej w Kościele nie należy się
      spodziewać dopóki biskupem Rzymu jest Benedykt XVI. Papież kontynuuje bowiem
      nauczanie Jana Pawła II, który na zniesienie bezżeństwa księży kategorycznie się
      nie zgadzał.

      Na świecie liczba żonatych księży katolickich przekracza już 100 tyś., podaje
      "Dziennik". (PAP)
      • edico Ile nam wolno pomyśleć, ile nam wolno powiedzieć 22.04.06, 15:35
        Prawdziwy obraz dzisiejszej Polski:
        www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=1383
        • jola210 Re: Ile nam wolno pomyśleć, ile nam wolno powiedz 22.04.06, 15:38
          Edico, trafili Ci w temat:))
          • edico Re: Ile nam wolno pomyśleć, ile nam wolno powiedz 22.04.06, 15:54
            To jest poważny problem składający się z bardzo wielu tematów. Praktycznie w IV
            RP coraz trudniej jest dostrzec coć, co funkcjonowało by poprawnie i zgodnie z
            oczekiwaniami. Należy tylko być zadowolonym z tego, że coraz więcej ludzi
            dostrzega te negatywne zjawiska.
    • Gość: pik Re: DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitu IP: *.olsztyn.mm.pl 22.04.06, 17:15
      wiadomosci.onet.pl/1310413,11,item.html
      • edico Re: DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitu 22.04.06, 22:38
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3299654.html
        • edico Re: Zdjęcia z manifestacji 22.04.06, 22:43
          pl.indymedia.org/pl/2006/04/20105.shtml
          pl.indymedia.org/pl/2006/04/20121.shtml
    • Gość: ene Re: DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitu IP: *.olsztyn.mm.pl 24.04.06, 07:54
      Koszt seksu księży

      KOŚCIÓŁ • Świątynie i parafie zamykane

      Od 2002 r. archidiecezja bostońska wypłaciła 151 mln dolarów odszkodowań ofiarom
      seksualnych nadużyć księży - podano w sprawozdaniu finansowym arcybiskupstwa
      ogłoszonym w ubiegłym tygodniu. Wcześniej ujawniono, że w całych Stanach
      Zjednoczonych ofiary otrzymały prawie pół miliarda dolarów. Po wybuchu skandalu
      w 2002 r. ujawniono, że od roku 1950 zarzut pedofilii postawiono ok. 4500
      duchownym. Ich ofiar, w 80 proc. chłopców, było ponad 11 tysięcy.

      Finansowe kłopoty archidiecezji bostońskiej ponownie zwróciły uwagę na skandale
      seksualne w Kościele rzymsko-katolickim, które wywołały ogromne wzburzenie wśród
      wiernych. Chodzi nie tylko o budzące grozę zachowanie wielu księży. Oliwy do
      ognia dolał fakt, że biskupi chronili duchownych dopuszczających się pedofilii.
      Ukrywali ich przestępstwa i nie karali, a jedynie najczęściej przesuwali do
      innych parafii, gdzie ich wcześniej nie znano. Tak postępował m.in. arcybiskup
      Bostonu kard. Bernard Law. Z tego powodu w 2002 r. został zmuszony do
      rezygnacji. Lista dostojników kościelnych, którzy musieli ustąpić, jest długa.
      Obejmuje w USA m.in. dwóch biskupów z Florydy.
      Wrzód dotknął także inne kraje. W Irlandii musiał ustąpić biskup diecezji Ferns
      Brendan Comiskey. Raport z października 2005 r. sędziego Sądu Najwyższego
      przytacza ponad 100 przypadków nadużyć seksualnych księży. Ukazuje takie
      wstrząsające fakty jak zgwałcenie dziewczynki na ołtarzu, czy szantażowanie
      dzieci, by zgodziły się na seks.
      Zarzuty dotyczące seksualnych nadużyć zmusiły do dymisji również arcybiskupa
      Wiednia kard. Hansa Hermanna Groera. Watykan z opóźnieniem zareagował na
      skandale ujawniane od kilku lat. W końcu jednak doprowadził do ustąpienia kilku
      biskupów i wyraził potępienie dla grzesznych czynów. W 2001 r. kard. Ratzinger
      potwierdził, że wewnętrzne śledztwa kościelne w tej sprawie są tajemnicą, ale
      nie zakazał informowania policji o tego rodzaju przestępstwach dokonywanych
      przez księży.
      W Bostonie, jak ukazuje ubiegłotygodniowe sprawozdanie finansowe archidiecezji,
      rachunki za tolerancję abp. Bernarda Lawa wobec grzesznych księży płaci teraz
      jego następca kard. Sean O'Malley. Został on zmuszony do wyprzedaży majątku
      kościelnego. Zamknął 62 kościoły i zlikwidował tyleż parafii (wszystkich było
      357). Sprzedał rezydencje archidiecezji i wiele innych budynków. Trzeba było też
      zamknąć kilka szkół katolickich. Razem wszystko to dało 68,8 mln dol. Kwota ta
      nie wystarczyła jednak na odszkodowania.

      Od 2002 r. archidiecezja bostońska wypłaciła 151 mln dolarów odszkodowań ofiarom
      seksualnych nadużyć księży - podano w sprawozdaniu finansowym arcybiskupstwa
      ogłoszonym w ubiegłym tygodniu. Wcześniej ujawniono, że w całych Stanach
      Zjednoczonych ofiary otrzymały prawie pół miliarda dolarów. Po wybuchu skandalu
      w 2002 r. ujawniono, że od roku 1950 zarzut pedofilii postawiono ok. 4500
      duchownym. Ich ofiar, w 80 proc. chłopców, było ponad 11 tysięcy.
      Finansowe kłopoty archidiecezji bostońskiej ponownie zwróciły uwagę na skandale
      seksualne w Kościele rzymsko-katolickim, które wywołały ogromne wzburzenie wśród
      wiernych. Chodzi nie tylko o budzące grozę zachowanie wielu księży. Oliwy do
      ognia dolał fakt, że biskupi chronili duchownych dopuszczających się pedofilii.
      Ukrywali ich przestępstwa i nie karali, a jedynie najczęściej przesuwali do
      innych parafii, gdzie ich wcześniej nie znano. Tak postępował m.in. arcybiskup
      Bostonu kard. Bernard Law. Z tego powodu w 2002 r. został zmuszony do
      rezygnacji. Lista dostojników kościelnych, którzy musieli ustąpić, jest długa.
      Obejmuje w USA m.in. dwóch biskupów z Florydy.
      Wrzód dotknął także inne kraje. W Irlandii musiał ustąpić biskup diecezji Ferns
      Brendan Comiskey. Raport z października 2005 r. sędziego Sądu Najwyższego
      przytacza ponad 100 przypadków nadużyć seksualnych księży. Ukazuje takie
      wstrząsające fakty jak zgwałcenie dziewczynki na ołtarzu, czy szantażowanie
      dzieci, by zgodziły się na seks.
      Zarzuty dotyczące seksualnych nadużyć zmusiły do dymisji również arcybiskupa
      Wiednia kard. Hansa Hermanna Groera. Watykan z opóźnieniem zareagował na
      skandale ujawniane od kilku lat. W końcu jednak doprowadził do ustąpienia kilku
      biskupów i wyraził potępienie dla grzesznych czynów. W 2001 r. kard. Ratzinger
      potwierdził, że wewnętrzne śledztwa kościelne w tej sprawie są tajemnicą, ale
      nie zakazał informowania policji o tego rodzaju przestępstwach dokonywanych
      przez księży.
      W Bostonie, jak ukazuje ubiegłotygodniowe sprawozdanie finansowe archidiecezji,
      rachunki za tolerancję abp. Bernarda Lawa wobec grzesznych księży płaci teraz
      jego następca kard. Sean O'Malley. Został on zmuszony do wyprzedaży majątku
      kościelnego. Zamknął 62 kościoły i zlikwidował tyleż parafii (wszystkich było
      357). Sprzedał rezydencje archidiecezji i wiele innych budynków. Trzeba było też
      zamknąć kilka szkół katolickich. Razem wszystko to dało 68,8 mln dol. Kwota ta
      nie wystarczyła jednak na odszkodowania.
      Archidiecezja popadła w długi, bowiem jednocześnie spadła ofiarność wiernych -
      wysokość dotacji gwałtownie zmniejszyła się. W roku budżetowym 2003 - 2004
      wydatki były większe od wpływów o ponad 2,5 mln dol., w roku następnym już o 8,5
      mln. W rezultacie deficyt osiągnął już 46 mln dol.
      W tej sytuacji kard. O'Malley uznał za konieczne zapowiedzieć dalsze
      oszczędności, choć nie wyjaśnił, czy oznacza to dalszą likwidację świątyń i
      parafii. Zapewnił jednak, że w 2008 r. finanse archidiecezji zostaną uzdrowione
      i wpływy pokryją wydatki. Czy uzdrowienie finansów oznacza też odbudowę
      podkopanego zaufania do Kościoła? Jest on bowiem tradycyjnie bardzo restrykcyjny
      w kwestiach moralnych i obyczajowych stawiając wobec wiernych niesłychanie
      wysokie poprzeczki. Tymczasem okazuje się, że długo tolerował i ukrywał zło we
      własnych szeregach. Przy tej okazji nowego impetu nabrała dyskusja o prawie
      duchownych do zawierania małżeństw. Celibat bowiem jest głównym źródłem
      seksualnych skandali.
      Ukazało się na ten temat wiele publikacji autorstwa także teologów. Ważne
      jednak, co myślą wierni lub wyznawcy innych religii. Wypowiadają się oni m.in. w
      Internecie. I tak Frank Agudah Dallas (USA) pisał: „Naturalnie zaufanie wobec
      Kościoła katolickiego może być przywrócone. Pytanie jednak, jak możemy zacząć
      darzyć zaufaniem księży parafialnych pracujących z dziećmi. Na to potrzeba
      dłuższego czasu. Cieszę się jednak, że żyjemy w państwie prawa i porządku, gdzie
      również księża winni przestępstw stają przed obliczem sprawiedliwości". W
      podobnym duchu dzieli się swymi odczuciami Ed Jerlinski z New Hampshire: „Przez
      lata Kościół katolicki starannie krył księży mających stosunki z kobietami i
      winnych skandali seksualnych. W końcu ludzie powstali nie pozwalając, by trwało
      to nadal. Nie znajdują się oni ponad prawem". Fred Jones, również z USA, uważa
      zaś, że „dopóki Kościół katolicki nie zmieni stanowiska w sprawie małżeństw
      księży i nie będzie przekazywał duchownych winnych przestępstw organom sądowym,
      będzie odpychał wiernych".
      Gorzką refleksję przekazał Prem Pulami pochodzący z Nepalu: „Dziwię się,
      dlaczego uwaga jest skierowana wyłącznie na księży amerykańskich. Uczyłem się w
      szkole jezuickiej w Darjeeling, gdzie molestował mnie seksualnie duchowny z
      Irlandii. Wtedy całkowicie straciłem wiarę. Moi rodzice nigdy nie dowiedzieli
      się o bólu, jakiego doznałem z rąk człowieka, który przybył do biednego kraju,
      by gwałcić młodych chłopców".
      Wielu internautów broni Kościoła wskazując, że jednak zaczął się on leczyć oraz
      że zło można znaleźć w każdej społeczności, a w tym wypadku dotyczy to
      pojedynczych ludzi. To prawda. I trzeba dostrzec, że Kościół w końcu zajął się
      tą bolesną sprawą. Tyle że od ludzi z instytucji, która moralność stawia na
      najwyższym piedestale, należy oczekiwać więcej niż od innych.


      ***



      • Najgłośniejszy skandal seksualny w polskim Kościele wybuchł wokół
      • Gość: ene Re: DokąD zmierzasz Polsko ?"Sukienka czy garnitu IP: *.olsztyn.mm.pl 24.04.06, 07:57

        • Najgłośniejszy skandal seksualny w polskim Kościele wybuchł wokół abp.
        poznańskiego Juliusza Paetza. Hierarcha zrezygnował z pełnionej funkcji po
        oskarżeniach o molestowanie seksualne kleryków. Watykan, choć przyjął jego
        rezygnację, oficjalnie nie uznał jego win.
        • W ub. roku opinię publiczną zbulwersowały zarzuty wobec prałata Henryka
        Jankowskiego z Gdańska, byłego kapelana „Solidarności". Matka jednego z
        ministrantów oskarżyła go o molestowanie syna. Prokuratura nie potwierdziła tych
        zarzutów. Okazało się jednak, że ksiądz obdarowywał ministrantów drogimi
        prezentami i pieniędzmi. Prałat został usunięty z proboszczowskiego stanowiska
        parafii św. Brygidy.
        • Ks. Jerzy U. z Barcina - w październiku 2005 r. media poinformowały, że dwa
        lata wcześniej został usunięty z innej parafii za seksualne wykorzystywanie
        nieletnich chłopców.
        • Ks. Zbigniew P. - skazany na półtora roku w zawieszeniu na 3 lata przez
        opolski sąd pierwszej instancji za kontakty seksualne z trzema nieletnimi
        wychowankami jednego z podopolskich domów dziecka.
        • Ks. Wincenty P. z Łęczycy - podejrzewany przez tamtejszą prokuraturę o
        molestowanie pięciu nieletnich chłopców. Podczas przesłuchania przyznał się do
        stawianych mu zarzutów, nie chciał jednak składać wyjaśnień.
        • W 2005 r. prokuratura podejrzewała katechetę ks. Pawła K. z Wrocławia o
        namawianie do czynów lubieżnych trzech chłopców w wieku 14 i 15 lat. W
        komputerze duchowny przechowywał zdjęcia pornograficzne z dziećmi i zwierzętami.
        • W lutym br. aresztowano Mirosława W., księdza z Trawink (pow. świdnicki),
        który miał molestować 12-letnią dziewczynkę.
        • W grudniu 2004 r. w Białej Podl. skazano na dwa lata więzienia Zbigniewa S.,
        byłego proboszcza z miejscowości Połoski. Molestował uczennice.
        • W głośniej sprawie pedofili z Dworca Centralnego wśród oskarżonych o
        wykorzystywanie seksualne chłopców jest ksiądz z Kościoła polsko-katolickiego. (JZ)
        • sam_sob Re: Dokąd zmierzasz Polsko ? Do normalności. 24.04.06, 08:50
          Dziękuje za udokumentowanie tej oczywistej zmiany na lepsze.
          • edico Re: Do normalności - ale czyjej??? 24.04.06, 14:40
            A gdzie widzisz tu jakiekolwiek zmiany na lepsze a tym bardziej do normalności w
            powszechnym tego słowa znaczeniu?

            Czy taką normalność Ci chodzi???

            Po wielu latach kluczenia, zwodzenia, zawieszania sprawy i oczerniania osób,
            które zdecydowały się postawić tamę zbrodniczej działalności proboszcza z Tylawy
            - zapadł wyrok sądowy. Sąd uznał, że oskarżony ks. Proboszcz Michał Moskwa z
            Tylawy przez lata brał dziewczynki na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał
            piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją
            językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan.
            Czy to mało?
            Czy ktoś może jeszcze wierzyć, że to zwykłe ojcowskie odruchy?

            Wyrok nie był surowy, by nie powiedzieć, że był żenująco niski. Zwierzchnik
            przestępcy nie raczył zająć w tej sprawie stanowiska pokazując , że gdy w grę
            wchodzą interesy duchownych, dobro dzieci nie jest istotne. Jest to tym
            smutniejsze, że metropolita przemyski jest równocześnie przewodniczącym
            Konferencji Episkopatu Polski, a jego decyzje pokazują jaka jest linia Kościoła
            w Polsce.

            Sędzia zwrócił również uwagę na poważne zaniedbania metropolity przemyskiego:
            "Mogło tego procesu nie być. Każdy, kto przysłuchał się zeznaniom Lucyny
            Krawieckiej i Jana L. wie, że osoby te próbowały już od marca 2001 roku
            wykorzystać różne możliwości, aby sprawą zachowań księdza Michała M.
            zainteresować władze metroplii przemyskiej i aby w sposób dyskretny i pożądany
            przez samą chrześcijańską moralność przywrócić prawidłowe relacje w miejscowej
            parafii. Lecz nikt z archidiecezji nie zechciał przyjechać do biednej Tylawy i
            porozmawiać w cztery oczy z ludźmi. Dopiero wtedy Lucyna Krawiecka
            zainteresowała organa ścigania, media i organizacje społeczne. Ta kolejność
            faktów sama w sobie niweczy linię obrony jakoby ujawnienie sprawy było wynikiem
            zmowy innej wiary katolickiej, aby odebrać diecezji rzymskokatolickiej kościółek
            w Tylawie"

            Mimo powtarzanych przez abp. Michalika zapewnień, że po wyroku sprawa księdza
            zostanie rozwiązana, nie stało się nic. Kuria nabrała wody w usta. Ksiądz
            proboszcz z Tylawy nie został suspendowany, choć przestępstwa, które popełnił,
            kwalifikują go do takiej kary. Duchowny-pedofil nie został zesłany do klasztoru,
            gdzie mógłby przemyśleć swoje zbrodnie i pracować nad nawróceniem. Przeciwnie!
            Ksiądz przestępca nadal odprawia msze i mieszka w Tylawie. Jakby nic się nie
            stało, jakby jego zboczenie było "ojcowskim traktowaniem dzieci". Nadal może
            mieć kontakty z dziećmi.
Pełna wersja