Dodaj do ulubionych

Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat -...

IP: *.olsztyn.mm.pl 27.10.06, 06:44
Po mnie też przyszli trzej tajniacy i mundurowy.Ale tajniacy byli ze Służby
Bezpieczeństwa nie z UB.Pani piszaca ten tekst powinna konsultować swoje
pisanie gdyż popełnia blędy historyczne.Zresztą wydaje mi się ,że Wyborcza
nigdy nie była rzetelna i kompetentna.Jest kilku dziennikarzy,którzy piszą
jak należy ale wielu jest b.słabych.
Obserwuj wątek
    • ted12344 Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat 27.10.06, 07:56
      Były to czasy pogardy. Władzę sprawowały karły moralne, ale zbiera mnie na
      wymioty, gdy widzę te same karły pchające się dalej do urzędów w demokratycznej
      Polsce. Są to ludzie bez ambicji i honoru. Teraz np. taki Owad składa kwiaty
      pod pomnikiem ofiar 13 grudnia, drwiąć w duszy z naiwności zwykłych ludzi.
      • Gość: Harry Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 15:34
        W 1981 roku nie było już UB (Urzędu Bezpieczenstwa Publicznego) który zasłynął
        za swoje katownie. Jego miejsce zajęła Służba Bezpieczeństwa (SB) która poza
        strukturą organizacyjną (zamiast walki z podziemiem AK, pojawił się IV
        departament ds zwalczania Kosciła Katolickiego, duchownych i inne wydziały)
        przejęła cały "dorobek UB.
        To tyle do postu Kolejarza.

        Owad był ponad 20 lat CZYNNYM PRACOWNIKIEM SB, zaopatrywal rodzinkę w sklepach
        za żółtymi firankami, zwalczal PATRIOTYCZNĄ MŁODZIEŻ (np. studenta Wydziału
        Geodezji i Kartografii AR-T Jerzego Szmita, który za pragnienie wolności tzn.
        za np; prawo do paszportu dla obywateli (sam z rzadka jeździ za granicę) byl
        więziony , który konczyl studia po przeżyciach więziennych, będąc szczęśliwym
        że otrzymał widzenie ze swoja narzeczoną, obecną małżonką z okazji Świąt Bożego
        Narodzenia. Ja obserwuje ludzi, zaciekłych zwolenników Owada i zadaję sobie
        pytanie: Czym (nie kim) ten pomiot w istocie jest?. Jakie zasady tym pomiotem
        kierują? Czy jest możliwe (nawet z obrzydzeniem) podanie ręki członkowi tego
        pomiotu"
        Jest to ostry post, nie zaprzeczam. Nazywam jednak rzecz po imieniu.
        Przepraszając jednocześnie Senatora za używanie Jego osoby jako przykładu.
        Pragne zapewnić kazdego rozumnego Forumianina, że nie powodował mną akt
        wyborczy. Wybór dla dużej grupy Olsztynian jest bowiem najprostszy od wielu,
        wielu lat. Tutaj nie ma możliwości tłumaczenia sie brakiem wiedzy, nadzieją
        itp.
        Istotnie Senator musiał korzystać ze specjalnej siły aby w "spokoju i dozą
        kultury powitać" pana Pana Prezydenta Miasta Olsztyna pod pomnikiem Ojczyzny na
        Placu Solidarności w dniu 13 grudnia 2005 z okazji rocznicy wprowadzenia stanu
        wojennego. Bylo dla mnie czymś obrzydliwym jak Owad zgłosił sie do zabrania
        głosu i ten glos od Senatora otrzymał. Obrzydliwy człowiek i obrzydliwe
        zachowanie w tak cudownym miejscu. Nieprawdaż?
        Co myślałem wowczas pozostawie juz dla siebie.
        Jednak na sprawe proponuję spojrzec nieco inaczej. Za kogo Owad uważał
        tych "sluchaczy" zgromadzonych wówczas pod pomnikiem. Za kogo Owad uważał
        będzie Wyborców z Olsztyna w dniu 12 listopada 2006 r. Oto jest pytanie?
        Pozdrawiam ciepło.
          • Gość: Pałowany przezZOMO A teraz czerwoni cenzorzy startują na prezydenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 21:18
            PZPR organizacja przestępcza i jej pogrobowcy z SLD oraz ich reprezentacja ma
            znowu rządzić w Olsztynie.
            Chichot historii.
            Olsztyn to straszne miasto.
            Miasto tchórzy i serwilistów.
            Bali się w stanie wojennym aż strach.

            Jak czternastego grudnia czaiłem się w lesie na ruskie czołgi z butelkami z
            benzyną i wspomniałem o tym jednej wszy to tak szybko uciekła że aż się obśmiałem.
            Teraz podobnie jak gnębią ekonomicznie ,też żadna wsza się nie wychyli.
            • tauron10 Re: A teraz czerwoni cenzorzy startują na prezyde 14.11.06, 10:21
              Gość portalu: Pałowany przezZOMO napisał(a):

              > PZPR organizacja przestępcza i jej pogrobowcy z SLD oraz ich reprezentacja ma
              > znowu rządzić w Olsztynie.
              > Chichot historii.
              > Olsztyn to straszne miasto.
              > Miasto tchórzy i serwilistów.
              > Bali się w stanie wojennym aż strach.
              >
              > Jak czternastego grudnia czaiłem się w lesie na ruskie czołgi z butelkami z
              > benzyną i wspomniałem o tym jednej wszy to tak szybko uciekła że aż się
              obśmiał
              > em.
              > Teraz podobnie jak gnębią ekonomicznie ,też żadna wsza się nie wychyli.
              >
              No to mamy Stefka Burczymuchę!Pałowany, czy to na pewno były butelki z benzyną?
              W swim życiu spotkałem wielu takich "baronów"
    • Gość: marcin Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 09:42
      miałem wtedy 12 lat i kojarzy mi się z brakiem teleranka rano w niedzielę.
      jestem zadowolony że w olsztynie było dużo spokojniej niż w innych miastach.
      żołnierze na ulicach, koksowniki z smochodami wojskowymi na rogatkach, godzina
      milicyjna. to wszystko było, powtarzam BYŁO i nic biegu historii nie zmieni.
      Ile to jeszcze lat będziemy wracać do tego. teraz chciałbym wiedziec jak to
      będzie, zająć się moją przyszłością. chylę czoło przed tymi , którzy
      doprowadzili do zmian w Polsce. dziękuję im. historię zostawmy TYLKO i
      wyłącznie historykom. zacznijmy więcej mówić o przyszłości! jest to moja prośba
      i prośba wielu, wielu młodych ludzi.
    • balsaminka PS: 27.10.06, 18:35
      To byly moje pierwsze odczucia.
      Potem jako dziecko cieszylam sie ze do szkoly nie musze chodzic i bylam zla ze
      odwolali moja choinke (zakladowa od taty) w hali Urania.
      I nawet gdybym sie bardzo starala nie przypomne sobie wiecej:
      -Po za łzami moich rodziców i brakiem teleranka.


      --
      "Wszędzie dobrze, ale najlepiej w ramce".
      • zbyszek07 Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat 31.10.06, 06:54
        Zabrali mnie z domu gazikiem,
        bylem w zasadniczej,
        na urlopie poszpitalnym,
        we wtorek mialem miec komisje zwalniajaca do cywila...
        w niedziele zabrali
        i tak trafilem na rogatki...
        Od grudnia do wiosny w lesie
        przy szosie na tak zwanej "blokadzie"
        Mysle ze paru osobom pomoglem...
        Dwa tazy wyciagalem wozy strazackie jadace do pozaru,
        Moj BRDM przeszedl wszystkie sniegi...
        Poznalem wielu ludzi z ktorym kontaktuje sie do dzis...

        Wspomnien duzo,
        nawet pamiatki...
        tylko czasu na wspominanie malo...
        :-)
        • zbyszek07 Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat 15.12.10, 09:54
          > Od grudnia do wiosny w lesie
          > przy szosie na tak zwanej "blokadzie"
          > Mysle ze paru osobom pomoglem...
          > Dwa razy wyciagalem wozy strazackie jadace do pozaru,
          > Moj BRDM przeszedl wszystkie sniegi...
          > Poznalem wielu ludzi z ktorym kontaktuje sie do dzis...
          >
          > Wspomnien duzo,
          > nawet pamiatki...

          ale i zdjęć kilka zostało z tamtych czasów...

          fotoforum.gazeta.pl/72,2,708,83759050,83808279.html
          :-)
    • Gość: Audi 2 Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.11.06, 11:55
      W moim przypadku,takze ktos przyszedl,choc w istocie bylem od potora roku w
      kamaszach.W kwietniu mial byc koniec tej paranoi.Stalo sie inaczej, zamiast
      konca - poczatek. Najpierw " zwiedzanie " Elblaga - nastepnie "wycieczka "
      i dlugi " urlop" w Gdansku.W iscie zimowej scenerii.Padajacy snieg,siarczysty
      mroz, noclegi w Wozie bojowym wraz z ludzmi ,ktorych niekiedy trudno bylo
      nazwac rodakami.Duzo propagandy,bzdurnych slow,niezrozumialych zachowan i
      najwiecej ZIMNA!
      Bylo takze troche ciepla od Gdanszczan ,codzienna poranna herbata /jej smak
      bede pamietal do konca moich dni/ Usmiech osob podajacych nam ja do wozow
      poprzednio cicho pukajac w pancerz i cieple slowa .Byl to moj Coctail trwajacy
      do pierwszych tygodni nowego roku.
      Pamietam wiele wiecej, i na szczescie nie mam powodu do wstydu . Choc wieluuuu
      wielu z moich kolegow z tamtych dni musi miec klopoty z wlasnym lustrzanym
      odbiciem.Ale sa to osoby ,ktore zawsze chcialy byc calkiem z przodu.Pewnie i
      dzisiaj nie jest inaczej - sa nadal na przedzie.
      Co przyniosly te dni dla mnie osobiscie?
      Z pewnoscia doswiadczenia ,w wielu wielu kierunkach.
      Lecz darujcie Mi prosze, Byl to Koszmar ,I wole coniedzielny Teleranek
      od "zabawy w wojne".
      Dlatego cieszcie sie kiedy to codziennie rano mozecie obudzic sie w cieplym
      pomieszczeniu,przy kochanej osobie,swobodnie wyjsc na ulice,nie planowac
      dnia pod kryterium godziny milicyjnej.O innych normalnych swobodach nie wspomne.
      Milego - Slodkiego - Zycia ...
        • Gość: z_forum Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.olsztyn.mm.pl 04.11.06, 15:35
          Już znowu są tacy, co za stanem wojennym tęsknią. Jak np. ks. prof. Czesław S.
          Bartnik (Nasz Dziennik, 7-8 października 2006, nr. 235 (2645)):


          >>> (...) prezydent powinien przejąć więcej władzy, na podobieństwo
          Piłsudskiego lub de Gaulle'a. Dyplomacją słowną niczego się nie osiągnie, bo
          chaos tylko się pogłębia i niebezpieczeństwo dla Polski rośnie. Wiele partii
          nie ma żadnego sumienia, jak magnaci polscy za czasów saskich i jak jarmark
          partyjny w początkach II Rzeczypospolitej.
          I jeśli nie uda się skleić większości koalicyjnej, pierwszej po roku 1989
          prawdziwie polskiej lub jeśli PO nie zechce współpracować w ważnych sprawach
          państwa i będzie dążyła do jego destabilizacji, to trzeba by pomyśleć, czy
          prezydent nie mógłby zawiesić parlamentu na jakieś trzy lata, żeby wygasić
          wielkie źródło chaosu i awantur. Nowe wybory mogą mieć sens dopiero po
          oczyszczeniu stajni Augiasza. Programy partii z jednej strony odrodzeniowych i
          propolskich, a z drugiej strony nadal komunistycznych, liberalnych i
          ateistycznych są tak przeciwstawne, że nie da się ich absolutnie pogodzić w
          całości, można by szukać zgody tylko w jakichś małych i nieważnych dziedzinach.
          Zachodzą tu różnice w samych koncepcjach człowieka, życia, państwa i świata.
          Nie rozwiąże się już problemów ani na słowa w mediach, ani na papiery
          lustracyjne, słowa bowiem są ciągle zafałszowane, a niekiedy i nielogiczne. A
          gdy chodzi o papiery, to nawet gdyby ich było jednoznacznych milion, np. co do
          WSI, to i tak przez stare formacje zostaną uznane za sfałszowane i pójdą do
          sądów, które będą je badały przez 50 lat.
          Trzeba pomyśleć jeszcze o jednym. Gdyby Polsce groziła pełna destabilizacja,
          np. ze strony wielkich, inspirowanych przez niedowarzone głowy demonstracji, to
          nie można wykluczyć prośby wojska o obronę Polski. <<<

      • Gość: optymist Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:33
        Niedziela ranek.Zima.Zaskoczenie!Coś inaczej,stan wojenny czy wyjątkowy?Wojenny!
        To chyba coś grozniejszego.Ale i nutka ulgi.Może wreszcie zacznie się
        porządek.Może skończy się ten marazm ciągłych strajkow ("podłożono nam
        szczura,bo bez konsultacji społecznych podniesli cenę papierosów").Może da się
        godnie przezyć tę zimę,może wreszcie będzie coś w sklepach...
        Nasuwająca się refleksja:jak oni to perfekcyjnie zrobili-wyłapali prawie
        wszystkich,jak to sie stało,że nie poszedł zaden przeciek...
        Pani Telesz-cenię Panią jako aktorkę,ale tę zajadłość niechaj już Pani wypleni
        z siebie..Te Pani jadowite felietony rażą,jątrzą i obnażają Pani niedojrzałość
        polityczną.To se ne wrati.
    • Gość: JSKS Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.09, 11:59

      Od '80 trudniłem się fotoreporterką w Trójmieście (nie byłem
      związany z reżimowymi mediami). Wtedy w grudniu kiedy p. T.G.
      spotykał się z funkcjonariuszem SB fotografowałem i filmowałem
      również na terenie i z terenu pacyfikowanej stoczni, później
      wielokrotnie fotografowałem "ulicę", fotografowałem również
      odbywając służbę wojskową przed '89, raz tylko w połowie lat '80 na
      1 maja po pochodzie zostałem zaciągnięty do "suki", z której dzięki
      mojej sile perswazji i bez składania słownych czy pisemnych
      zobowiązań udało mi się bezboleśnie wyjść. Do dziś śnią się mi
      spoceni zomowcy. Przewoziłem, kopiowałem (w tym i drukowałem,
      posiadałem też sita do sitodruku i farbę drukarska), czasami
      puszczałem w obieg podziemne wydawnictwa. Może nie było to na skalę
      zainteresowań ówczesnej bezpieki. Może miałem dużo szczęścia. Może
      po prostu dzięki wychowaniu w domu rodzinnym (bo nie dzięki
      ówczesnej szkole) miałem jasno określone widzenie świata. Może też
      dzięki temu nie dałem się "złapać". Takie życiorysy również wówczas
      się tworzyły... Dlatego nigdy nie uznam mętnych tłumaczeń, krętaczeń
      i śliskich zachowań koniunkturalistów, serwilistów i
      współpracowników bezpieki.
      • Gość: olo Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.chello.pl 08.03.09, 13:55
        zapamiętałem z tamtych lat dużą ulge. Ze motłoch nie wyjdzie na
        ulice i nie zacznie się masakra.Pojęcie motłoch proszę odnościć do
        wszelkiej masci awanturników w tym pospolitych, rwących się do
        bójki, rabunku, samowli. Miałem juz dosc tych tepych twarzy co to
        nakęręcały sie przy tych różnych świetlnych krzyżach, nibygrobach itp
        13 w południe przeszedłem się po moim miescie i zobaczyłem spokój
        zero emocji ale także wojsko i milicję które jednak poza
        patrolowaniem raczej w nic nie ingerowały.Miałem kogos bliskiego
        wówczas w szpitalu. Odwiedziłem. Wszyscy na swoich stanowiskach pracy
        Dotychczas to pielegniarki nonstop obradowały, lekarze bali się im
        zwrócić uwagę / bo godnośc pracownika / a salowa jak nigdy zmywała
        korytarz przenosząc wiadro w ręku. Dotyczas suwała noga , chałas
        wielki powodując. A była to kobieta ze 150 kg wagi i równie wielkim
        znaczkem S na fartuchu. W szkole mojej żony centrum opozycji i walki
        o wolna polskę to była pani w sekretariacie, konserwator i
        nauczyciel WF. Usunęli dyrektorke , zamierzali nawet jakiś apele
        historyczne robić. Nie zdążyli. Wieczorem 13 wpadłem do kumpla,
        kupiliśmy na mecie dwie flaszki marki Bałtyk i spokojnie oprózniliśmy
        licząc w rozmowaćh na to że czasy się zmienia ale nie od dyktando
        nauczyciela WF czy 150 kilogramowej salowej. Niestety, tylko
        częściowo mielismy rację. Zreszta z tym nauczycielem nawet się
        zaprzyjazniłem potem. Przynosił nam te tzw dary z plebanii. Troche
        tym handlował , wreszcie wyjechał do Stanów
          • Gość: olo c.d Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat IP: *.chello.pl 08.03.09, 17:32
            Pamiętam tez ta troskę o godność robotnika artykułowana przez
            najróżniejszych działaczy. Po stanie wojennym głównie w tekstach
            bibuły której do pracy sporo przynoszono. Ach jaki był to płacz
            Ciekaw jestem opinii tych żyjących dzis godnie stoczniowców, te
            tkaczki z Łodzi czy lud pracyjacy Bielska Białej co to w jakiejs
            drobnej sprawie postanowił zastrajkowac. Pusty smiech mnie dziś
            ogarnia jak widzę tych działaczy związkowych ze sporą nadwagą ale
            jeszcze z wąsami co tobronia wyzwolonego z okowów komunizmu robotnika
            Pamiętam wygwizdywanie albo wyklaskiwanie aktorów. Pamiętam też jak
            stopniowo rozpadał się mit Solidarności. Stopniowa, by wreszcie
            rozpaść się niemal całkowicie minmo tylu kosztownych reanimacji.
            Jeszcze od czasu do czasu słyszę o tym 10 milionowym ruchu i nijak
            nie moge nawet połowy tego sie doliczyć. Kogo nie zapytam ze
            znajomych członkw S jaki procent załogi był w tym związku ,to z
            reguły odpowiedzi oscylują wokół 20%. Stan wojenny zapamietałem tez
            jako ostre podziały w każdej brygadzie pracowniczej, jako histerię
            narodową części społeczeństwa, jako odkrycie się polityczne KK ktory
            dotychczas polityka się nie interesował,jako schyłek pewnej epoki.
            Zaczał się schyłek PZPR, jego przybudówek i tej całej nomenklatury.
            Schyłek powolny ale zauważalny. Najpierw osłabły ich wpływy i
            znaczenie, potem mozliwośc wpływania na zycie codzienne by w 1989
            zakończyć zywot.Mimo prób reanimacji.Z wojska odeszli oficerowwie
            polityczni a ich miejsce zajęli szybko kapelani. Pecunia non olet
            No i jeszcze jedna opinia dotycząca tego wydarzenia. Zawsze miałem
            naszą armię jako nieudaczników, żle zorganizowaną grupę opojów. A tu
            zaskoczenie. Wykonała taka operację, Tak sprawnie, tak dobrze
            logistycznie zorganizowana , że zaczeła budzić mój podziw. Gdzie dzis
            zorganozowano by tyle ludzi, sprzętu gdyby było trzeba?
          • privus Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat 08.01.17, 04:17
            Czyżby?
            Osobiście też miałem dosyć tej tworzonej na co dzień anarchii. Chociaż bez tego nie było by stanu wojennego i dnia dzisiejszego, który w efekcie zaczyna w pewnym sensie przypominać konflikt z tamtych lat. Trzeba było żyć w tamtym okresie a nie karmić się dzisiaj tworzonymi legendami o tamtych czasach. Było różnie, i w pracy i na ulicach - co nie zawsze musiało być wrażeniem kapusia czy jakiegoś TW. Swoją drogą do dzisiaj mnie dziwi, jak w tym okresie tzw. "naprawy" lustracja raptem zakończyła się w sytuacji, gdy zaczęły wychodzić na jaw powiązania notabli kościelnych z bezpieką.
    • privus Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych lat 22.12.09, 20:47
      Wracałem zmęczony po pracy gdzieś ok. 23.00 do domu (koniec roku,
      przygotowanie do sprawozdawczości itp.). Z wielkim zdziwieniem
      zaobserwowałem wzmożony ruch na ulicach pojazdów nie koniecznie
      tylko MO. Wracałem pieszo, a więc mogłem z niechęcią i mimochodem
      być być bezposrednim świadkiem tego dziwnego zjawiska. Traktoweałem
      to jako kolejne przygotowanie na męczące już nieustanne igrzyska
      organizowane przez Solidarność. Tym bardziej, że tajemnica
      poliszynela były odgłosy ze zjazdu gdańskiego.

      Z pewnym zaniepokojeniem o możliwość normalnej pracy w ciągu
      najbliższych dni połozyłem się spać. Z głębokiego snu obudziła mnie
      z rana latorośl z płaczem, że popsuł się telewizor. Włączyłem,
      okazało się to zwyczajnym zjawiskiem braku sygnału. Odruchowo
      chciałem przedzwonić na Pieczewo i... telefon też był głuchy. Nie
      przeczę, że to nie zaniepokoiło mnie...

      Po chwili w niewyłączonym telewizorze pojawiła się plansza a
      następnie... komunikat.

      Dalej?
      No cóż, chyba nie czułem się lepiej, niż miliony również nie mniej
      zaskoczonych takim obrotem sytuacji.
    • mariusz2010 Zmarnowany czas... 11.05.11, 14:30
      Dla mnie ogromny żal, że akurat wróciłem z pracy na zachodzie do Polski. Miałem już załatwioną kolejna na wiosnę. Gdybym nie przyjechał, otrzymałbym pomoc i byłbym dziś francuzem polskiego pochodzenia. A tak cierpię bidę w "ukochanym" kraju.
        • mariusz2010 Re: Zmarnowany czas... 11.05.11, 18:21
          Zastanawiam się skąd biorą się tacy ludzie jak ty, Judasz...
          Nie masz wyobraźni, dyszysz nienawiścią do tych, co nie są z tobą...
          Wyjechałbym. Nawet nie do Paryża. Ale tamta okazja minęła, a życia w twoim kraju, jak zresztą wielu innym, nie dało się ułożyć i drugiej okazji już nie będzie.
          Wspomnienie po żalu zostało. Były i inne momenty, jak czołganie się za zaspami obok "posterunku" przy ulicy, by nie zamknęli za przekroczenie godziny policyjnej. Było przesłuchanie w "tramwaju" po zgarnięciu mnie z ulicy i wytrzeszczanie oczu na protokół dany do podpisania, w którym pisało całkiem co innego niż zeznałem.. Trochę było. Ale to normalka w naszej cywilizacji. W wielu krajach dzisiaj dzieją się o wiele gorsze rzeczy, z których nikt jakoś problemu nie robi.
          • Gość: Judasz. Re: Zmarnowany czas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.11, 18:21
            mariusz2010 napisał:

            > Zastanawiam się skąd biorą się tacy ludzie jak ty, Judasz...
            > Nie masz wyobraźni, dyszysz nienawiścią do tych, co nie są z tobą...

            Nie czuję nienawiści do nikogo. Tylko nie potrafię zrozumieć tych co "płaczą" za czymś co było i minęło. Miałem przyjemność za IV RP spędzić parę godzin na przesłuchaniu w ABW ale z tego tytułu nie popełniłem samobójstwa, nie mam do nikogo pretensji i nie żałuję tego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka