Gość: Hakenbu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.10.06, 11:35
Od kilku dni w badzo arakcyjnej lokalizacji miasta - samo centrum, tuż przy
Starym Mieście wywiesiłem na swoim lokalu informację o wynajmie. Stosownej
treści ogłoszenie zamieściłem też w Gazecie Olsztyńskiej - modułowe na dwa
dni. Efekt? Po trzech dniach ani jednego telefonu z Gazety i około dwudziestu
od zainteresowanych lokalem po przeczytaniu kartki na szybie. Z tej dwudzietki
może dwie osoby wydawały się realnie zainteresowane. Pozostałe narzekały na
wysokośc czynszu, a to, że miejsce nie takie super - miałem wrażenie, że nie
rozmawiam z ludźmi interesu a z zachowawczymi dupkami, którzy nie potrafią
podjąć szybko decyzji, ba nawet rozpocząć jakichkolwiek negocjacji!
Zdawałem sobie sprawę, że dobra koniunktura, prosperity to słowa w Olsztynie
nieznane jednak niemal całkowity brak zainteresowania bardzo atrakcyjnym
lokalem, których podaż jest przecież bardzo mała, dowodzi, że Olsztyn to
bardzo złe miejsce na inwestowanie -gospodarcza czarna dziura. Wynika to nie z
krwiożerczości warszawki która drenuje Olsztyn z jego "dóbr", ale
małomiasteczkowa mentalność mieszkańców miasta. Nie spodziewałem się, że jest
to aż tak biedne miasto - mentalnie i finansowo.
To miasto pozbawione młodych, przedsiębiorczych ludzi gotowych choć na minimum
ryzyka, żeby coś sensownego w życiu ze sobą zrobić. Młodzi Olsztynianie wolą
skamleć o etaty za przysłowioe już 1200 zł brutto, albo iśc po najmniejszej
linii oporu i zmywać się żeby poganiać na miotle w jakiejś spelunce w
Edynburgu czy innym Menchesterze. Oczywiście sam nie wiem czy nie formułuję
tego zbyt ostro wszak Olsztyn to jedno z najgorszych miejsc dla młodego
wchodzącego właśnie w dorosłe życie cżłowieka jakie znam.
Ktokolwiek ma odrobinę rozumu ucieka stąd zaraz po skończonej maturze -
studiować w Gdańsku, albo Warszawie. Jest jeszcze garstka tych co są ustawieni
dzięki swoim rodzinom i Ci starać się nie muszą.
Dla wszystkich tych, którzy doznają dumy i uniesień czytając o tych
dziesiątkach tysięcy studentów i fantastycznym rozwoju UWM-u spieszę objaśnić,
że te suche statystyki maskują tylko fakt, że UWM niezmiennie od początku
swojego powstania wlecze się w ogonie uczelni państwowych. Olsztyn przyciąga
prowincjonalną, pozbawioną ambicji młodzież, dla której pensyjka 1500 netto to
szczyt marzeń.
Z biegiem czasu coraz bardziej głupio przyznawać mi się w towarzystwie, że mam
dyplom UWM-u. To uczelnia to maszynka do produkcji bezrobotnych
Brak perspektyw, miejsc rozrywki to wszystko sprawia, że Olsztyn z roku na rok
staje się coraz bardziej zapyziały i prowincjonalny. W tym mieście nic się nie
udaje. Rozgrzebane budowy koło dworca głównego i koło kina Polonia dowodzą, że
lepiej inwestować w jakimkolwiek innym mieście regionu byle nie w Olsztynie.
Na koniec tych smutnych refleksji, warto obalić mit przyjaznego Olsztyniaka,
gościnego i otwartego. Nigdzie, przenigdzie w Polsce, a mieszkałem w wielu
miejscach, nie spotkało mnie tyle chamstwa, prostactwa i tłumionej frustracji.
Jak widzę te posty "Olsztyn jest piękny" odc 1500 któryś to ogarnia mnie
zażenowanie. Mam wrażenie, że Ci którzy w Olsztynie pozostali mają w
większości silne poczucie życiowej porażki. Usiłują sobie wmówić, że
mieszkając w tak zapyziałym miejscu mającym niemal wszelkie negatywne cechy
dużego miasta, jednocześnie będąc pozbawionym jakichkolwiek pozytywów
wynikających z mieszkania w dużym zbiorowisku ludzkim, jest super no bo
wiecie: lasy, jeziora, chaszcze w centrum, normalnie dzika przyroda na
wyciągnięcie ręki.
Jak mantrę powtarzają to Ci, którzy na tym forum usiłują daremnie dowodzić, że
Olsztyn jest taki fajoski. Nie jest fajny. I z roku na rok widzę, że jego
entuzjaści topnieją w oczach. Nadchodzące wybory samorządwe nic tu nie
zmienią. Bo klęska Olsztyna tkwi w głowach jego mieszkańców. Jak tu nie
głosować za Małkowskim - choć to fatalna kandydatura skoro jego główni
oponenci to jak propozycje z horroru??
Marzcie sobie dalej biedni Olsztynianie o tramwajach, obwodnicy, tylko
uważajcie, żeby po drodze na wasze "wypasione" osiedla nie urwać lusterka,
albo tłumika.