Gdy władza będzie nasza to powstanie szkoła

23.10.06, 15:55

W przyszłym roku mija lat 18 od upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie, a w
Olsztynie jak nie było tak nie ma liceum katolickiego. Te które mieliśmy było
jedynie substytutem tego na które czekamy.
Niech powstanie takie liceum! Uczyńmy je żywym pomnikiem JPII . Niech
będzie to szkoła która poprzez swoje oddziaływanie zmieni naszą olsztyńską
oświatę . Niech będzie taką szkołą do której w kolejce ustwiać się będą
rodzice nawet i obojętni religijnie!. Przyjmiemy tam wszystkich chętnych.
Regulamin będzie prosty Bóg Honor i Ojczyzna .Dzień zaczniemy modlitwą w
jednolitych strojach a obowiązkiem ucznia będzie społeczna aktywność przy
boku kaleki , chorego w towarzystwie potrzebujących . Gdy obejmie prawica
wladzę w mieście to chyba poprze tą inicjatywę

Zaciekawiony tym co o tym sądzicie kecaw


    • Gość: zyz kecawy czci rocznicę Układu? IP: *.olsztyn.mm.pl 23.10.06, 18:51
      Zaraz, zaraz, kecawy! Na innych wątkach dowodzisz, że komunizm w Polsce wcale
      nie upadł w roku 1989, lecz wciąż ma sie dobrze i dopiero trzeba go rozbić.

      Więc skąd ci się wzięła ta 18. rocznica? Chcesz świętować rocznicę "UKŁADU" i
      i "ZDRADY OKRĄGŁOSTOŁOWEJ" ?????????????

      Czy zmieniłeś poglądy, czy zostałeś wstrętnym relatywistą?



    • Gość: roobbbeerr Re: Gdy władza będzie nasza to powstanie szkoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 18:56
      Ja pie.. jaki ciężki przypadek jesteś nie żyjesz w XVIII wieku tylko w XXI.
    • edico Re: Gdy władza będzie nasza to powstanie szkoła 23.10.06, 19:25
      kecawa napisał:

      >
      > W przyszłym roku mija lat 18 od upadku komunizmu w naszej Ojczyźnie, a w
      > Olsztynie jak nie było tak nie ma liceum katolickiego.
      Podrzucić Ci artykuły prasowe na temat wiecznego ratowania tego liceum łącznie z
      jego poziomemnauczania?
      Bylo tego dosyć sporo i myślę, że sam bez trudu do nich dotrzesz. Najprostszą
      drogą jest czytelnia na Starym Mieście. Wystarczy odrobina woli.

      > Te które mieliśmy było
      Czyżby nareszcie po ostatnich maturach coś rozsądnego zrobiono w tej mierze?

      > jedynie substytutem tego na które czekamy.
      Wybacz, ale o ile wiem, to nie muzułmanie tworzyli to liceum, więc do kogo
      pretensje czy żale?
      • bpkw "Boski" Kecawa ... :(((( 23.10.06, 20:10
        W czasach starozytnych Boski Cezar przekraczajac brzeg Rubikonu
        powiedzial..."iacta alea est".
        Kecawa przekraczajac granice smiesznosci wznosi okrzyk : "kwa,kwa..."
        • Gość: loco Re: "Boski" Kecawa ... :(((( IP: *.olsztyn.mm.pl 23.10.06, 23:00
          A co z tymi dinozaurami, kecawy? Będą o nich wykłady w tej szkole, czy raczej o
          smokach wawelskich, chińskich i innych?
      • kecawa Mam prawo tak jak i Ty je masz !1 24.10.06, 09:41
        Odczuwam potrzebę takiego liceum.Prowadzonego przez Kościół od początku do
        końca-ewentualnie przez zakon


        mam prawo tak myśleć mam prawo to głosić mam prawo posłać tam swoje dzieci by
        chodziły w jednolitym stroju by dzień zaczynał się maszą by Bóg był obecny w
        ich wychowywaniu przez nauczycieli! By Ci co zatrudniali nauczycieli
        uwzględniali ich życie osobiste i rodzinne!! To są moje dzieci i mam prawo do
        tego by nauczali ale i wychowywali ludzie co do których kondycji moralnej w
        pracy i poza nią nie mam zastrzeżęń

        serdecznie pozdrawiam kecaw który nie odmawia prawa do powołania liceum
        ateistycznego

        z radosnym kwa kwa
        • edico Re: Mam prawo, tylko dla czego 24.10.06, 14:41
          chcesz indoktrynować własne dzieci za moje pieniądze? Własne ambicje zaspakajaj
          już na swój koszt. Szkoła powinna przygotowywać młode światłe pokolenia do życia
          we współczesnym świecie a paranie sie z historią katakumb wcale im w tym nie
          pomoże. Takie rozwiązanie niech zawdzięczają Tobie i Twoim poglądom a nie Państwu.
          • kecawa Re: Mam prawo, tylko dla czego 24.10.06, 18:31
            Przygadał kocioł garnkowi.O obrońco demokracji- podatki pochodzą od osóa
            będących chrześcijanami! Chcesz decydować o moich -przepraszam naszych
            podatkach!

            Więc czy chcesz by wierzący i inni ami organizowli sobie szkoły ?
            Niewiem jak Ty ale ja jestem całkowicie za! Nawet gdyby moje dieci musiały
            tracić do godziny na dojazdy! Wychowanie moich pociech jest zbyt istotne !
            Raz jeszcze od wychowanie moich dzieci WARA



            pozdrawiam kecaw
            • edico Re: Dręczące pytania na temat wychowania 24.10.06, 18:35
              Czy Bóg ustanowił hierarchię KK?
              Czy nakazał palić żywcem i męczyć ludzi i inne swoje stworzenia?
              Czy diabła w sobie miał np. G.Bruno, czy jego oprawcy?

              Dręczą mnie te pytania na prawdę okrutnie, skoro oni mają wychowywać Twoje dzieci.
        • venus99 Re: Mam prawo tak jak i Ty je masz !1 24.10.06, 15:44
          jestem ZA! powiem więcej:wszystkie szkoły w kraju powinny być takie!
          • Gość: zyz Re: Mam prawo tak jak i Ty je masz !1 IP: *.olsztyn.mm.pl 24.10.06, 16:49
            kecawa napisał (a):

            > Odczuwam potrzebę takiego liceum.Prowadzonego przez Kościół od początku do
            > końca-ewentualnie przez zakon
            > mam prawo tak myśleć mam prawo to głosić mam prawo posłać tam swoje dzieci by
            > chodziły w jednolitym stroju by dzień zaczynał się maszą by Bóg był obecny w
            > ich wychowywaniu przez nauczycieli! By Ci co zatrudniali nauczycieli
            > uwzględniali ich życie osobiste i rodzinne!! To są moje dzieci i mam prawo do
            > tego by nauczali ale i wychowywali ludzie co do których kondycji moralnej w
            > pracy i poza nią nie mam zastrzeżęń

            > serdecznie pozdrawiam kecaw który nie odmawia prawa do powołania liceum
            > ateistycznego

            A czy ty sam zaczynasz każdy dzień "maszą", czy tylko dzieciom każesz? No bo np
            prezydent Wałęsa tak dzień zaczynał - i go teraz kaczory strasznie nie
            lubią... To jak to jest z tą maszą? Łączy ludzi czy dzieli?

            • kecawa Re: Mam prawo tak jak i Ty je masz !1 24.10.06, 18:33
              Gdy brakuje argumentów to pozostaje taka piękna taka cudowna ludzka złośliwość

              kecaw dyslektyk serdecznie Cię pozdrawia radosnym kwa kwa
    • edico Re: Czy to już szkoła kecawego? 24.10.06, 20:03
      Fragment z podręcznika szkolnego "Przygotowanie do życia w rodzinie" -
      autortwa Marii Ryś:

      "(...)Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli
      się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje
      mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim,
      robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do
      szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe iosenki.
      Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas
      dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W
      międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego
      dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec
      wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i
      sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w bowiązkach,
      idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i
      ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy
      już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie
      na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i
      śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg
      pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem
      Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo
      mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję
      tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem
      kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje
      dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego
      dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w
      rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
      Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi
      kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy
      natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego
      grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć
      podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach
      obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich
      dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po
      południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku,
      a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż
      włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam
      talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem
      odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę
      je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek
      małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością
      prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych
      istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się
      na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności.
      Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego
      życia.(...)"

      Jest to podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości,
      małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z naszych podatków.
      www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897
      A więc chyba MEN przygotował już podręczniki dla wymarzonego przez kecawego
      liceum? :))

      Czekam teraz na następną pozycje tej autorki z ogromną ciekawością, jak
      wytłumaczy tym dzieciom kazirodztwo pierwszych rodziców na tej ziemi. W końcu
      przecież byli krewnymi i to w pierwszym pokoleniu :))

      Kecawy, na takowe dictum nie jeden jest gotów dostać palpitacji serca. Ze
      śmiechu oczywiście.
      • kecawa Re: Czy to już szkoła kecawego? 24.10.06, 20:27
        Przytaczając teze o kazirodztwie podchodzisz do kwetii
        instrumentalnie.Pamiętam kiedyś jeden z szacownych autorytetów dywgował o
        stworzeniu świata przez boga w ciągu dni kilku!.Otzrymał jednak proste
        pytanie ! Ile szanowny dyskutancie twał dzień gdy BÓG POWOŁAL ŚWIAT!

        Czy tak o wielki nie było i z Ewą i Adamem ? .


        a w kwestii szkoły Ty i ja mamy prawo optować za soją wersją skoły

        Ja wyznaniowego LO w Olsztynie a Ty jak sądzę ateistycznego

        to jest Twoja i moja wolność

        pozdra keaw
        • bpkw Unik Kecawego 24.10.06, 22:05
          Kecawa. Edico zadal Ci konkretne pytanie; czy uwazasz, ze w Twojej katolickiej
          szkole winien obowiazywac w nauczaniu model rodziny proponowany przez przez
          Marie Rys z podrecznika szkolnego "Przygotowanie do życia w rodzinie". ??????
          Czy u Ciebie w domu rowniez obowiazuja rysiowe standardy ???
          No i nie zapominaj, moj "ekonomisto", ze nie odpowiedziales mi na moja riposte
          odnosnie "zaslug" PiS we wzroscie gospodarczym i spadku bezrobocia.


          • kecawa Re: Unik Kecawego czyżby ? 25.10.06, 07:52
            Ołaskawco w wychowaniu i w domu obowiązuje mnie i ciebie jeśli jesteś ktolikiem
            nauczanie Kościoła. Tego fragmentu cytowanego podręcznika nie czytałem więc nie
            widzę powodu by się doń odnieść

            W kwestii gpspodarki to rozwija się ona rownomiernie a martia której jestem
            gorącym zwolennikiem stwarza jej mmożliwie najlepsze warunki rozwoju.Dlaczego
            tak twierdzę -bo zatrudniliśmy czołowego lidera od ekonomi w znanej ze swoich
            liberalnych aksjologii PO. Mam na myśli panią Zytę.
            Chyba nie sądzisz iz jejgospodarzenie nie sprzyja stwarzaniu warunków do
            rozwoju. W kwestii gospodarczych nie chcę autorytatywnie zabierać głosu lecz
            z tego co widzę to ewidentnym sukcesem tego rządu jest RADYKALNE zmniejszenie
            podatku KORUPCYJNEGO!.Prawdą jet i to iż wielu ludzi biznesu nie bardzo sobie
            radzi bo do tego podatku się przyzwyczaili

            serdecznie pozdrawiam z kraju gdzie
            -bezrobocie spada
            -jest silny wzrost gospodrczy
            -jest coraz bezpieczniej w miastach i wioskach
            -gdzie nakłady na zdrowie rosną radykalnie
            -kontrowersyjny minister usiłuje leczyć oświatę
            - nareszczie bycie w SB czy MO staje się wstydliwe
            -bycie członkiem PZPR nie jest powodem do samozadowolenia
            - złodziej miejsce staje się miejscem w więzieniu
            -media uwalniane są od manipulacji agentów
            - układ którego emanacją jest Jakubowska, Mazur trafia tam gdzie powinien
            - zapraszanie Urbana na przyjęcia staje się czymś niesmacznym


            serdecznie pozdrawiam kecaw z radosnym kwa kwa
      • Gość: z_forum Re: Czy to już szkoła kecawego? IP: *.olsztyn.mm.pl 24.10.06, 23:56
        Wariant B:

        >>> Jestem kobietą wielce nieszczęśliwą. Rano wstaję dużo przed moim mężem,
        palę
        w piecach, i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu kanapki (niech się
        udławi!) do pracy.

        Potem, gdy nic nie mówiąc (cham!) wychodzi, budzę naszą piątkę bachorów,
        jedno po drugim, daje im po suchej bułce (lodówka pusta) i wywalam za drzwi.
        Niech idą do szkoły. Tam się nimi Giertych zajmie. Zrobi z nich małych Sig-
        Heil-patriotów.

        Zaczynam sprzątanie. Odkurzam (zaraz rozsypie się ten odkurzacz), podlewam
        kwiatki, nucąc piosenki. Piorę skarpetki i (znowu) obsrane gacie mojego męża
        w najlepszym proszku (gó.. nie proszek), na który stać nas dzięki pracy
        Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.

        W międzyczasie dzwoni często “mamusia” (Niech jej ziemia lekką będzie) Pana i
        Władcy i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i
        katoliczką, nie potrafimy więc zupełnie znaleźć wspólnego punkt widzenia.
        Drażni ją mój wyznaniowy liberalizm.

        Po wielce niemiłej rozmowie (twoja matka też…), jeśli już skończyłam pranie i
        sprzątanie, od których rzygać mi się już chce, idę do kuchni i przygotowuję
        obiad dla naszego pracującego tyrana, który wszystkim jest ale nie podporą
        naszej rodziny i dla naszych pięciu bachorów.

        Kiedy już garnki pyrkoczą na gazie (ciekawe za co zapłacimy rachunek), a
        mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy radiu Maryja
        (inne stacje są zagłuszane) i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej
        szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg “pobłogosławił”
        nas mimo przestrzeganego kalendarzyka (kto kurde zakazał gum?!?), co jest
        jawnym znakiem Jego woli. Niech teraz powie za co mamy się utrzymać… I
        nienawidzę tego szydełkowania. Czemu do cholery nie można nic w sklepach
        kupić, zresztą za co jak ten dziadyga zarabia się, że pożal Boże. A
        mamusia “dziubdziusia” rentą nie chce wspomóc bo wysyła prawie całą Ojcu
        Dyrektorowi.

        Włączam TV Trwam (nie ma innych), płynący z niej jad i bezeceństwo zatruwają
        wspaniałą atmosferę naszej “katolickiej” rodziny. Ale nie mówię nic staremu
        bo by mnie jeszcze obił. Pozatem telewizor musi być włączony bo licznik
        kontroluje. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma (innych
        nie ma) dla katolickich pań domu, albowiem podobno “kobieta nie umiejąca
        haftować nie może się w pełni spełnić życiowo” Co za bzdury. Ciekawe na czym
        byśmy jedli gdybym tych prześcieradeł nie wyhaftowała…

        Kiedy moje dzieci milcząco (zła wróżba!) wracają ze szkoły, próbuje
        dowiedzieć się co te łobuzy znowu zmajstrowały, pewnie niczego się nie
        nauczyły bo czego można się w takiej szkole nauczyć. Że dinozaury żyły wśród
        nas albo, że Kopernik nie miała racji i ziemia jest płaska?. Opowiadają mi o
        lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im wredny
        babsztyl z przykościelnego kółka różańcowego. Podrzucili jej gumy do torebki.
        Niech no ją tylko zatrzyma patrol obyczajówki.

        Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą mieć co na siebie
        włożyć i być prawdziwymi kobietami, takimi jak te z okładek zagranicznych,
        przemycanych magazynów. Co ja im poradzę, że w sklepach nic nie ma? Chłopcy
        natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego
        grzechu, który polega na dotykaniu kolegów. Bo mają już dość katechety, który
        obmacuje ich przy każdej okazji. Nie chcą też oglądać zdjęć jakie Szatan
        podsuwa Tatusiowi (stary zbok! na mnie już nie spojrzy) a które chowa na
        szafce w łazience. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych,
        lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych
        chłopców przed pedofilami od których roi się wkoło.

        Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu. Spróbowalibyśmy
        nie. Od progu czuć, że ostro pił w pracy ale jakoś trzyma się na nogach. Ma
        łeb dziadyga. Myje ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu zupę. Wstaje,
        wali mnie na odlew i mówi “za słona!”. Znowu.

        Potem mój Pan i Władca włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu
        relaksu, a ja zmywam talerze i garnki (Boże, mój biedny krzyż…) i zabieram
        jego skarpetki do cerowania, słuchając z krzywym uśmiechem odgłosów meczu
        sportowego w telewizji. Co pewien czas donoszę mu piwo.

        Wieczorem zaganiam nasze pociechy spać. Tym razem niech idą brudne. Trzeba
        oszczędzać wodę. Kiedy mój mąż wykąpie się a ja po nim w tej samej wodzie,
        mąż (pieprzony samiec!) szybko spełnia swój obowiązek małżeński. Ja zaś
        przeczekuję to w milczeniu i ze spokojem. Spróbowałam bym poprosić o choć
        trochę czułości. Skończyło by się podbitym okiem bo mój mąż wyznaje zasadę iż
        godnością prawdziwej katoliczki jest oddawanie się swemu Panu i Władcu,
        modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się
        kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w
        obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam i tak mija
        kolejny zasrany dzień mojego życia.
    • edico Re: Kecaw, a o jaki komunizm Ci biega? 25.10.06, 01:23
      W latach 60 po raz pierwszy usłyszałem tezę, że Chrystus był pierwszym
      komunistą. Najprawdopodobniej - jak przypuszczam - wypowiedziana była w kręgach
      osób związanych z Tygodnikiem Powszechnym, co wcale nie przeszkadzało w
      lansowaniu tej wiekopomnej tezy przez środowiska tak dzisiaj ten Tygodnik
      krytykujące.

      Nic więc dziwnego, że apostołowie tej nowej wiary - katolickiego komunizmu -
      podjęli się tłumaczenia prostym chłopom, że Jezus Chrystus był właściwie
      pierwszym komunistą i po prostu założył pierwszy związek zawodowy składający się
      z rybaków, celników i reprezentantów wszelakich innych innych profesji...

      Przypomnę, że w komunach żyli już prachrześcijanie, rzymscy chrześcijanie,
      taboryci, a ostatnio nawet hippisi.

      Rozdawanie pieniedzy biednym, wspiernie grup dyskryminowanych a nawet okazywana
      pewna sympatia dla grup dalekich od życia według "chrześcijańskiej moralności" w
      tym okresie znajdowała pewną analogię z biblijną osobą nawróconej jawnogrzesznicy.

      Jakoś dziwnym trafem żaden z urządzaczy właściwego sposobu organizacji życia
      społecznego nie zwrócił uwagi na słowa Chrystusa, że Jego królestwo nie jest
      tego świata (Jan 18,36). Jeshua nigdy nie wypowiedział się zarówno na ten temat
      jak i temat organizacji struktur swego Kościoła.

      Jest to oo prostu skandal. A jednak tak wygląda rzeczywistość propagatorów nie
      wiadomo skąd wzietej jedynie słusznej racji. Dodał bym czarnej racji z
      niepodważalnym komunistycznym rodowodem chyba najbardziej spełnionym w katakumbach.

      Był taki dowcip: czeski pies biegnie do Polski, aby się wyszczekać, a polski
      pies biegnie do Czechosłowacji, żeby się nażreć.

      Wybacz, ale w tych swoich dywagacjach coraz bardziej przypominasz mi ciągoty do
      Bakunina w jego najbardziej kolektywistycznej wersji, ale i w tym zakresie
      również ideologicznie zupełnie przeciwstawnej.

      Może najlepszym lekarstwem były by jakieś egzorcyzmy tak ochoczo wprowadzane do
      szkół? Jedno tylko mnie niepokoi, skąd mianowicie taka pewność, że te egzorcyzmy
      mają zdać egzamin w szkole, skoro nie zdają egzaminu w Kościele?
Pełna wersja