Gość: *
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.06.06, 10:41
Sprawa Czajkowskiego jest może smutna ale dziwnie powszechna wśród kleru.
Oni byli najliczniejszą grupą donosicieli, wyłącznie dlatego, że łatwo było
ich zaszachować z powodów obyczajowo - kryminalnych.
Czy ktoś zna klechę, który nie jest pedofilem, homosiem, bękartorobem,
sadystą, hipokrytą, pazerakiem, pijakiem, złodziejem lub donosicielem?
Ja nie znam.
Co ciekawe, jest za to wielu posiadających wszystkie te cechy łącznie.
Są to doskonałe, naturalne przesłanki do ich wykorzystywania przez agentów SB
(szantażowanie wiedzą o pewnych intymnych sekretach, prowokacje, granie na
przyziemnych instynktach, choćby zachłanności, podatności na zaszczyty,
pieniądze, ect.). Jako, że IPN ocenia liczbę agentów wyizolowanych z łona
Kościoła na jakieś 25% wszystkich współpracowników, możemy przyjąć, że
przynajmniej połowa księży była uwikłana we współpracę. UB i SB wybierało
jednak tylko najbardziej z ich punktu widzenia wartościowych, co może
oznaczać iż spełniających kryteria werbunkowe było może 75% wszystkich
pasterzy.
Myślę, że po Czajkowskim, Malińskim, Hejmo czekają nas jeszcze inne, liczne i
pikantne wiadomości z tego zakresu.
Kondycja kadr KK w Polsce jest zatrważająca z punktu widzenia wiernych.
Mnie to śmieszy, bo nieustannie wskazuję na mizerię etyczną tego środowiska.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42009788