Muraszko ale sie mylisz !!!?

26.04.06, 10:23
Nie tylko, ze Allensteinem nie jestem, do tego Twoj wpis nie odpowiada
PRAWDZIE:
"Ballest nie tylko ty znasz prawdy historyczne,ale tylko ty je celowo
wypaczasz.
A moze ci przypomne 3 maja 1945 roku,Zatoka Lubecka,celowo podstawione po
bomby
statki z wiezniami z niemieckich obozow koncentracyjnych(m.inn. obozu
Neuengamme)
statek parowy "Thielbeck", 3.000 wiezniow
transatlantyk "Cap Arcona" 5.500 wiezniow
statek "Athen" 2.000 wiezniow
to nic,ze konczyla sie wywolana przez Niemcy hitlerowskie wojna,trzeba bylo
jeszcze zabic swiadkow zbrodni.
Nawet szesnastoletnie dzieci z Hitlerjugent(zolnierze marynarki wojennej)
zabijaly wiezniow,ktorym udalo sie dotrzec do brzegu,to ty jestes chory z
nienawisci i ganiasz po polskich forach ziejac jadem.
Ze statku "Cap Arcona" uratowalo sie 350 osob,ze statku "Thielbeck" tylko
50,w
tym 22 Polakow.Pech ballest,straszny pech,zostali swiadkowie
zbrodni,niektorzy
jeszcze zyja.To wszystko bylo i nic niczego nie cofnie,ale trzeba uczciwie
zapisac prawde w historii.Teraz jest nasz czas,mamy szanse pamietajac o
przeszlosci jednak podac sobie rece."

Poczytaj jeszcze raz na ten temat, poszperaj , to zauwazysz ze Niemcy
poinformowali Szwedzki Czerwony Krzyz, na Gliwicach temat ten juz dawno
przerabialismy.
Wroce do tego tematu, nie zostawie go tak bez wyjasnienia.
    • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 13:00
      "4. EWAKUACJA MORSKA PODOBOZU GDYŃSKIEGO 25 MARCA 1945 ROKU




      Toczące się walki na przedpolach Gdyni od pierwszych dni marca 1945 roku stały
      się bezpośrednią przyczyną ewakuacji tego podobozu. Według ostatniego
      zachowanego raportu z 24 stycznia tego roku stan komanda wynosił 730, w dniu
      ewakuacji natomiast - 719 osób.
      Po dwóch nieudanych próbach (8 i 14 marca), więźniów ewakuowano 25 marca. W tym
      dniu teren stoczni był ostrzeliwany przez lotników radzieckich oraz z broni
      pokładowej. Co kilka minut powtarzające się naloty, ogólne zamieszanie i panika
      wśród eskortujących SS-manów ułatwiły około 100 więźniom ucieczkę w czasie
      drogi do portu w Gdyni.
      Na dwa statki pasażerskie "Elbing" (250 więźniów, 14 SS-manów z eskorty)
      i "Zephyr" (368 więźniów, 28-30 eskortujących) załadowano już tylko około 618
      więźniów. Umieszczono ich w ładowniach zapełnionych samochodami ciężarowymi. Na
      statkach tych płynęła załoga SS podobozu i wojsko niemieckie. W wyniku
      brutalnego traktowania więźniów kilkunastu z nich odniosło poważne obrażenia
      fizyczne. Były też wypadki śmiertelne.
      Obydwa statki po wypłynięciu z portu w Gdyni, po półtorej doby postoju na Helu,
      gdzie zostały dołączone do formującego się konwoju, wypłynęły w kierunku
      zachodnim.
      Statek "Elbing" 29 marca bez przeszkód dotarł przez Kanał Kiloński do Hamburga.
      Więźniowie znajdowali się w nieco lepszej sytuacji niż ich koledzy z "Zephyra".
      Otrzymywali w czasie podróży dziennie po kubku wody pitnej i kostkę margaryny
      (którą w pośpiechu jako jedyne pożywienie zabrano na drogę) dzielono pomiędzy
      czterech więźniów. Mimo to, prześladował ich głód i pragnienie. Około 11
      zmarłych z wyczerpania, głodu i chorób wyrzucono za burtę statku. Po przybyciu
      do Hamburga pozostałych więźniów umieszczono prawdopodobnie w podobozie KL
      Neungamme - Spaldingstrasse Schule. Zakwaterowano ich w kilkupiętrowym budynku
      usytuowanym nad jednym z kanałów, w odległości około 3-6 km od rafinerii.
      Wykorzystywani byli do prac porządkowych przy odgruzowywaniu miasta, pracowali
      też przy naprawie szyn tramwajowych i czyszczeniu filtrów wodnych. Wśród
      więźniów panowała wysoka zachorowalność i śmiertelność. Jedną z przyczyn tego
      stanu było spożywanie zanieczyszczonej żywności zorganizowanej w czasie pracy
      przy odgruzowaniu miasta. Więźniów z Gdyni w ramach ogólnej ewakuacji podobozów
      K L Neuengamme w Hamburgu przywieziono w drugiej połowie kwietnia do obozu
      jenieckiego Stalag X-B w Sandbostel.
      Transporty zatrzymywały się na stacji w Bremervörde, miejscowości leżącej
      pomiędzy Hamburgiem a Bremerhaven, odległej o 15 km od Sandbostel. W
      zatłoczonych do granic możliwości wagonach oraz w trakcie wyczerpującego marszu
      z Bremervörde zmarło bardzo wielu więźniów. Do Sandbostel spędzono 7200 osób w
      stanie skrajnego wyczerpania. Rozmieszczono ich w barakach po jeńcach, których
      ewakuowano w pierwszych dniach kwietnia 1945 roku. W Sandbostel więźniowie
      masowo umierali na chorobę głodową, biegunkę, dur plamisty i brzuszny. Nikt nie
      zmuszał ich do pracy, nikt też nie zajmował się chowaniem zmarłych. Żywi
      pozostawieni własnemu losowi, leżeli otępiali w barakach obok zmarłych.
      Wyzwolenia 28 kwietnia 1945 roku przez wojska brytyjskie doczekało około 3600
      osób. Według oceny byłych więźniów narodowości polskiej nielicznym udało się
      przeżyć obie ewakuacje z Gdyni do Hamburga i z Hamburga do Sandbostel.
      Natychmiast po wyzwoleniu władze brytyjskie przystąpiły do organizowania
      szpitali polowych, między innymi w Rotenburgu. Niestety, pomimo stworzonych
      najlepszych warunków leczniczych i bytowych wielu więźniów zmarło w trakcie
      leczenia. Podleczonych kierowano między innymi do szpitala w Neustadt, część
      pod swoją opiekę przejął Szwedzki Czerwony Krzyż.
      Los więźniów płynących statkiem "Zephyr" był również tragiczny. Podczas postoju
      na Helu weszła grupa SS-manów i gestapowców, którzy przywłaszczyli sobie
      przeznaczony dla więźniów prowiant. Poza tym awaria maszyny spowodowała
      konieczność odłączenia od konwoju. Statek dryfował do czasu naprawy uszkodzenia
      na wysokości Świnoujścia, po czym samotnie dopłynął do Kilonii, gdzie stał na
      redzie dwie doby, zanim otrzymał pozwolenie wejścia do portu. Kanał Kiloński
      był już zaminowany przez Anglików. Na miejsce dopłynęło 360 więźniów, gdyż
      ośmiu wyrzucono za burtę. Na nabrzeżu rozstrzelano jeszcze pięciu za rzekomą
      kradzież żywności w porcie gdyńskim. 2 kwietnia transport 355 więźniów
      Stutthofu, za który odpowiedzialny był Obermaat Dietrich z morskiej artylerii
      wojskowej, przejął obóz pracy Arbeitserziehungslager Nordmark w Kiel-Hasse.
      Zostali ono zatrudnieni przy odgruzowaniu miasta i portu. Po kilku dniach
      pozostałych przy życiu więźniów (2 Rosjan i jednego więźnia o nieustalonej
      narodowości rozstrzelano w Kiel-Hasse) skierowano pod nadzorem Dietricha do
      obozu centralnego w Neuengamme, gdzie zaewidencjonowani dostali nowe numery
      obozowe. Umieszczono ich w jednym baraku i zatrudniono przy przeładunku barek.
      W grupie tej znajdowali się więźniowie narodowości rosyjskiej, łotewskiej,
      litewskiej, francuskiej, niemieckiej , polskiej i austriackiej. Przebywali tam
      do ewakuacji obozu. Część osób z tej grupy wzięła udział w transportach do
      Sandbostel, gdzie podzielili los kolegów ze statku "Elbing".
      Obóz KL Neuengamme ewakuowano drogą kolejową do Lubeki w dniach od 21 kwietnia
      do l maja 1945 roku.
      W Lubece załadowywano więźniów na statek "Thielbek", z którego
      drobnicowiec "Athen" przewoził ich na transoceaniczny statek pasażerski "Cap
      Arcona", który stał na redzie portu w Neustadt około pół kilometra od brzegu.
      30 kwietnia "Athen" opuścił Lubekę z transportem więźniów dla "Cap Arcony" i
      zakotwiczył kilkaset metrów od tego statku, l maja na "Thielbek" załadowano
      ostatni transport z Neuengamme. Statek ten około godziny trzeciej po południu
      wypłynął z Lubeki i stanął w odległości prawie jednego kilometra od
      statków "Cap Arcona" i "Athen". Rano, 3 maja z "Cap Arcony" przeładowano około
      2000 więźniów na statek "Athen", pozostawiając ciężko chorych z podobozu
      gdyńskiego, załadowanych na dnie "Cap Arcony". Prawdopodobnie tylko nieliczna
      grupa z tegoż podobozu przeszła na statek "Athen". Kapitan D. Nobmann o
      godzinie 12.30 otrzymał drogą radiową od komendanta garnizonu w Neustadt,
      kapitana fregaty Heinricha Schmidta rozkaz natychmiastowego wpłynięcia do portu
      i przejęcia więźniów Stutthofu z dwóch barek, które przypłynęły do Neustadt 2
      maja. Statek stanął przy nabrzeżu o godzinie 13.45, czyli jeszcze przed nalotem
      eskadry brytyjskiej. W ten sposób uniknął bombardowania, dzięki czemu 1998
      więźniów ocaliło swe życie.
      Statki "Cap Arcona" (4600 więźniów), "Thielbek" (2800 więźniów) i "Deutschland"
      (na statku nie było więźniów) stały nadal na redzie. Dowództwo brytyjskie, nie
      wiedząc o obecności więźniów na tych statkach, w nadawanych komunikatach
      radiowych 2 i 3 maja ostrzegało, że wszystkie statki niemieckie, które nie
      wpłyną do najbliższych portów i do godziny 12 w dniu 3 maja nie wywieszą
      białych flag, zostaną natychmiast zbombardowane. Niepodporządkowanie się temu
      zarządzeniu przez władze niemieckie spowodowało tragiczne w skutkach dla
      więźniów bombardowanie statków "Cap Arcona" i "Thielbek" przez samoloty
      brytyjskie Typhoon ze 198 dywizjonu. Wystartowały one z bazy o godzinie 14,
      powróciły między 14.55 a 15.28. Ze statku "Thielbek" uratowało się tylko 50
      osób z obozu KL Neuengamme, w tym 22 Polaków, z "Cap Arcony" - 350, w tym z
      podobozu gdyńskiego Austriak Victor Dorotic i Polak Józef Wiśniewski; między
      innymi na "Cap Arconie" zginęli znani działacze pomorskiego ruchu oporu:
      Bogusław Adamczak, Witold Nicki i Stanisław Sułkowski. Nazwiska pozostałych
      ofiar podobozu z Gdyni są nieznane.
      Historia ostatnich dni podobozu gdyńskiego była szczególnie tragiczna:
      trzy dni przed wyzwoleniem Gdyni 28 marca 1945 roku, więźniowie zostali
      ewakuowani, by przejść
      • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 13:08
        Nie wywieszono bialych flag, ale byly oznakowane czerwonym krzyzem!
        Szwedzki Czerwony Krzyz zawiadomil Brytyjczykow, tylko niedowartosciowany
        brytyjski komnadeur je zbombardowal.
        • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 13:22
          "Wnet i sam Goebbels musiał zaniechać kręcenia filmów marynistycznych. Duże
          transatlantyki zaangażowano do akcji ewakuacyjnych. Chodziło o wywiezienie do
          Rzeszy jak największej liczby osób z terenów, do których zbliżała się Armia
          Czerwona. Do maja 1945 r. ewakuowano w ten sposób około 2,5 mln ludzi. Podczas
          operacji życie straciło 25 tys. uciekinierów.
          Adolf Hitler wiedział, że Rosjanie szybko opanują Zatokę Gdańską. W połowie
          stycznia 1945 r. radzieckie czołgi dotarły nad Zalew Wiślany. Do gdyńskiego
          portu nadeszła wówczas depesza z Berlina, według której oczekujące na rozkazy
          liniowce – "Deutschland", "Cap Arcona", "Hansa" i "Wilhelm Gustloff" – miały
          zabierać na pokład jak najwięcej ludzi. Kilka wyładowanych uciekinierami okrętów
          znalazło swój tragiczny koniec w wodach Bałtyku. Były to: "Gustloff" – trafiony
          30 stycznia torpedą z radzieckiej łodzi podwodnej pociągnął na dno około 5,5
          tys. uciekinierów i niemieckich żołnierzy; "General Steuben" z 2,7 tys. osób na
          pokładzie; "Goya" – na którym znajdowało się prawdopodobnie ponad 7 tys.
          pasażerów.
          W pierwszych miesiącach 1945 r. "Cap Arcona" w trzech rejsach wywiozła do Rzeszy
          26 tys. uciekinierów. Po ostatnim okręt wycofano ze służby. Dowództwo
          Kriegsmarine motywowało swą decyzję faktem, że jest zbyt wyeksploatowany. W
          rzeczywistości na "Cap Arconę" czekały kolejne zadania. Gdy w kwietniu okręt
          przybił do Zatoki Lubeckiej, został "pływającym więzieniem", a kapitan Hemvick
          Bertram dowiedział się, że od tej pory będzie transportował więźniów z obozów
          koncentracyjnych. W ostatnich dniach wojny personel SS obozu Neuengamme pod
          Hamburgiem, w obawie przed alianckim natarciem, postanowił przenieść osadzonych.
          Przetransportować ich miały frachtowiec "Thielbek" i pasażerska "Cap Arcona".
          Między 26 a 28 kwietnia 1945 r. pod pokład b. luksusowego liniowca wprowadzono
          ponad 8 tys. więźniów. Polecenie było jasne: jeńcy nie mogą wpaść w ręce wroga.
          Kapitan otrzymał też od SS rozkaz natychmiastowego opuszczenia portu. Statek
          pozostał jednak w zatoce, gdyż brakowało mu paliwa.

          Brytyjskie bomby

          3 maja 1945 r. RAF rozpoczęła szeroko zakrojoną operację przeciw niemieckim
          statkom. O godz. 2.30 załogi dziewięciu angielskich bombowców Typhoon IB,
          sądząc, że mają do czynienia z załadunkiem żołnierzy na okręty transportowe w
          Zatoce Lubeckiej, zaatakowały dwie jednostki wroga. Maszyny zrzuciły w locie
          nurkowym kilka bomb. Jednym z celów był liniowiec "Cap Arcona", a kolejnym
          "Thielbek". Oba stanęły w płomieniach.
          Na statkach wywieszono białe flagi, chcąc w ten sposób zakomunikować pilotom, że
          żadna z jednostek nie znajduje się w służbie niemieckiej Marynarki Wojennej.
          Niestety, Brytyjczycy albo nie zauważyli sygnałów, albo je po prostu
          zlekceważyli. Do dziś niemieccy historycy zwracają uwagę na ten fakt, wprost
          nazywając go "zbrodnią wojenną".
          Pierwszy, po około 15–20 minutach, zatonął "Thielbek".
          W tym czasie załoga okrętu opuściła na wodę szalupy ratunkowe, ale, jak podają
          świadkowie, brytyjscy piloci ostrzelali je. Nikt nie zajmował się zamkniętymi
          pod pokładem więźniami. Tylko blisko 50 najsilniejszym udało się wydostać i
          dopłynąć do brzegu."

          Dlaczego BRYTYJCZYCY ostrzelali szalupy ratunkowe, przeciez to niezgodne z
          konwencja genewska!
      • muraszka1 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 13:22
        Pisz pisz swoje,rok temu tez pisales,a ja rozmawialam z osobami,z wiezniami
        obozow,ktorzy ocaleli.
        Faktem jest,ze Niemiec,kapitan statku "Athen",nie posluchal rozkazu
        SS,statek "Athen" wplynal 3 maja 1945 roku do portu Neustadt,ratujac zycie
        prawie dwu tysiacom wiezniow.Statek "Athen" zostal przekazany Polsce,plywal pod
        polska bandera jako "Ludwik Waryński".
        • Gość: cierpliwy 84 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.04.06, 13:37
          Po cholerę dyskutujesz z tym oszołomem?
          Niech siedzi w swoim ukochanym kraju.Co nas obchodzą jego nacjonalistyczne
          majaczenia.Jest natomiast faktem,że Niemcy dostały o wiele za mało w dupę w
          czasie wojny i po wojnie.
        • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 15:09
          1.Muraszko, prosze Cie o jedno, nie wypisuj bzdur, ze Allensteinem jestem!
          2. Patrz realnie na ta katastrofe a nie pod katem nienawisci, z jaka Polacy
          Niemcow traktuja, o nic wiecej nie prosze.
          Niemcy sa wspaniali, jak Polsce droge do UE toruja i jak z naszych pieniedzy
          bedzie polska infrastruktura na poziom europejski doprowadzana, a na codzien,
          to ich tepic, prawda?
          • Gość: swiatowy Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? IP: *.range86-134.btcentralplus.com 26.04.06, 17:31
            Smiem twierdzic ze pomimo tych wszystkich zbrodni jakie popelnily Niemcy na
            narodzie polskim,to oni bardziej nienawidza nas niz my ich,szczegolnie
            enerdowcy To pierwsze.Po drugie Polska otworzyla swoj rynek dla Niemcow a
            prawie 40 mln potecjalnych konsumentow to nie malo
            • muraszka1 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 20:24
              Ballest,usilujesz dochodzic prawdy,rozumiem Ciebie,sadze,ze jestes blisko mego
              pokolenia,dzisiaj juz nie moge pisac,jutro przytocze Ci fragmenty relacji
              Tych,ktorym udalo sie przezyc,chcesz? Nie czuje nienawisci,nie Ty,nie ja
              jestesmy winni temu co sie stalo,ale trzeba rozmawiac,wybaczac,jednak pamietac
              • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 21:42
                Muraszko, sama wiesz, ze to bajka z tym, ze to Niemcy inscenizowali specjalnie,
                zeby zatrzec slady!
                To tak samo jak z Jedwabnym i 100 innymi "mitami!"
                Sladow nie zaciera sie w ten sposob, jesli by to zrobic chciano, to by nie
                informowano o tym Szwedzkiego Czerwonego Krzyza.
                Naoczni swiadkowie, co bylo z Monte Cassino, poczytaj relacje "NAOCZNYCH
                POLSKICH SWIADKOW" doczytasz sie, ze Niemcow zmietli, w rzeczywistosci metra
                nie zdobyli tylko wyrznieci zostali.
                Taka jest prawda!
                Kto dzisiaj wspomina, ze to od Niemiec Polska niepodleglosc otrzymala, kto? -
                zapomniano, ze to Niemcy Pilsudzkiego z wiezienia wypuscili, tylko zeby
                przywodca niepodleglej Polski zostal!
                • jana2706 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 21:46
                  Ballest,jutro,mam tyle biezacych problemow,dobranoc:)
                  • jana2706 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 21:49
                    przepraszam,pisalam na innym forum,dobranoc,muraszka1:)
                    • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 26.04.06, 22:23
                      Dobranoc !
                      • muraszka1 Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 27.04.06, 19:02
                        Ballest,trzeba rozmawiac,o tym,co nas boli,moge tylko przytoczyc to,co
                        powiedzieli swiadkowie tych wydarzen,to beda cytowane fragmenty z ksiazki
                        napisanej przez wieznia obozu Neuengamme,pisalam o tym wczoraj,ale "system"
                        mnie wylogowal,wiedz,ze nie ma we mnie nienawisci,tylko ogromny ból,nie jestem
                        dzisiaj w nastroju,by o tym pisac:(
                        • ballest Re: Muraszko ale sie mylisz !!!? 27.04.06, 22:48
                          Muraszko, ja tez odczuwam ogromny bol, ze Polacy obojetnie co sie wydarzylo,
                          zawsze Niemcow winiom.
                          Przeciez sa zdjecia, gdzie Polacy sie ciesza, jak Hitlerowcy ludzi wyznania
                          mojzeszowego do lopaty zaprawili, a Polacy im sie przygkadaja i ciesza sie z
                          tego faktu.
                          Jest film "Shoah" ktory pokazuje tez Polakow z nie najlepszej strony.
                          Muraszko, wierz mi, nie ma nacji w "biouy Vescie" i bez grzechow!
                          To przeciez Polska i Francja Hitlera upiekli, zaraz po Wersalu, dwoch politykow
                          europejskich go juz wtedy przepowiedzialo, czytaj wywrozylo.
Pełna wersja