Gość: detritus
IP: *.160.235.237.olsznet.ec.pl
16.07.06, 20:17
Wyjazd to byl pikus. Wyjezdzalem o 17 i przebicie sie nie nastreczalo
wiekszych problemow (aczkolwiek fakt ze zamiast pchac sie pod samo pole,
pacnalem samochod przy pierwszej polnej drodze w Stebarku).
WJAZD - to byl cyrk. Z Olsztyna wyjechalem o 12.30. Korek zaczal sie w
Olsztynku. Przekombinowalem i pojechalem przez miasto, zapominajac o tym, ze
po drodze jest ta cholerna cukiernia z jagodziankami... Dzieki
demokratycznemu glosowaniu w samochodzie zadecydowano, ze mam sie zatrzymac.
Swoja droga, jesli ktos jeszcze nie zna tych jagodzianek, to zachecam...
Czekalismy na nie pol godziny, i to nie dlatego, ze obsluga sie leniwie
ruszala, ino poniewaz tylu bylo kupujacych. I uratowaly nam zdrowe zmysly, bo
poprawily humor na kilkadziesiat minut ktore spedzilismy na dojazd z
Olsztynka do Grunwaldu...